Archiwum miesiąca: sierpień 2025

Terapie

Nieleczący się schizofrenicy wybierają sobie ofiary, które potem nękają całe życie. Dwoje moich przyjaciół straciło w wyniku zaszczucia przez schizofreników życie, ja sama ledwo wegetuję i walczę z syndromem sztokholmskim. Niestety wywołać ten syndrom jest łatwo, szczególnie w miejscu pracy. Wystarczy zmusić ofiarę schizofreników do rozmów z gwałcicielem, lub gwałcicielami, a z reguły schizofrenicy gwałcą swoje ofiary. Schizofrenik ma wtedy carte blanche i robi, co chce. Pierze ofierze swojej obsesji mózg, blokuje prawdziwe wspomnienia, wmawia nieprawdę, żeby doprowadzić do takiego stanu, żeby ofiara potwierdziła w końcu jego urojenia.

Schizofrenicy podają się bardzo często całkowicie fałszywie za rodzinę swoich ofiar, ich spowiedników czy też mężów lub żony. Są bardzo aktywni i gromadzą wokół siebie cały gang idiotów, którym wmawiają, że ich ofiara jest groźna i trzeba błyskawicznie interweniować. Oczywiście jest wręcz przeciwnie – agresywne i groźne są jednostki wspierające schizofreników, którzy tabunami gromadzą się wokół, a także w samym Kościele. Także wjazdy schizofreników w miejsca pracy ofiar ich obsesji to codzienność psychiatrii. Bardzo ważne jest w takich sytuacjach, żeby ludzie z otoczenia ofiar zachowali się odpowiednio, a nie dołączali do grupy schizofreników z pochodniami i widłami. Podtrzymują w ten sposób wszystkie urojenia schizofreników i wcale im nie pomagają, niweczą też wysiłki osób, które próbują przekonać schizofreników, że powinni się leczyć. W Polsce jest dobrowolność leczenia, także pacjenci psychiatryczni muszą wyrazić zgodę. Rodzina schizofrenika może złożyć wniosek w Sądzie Opiekuńczym, ale bardzo często sami są tak wyczerpani psychicznie, że nie mogą temu sprostać. Ofiary muszą zeznawać, ale bardzo często kontakty z niebezpiecznymi schizofrenikami kończą się amnezją, związaną ze stresem. Mamy bardzo kiepski system prawny w Polsce, a Policja nie jest przygotowana na radzenie sobie z licznymi donosami schizofreników na zdrowe osoby.

Nikt ze schizofreników, którzy przyłazili do mojej pracy, nie jest ani kimś z mojej rodziny, ani też żadnym moim „spowiednikiem” – jestem ateistką od dziecka oraz poganką. Rafał nie jest moim „mężem”, a Renata nie jest „profesor psychologii”, jest durną sklepową z rozwiniętą schizofrenią. Schizofrenicy bardzo często podają się za psychologów czy psychiatrów, pewnie dlatego że mieli kontakt z tymi specjalistami, którzy namawiali ich na leczenie. Schizofrenicy też czują przymus „leczenia” osób, które nie potwierdzają ich urojeń.

Renata ma za sobą historię ludzi, których zniszczyła podając się za psychologa i prowadząc ich „terapię”. Znam jej ofiary. Naprawdę nie należy jej nikomu polecać, bo kończy się to czasem bardzo tragicznie, nawet samobójczą śmiercią, nie tylko problemami z psychiką. Widziałam kiedyś na konwencie, jak próbowała swoje własne dziecko „uczyć pływać”, trzymając je pod wodą i ucząc oddychania wodą jak powietrzem. Jest skrajnie niebezpieczna. Sama nie potrafi pływać, ani nigdy nie chciała się nauczyć. Nigdy też nie była moją przyjaciółką. Usunęli ją z podstawówki za to, co mi robiła razem ze swoim gangiem. Szkoda, że Avangarda jest pod wpływem schizofreników, którzy rządzą warszawskim klubem. Ale cóż, od bardzo dawna wiadomo mnie i moim przyjaciołom, że w Warszawie nie ma żadnego klubu miłośników fantastyki. Tylko desperaci i ludzie niezorientowani przychodzą na spotkania Avangardy.

