Oskarżanie Adama o gwałty i pedofilię jest na tyle samo bezzasadne, co oskarżanie mnie czy mojej mamy o prostytucję i to, że „zniszczyłam prawdziwą Yennefer”. Te same osoby oskarżały mojego tatę o pedofilię. Niestety tata nie zorientował się, że był celem ataku Opus Dei, która to organizacja postanowiła zniszczyć cała naszą rodzinę. Nie chciał uwierzyć, że różne kłamstwa i pomówienia nie pochodziły ode mnie, tylko od kurew z mojej podstawówki. Wszystko, co mówiły, że im powiedziałam, to albo celowe kłamstwa (tak, schizofrenicy łżą też z udziałem świadomości), albo rzeczy wzięte wprost z urojeń. Ryszard czy Barbara to najgorsi ludzie w fandomie, którzy zaszczuli wiele osób z wynikiem śmiertelnym i zniszczyli mi życie.
Nic, co kiedykolwiek o mnie powiedzieli, nie jest prawdą. Ani Adam ani ja nie zasługiwaliśmy na ataki w momencie, kiedy mogliśmy ponownie zacząć się spotykać i ułożyć sobie życie. Gdyby nie głupota osób z mojego otoczenia, byłabym już matką. Adam nie chce mieć dzieci, z powodu warunkowanej genetycznie choroby, ale mój były, o doskonałym wyglądzie i zdrowiu, oferował się jako dawca spermy. Wszyscy byliby szczęśliwi. Bret też chciał wraz z żoną użyć mnie jako dawczyni komórek jajowych. Ale oczywiście Opus Dei z powodu fanatyzmu i chęci „dorobienia się” na niewiernych „musiało” (oczywiście jest to przymus w ich rozumieniu) storpedować mi te plany, dokładnie tak samo jak wcześniej storpedowało mi plany literackie, muzyczne i sportowe. O mało mnie szpitalu nie wykastrowali, bo znowu schizofrenik do tego dążył.
Terroryści z Opus Dei uważają, że różne zaszczyty czy wykształcenie są tylko dla katolików. Czyli ludzi takich ludzi jak oni. Dlatego całe życie rzucali mi kłody pod nogi. Chodziło też o to, aby mnie zabić i przejąć majątek moich rodziców. Dlatego Renata i rodzice tak bardzo się podlizywali i podlizują różnym osobom także z mojej rodziny. W dzieciństwie myśleli, że doprowadzą do mojego samobójstwa i ich córka zostanie przybraną córką Wieczorków. Teraz tak traktują Andrzeja.
To są ludzie skrajnie zdemoralizowani, oprócz ich schizofrenii, są świadomymi przestępcami (i owszem to schizofrenia znosi im hamulce moralne, ale i tak bardzo często przestępcy, także ci nie chorzy psychicznie są bardzo religijni) i trzeba weryfikować wszystko, co mówią. Są tak głupi, że niektórzy z nich nie rozumieją konceptu choroby psychicznej i ma możliwości porozumienia z nimi. I w dużej części celowo wybierają swojej urojenia zamiast leczenia się. Wiem, bo przeprowadziłam z nimi wiele rozmów w towarzystwie biegłych sądowych, którzy chcieli ich leczyć, ale bez zgody samych chorych w Polsce coś takiego się nie uda. Biegli przychodzili do mojej pracy i też próbowali łapać z nimi kontakt oraz mnie osłaniać. Wszystko na próżno, bo tacy wariaci nigdy nie leczą się, gdy mają sztab ludzi, którzy ich wspierają. Bardzo nie dziękuję takim łosiom jak Andrzej i Nycz.
Profilerzy doskonale wiedzą, jak bardzo chorzy psychicznie są terroryści z Opus Dei i jak bardzo są niegodni zaufania. Niestety Kościołem Rzymsko-Katolickim rządzą tak zwani „święci” – czyli tacy schizofrenicy ja Barbara. Największy szkodnik w fandomie.
Od tej pory już całkowicie wygaszam kontakty z ludźmi, którzy z nimi czy ich dziećmi się kontaktują. Bez względu na to, kim są.
Nie ma powodu, abym z nimi rozmawiała.