Spółdzielnia

Przed chwilą napisałam do swojej Spółdzielni Mieszkaniowej z prośbą, aby zerknęli, na ile osób wyliczyli mi opłaty za mieszkanie. Podejrzewam, że podobnie jak w czasach, kiedy żyła moja mama, schizofrenik Roman próbował stworzyć sobie „dowody” na nasz wspólne pożycie. Moja mama zauważyła wtedy wzrost czynszu i zaczęła weryfikację w biurze Spółdzielni, ja gorzej kontroluję nasze wydatki. A od czasu śmierci mamy w roku 2000 mieszkam sama.

Jakiś czas temu poinformowano mnie, że Roman ponownie zgłosił się do Spółdzielni i załatwił mi wzrost opłat. Napisałam wtedy Policji donos na moją Spółdzielnię, ale byłam w tak złym stanie, że nie napisałam do Spółdzielni z prośbą, żeby nie robili takich numerów. Mój znajomy biegły sądowy zaczął sprawę wyjaśniać i wiem, że Roman zbajerował nieżyjącą już sąsiadkę, panią Joannę, które nieświadomie odegrała rolę mojej matki i pomogła mu się do Spółdzielni zgłosić. Podobno Roman dostał zaświadczenie od Spółdzielni, że ze mną mieszka. Jestem przerażona, bo Spółdzielnie nie powinna tak łatwo dopisywać ludzi do mieszkań, ale jak rozumiem kierują się pazernością i zrobią wszystko, żeby ludzie więcej płacili. Bo prawda ich nie obchodzi.

Roman powiedział mi wtedy – co już do końca mnie straumatyzowało – że próbował się oficjalnie zameldować w moim mieszkaniu, ale na całe szczęście odpowiedni urząd okazał się być o wiele poważniejszy od mojej Spółdzielni, bo sam karteluszek od durnego urzędnika nie wystarczył. Do zameldowania kogoś potrzebna jest obecność prawdziwego właściciela mieszkania. A ja nigdy nie zgodzę się, żeby ten schizofrenik u mnie zamieszkał. Nie ma znaczenia zakres tortur psychicznych jakie Nycz mi zafunduje, czy inne szykany ze strony Opus Dei.

To naprawdę jest dla mnie obca osoba i bardzo jest mi przykro, że są w fandomie osoby, które mu uwierzyły, że jest moim mężem tylko na podstawie tak marnego pseudo-dowodu ze Spółdzielni, że jest moim „mężem”. Bardzo proszę, aby ludzie, którzy na podstawie nic nie znaczącego świstka nazywali mnie „chorą psychicznie żonę Romana”, się ode mnie już na zawsze odpierdolili, bo zniszczyli mi i kilku innym osobom życie, chociaż mnie najbardziej.

Zrobię wszystko, żeby już nigdy tych tępych kutasów nie oglądać.

Mam też dosyć schizofreników tworzących sobie „dowody” na prawdziwość ich urojeń. Takie postępowanie jest wprost ze wszystkich podręczników i kurwa wystarczy już tego.

Ciekawe, co ten schizofrenik jeszcze wykombinuje. Na razie zabił zdziczałe koty, którymi miał się opiekować po pójściu pani Joanny do hospicjum, ale nic nie zrobił. Kłamał tylko, że poszły do szopy na terenie posiadłości Piotra. Ale akurat tam przebywają ludzie z alergią na koty i mieszkają wrogie kotom psy, o czym zapomniałam, bo od razu bym alarmowała wszystkich, przede wszystkim panią Joannę.

Naprawdę, mam dosyć warszawskiego, ogólnie mówiąc polskiego też, fandomu sf-f. Nikt nic nigdy nie robi, żeby ratować ofiary schizofreników. A jest ich wiele, bo fantasy i metal są też ofiarami obsesyjnego zainteresowania schizofreników z Opus Dei, którzy zawsze mogą liczyć na wsparcie zdrowych członków tej piekielnej organizacji.

A prześladowane ofiary tracą z powodu maksymalnego stresu pamięć z minuty na minutę i nie potrafią się bronić na czas.

Dodaj komentarz