Zemsta Opus Dei

Nie tyłka ja przeszłam piekło z powodu obrażonej katechetki lub katechety. Spotkało to tez dwie inne osoby, o których wiem. We wszystkich wypadkach skończyło się to gwałtem i zaszczuciem. W literaturze fachowej coś takiego nazywa się „zaszczuciem przez księdza” – jest to sytuacja, kiedy zakonnica czy ksiądz dochodzi do wniosku, że musi bronić swojego „autorytetu”, jakby jakiś mieli.

W moim przypadku katechetka doszła do wniosku, że pochodzę z rodziny schizofreników – autentycznie nie mogła uwierzyć w historię mojego taty, który pochodząc z arystokratycznej rodziny przyjechał do Polski w z Francji. Nie wiedziała, że powodem było zaszczucie przez schizofreniczkę, która podawała się za jego „żonę”. Miała swoich pomagierów, skończyło się to wszystko plajtą interesu mojego taty oraz jego próbą samobójczą, bo do takiego złego stanu go to babsko doprowadziło.

Niestety schizofrenicy to złoto dla Kościoła. Nie chodzi tylko o to, że się łatwo kurwią i łatwo wchodzą różnym ludziom do łóżka, żeby ich urobić. Przede wszystkim Kościół Rzymsko-Katolicki wykorzystuje osoby chore psychicznie w swoim – nazwijmy to tak – modelu biznesowym. Kolejne beatyfikacje i kanonizacje to z jednej strony show dla mas, ale z drugiej niezbędny element, dzięki którym ktoś w Kościele może awansować. Do biskupa można dotrzeć bez odnalezienia „świętych”. Jeśli ktoś ma ambicje iść wyżej, to musi on sam albo jego ludzie „odkryć świętą” – czyli odnaleźć schizofrenika, który będzie wieszczył, lub bredził na temat ludzi, których nigdy nie spotkał. Renata i Rafał zachwycili wysłanników wściekłej na mnie zakonnicy, która od od razu chciała mnie wciągnąć do Kościoła, chociaż ja nie miałam na to żadnej ochoty.

Od tamtej pory wszystko, co tylko powie Renata lub Rafał jest przyjmowane przez ludzi Kościoła jak prawda objawiona i nie było sposobu, aby wybić tym ludziom różne fałszywe przekonania na temat mój lub mojej rodziny. Do tej pory ci schizofrenicy majtają jak chcą Kościołem oraz Nyczem. Osoba, która zaprzecza słowom schizofreników – aka „żywych świętych” jest poddawana egzorcyzmom, które mogą trwać nawet do śmierci ofiary z wyczerpania. Wydawałoby się, że jako ateistka oraz poganka powinnam być bezpieczna, ale nie nie wśród imbecyli otaczających Kościół. Już w moim dzieciństwie Nowacy, kierując się urojeniami schizofreników z mojej podstawówki, uznali, że moi rodzice są dla mnie nieodpowiedni i obwieścili się moimi „nowymi rodzicami”. Od tamtej pory mnie prześladują, co w kościelnym języku jest określane jako „opiekowanie się” – do tego wszystkiego uważają, że mają prawo żądać jakiś pieniędzy za „opiekę” lub wymuszać „okup” za to, że dadzą mi spokój. Nowacy uznali, że jako „opiekunowie z ramienia Kościoła” mają prawo wbrew moim protestom wydać zgodę na egzorcyzmy. Pranie mózgu i zastraszanie, związane z egzorcyzmem oraz „leczeniem” przez schizofreników, prawie skończyło się moim samobójstwem. Oczywiście wszystko odbywało się w moim miejscu pracy, a ochrona się tylko temu przyglądała.

