Całe moje życie jest sabotowane przez kilku schizofreników, którzy przypisują sobie różne rzeczy ze mną związane. Mam nadzieję w końcu urwać łeb ich kłamstwom.
Tak więc po kolei:
- Nie mam męża (zaświadczenie o stanie cywilnym do znalezienia na blogu), więc tym bardziej schizofrenik Roman z mojej podstawówki, który dzięki temu, że Renata chodziła do tej samej podstawówki, co ja, trafił do fandomu. Nie mam z nim żadnych relacji, nic o mnie wie, więc jego rewelacje na mój temat są całkowicie oparte na urojeniach Renaty, jej rodziców, a także równie schizofrenicznej jego własnej siostry.
- Nie jestem plagiatorką. Moje teksty są całkowicie mojego autorstwa, chociaż gang schizofreników, upiera się, że „ukradłam” je Renacie lub Annie siostrze Romana. Podejrzewam niestety, że rozpowszechniane przez nich urojenia wpłynęły na odbiór moich tekstów oraz mnie samej. Niestety schizofrenicy, kierując się zawiścią, bardzo często lubią podawać się za autorów nieswoich tekstó lub przyjaciół ludzi, którzy nie utrzymują z nimi żadnych kontaktów.
- Nie mam żadnych dzieci, a trójka wskazywana przez idiotów oraz wariatów jako „moje dzieci i Romana” to są moje dwie siostrzenice oraz siostrzeniec, którzy wraz ze swoimi rodzicami pojawili się na konwencie.
- Nie zamordowałam nigdy żadnego kota. Mordercą kotów jest Roman. Dawno temu wlazł do mojego mieszkania (moja mama nie potrafiła go powstrzymać) i wszedł do mojego mieszkania. Złapał moją kotkę i zaczął ją dusić. Zorientowałam się za późno co robi. Gdy rzucił bezwładne ciało na podłogę, zorientowałam się, że jest źle. Ze wrzaskiem wygoniłam Romana i zaczęłam robić kotu sztuczne oddychanie oraz masaż serca. Udało się jej przywrócić oddech, ale od tego momentu Melissa autentycznie bała się Romana, a także każdej osoby, którą widziała w jego towarzystwie, bo próbował przychodzić dalej i był wyrzucany z mojego mieszkania z pomocą patroli policyjnych. Zamieram dalej tak robić. Jeśli będę się dalej czuła zagrożona, kupię znowu psa..
- Nie mam żadnej „cioci” Basi, bo moja mama nie miała siostry. Jej córka nie jest zatem moją „siostrą cioteczną”, Nie kontaktuję się z nią, więc nie ma szansy, aby moje teksty były przez tą idiotkę bez matury napisane. Wszystko, co ta pani z siebie wydobywa, to czysta schizofrenia, a nie teksty literackie.
- Ani przypisywana mi fałszywie „siostra cioteczna” (czyli obca dla osoba), ani Anna (która ma być podobno moją „bratową”, czyli siostrą męża, którego nie mam, bo to urojenia Romana) nie są psychologami. Z tego, co wiem, żadna z nich nie ma nawet matury. Posiadają za to ukradzione mi rękopisy oraz notatki. Część notatek Roman wyłudził od mojego byłego. Żeby było zabawniej, były nie oddał mi moich rzeczy, gdy go o to poprosiłam, bo nie chciał się pogodzić z rozstaniem, ale na pierwsze żądanie oddał je randomowemu – z mojego punktu widzenia – schizofrenikowi. Skomentuję to tak – prawacy są debilami i zawsze uważałam, że powinno się być w stałym związku z ludźmi, którzy nie tylko prezentują podobny poziom, ale też mają podobne przekonania.
