Skurwysyn z klubu

Avangardę toczy rak. Ten rak to przyjaciele schizofreniczki Renaty i schizofrenika Romana. Kierując się tym, co mówią wariaci, doszli do wniosku, że muszą ich chronić jako wielkie „gwiazdy” i po kolei zaszczuwają, bardzo często z wynikiem śmiertelnym, wszystkie osoby przez nich wskazane.

Zabili w ten sposób moich przyjaciół. Mnie też zrobili wjazd do pracy. Z całą bezczelnością zakłócali moje zajęcia, szczuli studentów na mnie. Walczyłam z nimi latami, a przyłączały się do nich kolejne osoby. W końcu doprowadzili mnie do takiego stanu, że postanowiłam się zabić. Postanowili też zabić Adama. To z ich powodu warszawskie konwenty są niebezpiecznie dla wielu osób.

Ratowali mnie moi przyjaciele, muzycy, także pisarze i redaktorzy. Zaczęliśmy uzdrawiać sytuację, a także wyjaśniać sobie sprawy z różnymi osobami inspirowanymi przez wariatów. Włączyła się w to też moja rodzona siostra, która tak samo jak ja wie, że Roman nie jest moim mężem i że nie wzięłam potajemnie żadnego ślubu. Nie mam zamiaru zamordować nieumyślnej plagiatorki, ale prawda jest taka, że nie mam męża, który by mógł występować w moim imieniu (chociaż nie wiem, dlaczego ktoś miałby to robić), a Andrzej nie powinien dawać mojego konspektu byle komu.

Latami moi przyjaciele Amerykanie i Polacy walczyli o to, aby mogli o mnie opowiedzieć w czasie Wordlconu, bo dużo mi zawdzięczają. Ale zamiast miłej imprezy, gdy tylko ktoś mówił o mnie coś pozytywnego, spotykałam się z kolejnymi atakami „fanów”, którymi kierowała zawistna schizofreniczka Renata. Ta osoba nie jest moją przyjaciółką i nigdy nie była. Jeśli ktoś z mojej rodziny robił sobie z nią zdjęcia, to dlatego że nikt nie wiedział, jak bardzo jest chora. A schizofrenika bardzo lubi penetrować środowiska i rodziny swoich ofiar. Inni ludzie też wierzyli, że jest moją przyjaciółką. Ja bardzo szybko w podstawówce zerwałam z nią kontakty, bo po tym, jak próbowała mi ukraść rodzinne zdjęcia, zorientowałam się, że jest chora psychicznie. Także to, że przyciągała podstawówki warszawskich fanów i przedstawiała się jako córka mojego ojca nie pomogło naszym relacjom. Jest to picza tak mi wroga, że nigdy nie była ze mną w przyjaźni. Zresztą schizofrenik zdrowych psychicznie ludzi tylko wykorzystuje, a nie się z nimi przyjaźni. Schizofrenicy mają świadomość swojej psychicznej inności i zbijają się w grupy osób podobnych do siebie. Kochają tylko innych schizofreników.

Ta tępa kurwa zamiast się leczyć nękała mnie całe życie. Podobnie jej przyjaciel z mojej podstawówki Roman, z którym tak samo nie mam nic wspólnego. Nie napisałam żadnych e-maili, w których przyznawałabym się do czegokolwiek. Ale z tego, co słyszałam, schizofrenicy, próbując postawić na swoim założyli jakiś email na mojego imię i nazwisko i zaczęli wysyłać w nocy w moim imieniu jakieś pogrążające mnie listy.

Wiem, że napisali list, w którym niby dziękowałam Barbarze i nazywałam ją świętą. Z tego, co słyszałam taki sfałszowany list miał trafić do Kurii, bo schizofreniczka postanowiła zostać świętą, tylko brakowało jej mojej wypowiedzi, która by miała dokumentować jej „cuda”. Jedyne, co mogę zrobić, to tutaj zaprzeczyć. Barbara czy jej córka nie są święte. Ani mnie nie nawróciły, ani nie dokonały żadnych cudownych uleczeń.