Ale wróćmy do wypadków z mojego dzieciństwa. Po tym „odkryciu mnie” jako materiału na „świętą” lokalny ksiądz powiadomił biskupa, bo to biskupowi zawsze najbardziej zależy na „nowych świętych”, którzy mają być znakiem na łaskę Boga. Przy okazji pan biskup był napalony pedofilem i w ramach przyuczania mnie do moich obowiązków (wszak schizofrenicy się chętnie puszczają i zarabiają w ten sposób pieniądze) zgwałcił mnie oralnie w mojej podstawówce.

Kler nie ma przyzwoitości i swój plan z mojego dzieciństwa. Oprócz Nycza kilka innych osób też ma dużo za uszami. I nie można nic zrobić, bo to certyfikowani wariaci.

Nic nie poradzę na to, że kosmopolityczne drzewo genealogiczne mojego rodziny jest prawdą. Nie mam też wpływu na to, że mój ojciec schronił się w Polsce przed gangiem schizofreników, który go wygnał z Francji, przy okazji skłócając z rodziną. Żaden fakt z mojej biografii też nie jest dowodem na moją chorobę psychiczną. To że nie chcę znać schizofrenika Rafała oraz schizofreniczki Renaty też nie wynika z jakiś zaburzeń, jest to naturalna reakcja. Nycz jest moim osobistym wrogiem, a nie przyjacielem. Nie jestem, kurwa, jak usłyszałam od kogoś, kochanką Nycza. Wypraszam sobie. A jeśli ktoś się zastanawia – żeby określić coś jako gwałt oralny wystarczy wepchnięcie komuś do ust penisa, gdy ofiara została rzucona na kolana i unieruchomiona przez kilku zbirów, co w zasadzie czyni z tego gwałt zbiorowy.

Nycz, jak mi powiedział, uważa, że ma prawo do każdej kobiety, która mu się tylko spodoba, bo gwarantuje mu to jego stanowisko. I jak powiedział, ma „nadzieję, że jednak zostanę jego kochanką”. Niestety nieleczący się schizofrenik, czyli ktoś taki jak Nycz, w pewnym wieku przy uszkodzeniach mózgu charakterystycznych dla tej choroby zmienia się w gwałciciela i pedofila, który chce dymać wszystko, co tylko nie ucieknie przed nim na drzewo.

Mam nadzieję, że to dostatecznie tłumaczy wątpliwości, kim jestem.

Taka sytuacja

Zostałam przed pewną plagiatorkę i operatorkę Chata GPT w jednym pomówiona o chorobę psychiczną. Miałaby się ta choroba między innymi objawiać w ten sposób, że złośliwie niszczę jej życie, nie dając jej ukochanemu rozwodu. Nie dociera do tej osoby, że jej ukochany jest znanym Policji i wielokrotnie weryfikowanym przez psychiatrów schizofrenikiem. Jestem – tak jak jej już dawno tłumaczyłam – panną, umieszczam na dole odpowiednie zaświadczenie.

Oczywiście jak to zwykle ze schizofrenikami wszystko jest całkowicie na odwrót. To ta plagiatorka zniszczyła mi życie. Jej działania świadczą o chorobie psychicznej (albo o uzależnieniu od osób chorych psychicznie, co praktycznie jest tym samym). Nikt zdrowy psychicznie nie jest w stanie zrozumieć logiki jej działań. Będąc zakochaną po uszy w Rafale (owym schizofreniku), wiele lat temu postanowiła odbić mi na złość narzeczonego. Z tego, co mi ten facet powiedział, został tak zaszczuty, że przestał kontaktować i rozumieć, co się dzieje. Wtedy plagiatorka zbiła mu się w usta i zmusiła do czegoś, co z mojego punktu widzenia, wyglądało na namiętny pocałunek. W swojej chorobie psychicznej uważała, że zmusi mnie to do „przypomnienia” sobie, że „mam męża” i że w końcu dam mu rozwód. Zamiast tego oczywiście zniszczyła moje zaufanie do narzeczonego. Zareagowałam furią i złością na niego za to, że nie miał nawet tyle przyzwoitości, żeby wcześniej ze mną zerwać osobiście.

