Nieprawdą jest, że Ravn przepowiedział swoją śmierć. Było wręcz odwrotnie, to ja go ostrzegałam i prosiłam, aby nie szedł na konwent w Oslo. Przy czym tutaj w tym również nie było nic nadnaturalnego.
Roman i jego brat, obaj bardzo groźni schizofrenicy, którzy zawsze marzyli o zabijaniu, przyznali mi się już w podstawówce, że marzyli o karierze zawodowych morderców i że eksperymentowali na zwierzętach. Równie dobrze można by uznać, że są po prostu psychopatami i nie zasługują na ochronę jako ludzie chorzy psychicznie. Wiem, że Roman morduje koty. Jak już wcześniej pisałam przyłapałam go na duszeniu mojej kotki Melissy, po tym gdy moja matka wpuściła tego zjeba do mojego pokoju. Moja kotka ledwo przeżyła. Nie dziwię się, że ufała tylko mnie.
WIdząc mnie wiele razy z Ravnem w czasie polskich konwentów, Roman zapowiedział, że go zabije. Ravn niestety był przekonany, że Roman i jego brat nie zagrażają mu w Oslo, więc poszedł na lokalny konwent pewny, że będzie bezpieczny. Ravn był pacyfistą, już ja mam w sobie więcej z myśliwego, niż on kiedykolwiek miał.
Roman i jego brat przyznali mi się do – jak to określili – „zarąbania” Ravna.
Mam dosyć tych psychopatów i tego, że chronią ich nie tylko wariaci, ale też decyzyjni głupcy.
Nie zobaczycie mnie na polskich konwentach.