Prawda

Prawda jest taka, że Andrzej zniszczył mi całe życie. Jego największe osiągnięcie (oczywiście to sarkazm) to zniszczenie mi mojego licealnego zespołu, tylko dlatego że postanowił słuchać wariatów (w tym wariatki Barbary) z Opus Dei. Bartosz, czy jakiś metal nigdy mnie skrzywdził. Zrobili to jak najbardziej wariaci z Opus Dei, z których córeczką chodziłam do podstawówki i która jest najbardziej dwulicową wredną szmatą. A jej ukochany Roman, z którym związana jest od dziecka, jest równie chory psychicznie. I razem ze swoją „teściową” Barbarą (matką Renaty) knuje przeciwko mnie. Wszystko wygląda dokładnie jak z podręcznika i wiem – bo mi dokładnie to wyłożył – że mnie nie kocha. Chce być z Renatą, ale „nie mają gdzie mieszkać”. I jedynym pomysłem, na jaki wpadł, jest ożenienie się ze mną i odziedziczenie po mnie mieszkania.

Nigdy w życiu nie myliłam się do tych ludzi. Zawsze uważałam ich za osoby są krańcowo chore psychicznie, bo przede mną się nie maskowały. Co znowu jest zgodne z podręcznikami psychologii. Chociaż niektóre ich ofiary, umierając na serce po przedawkowaniu kofeiny, nadal nie wiedzą, kto je zabił i myślą sobie, że to takie przypadkowe problemy z sercem. Jedna z moich przyjaciółek dowiedziała się dzięki analizie, co jest w podarowanym jej „kordiale”. Potrafię prowadzić śledztwo i weryfikować informacje, więc nie rzucam takich oskarżeń bezzasadnie. No ale niestety w polskim systemie prawnym takie potwory mogą się nie godzić na leczenie. Wiedźmina na nich zabrakło.

W życiu nie wybaczę Andrzejowi, że tylko na podstawie opowieści wariatów postanowił interweniować u mnie w liceum i zniszczył mi psychikę, tak bardzo dokładnie i uparcie współpracował z Opus Dei w upewnianiu się, że diabelska muzyka nie powstanie.

Nic nie poradzę na to, że Barbara i jej bliscy to imbecyle i wariaci, którzy są motywowani fanatyzmem. I jak to fanatycy oraz wariaci popełnią każde oszustwo i posłużą się każdym kłamstwem, aby osiągnąć swój cel. Opus Dei w podręcznikach profilera wymieniane jest jako bardzo niebezpieczna organizacja, która morduje metali.

Bardzo proszę już z nimi nie współpracować. Już bardzo dawno nie mam pięciu lat, żeby starzy durne pouczali mnie z kim mi wolno rozmawiać i co mi wolno robić w życiu, i z kim.

A pan Andrzej zamiast mnie niech już zawsze rozmawia sobie z „prawdziwą autorką Wiedźmina” Renatą, która mieni się też „Yennefer”. Ja nie mam ochoty z nim rozmawiać, nie po tym, jak mi wielokrotnie zniszczył psychikę i nigdy nie stanął po mojej stronie. Gwarantuję, że matka Renaty jest równie chora jak ona. Nigdy z nimi nie rozmawiam i nigdy nie skarżyłam im się na jakiś metali, czy gwałty popełnione przez metali. Jeśli już, to ci metale mnie bronili, bo bardzo dobrze wiedzieli czym jest Opus Dei i pochodzili (jak Bartosz) z rodzin prawniczych.

A Renata I Roman to taki plebs, że gorszych ze świecą szukać.

I nie ważcie się zaprzeczać komuś o moim wykształceniu. Potrafię oceniać i przesłuchiwać ludzi. A większość osób w fandomie nie.

Ten zespół powstanie z prochów, chociaż miałabym osobiście Andrzeja i każdego innego debila udusić. Zniszczono mi psychikę, kierując się fanatyzmem, ale mam nadzieję jeszcze odnaleźć swój głos. I zarobić na moją rezydencję, bo nie będę u nikogo żebrać.

Przypomnę tylko jedną zasadę z podręcznika psychoterapeuty. Ofiara sama najlepiej wie, kto ją skrzywdził. Więc zaszczuwanie jej z psychicznie chorymi (którzy wiedzą „lepiej”) to coś, co sprawia, że osoby winne takiego zachowania wylatują z rodziny czy moich znajomych.

Barbara jest taką wariatką i fanatyczką, że nikt nie powinien z nią rozmawiać.

Wstyd, wstyd, wstyd, że mi tak zniszczyliście życie, kierując się tym, co mówi Opus Dei. Skarżyłam się na nich cały czas, a nie na metali.

Ryszard lubi się też podawać za Mariana Wieczorka i tak się przedstawił Michałowi. A Barbara potrafi przedstawić się jako Helena WIeczorek. Nie posiadam się z oburzenia, ale niestety takie akcje, jak przedstawianie się innymi nazwiskami i imionami, także podawanie się za członków rodziny (także fałszywych mężów) swojej ofiary, to częste numery schizofreników, którzy w ten sposób chcą kontrolować prześladowanych ludzi i się nimi bawić. Ryszard już, gdy byłam dzieckiem nie krył się z tym, że dla niego to wojna religijna. I że uważa, że ma prawo przejmować majątki Żydów, obcokrajowców czy ateistów. Stosuje terror i ogłupia ludzi tak, że zastraszeni, kierowani syndromem sztokholmskim, podpisują, jak mówił, testamenty. Słyszałam już zapowiedź, że ja też podpiszę. No chyba, że dostaną „okup” za to, że mnie zostawią w spokoju. Niedoczekanie. Przede wszystkim nie mam takiej kasy, a po drugie Romanowi i Renacie bardzo się spieszy do „ich” nowego mieszkania. Chcieli, abym się zabiła, jak najszybciej. Ani się nie zabiję, ani nie zamierzam oddawać im czegokolwiek, co do mnie należy.

To, co zawsze mówiłam o Ryszardzie i jego rodzinie – także w dzieciństwie – to prawda, a nie coś, co mówiłam, bo ktoś mnie „zdemoralizował”. Na całe szczęście nękane przez Ryszarda dzieci z fandomu zaczęły nagrywać jego tyrady, które świadczą o głębokim obłędzie, tak więc zaczęły się ratować przed swoimi rodzicami lepiej niż ja w dzieciństwie. Renata, Roman oraz ich inni bliscy czy współpracownicy z Opus Dei są dokładnie tacy sami.

Klasyczne zaszczucie przez schizofrenika i klasyczny gang schizofreników. Dostałam informację, że jest to największy schizofreniczny gang w historii Polskiej Policji.

Są osoby, które spotkały osobiście moich nieżyjących już rodziców i wiedzą, że w niczym nie przypominali Ryszarda czy Barbary. Dla innych są zdjęcia na blogu.

Dodaj komentarz