Rasiści

Tak się składa, że Renaty oraz jej rodziców, Barbary i Ryszarda, nie kojarzyłam z fandomu. Jeszcze w przedszkolu poprosiłam tatę, żeby mnie nie zabierał na spotkania fandomowe. Powodem była Barbara, bo się jej bałam. Napadła na mnie ta wariatka i zaczęła „wychowywać”, twierdząc, że moja matka jest „kurwą”, bo jest brudna, bo jest Arabką. (Dokładniej mówiąc, była metyską.) Renata i jej rodzice byli chyba jedynymi ludźmi w fandomie, którym to przeszkadzało. Ale to właśnie rasa była powodem, dlaczego ci schizofrenicy zaczęli nas tępić i prezentować całe spektrum urojeń na nasz temat. Wkrótce się okazało, że ja też, będąc małym dzieckiem, w wieku przedszkolnym zaczęłam być pomawiana o prostytucję. Bo schizofreniczka to „rozpoznała”.

Uciekłam przed rasistami z fandomu, ale dopadli mnie później w mojej podstawówce. Zostałam zaatakowana i zmuszona do wzięcia penisa do ust, bo schizofrenicy w ten sposób chcieli udowodnić, że ich urojenia na mój i mojej matki temat są prawdziwe i jako osoba niższej rasy ich zdaniem powinnam im usługiwać. Schizofrenicy twierdzą, że są z Opus Dei i – prawdę mówiąc – dostali aż za dużo pomocy od Kościoła i tej dziwacznej sekty.

Państwo Ch. padli ofiarą własnej naiwności i tępoty, gdy uwierzyli w schizofreniczne przechwałki, że ojcem Renaty jest „książę Marian”, a niby mam być kimś, kto ją niszczy i trzeba ją „ratować”. Nie będę tutaj powtarzać wykładu o tym, że takie schizofreniczne urojenia są wzięte wprost z mózgu, który kieruje się zawiścią i zaczyna oszukać swojego właściciela, podsuwając mu myśli, że to on zasługuje na bycie kimś wyjątkowym i to do niego należą te zaszczyty, bo ktoś inny – na przykład pewna kwateronka – jest „nieodpowiedni”. Stąd też biorą się schizofrenicy kleptomani, którzy ukradli mi rękopis pracy magisterskiej, podobnie torbę z konspektami. Michał także jak ostatni głupiec, chociaż nie chciał mi oddać moich rzeczy wcześniej, gdy od niego uciekłam, wręczył je schizofrenikowi na pierwsze wezwanie. Nie mogłam być z głupszym facetem. Zresztą to właśnie jego głupota i niechęć do psychoterapii była powodem mojego zerwania z nim.

Mojemu tacie, który jednocześnie przyjaźnił się z państwem Ch. nie przyszło do głowy, że jestem przez nich w tym samym czasie zakatowywana w mojej podstawówce, aż w końcu mnie zakatowali, terroryzując i zabraniając kariery sportowej, bo uparli się udowodnić, że urojenia Renaty i jej rodziców są prawdziwe. Niestety wychowali swoją córkę na kogoś, kto zinternalizował sobie pogardę do mnie i wbudował sobie w światopogląd, że należy słuchać tylko Romana.

Przykrym faktem jest, że kobiety uwodzone przez Romana nigdy nie doznają spełnienia swojej miłości do niego, chociaż wyładowują – zresztą zgodnie z jego zamiarem – furię na mnie. Roman to gej, który już w podstawówce był męską dziwką i także mnie chciał sprzedawać znajomemu. Roman ma problemy z przyznaniem się do orientacji i stąd jego przechwałki, ze jest mężem oraz ojcem trojga dzieci. Wprost mi powiedział, że mam być jego przykrywką, gdy go skonfrontowałam z tym faktem. Bo chce kariery politycznej. Ja rozumiem, że politycy z reguły są głupsi niż reszta społeczeństwa, bo najgłupsi pchają się do władzy, inteligentni nie chcą odpowiedzialności, która przewyższa ewentualne zaszczuty. Poza tym wcale nie są tacy pewni, że wszystko wiedzą najlepiej.

