Nie powiedziałam mojej matce o pogańskim ślubie z Ravnem. Miałam swoje powody. Przede wszystkim nie chciałam, aby schizofrenicy z mojej podstawówki atakowali mojego kolejnego faceta.
Tak się składa, że osoby z mojej podstawówki, które winne były bullyingu i zaszczucia mnie, gdy miałam dziewięć lat, w oczach mojej matki były aniołami, z którymi się niby przyjaźniłam. Nie byłam w stanie jej wytłumaczyć, że wcale mnie nie „uratowali”, ale że to oni byli problemem. Niestety sprzedawali jej wszystkie swoje urojenia na mój temat i byli powodem pogorszenia naszych relacji, bo przestałam się z rodzicielką dogadywać. Po tym, co Renata i inne osoby z jej gangu wyrabiały z Piotrem, absolutnie nie chciałam, aby trafili na ślad mojej kolejnej miłości.
Byłam z Piotrem jako dziecko, rozstaliśmy się z powodu Renaty i jej intryg. W swojej schizofrenii uważała się za prawdziwą ukochaną Piotra. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jakie są typowe urojenia schizofreników, więc brakowało mi argumentów, nie mogłam się też doprosić, aby Piotr poprawnie działał. Pewnie wierzył mojej matce, że to jest naprawdę moja przyjaciółka. Ale nic nie było dalsze od tego.
Renata pojawiła się na moich zaręczynach z Piotrem. Moja mama zabrała Renatę i Barbarę jako osoby towarzyszące, bo tak było na zaproszeniu. Ja i moja rodzina przyszliśmy wcześniej i mieliśmy profesjonalną makijażystkę i fryzjerkę. Z mojego punktu widzenia Barbara i Renata oraz Ryszard byli winni gate-crashingu, czy wdarcia się bez zaproszenia. W sumie nie wiem, która wersja jest prawdziwa, ale myślę, że moja mama tylko sprzedała im plotkę o tym przyjęciu, a oni doznali silnych urojeń i postanowili przyjść na „zaręczyny Piotra z Renatą”.
Renata pośpiesznie zaczęła robić sobie zdjęcia ze wszystkimi z rodziny, aby utworzyć sobie dokumentację, tak jak to lubią robić schizofrenicy tworzący dowody na to, że ich urojenia są prawdziwe. Barbara zaś obrzuciła mnie obelgami. Z tego co pamiętam rodzina Renaty została usunięta przez patrol policyjny na moją prośbę, bo nie byli zaproszeni i działając w psychozie stanowili dla mnie zagrożenie.
Jak już widać, miałam swoje powody, aby ukrywać związek z kolejnym ważnym dla mnie facetem. Nie chciałam interwencji wariatów i kolejnych urojeń Renaty i Barbary na nasz temat. Gdy po śmierci Ravna związałam się z Michałem, jawność tej relacji przyciągnęła wariatów i to zniszczyło ten związek ostatecznie. Zniszczyli też mój związek z Bretem, a także Kristianem.
Nie dziwcie się, że nie ujawniłam się z Ravnem. Gdyby go nie zabili, dalibyśmy radę być razem już zawsze. A gdyby nie pranie mózgu, jakie mi zaserwowali ludzie z rodziny Renaty oraz popierający ich idioci to wróciłabym w końcu do Piotra. On też moim zdaniem był manipulowany i niszczony, dlatego nie przyjmował do wiadomości, jak niebezpieczne dla mnie są wizyty wariatów w pracy. Niestety zaczęli mnie „leczyć” i wmawiać, że oni wiedzą lepiej, co jest prawdą i kim jestem. Jest to klasyczne zachowanie schizofreników, którzy atakują prawdziwe wspomnienia swojej ofiary, a na ich miejsce wmuszają swoje urojenia i doprowadzają do śmierci psychiki. Bardzo nie dziękuję ich pomagierom. Uważam, że ich miejsce jest w więzieniu. Szczególnie Nycza, który poluje na mnie z Ryszardem od zawsze. Czyli przynajmniej od początku studiów, a podejrzewam, że też bywał w mojej podstawówce jak niesławny pan Ch.
Opus Dei ma się w końcu ode mnie odpierdolić. Nie jestem ich własnością, ani własnością Romana. Jestem Villkatt.