Rory

Kiedy studiowałam na Anglistyce oprócz prześladujących mnie schizofreników z podstawówki oraz zakochanego w nich pseudo-terapeuty prześladowała mnie koleżanka, która jest wykapanym odbiciem pewnej postaci z serialu Gilmore Girls (czyli Kochane kłopoty) i nawet wygląda jak ona. Pani Szkwał wygląda jak Paris i zachowuje się jak Paris.

Jeszcze zanim ogłoszono nasze zaręczyny, pani Szkwał rozpoczęła nękanie mnie. Piotr odwiedził mnie na Uczelni. Moja psychopatyczna koleżanka zwinęła się w pół z zazdrości o niego, gdy tylko go zobaczyła. Od razu zrozumiałam, że będą z nią kłopoty. Znała go z fandomu. Znienawidziła mnie za niego szczerze.

Zaczęła się kampania oszczerstw i napadów na mnie. Gdy inne koleżanki się cieszyły i mi gratulowały, ona postanowiła go odbić. Dowiedziałam się, że jest dla mnie za dobry i zaczęła mnie prześladować i szukać sposobu, żeby mnie zniszczyć w oczach wszystkich dookoła. Nie tylko mój facet był dla mnie za dobry, ja sama nie byłam dość dobra, żeby studiować, do niczego się nie nadawałam. Była dla mnie wredną psychopatyczną suką.

Schizofrenicy z mojej podstawówki spadli tej suce z nieba, bo zyskała dzięki nim podkładkę do dręczenia mnie i prześladowania. Nie mówiąc o zyskaniu cennych sojuszników.

Okłamała wszystkich na mój temat i ręczyła za schizofrenika Ryszarda, który niby miał być moim wujkiem. Ręczyła również za innych schizofreników i ich zachęcała.

Jest kimś, kogo trzeba dobrze zdiagnozować.

Paris z serialu Gilmore girls wygląda taK:

Pojawienie się Rory, najmłodszej bohaterki serialu, w prywatnej szkole, wywołuje totalną agresję Paris. Rory nie jest dostatecznie dobra, żeby chodzić do takiej szkoły, nie jest dostatecznie dobra do niczego. I podczas, gdy bohaterki serialu się pogodziły, bo pracowały razem w szkolnej gazecie, nienawiść pani Szkwał, chociaż wygląda jak kalka z Paris, eskalowała aż do wybuchu i zniszczenia mi życia z powodu zazdrości o faceta.

Rory, która jest obiektem nienawiści tej myszowatej księżniczki-idiotki, wygląda tak:

Ale każdy może sobie sam przeczytać o czym jest ten serial, a jeszcze lepiej go sobie obejrzeć, jest na jednym z dostępnych w Polsce serwisów. Zdobył wiele nagród i stał się jednym z najbardziej lubianych seriali na świecie. Polecam.

Mama Rory zaś wygląda tak:

Ładni

Ładni ludzie mają pecha. Nie tylko czepiają się ich ludzie chorzy psychicznie, bo wyławiają ludzie ładnych z tłumu, ale wszyscy – w tym psychiatrzy lub psycholodzy – popełniają ten błąd, że uważają, że ludzie ładni i atrakcyjni nie mają problemów.

Ładny człowiek może zostać zmuszony do zrobienia sobie zdjęcia z kimś, na którym wygląda zjawiskowo, aby następnego dnia popełnić samobójstwo. Ładni ludzie nie dostają należnego wsparcia i ich prośby o pomoc są lekceważone. Bo nic może im być, bo przecież dobrze wyglądają.

Jedynym plusem jest efekt halo, ale nie można na niego za bardzo liczyć, bo przy zderzeniu ze zdemoralizowanym pseudo-psychologiem i jego schizofreniczką kochanką można liczyć, że ewentualna uroda zostanie wykorzystana do udowadniania, że nie jest się aniołem, ale diablicą, która wszystkich niszczy. Za diablicę uważała mnie pani Szkwał w czasie studiów, chociaż niedawno zmieniła zdanie, bo zna moje przyjaciółki i je ceni, jest to powód dlatego ma mindfuck i nie potrafi zidentyfikować mnie z czasów studiów. Pewnie do tej pory się zastanawia, którą z jej koleżanek jestem. No cóż, jestem tą, której się najmniej spodziewa.