Oczywiście jeśli rozważamy jej osobisty zysk, nie ma w działaniach plagiatorki żadnego sensu, jeśli chce wyjść za Rafała. Sens za to widzą w tym schizofrenicy z rodziny Rafała, szczególnie jego siostra. Ich obsesją od początku podstawówki jest zmuszenie mnie do poślubienia tego człowieka. Jest to powód niszczenia mi po kolei wszystkich związków oraz pomawiania różnych związanych ze mną mężczyzn o gwałty. Podobnie do plagiatorki zachowała się koleżanka z klasy mojego poprzedniego narzeczonego. Też była przekonana, ze jest to sposób na „odzyskanie” Rafała i zmuszenie mnie do rozwodu. Uciekam przez Rafałem od zawsze. Nigdy nie byliśmy razem.

A siostra Rafała jest schizofreniczką jak jej brat oraz rodzice. Nie jest „Yennefer”, nie jest też wielką panią psycholog, która diagnozuje „Alzheimera” (którego zresztą powinien diagnozować neurolog, czyli ktoś taki, jak moja rodzona matka i siostra). Niestety, jak to zwykle się dzieje w przypadku ofiar obsesji schizofreników, jestem pomawiana o chorobę psychiczną, bo nie chcę potwierdzić urojeń schizofrenika, który dąży do doprowadzenia świata do takiego stanu, jaki zacznie być zgodny z jego urojeniami.

Niech sobie Krystyna bierze tego schizofrenika i spierdala. Nic jej nie zrobiłam. To ona odpowiada za całą kampanię oszczerstw na mój temat.

A zaświadczenie jest z bieżącego roku, na blogu można znaleźć cały dokument.

Gang schizofreników

W zasadzie muszę napisać korektę czy też krótkie wyjaśnienie – schizofreniczne rodzeństwo, Renata i Rafał, którzy mnie gnębią i prześladują od podstawówki wraz ze swoim schizofrenicznym ojcem-pedofilem, gwałcicielem dzieci, szczęśliwie już zdechłym (schizofrenicy bardzo często są pedofilami i gwałcicielami) i równie schizofreniczną matką, nie należą formalnie do rodziny Nowaków, chociaż są równie chorzy psychicznie i się nawzajem nakręcają. Traktuję ich jednak jak jeden gang lub klan, bo spaja ich i koordynuje schizofreniczne działania Nycz, podtrzymując ich urojenia. Kościół to jest ich punkt styczny, zna i wspiera te dwie grupy. To Nycz wbrew moim zapewnieniom, że jest inaczej, wszędzie przedstawiał Nowaka jako „mojego ojca” (który miał mu powiedzieć, że jestem „kurwą” – stąd też akcje Nycza, który zapragnął mnie sprzedawać i być moim alfonsem). Obie te grypy nic nie mają ze mną wspólnego. Za to dużo mają wspólnego ze sobą – czyli są pierdolnięci bardziej niż Kapelusznik z Alicji w Krainie Czarów.
Nikt z mojej rodziny na nazywa się Nowak. Nie znam bliżej żadnego Nowaka, doznaję traumy, gdy rozmawiam z jakimś Nowakiem, nawet z innej części kraju.

⛧⛧⛧

Od dzieciństwa mam na karku schizofreniczną rodzinę Nowaków, którzy twierdzą, że są moimi „opiekunami” z ramienia „Kościoła”. Czasem też kłamią, że są moimi „opiekunami prawnymi”. Jedna osoba z tej rodziny ma urojenia, że Rafał jest moim mężem (mam na blogu zaświadczenie o stanie cywilnym i jestem panną) oraz że ma on ze mną dziecko. Jego krewni upierają się, że są moimi „rodzicami chrzestnymi”. Z tego, co wiem, Rafał wierzy w to samo i jest urojenia Rafała.

Nowacy przyczepili się do mnie z powodu plotek rozsiewanych przez moją katechetkę. Skąd wzięli się Renata i Rafał, nie wiem. Możliwe, że chodzili do tej samej podstawówki, a potem uciekli, gdy chciano ich leczyć psychiatrycznie. Nigdy – brew obsesji Rafała i jego siostry – nie byłam z nim w związku. Zniszczył mi po kolei razem ze swoimi dziewczynami wszystkie moje związki swoimi urojeniami oraz kłamstwami.

