Profilerzy nie mają złudzeń co do ludzi – z reguły społeczeństwa w swojej masie siadają się z jednostek głupich. Psychoterapeuci też wiedzą, że ludzie kierują się przede wszystkim własnym zyskiem i zaspokojeniam własnych popędów. Ludzie, którzy liczą, że odwołają się do tej lepszej strony ludzkiej natury z reguły są niszczeni, a tępaki oraz beztalencia tryumfują.
Jest to w skrócie wszystko, co myślę o tym, co mnie spotkało. Inaczej udałoby mi się udowodnić, że to ja mam rację, a nie zawistne idiotki, które postanowiły wystartować do Adama czy kogoś innego. Podobnie negatywnie odbieram środowisko prze-ambitnych pań pisareczek, szczególnie pewnej idiotki i plagiatorki, która łże, że się ze mną przyjaźni. Przyjaźni się co najwyżej ze schizofrenikiem Romanem, z którym się publicznie przelizała. Nie dziwię się, że schizofrenik swojej ukochanej postanowił „dać” coś, co do niego nie należy. Powinien przy niej zostać, a nie mnie nękać. Bo i tak nigdy nie byliśmy, ani nie będziemy małżeństwem.
Do tej pory nie zostałam przeproszona przez nikogo z zaszczuwającej mnie hordy, więc proponuję, aby Adam skontaktował się ze swoim prawnikiem i zaczął akcję odwetową która mnie może w końcu uratować. Plagiatorka musi mieć proces, skoro nie uważała za wskazane mnie przeprosić. Pewnie gdy dostanie pismo przedprocesowe, to się zreflektuje. Ale i tak nie zgodzę się już nigdy na to, aby wykorzystywała ukradzione mi konspekty. Nie ma znaczenia, że Michał nie wiedział, że schizofrenik łże na temat naszej zażyłości i moich życzeń, więc wydał te konspekty z własnej woli. Nie były jego własnością i nie miał prawa nimi dysponować. Michał wie, że uważam go za najgłupszego z moich byłych i osobę po praniu mózgu, więc chorą psychicznie.
Opus Dei składa się głównie ze schizofreników, których Katechizm Kościoła Rzymsko-Katolickiego stawia na postumencie jako ludzi, których trzeba słuchać, bo przemawia przez nich Bóg. Nie mogę żyć w takim kraju. Rozmawiałam z paroma osobami, które oburzone tłumaczyły mi, że Opus Dei to oni. Jest to psychiatra i prawnicy, ale ze względu na to, jaki jest profil przeciętnego katolika, mogę to tylko wyśmiać. Są to rodzynki, wykorzystywane przez motłoch, który w swojej masie jest głupi – i coraz bardziej ogłupiany, gdy najzdolniejsze dziec są zaszczuwane przez schizofrenicznych „świętych” jak ja – bo są proszeni o przysługi.
Plagiatorka posuwała się do stwierdzeń, że nie jestem autorką własnych tekstów drukowanych w Nowej Fantastyce. Byłam przez jej przyjaciół zaszczuwana w pracy jako osoba, która się podaje za kogoś, kim nie jest. Dowiadywałam się, że jestem byłą prostytutką, która z trudnością skończyła Anglistykę. Przy czym schizofrenik Ryszard dobrze wie, że mnie też nękała na Psychologii i nawet posunął się do wypisania mnie z listy studentów, bo udawał mojego „ojca”. Nieprawdą jest, że musiałam powtarzać każdy egzamin.
Za to plagiatorka jest osobą pozbawioną talentu, o której zdolnościach nic nie wiem. Pamiętam za to, że była opryskliwa w czasie warsztatów literackich. Nie jest to osoba, która zasługuje na jakąkolwiek pomoc. Plagiatorką nie ma do niczego prawa. Nawet jeśli bym jej kiedyś coś podarowała (a tak nie było), to przy jej rażącej niewdzięczności, jaką plagiatorka zaprezentowała, mam prawo zabrać, co do mnie należy. I to dotyczy nie tylko plagiatorki. Moje sprawy reprezentować już zawsze będą ateiści oraz wyznawcy Wicca. Katoliccy prawnicy już dawno zostali przede mnie odsunięci od tej sprawy. Prokurator jest udaje, że nie wie, co robić.
Ale oczywiście jak zwykle w moim życiu, zwyciężają zawsze beztalencia z Opus Dei.
Ja wypisałam się już z fandomu. Nie odzywajcie się do mnie. Tylko Agnieszka i Alice mogą się ze mną kontaktować. Podobno mamy jakieś ważne sprawy do załatwienia. No, chyba że to też było czymś, co pochodzi z urojeń skurwysynów z Opus Dei. Nie będę kontaktować się ze schizofrenikami, szczególnie schizofrenikiem Romanem, czy przepraszać plagiatorki, bo takie warunki mi przedstawiono. Schizofreniczce Renacie też nie oddam żadnych pieniędzy, ani Romanowi. Nie mieli prawa wysuwać takich żądań wobec mnie i w razie odmowy, odcinać mnie od znajomych i przejmować kontrolę nad moimi sprawami. Typowe dla schizofreników, mojego tatę też coś takiego spotkało we Francji. Nie dziwcie się, że uciekł do innego kraju. Ja też taki mam zamiar, bo chociaż emeryturę chcę spędzić nie oglądając się za siebie w jakimś ciepłym kraju, na przykład Egipcie, jeśli to będzie jedyna dla mnie opcja.
Jeśli coś do mnie należy, to bardzo proszę o zwrot tych rzeczy. Oszuści, którzy mnie odcięli od – podobno należnych mi – pieniędzy, powinni już dawno trafić do więzienia.
Nie zrezygnowałam z żadnego spadku, a takie opowieści krążą. Nie jestem bogata. Żyję z jednej pensji. Ale jeśli mam się kontaktować z moimi prześladowcami, żeby załatwić sprawy spadkowe, to wolę głodować i żyć potem tylko z emerytury w jakimś ciepłym kraju, gdzie moje pieniądze wystarczą na więcej. I najwyżej dorabiać lekcjami. Mój tata w takiej sytuacji był bardzo szczęśliwy, dopóki mnie i jego kurwy z Opus Dei nie zaatakowały ponownie.
Powiem tylko, że stawianie mi jakichkolwiek warunków, w sytuacji gdy są sprawy urzędowe, które już dawno powinny być załatwione, jest takim kurestwem, jakiego świat nie widział.
Wiem, że schizofrenicy otaczają swoje ofiary murem kłamstw i odcinają od ludzi im bliskich, którzy od tej pory są skazani na kontakty tylko ze schizofrenikami, którzy zaczynają „reprezentować” swojej ofiary i doić ich bliskich.
Mój tata zderzył się z taką sytuacją we Francji, ja w Polsce. Jestem przerażona tym, z jaką łatwością schizofrenicy niszczą ludzi. A także jak podle, bezmyślne oraz okrutne okazało się środowisko Kościoła i PiSu. To nie są moi przyjaciele i nigdy nie byli. To są – w najlepszym razie – enablerzy groźnego schizofrenicznego gangu, który zaszczuł z wynikiem śmiertelnym już wiele osób. Kilkoro udało mi się uratować przed nimi.
W Polsce nie chcę mieszkać już nigdy. I nic mnie nie zatrzyma. Do emerytury już nie mam daleko.