Za to ją samą oraz jej ojca pamiętam coraz lepiej.

Więc jak to w psychologii – to zależy. Ale ogólnie ludzie nieurodziwi mają w życiu łatwiej, chociaż rzeczywiście nikt im nie proponuje modelingu czy aktorstwa. Ale tutaj także zawistne świnie zniszczyły mi szanse na tego rodzaju zajęcia, niszcząc psychikę i doprowadzając do otyłości – można zastraszeniem zmusić do przejadania się i zawieszenia treningów – oraz wywołując stany lękowe.

Osobowość

Szczerą nienawiść do Kościoła mam wbudowaną w osobowość, ponieważ już jako dziecko przekonałam się jak funkcjonuje ta organizacja matołów, psychopatów oraz pedofili. I z reguły przekonań wbudowanych w osobowość się nie rusza, ponieważ ruszenie ich niszczy psychikę. Upieranie się, że da się coś zrobić z osobowością, kończy się zabiciem psychiki i amnezją.

Niestety mój nie-psychoterapeuta uparł się udowodnić, że wszystko, co mu opowiedziała jego kochanka jest prawdą, więc prał mi mózg, próbując zmusić do przyznania, że napisałam sfałszowany przez Renatę list do dyrektora Opus Dei, w którym oddaję się w niewolę tej organizacji.

Schizofreniczka Renata napisała tam, co chciała, ale ten dewiant, który nigdy nie powinien zostać psychoterapeutą i jako pedofil nie powinien ogłaszać się w warszawskich szkołach jako cudotwórca, udaje nadal, że nie wierzy, że to jest fałszerstwo. Uważa, że ma jakiś dowód na moją „demoralizację”, że pochodzę z Gdańska i że przepraszam co „zrobiłam”. Renacie. Oczywiście musiałam z tego pseudo-terapeuty wyciągać, co ona tam nabazgrała, bo oczywistością jest, że nie wiem.

Bardzo proszę ludzi, którzy mnie znają, szczególnie pogan i Wicca, żeby przy pierwszej nadarzającej się okazji wytłumaczyli mu, jak bardzo błądzi.

Czyli chyba to będzie najbliższy Polcon w Warszawie, jeśli chodzi o mnie. Ale wiem, że on sam i jego schizofreniczna kurwa lubią się puszyć w czasie Seminarium Literackiego, bo mnie tam kiedyś zaszczuli i w związku z tym Renata uważa, że ma tam swoich wiernych poddanych i wyznawców.

Mnie tam oczywiście nie będzie, ale możecie mnie zastąpić i poprosić tę kurwę, żeby oddała, co mi ukradła.

Egzamin

Po tym, gdy schizofreniczka Renata wyniosła mój egzamin z sali, zrobiłam aferę, dzięki której udało mi się tylko tyle osiągnąć, że nie postawili oceny niedostatecznej. Łaziła wszędzie ze swoimi krewnymi i przyjacielami Rafała, ludźmi równie chorymi jak ona.

Gdy tylko zobaczyłam, że na koniec egzaminu wchodzą do sali ludzie nieuprawnieni, zaczęłam alarmować egzaminatorów, ale i tak na moich oczach kurwa Renata tryumfalnie złapała mój egzamin i z nim uciekła.

Nadal uważam, że powinien ten egzamin zostać jej odebrany i sprawdzony. Zasługiwałam na tę piątkę. I solidnie na nią zapracowałam. Nieprawdą jest, jak twierdził mój nie-psychoterapeuta, że Renata wyniosła ten egzamin dla mnie i że wpisałam wszystko na arkusz poza kontrolą. Ten bydlak jest na tyle bezczelny, że to mnie ośmiela się oskarżać o kradzież egzaminu. Chociaż to jego kurwa zamazała moje nazwisko i wpisałam swoje, żeby wykorzystywać jako sfałszowany dowód, że to ona studiuje na Anglistyce, a ja nie. Zagranie tak charakterystyczne dla schizofreników, że nie wierzę, że jej kochanek nie mógł tego zauważyć.