Mam zdjęcie z moimi chrzestnymi – są nimi moja siostra i mój wujek. Pokazywałam je w latach dziewięćdziesiątych, żeby wariatom udowodnić, kim są moi rodzice chrzestni i że na pewno nie są nimi oni. Pomimo braku większego podobieństwa niż rodzinne (na zdjęciu wszak jest moja rodzona siostra), schizofrenik stwierdził, że jest to nasze zdjęcie z naszym „dzieckiem”.

Nauka pływania

W momencie, kiedy byłam atakowana przez Nycza oraz Nowaków (czyli wariatów, którzy już mnie zaszczuli w dzieciństwie) w czasie studiów i zaczynałam się rozpadać psychicznie, Michał zabrał mnie na konwent. Pamiętam z tego wyjazdu moją wściekłość, że idiota, wiedząc o atakujących mnie wariatach z Opus Dei zabrał mnie w miejsce, gdzie mogli swobodnie ponowić swoje zaczepki oraz ataki. O to się z Michałem pokłóciłam. Dodatkowo nie chronił mnie przed nimi dostatecznie, wierząc, że faktycznie te świry są albo moimi przyjaciółmi lub krewnymi.

Nocowaliśmy w namiocie, więc mogłam zabrać swojego psa. Dorastający owczarek był zachwycony. Nauczyłam go wtedy pływać, bo z początku bał się wejść do wody. Idealnie, jak to psy, rozpoznawał ludzi chorych psychicznie i ich obszczekiwał. Jeżeli kogoś ugryzł, to człowiek musiał sobie na to zasłużyć.

Spotkałam wtedy też Krystynę i muszę skomentować to tak, bardziej chamskiego i prostackiego dziecka w życiu nie spotkałam. W sposób opryskliwy zarządała, żebym nauczyła ją pływać, „bo tego chce Yennefer”. Absolutnie nie chciałam jej uczyć pływać. Nie uczę pływać ludzi, którzy są tak chamscy. Z pyskówki okazało się, że podobno zniszczyłam jakaś fandomową świętość i dlatego mam się jej słuchać. Pasuje to do schematu postępowania schizofreników, którzy chcą z ofiar swojej obsesji zrobić swoich niewolników. Poleciłam po raz kolejny, żeby to impertynenckie dziecko zweryfikowało wszystko u Andrzeja. Zostałam za to zaszczuta. Dowiedziałam się, że również zniszczyłam komuś karierę pływacką. I chodziło o Renatę, której nikt nigdy nie widział w żadnym basenie i wiem, że nie umie nawet pływać. Zupełnie nie rozumiałam, dlaczego niby w takim razie ta „wielka pływaczka Renata” nie miałaby jej uczyć.

Zamiast dalej prowadzić wymianę słów, które do niczego nie prowadziły, wzięłam pasa i popłynęliśmy sobie na drugą stronę jeziora.

Powyższa anegdota służy wyjaśnieniu, dlaczego nigdy się z Krystyną nie przyjaźniłam. Tłumaczyłam jej, że jeśli mówi o Renacie „Yennefer”, to niech wyjaśni ludziom, że jej „Yennefer” ma na imię Renata. Jeśli są ludzie, którzy jej pomogli, bo myśleli, że tego chcę, niech zmienią zdanie o niej, bo nigdy nie chciałam, ani nie pozwalałam, żeby się na mnie powoływała.

Jestem niewinną ofiarą prześladowań w fandomie. Nycz mnie nienawidzi także za to, co piszę. Moje opowiadania o Sidrelu były na tyle „satanistyczne” jego zdaniem, że zaczął mnie terroryzować za ich wydźwięk. Podporządkowałam się temu prześladowcy na tyle, że rzuciłam pisanie.

Nie tylko on i gang schizofreników Nowaków zaszczuł za to, że wygrałam konkurs. Zrobili więcej – jak mi się pochwalili, wydobyli z naszych wspólnych znajomych temat mojego konkursowego tekstu i urobili przeciwko mnie kilku jurorów. Mieli pecha, bo mój tekst i tak wygrał, chociaż tylko jednym punktem.