- To nieprawda, że nie miałam powodzenia – miałam za to pecha, bo wszyscy moi ukochani koniecznie chcieli bywać na warszawskich konwentach oraz przyjaźnić się z – jak uważali – moimi „krewnymi” oraz „przyjaciółmi z Avangardy”, więc byli przez tych schizofreników okłamywani, co moich uczuć i stanu cywilnego. Ci ludzie zniszczyli mi całe życie i nie chcę ich oglądać. Nie mam w fandomie warszawskim żadnych krewnych. Nikt z tego gangu schizofreników nie ma prawa się przedstawiać jako mój „pierwszy chłopak z podstawówki” czy też mąż, albo inni krewni.
- Mój tata nie był pedofilem i gwałcicielem, wręcz przeciwnie, powinno się krytycznie pod tym względem spojrzeć na rodzinę Renaty oraz Romana. Dodam ponownie, że mój tata był pomawiany o gwałt w weekend, kiedy był zagranicą.
- Nigdy nie rozmawiałam i nie rozmawiam z Renatą, więc nie mogłam jej się skarżyć ani na mojego tatę, ani na moich przyjaciół, czy Adama. podobnie jeśli chodzi o Annę, siostrę Romana. Nigdy nie była osobą, której się zwierzałam. Moi przyjaciele oraz Adam zostali o gwałty pomówieni i zaszczuci, chociaż byli i są niewinnymi osobami.
- Renata nie została źle potraktowana przez Piotra. Nie był człowiekiem, który „odebrał jej dziewictwo” i ją rzucił z mojego powodu. Ta opowieść Renaty pochodzi wprost z jej urojeń. Nie należy się jej żadne odszkodowanie. Nigdy nie była narzeczoną Piotra, więc jej ataki na Agnieszkę były bezpodstawne. Nikt nie jest jej winien pieniędzy i nie powinna dziedziczyć po Piotrze.
- Renata nie jest „współwłaścicielką” moje mieszkania. Moja mama nie miała siostry, więc nie mogła żadnej „siostrzenicy” wymienić w swoich testamencie. Jestem jedyną dziedziczką mojej matki. Moja rodzona siostra została spłacona wcześniej.
- Nie jest religijna. Już prędzej jestem luteranką niż katoliczką, ale najczęściej się określam jako ateistka i poganka. Nie mam zamiaru rozmawiać z jakimkolwiek zabobonnym imbecylem z Kościoła.
- Nie wiem, jak komentować ploty typu „ty nie jesteś tą pisarką, bo ona jest blondynką, całkowicie czarna”, czy – bo ja wiem – zielona. Istnieją farby do włosów i miałam chyba każdy kolor włosów. Byłam i blondynką, i zdecydowaną brunetką, przy czym przy czarnych włosach moi znajomi widzieli, jak sztuczny jest to kolor i byłam namawiana na powróć do naturalnego brązu. Jestem kameleonem i lubię zmieniać wygląd. Ale zostałam namówiona, aby wrócić do mojego najbardziej kanonicznego wyglądu – czyli długich cieniowanych brązowych włosów. Tak się składa, że mój dziadek bardzo się cieszył, że obie z siostrą jesteśmy na tyle jasne, że nie widać po nas domieszki arabskiej krwi. Moja mama i on mieli problemy ze względu na wygląd i pochodzenie dziadka. Niestety moja jasna skóra nie wystarczyła i podłam ofiarą także zaszczucia na tle rasowym oraz próbom nawracania „żydowskiego” dziecka.
- Nie zamierzam pomagać żadnemu fandomowemu hierarsze w jego pogoni za tronem papieskim. Nie pozwolę okłamywać ludzi na mój temat, czy mojej rodziny. Nie potwierdzę „świętości” jakiegokolwiek schizofrenika. Nie byłam nigdy religijna i już w dzieciństwie zerwałam z katolicyzmem. Nie byłam też nigdy w klasztorze, nawet na ślubie przyjaciółki. Z całym przekonaniem więc mogę powiedzieć, że moja noga nigdy nie stanęła na terenie jakiegokolwiek klasztoru.
