Jest wielu enablerów kręcących się wokół Renaty i Anny, schizofreniczek z mojej podstawówki, ale najgorszy jest pan polityk N. Opisałam już jak mnie pobił – ale nie skończyło si tylko na strzale w podbrzusze, dostałam w twarz tak mocno, że o mało mnie nie ogłuszył. Zostałam sterroryzowana przez niego i gdy straciłam pamięć, bawił się mną wraz ze swoim gangiem schizofreników. ciesząc się że straciłam pamięć i nie mogę się bronić. Usprawiedliwia się tym, że ja niby zastraszyłam Renatę i nikt jej nie broni. Więc musiał być tym jedynym sprawiedliwym i obronić biedna, skrzywdzoną lilię.
Prawda jest taka, że Renatę trzeba przycinać, bo inaczej jej psychoza rozkwita i nie udaje się jej – tak samo jak wielu innych osób z jej rodziny – namówić na leczenie psychiatryczne w szpitalu. Bo na regularne branie leków w jej przypadku nie ma nadziei.
Występy N. nie skończyły się pobiciu mnie w czasie konwentu. Lata temu władował się do mnie do pracy razem ze swoim gangiem schizofreników i zaczął robić afery i zastraszać mnie, kierując się tym, co powiedziały mu schizofreniczki. Zrobił mi awanturę przy Straży Akademickiej oraz studentach na korytarzu nazywając chorą psychicznie i próbując mi udowodnić, że nie pracuję na mojej Uczelni. Straż Akademicka pod jego przywództwem chciała mnie wyprowadzić z budynku. Mnie, wykładowczynię angielskiego, która pracowała w zawodzie od lat. Zachęcona jego opisami schizofreniczka Anna strzeliła mnie w twarz i zwymyślała przed samymi zajęciami. Zmanipulowana Straż Akademicka mi nie pomagała, pozwalając gangowi na „leczenie mnie”.
Pan N. postanowił wyleczyć mnie ze wszystkich ambicji oraz marzeń, a także przemocą związać ze schizofrenikiem Romanem. Zrobił mi pranie mózgu i straszył, posiłkując się chorymi teoriami psychologicznymi Renaty, które twierdzą, że zestresowany człowiek pamięta lepiej. I że trzeba mi usunąć wszelkie wspomnienia i powiedzieć, co mam pamiętać. Ale niestety Renata jest tylko schizofreniczką, a nie psychologiem i zaleca rzeczy, które są krańcowo odległe od dobrych praktyk psychologicznych. Zostałam poddana takiemu terrorowi oraz zastraszeniu, jak nigdy wcześniej. Polityk N. sięgnął do wszystkich nieprawdopodobnych zakazanych prawnie metod. Oczywiście niczego nie weryfikując i obrażając mnie oraz moją mamę. Nie mówiąc o moim tacie, którego nazwał gangsterem. Odwdzięczę mu się.
Wiem, że prawo pozwala mi odpowiedzieć dokładnie taką samą agresją, jaką zastosowano wobec mnie. Podejrzewam więc, że sam jest gangsterem, którego kolega dawno już temu trafił do wiezienia. Widać było z jakimi kibolami chodzi po fandomie. Żaden inny enabler Renaty czy Anny nie był tak uparty oraz wyćwiczony w niszczeniu mnie jako kobiety. Zniszczył mi moją macicę. Oceniam jego metody na coś, czego się nauczył od kolegów z gangu i to – biorąc pod uwagę, że już próbowano zmusić mnie do prostytucji – musieli to być koledzy z gangu alfonsów. Tylko przestępcy niszczą innych ludzi za odmowę współpracy.
Wszystkie jego maniery wyglądają na coś, co jest nawykami najniższej klasy społecznej. Absolutnie nie wierzę w to, że jest szlachcicem. Przypisuje to sobie bezprawnie.
Z powodu pana polityka N. Straż Akademicka nie działała poprawnie i mnie nie chroniła. Dopiero interwencja Policji sprawiła, że pozwolono mi wskazywać osoby, które mają być usunięte z terenu jako ludzie, których nie zapraszałam. Ale niestety schizofrenicy oraz ich enablerzy byli na tyle bezwzględni i uparci, że i tak udało im się zrobić mi pranie mózgu i wywołać syndrom sztokholmski. Zostałam zastraszona tak, że straciłam pamięć i z osoby, która chciała odejść do swojego zespołu i wrócić do śpiewania, stałam się wydmuszką, która grzecznie mówiła, że nie zna Adama i że chce pracować jako anglistka.
Ma dosyć tego gangu schizofreników oraz ich pomagierów i przyjmę bilet w jakąkolwiek stronę.