Tak samo jak nie ściągnęłam żadnych odpowiedzi na egzaminie z pedagogiki, chociaż kurwa mojego nie-terapeuty tak twierdziła (przy czym oczywiście nie było jej na sali, bo tam nie studiowała, ani z nią nie rozmawiałam z własnej woli). Powinnam też była wtedy dostać piątkę.

Te dwie brakuje piątki to powód dlaczego pani Szkwał może sobie w dupę wsadzić jakiekolwiek propozycje współpracy. Mogę zgodzić się na wzięcie jakiegoś wykładu lub ćwiczeń, gdy znajdą się moje brakujące piątki w wypisie ocen i odzyskam mój pierścionek zaręczynowy.(1)

Ale oczywiście wiem, że takie pizdy nigdy nie przyznają się do błędu.

Chociaż Emma uczulała na to, co robi ta schizofreniczka.

Nie dam się już żadnym pizdom z Anglistyki więcej obrażać.

⛧⛧⛧

(1) Na terenie Anglistyki zerwano mi z palca pierścionek zaręczynowy i pobito. Zgłosiłam kradzież, zgłosił też mój narzeczony z podaniem dokładnej ceny. Zaatakowano mnie też i wyrwano kolczyki z uszu, aż do krwi. Kolczyki nie były cenne, ale mam nadzieję na odzyskanie pierścionka. Niech kurwa Renata nie udaje, że go dostała.

Schizofreniczna ruja

Jednym z typowych zagrań schizofreników jest wciągnięcie do łóżka każdej osoby, która może pomóc w zniszczeniu obiektu ich zazdrości i obsesji. Są tak podnieceni tym, że mogą komuś zaszkodzić i wpłynąć na postępowanie osób, które mogłyby ich ofierze pomóc, że są gotowi do seksu błyskawicznie. Nazywam to schizofreniczną, wieczną rują.

Mój dawny nie-psychoterapeuta jest pewien miłości kurwy Renaty. Można tylko pozazdrościć mu dobrego samopoczucia, tym bardziej że zaczął ją dymać, gdy była jeszcze dzieckiem. Zapytałam go, czy chce się rozwieść i uporządkować swoje sprawy osobiste w takim razie, jeśli ją tak kocha, że wszędzie kieruje się jej zdaniem, ale oświadczył, że zbyt szanuje swoją żonę.

Wśród dziwnym ofert tego nie-psychoterapeuty było obleśne zaproponowanie mi, że będzie „uczył mnie seksu”, skoro zostałam zablokowana przez zaszczucie i pranie mózgu. Odpowiem tutaj temu palantowi – nie trzeba mnie uczyć seksu. W razie kłopotów potrafię użyć wibratora przeznaczonego dla łechtaczki. Been there, done that. Było super dla obu stron. Potem nie był ten wibrator potrzebny. I oczywiście w tym łóżku nie byłam ze schizofrenikiem Rafałem. Moim problemem jest, że zostałam zastraszona i zniszczona na tyle, że boję się zakochanemu we mnie facetowi podać numer telefonu, bo mi tego mi mój prześladowca i oprawca zabronił.

I nie muszę chyba dodawać, że proponowanie seksu pacjentowi, którego podobno się leczy jako psychoterapeuta, jest tak nieetyczne, że znowu z szoku zabrakło mi słów.

Jakoś łatwiej znajduję słowa, gdy piszę.

Facet zasługuje na wieczną niesławę w fandomie. Szczególnie za pranie mózgu, które mi zrobił, sądząc, że wpłynie na treść moich wspomnień i wmówi mi, że jest kimś dobrym.

Ale choćby miałaby być to ostatnia rzecz w moim życiu, to tego psychola, seksoholika oraz pedofila posadzę w więzieniu.

