Fałszywa tożsamość

Jedną z najzabawniejszych opowieści o mnie rozgłaszanych przez schizofreników z mjej podstawówki (oraz okolic) jest ta jakobym nie potrafiła nawet włączyć komputera. Mam też mieszkać w mieszkaniu komunalnym i podszywać się pod pisarkę Małgorzatę Wieczorek. Wprawdzie nie utrzymuję się z pisania, więc mam opory przed nazywaniem się „pisarką”, ale moi przyjaciele twierdzą, że nie powinnam się niczego wstydzić.

Ale wariatki i wariaci oraz imbecyle nie zatrzymują się na tym. Nie tylko nie jestem pisarką, ale mam też bezzasadnie uważać się za anglistkę. Według tego grona nie mam nawet matury, nie mówiąc już o dyplomie wyższej uczelni. Nie znam też angielskiego. Chociaż, przyznam, są osoby z tego grona, które jednak zauważają, że angielski „trochę” znam. Oczywiście nie jest to żadną moją zasługą, tylko faktu, że miałam niby nauczyć się angielskiego w amerykańskiej podstawówce, gdzie się uczyłam, zanim przyszłam do szkoły w mojej okolicy w Warszawie. I to podobno z czasów mojego pobytu w Stanach mam znać Breta.

Breta znam, jak już wspomniałam, z koncertów. Szczególnie tego, na który przybył jako słuchacz, bo wylot do ojczyzny mu się przesunął. Po jakimś czasie pojawił się w Warszawie jako artysta, a ja jak zwykle wtedy dręczyłam – ku zadowoleniu wszystkich – dźwiękowca, aby dźwięk był jak najlepszy. Dzięki mojemu woluntariatowi (który sama klubowi zaproponowałam – wcale tam nie pracowałam, rzuciwszy studia, jak twierdziłam wariaci, nadal dzielnie uczyłam się) poznałam zresztą wielu ciekawych muzyków. Chociaż Ravna poznałam, gdy był jeszcze grubym nerdem, bo jak wiele innych osób, przyjechał na Polcon mnie zobaczyć, bo opowieści Andrzeja przyciągnęły ciekawość fanów. Bretowi też o mnie opowiadał. Bardzo źle się stało, że on i Nycz stanęli w pewnej sprawie po stronie wariatów i okłamywali moją matkę.

Te opowieści oczywiście przyciągnęły ponownie wariatów z mojej podstawówki, bo inaczej by mnie nie odnaleźli i nie rozpoznali. Ludzie, którzy mówią, że mam w życiu szczęście, mylą się całkowicie. Nikt nie ma większego pecha ode mnie.

Dodaj komentarz