Mello

Moja odmowa walki w błocie ze schizofreniczką Renatą została uznana przez Ch. za przyznanie się do winy. czyli według tego zakochanego w Renacie imbecyla, powinnam jej „wszystko oddać”. Nie chcę ksywki „Yennefer” chociaż Andrzej nadal tak o mnie myśli. Wolę, aby nazywano mnie Mello. Bardziej jest jest to zgodne z moich charakterem i doświadczeniami. Znaczy się, owszem, poganie uważają mnie za czarodziejkę, ale nie chcę mieć nic już wspólnego, ani z Andrzejem, ani z polskim fandomem, który w życiu mi w niczym nie pomógł, za to dołączył się do zaszczucia mnie przez schizofreników z mojej podstawówki.

Nie jestem „chorą psychicznie żoną Romana”, a Renata nie jest autorką żadnego z pomysłów, które sobie ta wredna, sypiająca z kim się tylko da, kurwa przypisuje. Jest to osoba, której pan Ch. nie powinien oddawać serca i swojego portfela i to w czasie, kiedy miał małe dziecko. Zapewnił mnie nawet, gdy zaczęłam mu grozić pozwem o odszkodowanie, że przepisze wszystko na Renatę. Tak jakbym nie miała powodów, aby ją też skarżyć.

Jest to ktoś, kto roztoczył taką pieczę nad tą wariatką, że do tej pory pewnie rozpowiada w fandomie, że „ukradłam” jej moje własne mieszkanie. Pan Ch. jest człowiekiem, który – podobno znając mojego ojca, czyli Mariana Wieczorka, z fandomu – cały czas opowiada o nim same bluźnierstwa. Mój tata nie był nikim podobnym do osoby z opowieści pana Ch.

Mam nadzieję, że osoby z fandomu, które mnie poznały jako dziecko i bywały w moim mieszkaniu – wtedy jeszcze należącym do mojej mamy, zawsze było na jej nazwisko – strzelą literalnie pana Ch. w mordę i w końcu wyjaśnią temu psychopacie, kto jest kim w fandomie. On i jego kłamstwa zniszczyły mnie już w podstawówce. Bo i też w podstawówce zaszczuwał mnie ze swoją rodziną, młodocianą kochanką, a także jej rodzicami, Ryszardem i Barbarą. Wszyscy całkowicie chorzy psychicznie i nie chcę z nimi mieć cokolwiek wspólnego. To oni „leczyli” mnie z „psychozy”, jaką miało być uprawianie sportu, wszystkie ambicje czy nazywanie się „Wieczorek”.

Bo kurwie Renacie nie oddam mojego własnego, odziedziczonego po mamie Helenie, mieszkania. Kurwa Renata i jej prawdziwy ukochany, Roman już i tak za dużo ukradli z mojego życia. Zniszczyli mi też reputacje i dopilnowali tego, abym nie wyszła za mąż.

Przy czym doskonale znam plan Romana, bo się z nim nie krył. Zamierza mnie po ślubie zabić i odziedziczyć po mnie wszystko. Schizofreników można pociągnąć tak za język, bo nie potrafią ukryć swoich planów przed ofiarą. A potem chce założyć rodzinę z Renatą. Bo muszą mieć pieniądze na to. Dobrze wiem, że schizofrenik kocha tylko innego schizofrenika, mają świadomość swojej odrębności i „inności”, więc są lojalni tylko wobec innych schizofreników.

Debil Ch. nie ukradnie mojego mieszkania dla swojej tępej kochanki.

Jeśli o mnie chodzi, Yennefer jest martwa. Została zabita wspólnym wysiłkiem polskiego fandomu. Tylko kurwa Renat kwitnie zachwycona, że doprowadziła do końca swój plan zniszczenia mi życia. Ale się nie podporządkuję i nie oddam tej kurwie wszystkiego, co posiadam.

Mogła już dawno wyjść za swojego ukochanego Romana, ale postanowiła uknuć z nim spisek, który miał z niej zrobić kogoś z wyższych sfer, który sra kasą i której wszyscy się kłaniają. Jakoś jednak im nie wyszło. Bo kurwa Renat nadal jest kurwą, a napełniacz półek sklepowych bez matury jest nadal tępą męską kurwą bez matury, a nie moim mężem, który się mną „opiekuje”.

Tak właśnie wyglądają intrygi schizofreników.

Dodaj komentarz