Tak się składa, że Krystyna popełniła plagiat nieświadomie, szczerze przekonana, że konspekt i pomysły naprawdę są własnością schizofreniczki Renaty. Wychował Krystynę gang schizofreników na kogoś, kto obrażał mnie i moją rodzinę. Wściekłam się na tyle, że byłam gotowa wsadzić ją do więzienia, ale zaczęliśmy wyjaśniać nieporozumienia, używając prywatnych kanałów komunikacji oraz zaufanych pośredników. Krystyna też jest ofiarą schizofreników oraz ich enablerów.
Wiele udało się wyjaśnić i gdyby nie „obrońcy” Krystyny, których o to nie prosiła, oraz „obrońcy” schizofreników wszystko pozostałoby zamiecione pod dywan, bo nikt młodych pisarek nie chce skrzywdzić. Schizofrenicy oraz ich obrońcy niszczyli także Krystynie wszystko, również życie prywatne. Ludzie, których absolutnie sprawa nieświadomego plagiatu nie dotyczyła, za to zabrali się za wymierzanie sprawiedliwości i uświadamianie mi, że jestem „kurwą”, powinni byli zamknąć ryje już dawno temu.
Krystyna nie jest moją ofiarą. Jedyne, co się stało to, że przestała kontaktować się z gangiem schizofreników. Pokazanie im drzwi wkurwiło ich tak bardzo, że spowodowało kolejne ataki, także na Krystynę.
Wierzę, że znajdziemy takie rozwiązanie, że wszyscy – poza schizofrenikami oraz ich upartymi enablerami – będą zadowoleni. Ludzie w fandomie się wspierają. I tylko politycy to obce ciała i nie rozumieją środowiska. Z tym, że mam na myśli środowisko autorów, a nie głupich fanów.
Fani fantastyki pozwolili sobie na za dużo i trzeba ich przyciąć, szczególnie sądownie. Donosy do Dzielnicowych mile widziane. Takie materiały są do wykorzystania także w Sądzie Cywilnym. Mój tata nie był gangsterem z Francji, a moja mama nie była prostytutką. Bardzo chętnie znajdę świadków, którzy widzieli osoby, które zaplątały się po złej stronie pentagramu i mnie pobiły lub znieważyły. Znieważyły te osoby również moich bliskich. Doprowadziły do samosądu, i to kilka razy. Proszę zgłaszać się z opisami wydarzeń na Policję. Wystarczy też email do Dzielnicowego.
Zgłaszajcie też ataki na Krystynę, bardzo proszę.
Moi znajomi schizofrenicy znani są Policji od lat siedemdziesiątych conajmniej, bo zgłosiłam ich już w dzieciństwie i moje zgłoszenie się potwierdziło. Ja nie mam się czego bać, bo też nie ja zaczęłam uważać, że wolno mi wziąć wymiar sprawiedliwości we własne ręce i kogoś zaszczuć.