Podobanie, jeśli Avangarda lub ktoś z jej członków dostał listy z innego adresu niż wzornia (at) gmail.com (lub z moich domen – czyli krwawasotnia.pl, mwieczorek-fantstyka.pl), to nie były to emaile ode mnie, tylko fałszywki. Nie udzielałam nikomu zgody na wykorzystanie moich konspektów. Nie mam też męża, właściciela niewolnicy, który by miał prawo zgadzać się w moim imieniu.

Gdyby nie lincz, do który którego uciekła się – ponownie – Avangarda już dawno byśmy sobie to wyjaśnili. Zamiast kulturalnej rozmowy durni fani postanowili mnie zaszczuć z wynikiem śmiertelnym.

Bardzo proszę przekazać email, w którym podobno się zgadzam, aby ktoś wykorzystał moje konspekty, Policji. Jestem pewna, że policjanci z cyber z łatwością wyśledzą, kto naprawdę napisał ten list. Bo to nie byłam ja. Bardzo chcę takiego śledztwa. Adresy IP czy logi serwerów powinny przechowywać informacje o tym, jaką drogą i z czyjego komputera ten email wysłano.

Ja napewno go nie wysłałam, bo od dawna cierpię na bardzo poważną amnezję, którą odnawiały kolejne ataki schizofreników na mnie. Od zawsze posługuję się adresem wzornika (at) gmail.com w kontaktach poza pracą. Niedawno doszły do tego adresy utworzone na moich domenach.

Najprawdopodobniej autorem listu jest Roman, bo nie ja przyznałam się do niczego. Nigdy nie zrobiłam czegokolwiek, co czego bym miała się przyznawać. Nie jest to mój mąż, jest to dla mnie obca osoba, którą ledwo kojarzyłam. Ale podejrzewam, ze wariaci, czyli Roman, jego ukochana Renata oraz ich równie schizofreniczni krewni, chcieli postawić na swoim i stworzyli sobie, jak to często robią schizofrenicy, „dowody”.

Mam dosyć tych zawistnych schizofreników. I mam dosyć Avangardy. Jest to klub, który w życiu nie dostanie żadnej propozycji prelekcji ode mnie. Nie po tym, jak wiele osób z tego klubu, mozolnie i z dużym wysiłkiem i oddaniem dla schizofreników, nękało i prześladowało mnie całe moje życie, które powinno być twórcze i pełne miłości, a nie cierpienia i tłumaczenia, że naprawdę to nie ja jestem schizofreniczką, nikogo nie zabiłam i nie skrzywdziłam.

Szlochy Renaty to efekt jej choroby i patologicznej zawiści, ale nawet gdy się zesra, to nie będzie mną. Nikt tej tępej ździry nigdy nie skrzywdził. Niestety bardzo często artyści muszą walczyć także na sali sądowej z wariatami, którzy z powodu choroby przypisują sobie autorstwo ich tekstów czy kompozycji. Renata to jest dokładnie ten przypadek. Nie mam ochoty traktować jej już łagodnie.

Ze schizofrenikiem można wygrać tylko jeśli się upubliczni wszystko, co schizofrenik zrobił. Więc muszę pisać o tym, co mnie spotkało i dzieje się w moim życiu. I jak bardzo ja sam zostałam skrzywdzona.

Przekleństwo na ten klub i na tych ludzi.

Stańcie w końcu po mojej stronie, a nie po stronie schizofreników i złodziei.

Z tego, co słyszałam, także od niej samej, to właśnie Renata pisze takie zabawne maile, które są napisane dokładnie takim stylem, jakim może posługiwać się tępa schizofreniczka bez matury. Podejrzewam, że nawet nie byłabym w stanie jej podrobić.

Naprawdę myślicie, że ja jestem autorką tych listów?

Dodaj komentarz