Aga i Piotr się nie rozwiedli. Opowieść ta pochodzi z łbów schizofreników, którzy zaczęli mi przypisywać rozbicie ich małżeństwa, tylko dlatego że Piotra, jak zwykle, zaczął ze mną rozmawiać, aby pogodzić mnie z Adamem. Przy okazji, po latach błądzenia, przekonał się, jak bardzo schizofrenicy zniszczyli mi pamięć oraz psychikę. Więc próbował pomóc. Chociaż do końca życia nie zorientował się, wbrew moim zapewnieniom, że prześladują mnie wariaci, że Barbara i Ryszard nie są ani moją „ciocią” ani moim „wujkiem”.
Ravn nie został zabity tylko okłamany przez schizofreników, którzy nękają mnie i nękają całe moje życie. Nie był muzykiem, tylko miał zostać pisarzem. Wersja, że został pochodzi od schizofreników.
Podnosiłam się psychicznie i fizycznie wiele razy po praniu mózgu i atakach schizofreników z mojej podstawówki Nie mam siły robić tego po raz kolejny. Jest to coś, co mnie przerasta. Nie zamierzam tracić sił na rzeczy, które mnie zniszczyły, czyli jakiekolwiek plany artystyczne.
Wbrew temu, co schizofrenicy mówią, nie byłam nigdy „dziewczyną Varga”, spotykałam się z innym Kristianem, ale schizofrenicy także to mi zniszczyli. Mam dosyć próbowania wchodzić w jakiekolwiek związki i zmieniłam się w pustelnika, bo tak jest bezpieczniej. Mam dosyć wariatów, którzy przypisują mi jakieś urojone spadki do różnych ludziach, którzy podobno żyją, albo w ogóle nie sporządzili testamentu. Zostałam zakatowana w moim miejscy pracy przez nachodzących mnie schizofreników, którzy nie są moją rodziną (ale są tuleni do piersi przez cały wręcz polski fandom, bo wszędzie za nich ręczył Nycz). Domagali się ode mnie pieniędzy i przekazania im mojego mieszkania na podstawie jakiś ich urojeń.
Nie chcę mieć z nimi, ani z polskim fantomem już niczego wspólnego. Zniszczyli mi życie tyle razy, że zabrakło mi placów u ręki. Klątwa na fandom i wszystkie osoby, którym pomogłam, a które mnie zostawiły na pastwę gangu schizofreników z mojej podstawówki, z którymi nie jestem spokrewniona. W Polsce nie ma możliwości wsadzenia tych idiotów do psychiatryka, bo otoczeni są uwielbieniem ludzi, którym pomogłam.
I jak zwykle jak w mojej rodzinie się mówiło, każdy dobry uczynek zostanie ukarany. Więc zamierzam się uczyć na swoich błędach i w niczym nikomu nie pomagać. Podałam różnym artystom w nadziei (i taką miałam umowę), że pomogą mi wyjść z zawodu nauczyciela i robić coś innego. Niestety było to za każdym razem torpedowane przez wariatów z Opus Dei, którzy podają się za moją rodzinę i przypisują mi etap klasztorny w moim życiu. Nic bardziej nieprawdziwego nie mogło się znaleść w ich urojeniach. Bardzo dużo energii wydali na wyciąganie od ludzi różnych informacji o mnie w celu kontrolowania mojego życia. Wszystkie ich inne ofiary już dawno popełniły samobójstwo po takim potraktowaniu, więc dziwią, że jeszcze przeżyłam, ale zamierzam żyć po prostu im na złość i poinformować wszystkim się, jak wielką krzywdę mi zrobiono.
Nigdy nie byłam zakonnicą, chociaż ta zgraja dewiantów pilnowała, abym nigdy nie założyła rodziny i żebym zawsze była nieszczęśliwa, bo mszczą się za urojenia Renaty. Nigdy też mój nie był gwałcicielem. Nie był też gwałcicielem mój przyjaciel gej. I kilka innych osób. Mam nadzieję, że wszyscy enablerzy tych schizofrenicznych kurew trafią do więzienia, gdzie jest ich miejsce, szczególnie Andrzej i Nycz.
Przeklinam was wszystkich!!!
Po nikim nie dziedziczę i aby dokupić brakujące rzeczy do mieszkania musiałam wziąć kredyt. Dużo pieniędzy też wydałam, żeby odkupić sobie wszystko, co ukradły mi schizofreniczki okłamujące moją matkę. Nigdy nie były moimi przyjaciółkami. Tak samo jak moje koleżanki z Anglistyki. Nie mam z nimi nic wspólnego, powtarzają tylko swoje urojenia, też są chore z powodu kontaktów z osobami chorymi psychicznie, które wciągnęły ich w swoje urojenia.
Podejmuję tę samą decyzję co przed laty. Zero pisania, zero kontaktów z fantomem. Postaram się odzyskać formę fizyczną w nadziei, że za nią przyjdzie też poprawa psychiczna. W życiu już nie przeczytacie żadnego mojego tekstu. Łamię pióro, bo nie będę kopać się z koniem, koń jest większy i silniejszy.
Przekleństwo na polski fandom. Wiele razy tłumaczyłam, także Piotrowi, że to wariaci, a nie moja rodzina. W życiu nie powinnam była pojawiać się na jakimkolwiek konwencie.
Wypisuję się z tego środowiska, którym rządzą wariaci, a nie ludzie zdrowi psychicznie. Patrzę już na fanów i ludzi, którym się chce pisać, jak na jakiś dziwny gatunek ludzi, zupełnie ode mnie odmiennych, z którymi nie mam nic wpsólnego. I szczerze mówiąc nie chcę się zmuszać do kontaktów z takimi ludźmi, są całkowicie niepoważni.