Psychologia społeczna zajmuje się takimi rzeczami, a także mechanizmami zaszczucia. Tak się składa, że zawsze w sercu bullyinyu (a także mobbingu) z reguły znajdziemy jakiegoś schizofrenika, szczującego ludzi na ofiarę swoich urojeń. Nie dziwi więc nikogo z mojego otoczenia, że zaczęłam doczytywać rzeczy z psychologii klinicznej także. W końcu także zmieniłam kierunek i zaczęłam uzupełniać różnicą programową. Zresztą zaczęłam swoją przygodę z psychologią od podstawowego podręcznika psychologii społecznej z biblioteczki ojca Michała, który mnie namówił na studiowanie Psychologii równolegle z Anglistyką. Od dzieciństwa mam zasłużenie łatkę geniusza. Podobnie jak Michał, Adam i Piotr. Tylko, że dwóch facetów z tej czwórki zostało ogłupionych przez pobyt w fandomie i kontakty ze schizofrenikami, którzy ich zaprogramowali na debili. Niestety schizofrenicy bardzo lubią sterować ludźmi za pomocą sugestii, terroru a także kłamstw. Bo także kłamią, nie wszystkie bzdury, jakie głoszą, pochodzą z ich urojeń. Dążą do zwycięstwa i udowodnienia, że ich urojenia się prawdą za każdą cenę, nie zawahają się też zabić. Mogą też zabić za powiężenie im wprost, że są chorzy. Więc uważajcie na nic. Ja już o mało nie zginęłam w tej sposób. Naprawdę nigdy w życiu nie zajmowałam się prostytucją, a moja mama była aniołem, który nie zasługiwał na hejt i inne rzeczy, jakie ją spotkały z rąk wariatów i rasistów.

Zaszczuli mnie rasiści razem z warszawskim fandomem, koleżankami oraz schizofrenikami, którzy nigdy nie byli ze mną spokrewnieni, ale podają się za rodzinę jedyne oraz osoby, które mnie znają. Bardzo proszę, powiedzcie tym ludziom, że mogą sobie wszystko, co niby „wiedzą o mnie”, a co pochodzi z urojeń wariatów, wsadzić w dupę. Nie dam się szantażować jakimiś urojeniami.

Tak się składa, że osoby, które mnie zaszczuły, startowały z żądaniem, żebym – gdy już odzyskam pamięć, co dla nich oznacza potwierdzenie urojeń – pojawiła się na warszawskim Bazyliszku z przeprosinami. W miejsce tego krótkie oświadczenie. Nie będzie mnie na żadnym Bazyliszku, zamiast tego proszę moich przyjaciół o pojawienie się i wyjaśnienie rasistom i terrorystom, jakiego koloru naprawdę jest niebo i kim ja jestem i czy wolno było mnie zaszcuwać. Bo nie wiem, co mają nad głową w swoich urojeniach, ale jak widzę nad sobą niebieskie niebo i to ja zawsze byłam niewinną ofiarą.

Andrzej nie wiedział, jak wyglądają rasiści nękający moją rodzinę, którzy wcześniej także zmusili mojego dziadka do przeprowadzki oraz zmiany nazwiska. Nie na wiele się to zdało, skoro mieli swoją bazę w fandomie. Nie dam zrobić z mojego taty pedofila i gwałciciela. Nigdy się na niego nie skarżyłam. Przyjaciele taty z fandomu pozwolili go zaszczuć. Mam nadzieję, że zaczną mnie w końcu ratować. Bo fandom zniszczył mi całe życie, bo ludzie nie chcieli ze mną rozmawiać, tylko zadowalali się plotkami od schizofreników. A spiskowcy, wariaci oraz ich enablerzy, tylko przy Andrzeju udawali przyjaźń ze mną. A także wtedy, kiedy to było przydatne dla kariery. We wszystkich innych przypadkach byłam zaszczuwana i lżona. Rozprowadzano o mnie same kłamstwa.

Dodaj komentarz