Ślub z Ravnem wzięłam w Ambasadzie Norweskiej, a moją świadkową była najlepsza przyjaciółka. Oczywiście nie był to nikt z gangu Renaty czy Romana, bo z tymi osobami nie chcę mieć nic wspólnego od dzieciństwa. Nie rozmawiam z nimi i nie rozmawiałam o także nigdy nie prosiłam o „pomoc”.
Pokazałam się z Ravnem jako mężem na polskim konwencie i byłam bardzo szczęśliwa, bo w ten sposób zablokowałam schizofrenika Romana. Nie mógł starać się zostać moim mężem, a potem po mnie dziedziczyć, jeśli byłam mężatką. Niestety on wraz ze swoim bratem, jak go nazywa, zabił Ravna później w Oslo. Wiedziałam o ich groźbach i ostrzegałam Ravna, ale i tak nie udało się go ocalić. Świat muzyki stracił doskonałego wokalistę, a moja osobista strata jest, jak myślę, oczywista.
Bardzo szybko zostałam przez schizofreników oraz ich pomagierów tak skatowana, że straciłam pamięć. Moja norweska rodzina próbowała mi pomóc, ale sama amnezja nie jest powodem do ubezwłasnowolnienia kogoś. Zostałam sama na pastwie schizofreników oraz ich enablerów. Przez jakiś czas jeszcze byłam racjonalna i wtedy próbowałam wyjść za Breta. Ale zapowiedzi wyjazdu do Stanów z narzeczonym, spowodowały już takie ataki i pranie mózgu, że wywołano u mnie syndrom sztokholmski i zniszczono do reszty życie.
Obie schizofreniczki z mojej podstawówki udają psychologów. Ich jedyną pretensją do takich stwierdzeń jest ukradziona mi praca magisterska z psychologii klinicznej. A właściwie jej rękopis. Policja doskonale wie, kto mi ją ukradł i czyim charakterem pisma została napisana. Do momentu, zanim schizofrenicy dostali w łapska wiedzę psychologiczną, która pozwala zniszczyć człowieka, bo dotyczyła w dużej mierze syndromu sztokholmskiego, jeszcze byłam do pewna stopnia bezpieczna. Ale zgodnie z moimi przewidywaniami schizofrenicy po doszkoleniu się, rozpoczęli swoje „terapie”, niszcząc mi nie tylko pamięć, ale doprowadzając do zabicia psychiki.
Przeklinam wszystkie osoby, które pomogły im ukraść moją pracę, a potem pomogły im w urzeczywistnieniu ich wszystkich schizofrenicznych planów.
Poprosiłam moją norweską rodzinę i przyjaciela Ravna, który od dzieciństwa też ma problemy ze schizofrenikami, aby nie zgłaszali do polskich urzędów naszego małżeństwa. Miałam już wtedy amnezję, ale gdy przypomniano mi się fakty, podejmowałam racjonalne decyzje. Widziałam, że Roman chce wykorzystać moje małżeństwo, aby sam się podawać za mojego męża, bo nie będę mogła nic zrobić, gdy mam w polskich papierach mężatka. Przy czym gdy zabili Ravna powinnam była wtedy bardzo szybko dostać status wdowy, tak jak jest w Norwegii. Ale tak się składa, że to ja osobiście powinnam to zgłosić polskim urzędom.
Nie zgłosiłam mojego małżeństwa i śmierci męża z powodu amnezji. Teoretycznie mogłam w chwili, gdy mi to przypominano, upoważnić prawnika, aby zrobił to za mnie, ale tego nie chciałam, bo bałam się, jak już wspomniałam, że wykorzysta to Roman.
Przeżyłam tragedię, bo mój mąż zginął zasztyletowany przez schizofreników przed naszą nocą poślubną. Ravnowi zależało, aby najpierw kupić dom i dopiero w nim skonsumować nasz związek. Został zabity chwilę po kupnie domu.
Przeklinam wszystkich, którzy pomagali schizofrenikom oraz mordercom Ravna.
Będę musiała w końcu uporządkować sprawy w polskich urzędach i zgodnie z decyzją sprzed lat przyjąć norweskie nazwisko męża, pod którym funkcjonuję już w Norwegii.