Lincz

Tak się składa, że moje źródła doniosły mi, kto zorganizował lincz w moim miejscu pracy, porywając do morderczego lotu fanów z Warszawy. Dopadli mnie oni w miejscu pracy i próbowali terrorem oraz groźbą umieszczenia w psychiatryku, wymóc na mnie, abym oddała za nic swoje mieszkanie schizofreniczce, która mnie prześladuje od dziecka. Nie ukradłam tej piździe żadnego mieszkania. Dodam tylko, że takie urojenia o kradzieżach są całkiem częste u schizofreników takich jak Renata, jej rodzice czy Roman i jego rodzina. Schizofrenicy bardzo często dochodzą do wniosku, że coś należy do nich, bo ich zawiść inspiruje bardzo gwałtowne urojenia tego typu. Wystarczy sam widok jakiegoś przedmiotu i te schizofreniczki bardzo często wpadały do mojego mieszkania, lub odwiedzały moją matkę i wychodziły z czymś, co do mnie należy.

Naprawdę tym schizofrenicznym kurwom nic nie ukradłam, za to one, a także inspiratorka linczu ukradły i zniszczyły mi w życiu bardzo dużo. Ja rozumiem, że ich urojenia dyktują im, że muszą coś ukraść, aby naprawić rzeczywistość, ale ukradzione mi rzeczy naprawdę nigdy do nich nie należały, one też nie powinny przypisywać sobie rzeczy, które ja zrobiłam. Tymi urojeniami o dokonaniach literackich też steruje niestety schizofrenia i także ta choroba decyduje o tym, że pewne idiotki przypisywały sobie moich facetów. A ja miałam być niby tą „złą kurwą”, z której powodu nie układa im się życie, bo zabrałam im jakiegoś narzeczonego. A prawda jest taka, że to one niszczyły mi życie i związki. A za ich niepowodzenia odpowiada wyłącznie nieleczona choroba psychiczna.

Moje mieszkanie to stuprocentowo moje mieszkanie i dostanę akt własności, ale jest to na tyle poważny dokument, że czeka się na niego nawet miesiąc. Gdy już będę go mieć w swoim posiadaniu, rozpocznę odpowiednie kroki prawne, bo ktoś mojej klasy naprawdę nie ma zwyczaju zachowywać się, jak tania kurwa, która wrzaskami próbuje coś osiągnąć po zastraszeniu ludzi. Kwestie sporne rozwiązuje się na sali sądowej.

Dodaj komentarz