Moja matka całe życie spędziła wierząc i wspierając gang schizofreników z mojej podstawówki, zamiast mnie. Zaczęła się to od dziecięcych zaręczyn, które odbyły się wbrew mojej woli. Z mojego punktu widzenia po prostu przy moich zaprzeczeniach i protestach dorośli zaręczyli mnie ze znienawidzonym przeze mnie schizofrenikiem z mojej podstawówki. Co więcej, należał on do grupy dzieci, które wyżywały się na mnie, bo na podstawie urojeń osób ze swojego grona uznał mnie za kurwę i córkę kurwy. Jednocześnie dzięki koneksjom mojej rodziny ci ludzi wdarli się do towarzystwa z wyższych sfer i udając naszych przyjaciół zaczęli z tego czerpać profity.
Całe życie uciekam przez tymi ludźmi i przede niechcianym związkiem ze schizofrenikiem z mojej podstawówki. Opisałam chyba już wszystkie swoje romanse na blogu i nie było wśród nich nikogo, kto byłby większą miłością od Piotra, Ravna czy Breta. Z całą pewnością w tym gronie nie było Romana, a moją przyjaciółką nie była Renata czy ktokolwiek z rodziny Romana. Te wszystkie osoby żyją we swoich urojeniach.
Na nic nie zdało się, że już w roku 1990 wyciągnęłam zaświadczenie o swoim stanie cywilnym i udowadniała, że jestem panną. Moja własną matka ciągnęła dokładnie tę samą grę, „uszczęśliwiając” mnie na siłę i złośliwie, wbrew moim prośbom, odganiała ode mnie moich jak najbardziej legalnych narzeczonych.
Zgodnie z przepowiednią Ravna wyjdę za kolejnego maga, żaden inny związek mi się nie uda. I jak do tej pory to się sprawdziło. Wszystkie moje miłości po Ravnie kończyły się katastrofą i nie zawsze to była moja matka niszcząca mój związek oświadczeniem, że jestem mężatką i moim mężem jest Roman. Tylko że mam „amnezję” (wtedy jeszcze nie miałam). Niestety nie docierały do niej moje tłumaczenia. Zaświadczenie z roku 1990 też jej nie otworzyło jej oczu. Podejrzewam, że przeszła takie pranie mózgu, że nic by jej nie wyleczyło, bo się uparła przy swoim.
Odcinam się od wszystkich imbecyli, którzy wspierali choć trochę Romana i innych schizofreników z Opus Dei. Taka poganka jak ja w życiu by się z kimś takim nie związała i nie nie popełniłam tego błędu nigdy.
Za to narcyzm i tępota ludzi, którzy postanowili tkwić przy tym, że lepiej ode mnie wiedzą, kto jest kim, jest monstrualny, że już zawsze zamierzam ich wykpiwać. Chodzi mi o pewną moją dawną przyjaciółkę oraz Andrzeja. Głupszych ludzi ze świecą szukać. Mam nadzieję, że się ode mnie odpierdolą i nie będą już przekonywać, że Roman to jest mój „mąż”. To jest schizofrenik z typowymi dla schizofrenii urojeniami, tak samo jak jego bliscy, który wygodnie sobie żyje udając kogoś, kim nie jest.
Ja uczę angielskiego i oprócz tego studiowałam na dwóch innych wydziałach. Niepotrzebne mi są wariatki, które przekonują moich studentów, że się pod kogoś podszywam, bo nawet nie skończyłam studiów. Prawda jest taka, że skończyłam i mam tak dobre wykształcenia, jak mało kto w fandomie.
Moja rodzina została zaatakowana przez cały gang schizofreników, który zgodnie wmawiał mojej matce to samo. Tutaj mogę przywołać eksperyment Ascha, w czasie którego badano konformizm. Ludziom poddanym eksperymentowi pokazywano zestaw linii i pytano, do którego odcinka pierwszy odcinek jest podobny. Pod wpływem presji innych osób zaczynano udzielać błędnych odpowiedzi. W tym eksperymencie badano konformizm i zawsze podejrzewałam, że moja matka uważało towarzystwo Barbary i Ryszarda za tak ekskluzywne i mądre, że należy ich słuchać. Moje zdanie na ich temat było inne od jej opinii o sto osiemdziesiąt stopni. Ludzie z tej grupy są chorymi psychicznie imbecylami.
Od dzieciństwa błagałam różnych znajomych moich rodziców, aby reagowali i psychozę moich rodziców, rozwinięta pod wpływem tych wariatów, upartych, że mnie połączą z Romanem, powstrzymali. Nikt mi nie pomógł, więc mam was w dupie. Pierdolcie się!!!
Tylko dlatego, że Roman wdarł się do tego towarzystwa, przestałam w nim bywać. Z tym, że dwór jest tam, gdzie ja jestem i to o mnie należy zabiegać. Nie wolno mnie obrażać.