Co wolno psychopacie

Muszę zaznaczyć na wstępie, że swój wpis opieram na opowieściom schizofreniczki Renaty, która z całym zachwytem opisuje swoje seksualne podboje. Zresztą ten mój pseudo-terapeuta też się przechwala swoim podbojem tej kurwy.(1)

Wedle jej opowieści już jako dziesięciolatka zrobiła loda pseudo-terapeucie, który zajmował się sprawą „mojej demoralizacji”. Oczywiście, nie trafiło nie trafiło do tego palanta, że ta niby demoralizacja miała polegać na tym, że zostałam zgwałcona przez jej ojca schizofrenika oraz hierarchę. Biegają z mną całe życie wmawiając, że jako zgwałcona osoba nie mam prawa do niczego, tylko powinnam im służyć i pokutować za to, co mi zrobiono. To zemsta Renaty za to, że stałam się popularną w szkole pływaczką.

Wedle jego opowieści (nie mam oczywiście pewności na ile należy temu pseudo-psychopacie wierzyć) zaczął z nią współżyć, kiedy miała dwanaście lat.

Nie mam pojęcia, jak trzeba być zjebanym, żeby będąc psychologiem współżyć z dzieckiem? I tłumaczyć się dumnie, że nie ma się żadnych ograniczeń w seksie.

Nie mówiąc o proponowaniu ofierze gwałtu (czyli mnie), że jeśli pójdę z nim do łóżka to zrobi tak, żeby oskarżenie o „demoralizację” zniknęło.

Nie muszę oczywiście pisać, że współżycie z chorym psychicznie dzieckiem, a potem z dorosłą schizofreniczką otwiera listę rzeczy, których nie wolno robić psychoterapeutom. Tak samo nie wolno mu używać schizofreniczki jak o źródła informacji o kimkolwiek. Ostrzegałam, że rozmawia z wariatką, która nigdy nie była moją przyjaciółką.

Tak samo nie wolno mu było brać kasy od ludzi, którzy w dobrej wierze dawali mu dużą forsę za pogodzenie mnie z Piotrem, w momencie kiedy postanowił zlekceważyć ich prośby i nie zajął się moją amnezją, lub traumą. Zamiast tego zrobił ponownie wszystko, żeby mnie zabić, a swoją kurwę Renatę koronować na królową fandomu. A jeśli nie ją, to panią Szkwał.

Nie przyjmuje się pieniędzy od ludzi, jeśli się wie, że uczuciowo jest się zaangażowanym w romans z osobą, z którą nie jestem w przyjaźni i która wpływa na jego decyzje.

Nie wolno mu było przyjmować pieniędzy od pedofili za ukrycie faktu pedofilskiego gwałtu i zniszczenie ich ofiary. Ani też bezczelnie powiedzieć, że jeśli mój ojciec da mu więcej kasy niż oni, to stanie po mojej stronie.

Tak samo nie wolno mu było pomagać schizofreniczce Renacie okraść Piotra i przyjąć od niej kasę za pomoc.

Ten pan jest oszustem, a nie moim psychoterapeutą.

Jedyną znaną w fandomie kurwą jest Renata, a nie ja.

I proszę zawsze go poprawiać, jeśli o tym zapomni.

⛧⛧⛧

(1) Której wcale nie trzeba było zdobywać, bo sama z siebie proponuje loda lub łóżko. Jak wszyscy schizofrenicy proponuje seks w nadziei, że uda się jej dzięki pobudzeniu ośrodka przyjemności wpłynąć na postępowanie i opinie idioty, który poleci na chwilę łatwej przyjemności.

„Bo oni są fandom…

… a ty jesteś nikim.” Tak mi powiedziała schizofreniczka z mojej podstawówki, próbując zastraszyć i zaznaczyć swoją wątpliwą wyższość.

Ustalmy więc, co to znaczy fandom. Posłużę się definicją, którą mi przedstawił pisarz ze starszego pokolenia. Fandom to przede wszystkim pisarze, artyści, działacze klubowi oraz dziennikarze zajmujący się fantastyką. Ale przede wszystkim pisarze i to my jesteśmy na postumencie. Pośledni fan fantastyki to nie jest fandom. Nie mówiąc o sytuacji kiedy osoby, na które powołuje się schizofreniczka, nie czytają i nie oglądają fantastyki. Wtedy nawet nie są fanami i przychodzą srać nam do lasu, a nie się z nami bawić.