Powiem tak – zamiast pomocy od fandomu, mam tylko zaszczucie, ból i zniszczone życie w każdym aspekcie. A jestem chroniona właśnie dlatego, że mnie Nowacy zaszczuli i zniszczyli już w dzieciństwie. Jeden z tych schizofreników urobił kardiologa, który opiekował się moim tatą w szpitalu, gdzie ten leżał z zawałem. Wmówił lekarzowi, że jest bratem mojego taty i że ten czuje się tak dobrze, że nie potrzebuje bypassa, więc mój tata zamiast na stół operacyjny, trafił do zwykłej sali, gdzie zmarł.

Mogą mnie te fandomowe zdziry, wielbiące schizofreników, działające również w gangu kobiet, które się zmówiły przeciwko mnie, nie przepraszać. Renata i Rafał są dziećmi pedofila i gwałciciela, który wdarł się do mojego mieszkania, gdzie otwierałam drzwi. Zaczaił się wcześniej na schodach. Nigdy nic dobrego o ich ojcu czy ich rodzinie nie powiem. Prawda jest w dokumentach, które przechowuje Policja, a nie w opowieściach tępych Nowaków. Mam nadzieję niektórych osób nigdy w życiu już nie oglądać. Bywanie na konwentach, czy nagrody Zajdla naprawdę nie przepisują się na sukces czytelniczy czy finansowy. O nich decyduje reklama i marketing. A do reklamy i marketingu potrzeba pieniędzy i obecności w telewizji. Mogą mnie ludzie z Avangardy pocałować w dupę, niech sobie dalej chodzą na pasku idiotki Krystyny i jej przyjaciółeczek.

Problem z wiarygodnością

Jedną z rzeczy, których ludzie nie wiedzą o schizofreniczkach, jest, że nawet skonfrontowani z prawdą zaczynają zaraz po konfrontacji bredzić i wykręcać wszytko o sto osiemdziesiąt stopni. Więc jeśli się zaprzeczyło ich urojeniom, to twierdzą, że ktoś potwierdził. Jeśli się człowiek domaga przeprosin, to sami zaczynają się domagać, albo zaczynają opowiadać, że ktoś ich przeprosił.

Nie można z takim człowiekiem się dogadać. Dlatego jedyny sposób, to nagrywać takie rozmowy (przypominam, można nagrywać prywatne rozmowy telefoniczne), albo kręcić filmy (tutaj już bez ograniczeń, szczególnie w publicznych miejscach). Jest to materiał dla Sądu Opiekuńczego i dla innych ludzi, którzy cały czas są okłamywani przez schizofreników.

Nycz sam był zapewniany przez Andrzeja, kim jest Yennefer. Jest wielu ludzi, którzy od Andrzeja to słyszeli – dla ułatwienia dodam, że Yennefer nie jest to Renata. Ale wystarczyło, że Nycz porozmawiał ze swoją schizofreniczną kochanką, aby stwierdził, że jednak będzie wierzył tylko jej. I moi drodzy, jak myślicie, co nim kieruje? Bo na pewno nie dobro i nie prawda.

Byli świadkowie tych rozmów Andrzeja ze schizofrenikami, znają prawdziwą wersję. Więc te kilka osób, którzy pozostają fanami Renaty, kradnącej dla swojej protegowanej pomysły bardziej znanych pisarzy, ma olbrzymiego pecha. Bo kłamstwa i urojenia schizofrenicznego rodzeństwa oraz bełkot Nycza nie zmienią prawdy. Wszyscy powinni weryfikować wszystko u źródła, czyli nie u Andrzeja, a nie u schizofreników.

Jeśli ktoś jeszcze ma jakiekolwiek wątpliwości – ten człowiek nigdy nie był ani moim, ani mojej rodziny „przyjacielem” czy też „spowiednikiem”. Ma się ode mnie w końcu odpierdolić i spierdalać tak daleko, żeby nikt go już nigdy nie zobaczył.