Największym kłamstwem, jakie opowiedział o mnie gang Romana i Renaty, jest że istnieją dwie Małgorzaty Wieczorek, a ja jestem tą fałszywą, bo ta prawdziwa już dawno wyjechała do Stanów. A ja mam być tą nieprawdziwą Małgorzatą, która zastraszyła i sterroryzowała prawdziwą Yennefer i to niby ja mam być powodem, dlaczego nie pojawia się na warszawskich konwentach. Więc trzeba było mnie zniszczyć, bo to podobno przeze mnie Avangarda nie dostała możliwości zrobienia Worldconu.
Odpowiadam tak – owszem, zaprotestowałam, gdy mnie zapytano o Worldcon w Warszawie, bo nigdy nie mogłam czuć się bezpiecznie w czasie warszawskich konwentów, więc nagradzanie Avangardy organizacją Worldconu, na którym według tego, co mi powiedziano miałam być gościem, bo brałam po cichu udział w ciekawych projektach, wydawało mi się bezzasadne. Więc owszem, z pewnego punktu widzenia jestem przyczyną, dlaczego Warszawa nie ma Worldconu. Ale nie zniszczyłam sama siebie. To zrobili schizofrenicy z mojej podstawówki, szczególnie podszywającą się pode mnie Renata. Jeżeli o mnie chodzi, to Avangarda już nie musi robić u siebie porządku, bo i tak się na ich konwencie nigdy nie pojawię. Gówno mnie obchodzi, co się dzieje w tym klubie. I tak wiem, że rządzą tam schizofrenicy oraz plagiatorka.
Schizofrenicy z mojej podstawówki oraz ich rodzice opowiedzieli takie rzeczy o mnie w fandomie, że stałam się obiektem ataków praktycznie wszystkich, włącznie z politykami oraz durnymi fanami i beztalenciami udającymi pisarki, którzy z całym przekonaniem próbowali doprowadzić mnie do samobójstwa, aby zemścić się na mnie za „zniszczenie Yennefer”.
Wiem, że Andrzej próbowałam rozmawiać z różnymi działaczami, ale z powodu zaangażowania w sprawę idiotów oraz schizofreników z mojego punktu widzenia tylko pogorszył sprawę, bo idioci postanowili mnie zabić, a na pewno zabili moją psychikę. Podejrzewałam nawet, że Andrzej nic nie zrobił, ale mój krewny zapewnił mnie, że sytuacja wygląda inaczej. Oberwałam wtedy tak mocno, że idioci i schizofrenicy zniszczyli mi całe życie oraz wysiłki moich prawdziwych przyjaciół, dzięki których zaczęłam odzyskiwać pamięć. Zamiast tego Roman oraz Ryszard, nie mówiąc o Barbarze czy Renacie, doprowadzili do takiej amnezji jak nigdy wcześniej i zaczęli prać mi mózg, wmawiając wszystkie swoje urojenia na mój oraz swój temat. Tylko Bret potrafił odwieść mnie od decyzji o samobójstwie. W latach dziewięćdziesiątych uratował mnie w podobny sposób Kristian.
Niestety ataki na mnie doprowadziły do rozwinięcia syndromu sztokholmskiego, z którego wychodzi się nawet kilkanaście lat. Nie przewiduję możliwości poparcia Worldconu dla Warszawy po tym, co się stało. Nigdy, przenigdy Warszawa nie powinna dostać Worldconu po tym, co mi zrobiono, żeby „zasłużyć” na zorganizowanie tak dużego konwentu.
Renata nie jest moją przyjaciółką. Nigdy nie była. To tępa schizofreniczna kurwa, prawdziwa ukochana Romana. Razem postanowili się wzbogacić i uknuli intrygę, dzięki której zgodnie próbowali przejąć mój oraz Piotra majątek. Mają plany – z tego, co usłyszałam – po mojej śmierci i przejęciu pieniędzy się pobrać. Chociaż do tej pory Renata się wstrzymywała przed małżeństwem, aby wyjść za Piotra, który nienawidził tej schizofreniczki, która odgrywa teraz „wdowę po Piotrze” i próbuje sterroryzować ludzi na tyle, aby przekazali jej majątek Piotra. Ale pamiętajcie, schizofrenicy potrafią kochać tylko innych schizofreników, więc nie wchodzi się z nimi w związki, bo zabijają, aby odziedziczyć pieniądze. Szkoda, że ta dwójka od razu się nie pobrała, bo trzymają się razem od podstawówki. Dwa godne siebie „Gollumy”.
Mam już dosyć Polski i tego, że schizofrenicy robią tutaj, co chcą. Moi prawdziwi przyjaciele ratowali mnie już kilka razy, ale za każdym razem okazywało się, że słowa durnych schizofrenicznych kurew są ważniejsze od prawdy, a żadnemu idiocie nie chce się czegokolwiek weryfikować.
Nakładam klątwę na Avangardę i jej kurwy. Oraz na PiS.