A propos nieczytania i nieoglądania fantastyki. Wiem, dlaczego niektórzy ludzie nie czytają fantastyki. Jest to kwestia posiadania głupiego lub niewytrenowanego mózgu. Oni nie rozumieją po prostu tekstów, w których pojawia się abstrakcyjny świat inny od naszego, bo są głupsi. Więc jeśli ktoś wam mówi, że nudzi ją fantastyka i jest ponad to, to zabijcie tę osobę śmiechem.

Podobnie jest też z metalem. Wysoce inteligentni muzycy nie odrzucają żadnego gatunku, bo są na tyle inteligentni, że rozumieją każdy rodzaj ekspresji. Bawią mnie więc zapewnienia, że ktoś jest tak wysoko na drabinie społecznej, że nie czyta fantastyki lub nie słucha metalu, a sponsoring różnych fanowskich imprez wynikał „z litości”.

W życiu nie spotkałam bardziej zabawnych i głupszych istot niż sekta Ryszarda lub gang Renaty i Rafała.

Gatunek stadny

Nasze neurony lustrzane są przekleństwem, ale też błogosławieństwem. Z jednej strony pozwalają nam tworzyć więzy pomiędzy członkami rodzin – współodczuwamy, co inne osoby czują. Z drugiej strony są przekleństwem, ponieważ sprawiają, że łatwo padamy ofiarą oszustów lub osób chorych psychicznych, którzy nadużywają tych mechanizmów, przedstawiając się jako ofiary. Wmawiają nam, że cierpią, podczas gdy tak naprawdę rżą ze śmiechu, że daliśmy im się zrobić w chuja i atakujemy niewinnych ludzi.

Wiele razy pisałam o rozszlochanej schizofreniczce. Nic jej nie zrobiłam, jej wszystkie pretensje pochodzą z nieprawidłowej chemii jej mózgu, na którą zły wpływ ma fakt że od dzieciństwa zarabia jako prostytutka i szczuje na inne osoby swojego kochanka psychologa, który ją dyma odkąd była dzieckiem – no cóż, jak mi powiedział, urodził się psychopatą, który postanowił nie stawiać sobie granic, jeśli chodzi o przyjemności seksualne.

Mnóstwo osób całkowicie niepotrzebnie przejmuje się szlochami osób chorych psychicznie. Zlecam lepszą weryfikację faktów i spojrzenie w lustro. Nie dajcie się tak łatwo manipulować.

Ci co nie wiedzą, o kogo chodzi, są w grupie ludzi szczęśliwych. Niech się cieszą swoją niewinnością.

0,4%-0,6%

Około pół procent populacji to schizofrenicy. Oznacza to, że statystycznie co rok mogę napotkać w swoich grupach osobę bardzo chorą, która swoimi urojeniami może mi zniszczyć życie. Sposób w jaki myślę i to wyliczam jest efektem traumy jaką przeżywam od początku podstawówki. Nikt inny nie oblicza takich szans. I nie żyje w ciągłym poczuciu zagrożenia, bojąc się, czy gdzieś nie pojawią się chore psychicznie osoby, nie mówiąc o ludziach z ich gangu, którzy też już dawno porzucili rozsądek czy zdrowie psychiczne.

Jak już napisałam, chodziłam do podstawówki, w której zostałam zaatakowana przez schizofreniczne rodzeństwo. Zaczęło się od urojeń Rafała na mój temat i jego żądania, żebym – mając osiem lat – zaczęła obsługiwać jego i jego znajomych seksualnie. W jego urojeniach byłam znaną kurwą. Treść tych urojeń zastanawia. Ja w podstawówce nie wiedziałam, co to kurwa czy prostytutka. Ojciec musiał mi wytłumaczyć, czego domaga się ta chora osoba. Moja intuicja psychologiczna i lingwistyczna podpowiada mi, że za treść urojeń Rafała, które miał jako dziecko, odpowiadał fakt, że rzeczywiście padł ofiarą nadużyć seksualnych. Bo dziecko samo z siebie takich rzeczy nie wymyśli. Z jego dalszych wypowiedzi wynikało, że po prostu tak było.

Do Rafała dołączyła się reszta jego schizofrenicznej rodziny – czyli przyrodnia siostra i ich ojciec. Ich ojciec stwierdził, że musi udowodnić, że jego synalek nie ma urojeń, więc postanowił mnie zgwałcić i sprzedać pedofilowi z Kościoła.