- Nie zamierzam też promować jakiegokolwiek „Chrystusa w fandomie”, chociaż padały takie żądania wobec mnie. Nie wiem nawet, co to znaczy, chociaż mam podejrzenia, że chodzi o zaszczuwanie pisarzy fantasy czy sf, którzy produkują utwory, które są zbyt mało prawackie czy też za bardzo antyklerykalne. Spotkało mnie to z powodu opowiadań o Sidrelu, który bardzo rozdrażnił kontrolujące fandom Opus Dei. Nie jestem plagiatorką, Oskarżenia o plagiaty pochodzą od schizofreników, którymi się posługuje Opus Dei. Podobnie wyglądają sprawy oskarżeń mnie, mojej mamy czy taty. Nie podobamy się Opus Dei i tyle. Chociaż nie zrobiliśmy nigdy nic złego, Opus Dei wydało na nas wyrok śmieci cywilnej.
- I jeszcze na koniec – ani ja, ani moja mama nie byłyśmy prostytutkami, chociaż pewnej schizofreniczce się tak uroiło na tle nienawiści rasowej. Moja mama i ja miałyśmy niby być w ich oczach osobami „niższej rasy”, czyli nadać się w urojeniach osób bez matury i ogłady tylko do najstarszego zawodu. Właśnie z powodu mojego mieszanego pochodzenia Opus Dei już w moim p=dzieciństwie postanowiło dopilnować, żebym w życiu niczego nie osiągnęła. W czasie studiów miało to formę bojówek, które nie wpuszczały mnie na wykłady, „bo to nie dla mnie”. Ale pomimo tego mam świetnie wykształcenie i mam dyplom magistra, chociaż bojówkarze rozpuszczają ploty, jakobym nie miała matury nawet i uczyła w moim miejscu pracy bez dyplomu. Opus Dei wyznaczyło mi rolę popychadła, czyli „chorej psychicznie żony Romana, która nic nie napisała” i którą należy tylko przycinać i rzucać kłody pod nogi. Ale mimo nie dam się sprowadzić do posłusznej kurwy, która nz rozkaz Renaty i Romana obsługuje kogo tylko oni wyznaczą, podczas gdy oni będą kasować pieniądze. Coś takiego mi proponowali, właśnie kierując się rasą i uprzedzeniami, już w podstawówce. Powtórzyli też te swoje żądania także przed pandemią.
- Nie jestem też tancerką brzucha i nie można mnie wynajmować na przyjęcia. Odpierdolcie się ode mnie i od mojego dziadka Egipcjanina.
- Moja mama była szanowanym lekarzem neurologiem, podobnie jak moja rodzona siostra. Nikt z naszej rodziny nie zasługiwał, aby Opus Dei i wykorzystywani przez nich schizofrenicy nami pomiatali i zaszczuwali w kilku środowiskach. Mam prawo sę odgryźć i będę gryźć do krwi.
Mam prawo się bronić i przedstawiać dokumenty, które świadczą, że moi prześladowcy kłamią. Nigdy nie zamierzam potwierdzać kłamstw, które kursują w fandomie na mój temat oraz temat moich bliskich. Nigdy nie mogłam ani nie chciałam ich potwierdzać, ale gang schizofreników wraz z ich możnymi enablerami raz po raz napadł na mnie, poddawał praniu mózgu, terrorowi i doprowadzał do amnezji z przyczyn psychicznych. Mam taką alergię na Polskę oraz warszawski fandom, że w życiu nie będę pomagać Avangardzie w ściąganiu żadnych zagranicznych gości, uzyskiwaniu dotacji (tutaj sobie już prześwistali ostro u ludzi, którzy chcieli Worldconu w Warszawie). Nie zamierzam też pracować w klubie. Pomoc dla Avangardy skończyła się wraz ze śmiercią Piotra. Był ostatnim naiwniakiem, który pomagał ludziom, którzy go za plecami niszczyli.
Bardzo proszę o jedno, nie podchodźcie już do mnie. Nie mam z wami, czy jakimiś prawakami, nic wspólnego. Pierdol się PiSie.