Zostałam poddana takiemu praniu mózgu, że mój prześladowca, a „mąż” z urojenia, według tego co mi doniesiono, skutecznie udaje, że naprawił mi oczy po oślepieniem sterydem. Prawda jest taka, że jestem ofiarą takiego praniu mózgu, że dopiero stosunkowo niedawno zaczęło do mnie dochodzić, że mam z tym okiem problemy. Tak dokładnie to wyparłam i patrzyłam tylko jednym. Dopiero Michał jako lekarz sprawdził, jaka jest prawda, zasłaniając mi prawe oko dłonią. Ale i tak zaprzeczałam w ramach syndromu sztokholmskiego rzeczywistości.
Pierdolę to wszystko i zamierzam sama się sobą już zawsze opiekować. Soczewki na NFZ też są dobre i nie zamierzam upaść w wannie i zniszczyć efekty zabiegu. Łaski bez. Zawsze mówiłam, że to wariaci i zawodowi oszuści oraz skurwysyny. Nikt z tych ludzi nie jest moim przyjacielem, wszystko to pasożyty i jedyne, co mogę zrobić to ostrzegać przed nimi.