Od tego się zaczęło.

Od pomówień osób chorych psychiatrycznie oraz głupoty nauczycieli, którzy mnie nie znali, ale postanowili uwierzyć chorym imbecylom.

Wpakował się w to dureń, który nigdy nie powinien być psychologiem.

Napiszę tak – nie rozumiem tego, co ten człowiek robił, bo jego działania nie miały najmniejszego sensu. Oskarżanie mnie o to, że jestem źle zsocjalizowana, aspołeczna lub z marginesu społecznego nie miało sensu. Oskarżanie mnie, że jestem prostytutką, nie miało sensu. Robienie mi prania mózgu nie miało sensu. Zabijanie mnie nie miało sensu. Wmawianie mi, że wszystko co wiem, jest moim urojeniem, nie miało sensu. Nie miało też sensu wmawianie mi, że urojenia schizofreników miały sens.

Nic, co robił, nie miało sensu.

A jeszcze mniejszy sens mają jego tłumaczenia, że musiał nas godzić, bo to biedne dzieci się pokłóciły, a to taka dobra dziewczynka ta Renatka. I wbrew temu, co mówię, to moja przyjaciółka. A wszystkie dzieci muszą się przyjaźnić, bo nie ma wśród nich z cała pewnością nikogo chorego i niebezpiecznego.

A spierdalaj, chuju! Tyle ci powiem za twoje pomysły godzenia mnie ze schizofrenicznymi gwałcicielami i prześladowcami. Nie mówiąc o pomordowanych przez ciebie ludziach, którzy próbowali ci wytłumaczyć jaka jest prawda. Też im życzyłeś śmierci jak mnie i zrobiłeś pranie mózgu, bo byli tacy niebezpieczni!!! Nie potrzebowali psychiatryka. Nic co usłyszałeś od Renaty i jej rodziny nie było prawdą. Ze zgwałconych ludzi lub cierpiących na syndrom sztokholmski nie wolno robić chorych psychicznie i zmuszać do pobytu w szpitalu!!!

Sam zdechnij, ciulu!

Mam nadzieję, że w końcu zdechniesz!

Pomysł wsadzenia mnie do psychiatryka, bo ośmieliłam się opowiedzieć, że mnie zgwałcono, a w rzeczywistości wziąłeś kasę od pedofila, którą dał, żeby mi zamknąć pysk, to coś czego nigdy nie wybaczę.

Psychopatia

Z racji wykształcenia wiem chyba wszystko o psychopatach, bo taki kurs był obowiązkowy (oprócz psychologii) na studiach anglistycznych. Umiejętność rozpoznawania psychopaty oraz kompetencji intelektualnych ludzi jest jednym z najważniejszych zadań nauczyciela. Wcześnie wyłapany psychopata ma szansę na poprawną socjalizację i stanie się odpowiedzialnym członkiem społeczności. Tylko trzeba mu wytłumaczyć i udowodnić, że jest głupszy niż myśli. A cechą psychopaty jest imbecylizm z jednoczesną niechęcią do uznania, że jest po prostu niepełnosprawny umysłowo (tak, wybitnie inteligentni psychopaci to mit popkultury). Jak pewien pseudo-psychoterapeuta, który w życiu nie powinien nic o mnie mówić, bo nic o mnie nie wie.

Jeśli psychopata nie zostanie przez pedagoga ostro przycięty, staje się potworem, jak ten mój dawny pseudo-psychoterapeuta. Muszę przed tym oszustem ostrzec, bo wiem, że lubi się ogłaszać w szkołach jako cudotwórca i wyłapuje wszystkie dzieci, które są atakowane przez jakiegoś wariata. Wszędzie stosuje ten sam schemat – zakłada, że to skarżący się jest winien wszystkiemu i jest zakłamanym psychopatą, który jest wszystkiemu winien, jednocześnie biorąc łapówki od strony atakującej i chorej psychicznie.

