Biedronka

Bardzo lubię robić zakupy w Biedronce na Dolnej. Robiłam tam zakupy, gdy jeszcze ten sklep nie nazywał się Biedronka. Robili tam zakupy też moi koledzy z Haraldsdóttir. Wariat Roman też tam wtedy pracował. I jak zwykle zaczął mnie atakować. Norwedzy musieli mnie bronić. Basista z naszego zespołu to nie jest Vikernes. I ten zespół to nie był Burzum.

Za to ludzi z Burzum spotkał jeden z moich kolegów, gdy był w Norwegii i pytał mnie po powrocie, skąd ich znam. A znam z koncertu z Progresji, gdzie w ramach wolontariatu pomagałam przy ustawianiu dźwięku. Wiele osób mnie zna właśnie z Progresji. Między innymi dzięki przekazanymi mi pozdrowieniom dowiedziałam, jakie wiele osób plotkuje o mnie za moimi plecami. Szczególnie w Norwegii.

Ataki na mnie Roman kontynuował prawie do lat dwudziestych obecnego wieku. Prowokowało go praktycznie wszystko, a ja zgłaszałam te ataki Policji, tak samo dopisywanie sobie przez niego zakupów spożywczych do mojego paragonu.

Zaatakował mnie także w pracy razem ze swoim gangiem. Okazało się, że jestem obiektem, który zaczął być wychowywany w kwestii, co mi wolno kupować, a czego nie. Usłyszałam, że nie wolno kupować samych warzyw, bo Roman się tym nie naje. Były też zarzuty, że to, co kupuję, nie pojawia się jego lodówce. Nie dziwi mnie, że moje zakupy nie pojawiają się w jego lodówce, bo nie mam z nim nic wspólnego. Nawet nie wiem, gdzie ma tę pierdoloną lodówkę. Ale skoro udaje bogacza to pewnie gdzieś posiada odpowiednio duże mieszkanie.

Przy czym nie. Nie ma mieszkania. Uważa, że mieszka u mnie. Ma urojenia, według których daje mi pieniądze i ma mi wystarczać. A nawet powinno mi zostawać. Zawsze jednak jakoś ląduję z wymaksowanymi kartami oraz na dnie debetu. Przy czym ostatnie moje wyczyny, to efekt syndromu sztokholmskiego, który miał być elementem terapii. Nie mając pieniędzy, miałam „przypomnieć sobie”, że mam męża oraz iść do niego po pieniądze. Ale nie wiem, dlaczego miałabym to zrobić. Po pierwsze nie jest moim mężem i nigdy od tego schizofrenika nie dostałam ani grosza, za to zaczął się domagać ode mnie jakiś przelewów. Oczywiście uznał, że po śmierci Johna oraz później Piotra dostałam jakiś spadek. Nie odpowiadam za jego urojenia, ale z cała powagą i szczerze muszę powiedzieć, że nikt mi nie daje żadnych pieniędzy, żyję tylko z tego, co sama zarobię. A w chwilach krytycznych mogę liczyć tylko na pomoc mojej rodzonej siostry. Oraz banku.

Oprócz spraw związanych z zakupami, byłam szkolona przez wariata także w temacie, co mi wolno nosić. Ogólnie mam jak w krajach arabskich wszystko zakrywać. Szczęśliwie jednak mieszkam w Polsce i mogę w dziki upał zrezygnować z długich spodni oraz t-shirtów z rękawami. Tak, nie mylicie się, Roman to jest właśnie ten wariat z Opus Dei, o którym czasami mówiłam.

Usłyszałam groźbę, że jeśli się nie dostosuję, to Roman opowie wszystkim w sklepie, że jestem kurwą i że doprowadzi do tego, że nie będę mogła robić zakupów w tym sklepie. Bo mi zabronią wejścia do sklepu. Tak się wkurwiłam, że postanowiłam nie robić tam zakupów, ale zostałam przez znajomych i przyjaciół namówiona, abym jednak poszła tam w lato w krótkich spodniach i tank-topie. Roman mnie minął w sklepie bez słowa. I chyba to był jego ostatni dzień pracy.

Znam realia pracy w różnych instytucjach i zawsze w końcu wariat, który odstrasza klientów, zostaje poproszony o odejście. Jeszcze lepiej robi mi się zakupy bez Romana w Biedronce. I bez zaglądania mi do wózka, czy atakowania mnie jako kurwy, czy złodziejki.

Jedyne, co mnie jeszcze niepokoi to fakt, że może nadal jako nieleczony świr próbować u mnie zamieszkać. Ale dzięki sprzętom z Siri w każdej sytuacji będę mogła zadzwonić na numer alarmowy, a moje wcześniejsze doświadczenia wskazują, że wariaci są dosyć szybko usuwani patrol Policji z mieszkania.

Więc próbuję się nie denerwować. Chociaż bez Hydroksyzyny jest ciężko. Powracająca pamięć wypartych traumatycznych wydarzeń to piekło, zwiększone jeszcze przez fałszywe wspomnienia, wmówione przez wariata, które upierał się, że jego urojenia to prawda. I próbował postawić na swoim zastraszając mnie i terroryzując.

Dodaj komentarz