Było tak samo w moim przypadku, kiedy zostałam zaatakowana przez czwórkę schizofreników, którzy swoimi kłamstwami nastawili szkołę przeciwko mnie już wcześniej. Policzmy ich sobie – schizofrenik ojciec i przyrodnie rodzeństwo, które urodziły dwie siostry. Plus Nycz. Oraz Ryszard, który później dopiero dołączył, przywołany plotkami o pedofilskim gwałcie. Trzech schizofreników spokrewnionych ze sobą, obciążonych genetycznie (zresztą siostry-matki też niezbyt zdrowe) oraz wariaci-pedofile, którym ojciec Renaty i Rafała dostarczał swoje dzieci, chyba wiadomo w jakim celu. Kryminologia wie, że prostytucją zajmują się głównie ludzie chorzy psychicznie, tak samo jak większość przestępstw jest przez nich popełniania. Nie można zakładać, że nie zaatakują nikogo od pierwszych dni szkoły i że zawsze mówią prawdę. Nie można też kierować się zasadą, że kto da więcej kasy, ten ma rację, jak robi ten psychopata.

Moja mama dostała do niego kontakt od szkoły, praktycznie z nakazem skorzystania z jego usług. W momencie, kiedy się dowiedział, że zostałam zgwałcona oralnie na korytarzu szkolnym (brało w tym udział tyle osób, że zostałam zasłonięta, a nauczyciele odeszli dalej, skoro chcieli ze mną rozmawiać dorośli i to jeszcze z Kościoła, bo podobno były ze mną jakieś problemy), pobiegł do Nycza i wyciągnął do niego rękę po łapówkę i zgodził się tego pedofila ratować przed wymiarem sprawiedliwości. Oczywiście jest to moja interpretacja, ale mam do niej prawo, bo pan pseudo-psychoterapeuta złamał tyle zasad psychoterapeutycznych, że trudno podejrzewać go o dobrą wolę.

Jako dziecko miałam nadzieję na jego pomoc. Zgodnie z regułami sztuki powinien powinien obiektywnie mnie wysłuchać i zapoznać się ze sprawą. I słuchać tylko swojej podopiecznej. A jak ma wątpliwości to weryfikować z papierami, a nie odwracać głowę, gdy pokazuje się dokumenty. Zamiast tego postanowił mnie zniszczyć pod dyktando schizofreników. Ja rozumiem, że Nycz i Ryszard zapłacili mu więcej niż mój tata, ale nie powinien w takim razie twierdzić, że jest moim psychoterapeutą i że mnie zna. Bo nie zna mnie w ogóle. I ktoś inny – i za coś innego – mu zapłacił.

Wiem, że niedawno zaatakował – oprócz innych osób – dziecko mojego byłego w jej własnej szkole i schemat według którego postępował był identyczny. Czyli stanął po stronie schizofrenika i zaszczuł niewinne dziecko, ciągnąc kasę z obu stron. Ten człowiek nie ma prawa nazywać się psychoterapeutą. Zamiast rzeczowej rozmowy i rozsądku kieruje się uprzedzeniami i tym, kto więcej płaci. Stosuje terror i celowo wywołuje traumę, dzięki której osiąga jego zdaniem wymagane cele. Dzięki syndromowi sztokholmskiego zmusza dziecko do powiedzenia tego, co chce usłyszeć.

Jest totalnie zdemoralizowanym knurem. Za zostawienie mnie w spokoju żądał ode mnie okupu w formie miliona złotych. Oczywiście, gdybym nawet miała takie pieniądze, to mu nie dam, niech sobie nie myśli. Terrorystów się wsadza do więzienia, a nie im płaci. Terroryzuje ludzi i wmawia im chorobę psychiczną, a każdy psycholog wie, że tak nie wolno robić. Próbował mnie zmusić do samobójstwa, przekonany że jestem tak groźna, że powinnam zniknąć z powierzchni ziemi, bo schizofreniczka Renata zaczęła mu znowu szlochać i wywalać swoje urojone krzywdy. Alternatywą wobec samobójstwa miało być przyznanie, że wszystko co ta czwórka schizofreników z kręgu pedofilskiego mu opowiedziała jest prawdą i przeproszenie kurwy Renaty (którą wszędzie hierarcha promuje w podzięce za jej usługi seksualne).

Nic, co mówi na mój temat, nie jest prawdą i bez względu na to, jak bardzo będzie mnie terroryzował, nigdy nie nazwę Ryszarda moim krewnym. Ryszard jest tępym schizofrenikiem i jednocześnie bezlitosnym mordercą i terrorystą. A jeśli ktoś twierdzi inaczej, to wyjmuję dowód i pokazuję, że moim miejscem urodzenia nie jest Gdańsk. Ale oczywiście psychopata udający psychologa nawet nie raczył spojrzeć na dokument, więc jedyny trafny wniosek, to że pan pseudo-psychoterapeuta nie na polowanie tu przyszedł, czy podziwiać widoki, tylko nam srać do lasu.

Mam dosyć tego całego gangu i ich ambicji wyniesienia na tron pizd, które nigdy nie były moimi przyjaciółkami, ani „żonami Piotra”. Mam też dosyć ratowania ludzi po tym, co im zrobił i wmówił ten pseudo-psychoterapeuta. Nadworny pseudo-terapeuta gangu pedofilskiego musi być na cito pozbawiony prawa wykonywania swojego zawodu, tym bardziej że jako psychopata nie może go wykonywać, bo jest ślepcem, któremu się wydaje, że mu „ludzie powiedzą, kto jest chory.” No, trochę więcej wysiłku jest wymagane w tym zawodzie i nie ma chodzenia na skróty.

Jako psychopata nie ma funkcji mózgu, za które odpowiadają neurony lustrzane, dzięki którym tworzymy więzi międzyludzkie i rozumiemy uczucia innych ludzi. On nie rozumie nic. A jest przy tym narcyzem nastawionym wyłącznie na zysk.

Chcę wiedzieć, ile dzieci zamordowała ta szuja, która ma urojenia, że jest psychoterapeutą i psychologiem. Bo mnie prawie prawie zabił na śmierć i to kilka razy, bo po gwałcie i zaszczuciu przez gang pedofilskich gwałcicieli, chciał zamknąć mnie w psychiatryku jako skrajnie niebezpieczną wariatkę, ale na całe szczęście Emma i dzieci z mojej klasy oraz kursu angielskiego mnie uratowały.

O mało co nie zabił Adama, gdy ten był jeszcze nastolatkiem, bo jego ulubionym zajęciem jest mordowanie marzeń wybitnie utalentowanych dzieci i terroryzowanie ich tak, że boją się kontynuować dalej karierę. We mnie zabił pływaczkę i sportowca. Z Adama chciał zrobić kogoś wiecznie nieszczęśliwego, bo facet nie dałby rady się pozbierać, gdyby nie był muzykiem. Moja mama musiała rozmawiać z rodzicami Adama, żeby zrozumieli kim jest ten pseudo-psychoterapeuta. Ten niby psycholog jest sterowany przez fanaberie zazdrosnych schizofreników lub maniaków religijnych, którym przeszkadza metal. Interesuje go tylko robienie kasy, a że kościelne knury dobrze płacą, więc wiadomo po której stronie stanie, bo dla psychopaty kasa oznacza ważność człowieka i na ile jest godny szacunku – przypominam też, że wariaci i imbecyle z reguły trzymają z Kościołem, który w pewnych sytuacjach – gdy chodzi o ratowanie pedofila – sypie kasą.

Dowiedziałam się, że ten psychopata zniszczył jako muzyka również inne utalentowane dziecko z fandomu. Mam nadzieję, że ta dziewczyna pozbiera się i zacznie robić to, co ona chce, a nie ten knur Ryszard, który zamawia sobie u tego pseudo-psychologa odpowiednią usługę zamordowania dziecka, ofiary gwałtu, sportowca, lub metala.

Myślę, że trzeba tego infantylnego gnoja, który w życiu nie powinien był psychologiem, bo nic z tego zawodu nie rozumie, wyprosić z fandomu za wysługiwanie się schizofrenikom, którzy uparli się nas niszczyć.

Wynoś się, tępy gnoju! Nie będziesz wyrzucał pisarek z fandomu. Mojej przyjaciółce Ani też zrobiłeś krzywdę, bo tępa Renatka chciała poleczyć sobie kompleksy!

Won!