Archiwum kategorii: Różne

Krwawa Horda

Aż boję się pomyśleć, komu Adam puszczał nagranie mojego licealnego zespołu, który zagrał tylko na jednym koncerciku, ale wiem, że w pewnym momencie znajomi Amerykanie zarządali, abym podała amerykańską wersję nazwy. Bloody Horde zostało odrzucone z obrzydzeniem. Amerykanin, który wysłuchał dawnego nagrania, drążył dalej i ciągnął mnie za język, bo wiedział, jak przedstawiłam zespół w czasie koncertu. Stanęło na tym, że właściwą nazwą jest Blöödy Crüe. Przy czym nadal w czasie tej rozmowy nie pamiętałam, że tak został nazwany nasz zespół i wzorowałam jako bardzo młoda licealistka się na Mötley Crüe. Szczerze mówiąc, byłam w szoku, co mi próbują przypomnieć.

Doszły mnie już lata temu słuchy, że nagranie z czasów liceum zostało uznane za całkiem niezłe demo. I że nas chcą. Niestety wariaci z Opus Dei postanowili mnie za to zaszlachtować i storpedowali także ten projekt, doprowadzając do mojej amnezji.

I w ten sposób nie zaistnieliśmy z kolegami z liceum na rynku amerykańskim jako Blöödy Crüe. Taki już mój pech. Wyrazy wściekłości kierować do Ryszarda i Romana, z którymi nie mam nic rodzinnie wspólnego. To są wariaci motywowani religijnie i tępiący krótkie spodnie oraz odkryte ramiona. Oczywiście tępią także metal i fantasy, bo te są zabronione. Durniejszych skurwysynów ze świecą szukać.

W Egipcie już bym miała więcej swobody.

Lepiej by było, gdyby ci wariaci się leczyli i zatrudnili u nas za dobrą pensję. Ale po tym, co zrobili, niech się odpierdolą. I niech zapomną o swoich snach o „prowadzeniu biznesów” – czyli okradaniu firmy, bo na tym by się skończyło.

Intryga

Tępa kurwa Renata podobno ma „świadków”. że mieszkała w moim mieszkaniu. Owszem wchodziła do mojego mieszkania, ale tylko pod pewnym pretekstem. Nikt z jej „świadków” nie zapytał mojej mamy o Renatę i czy rzeczywiście mieszka w moim mieszkaniu.

Intryga Renaty, którą kojarzyłam jako „biedną”, którą moja rodzina się opiekowała, z podstawówki. Bardzo często wtedy szlochała jaka to jest głodna. Dostawał prezencie wtedy jakieś makarony, czipsy z krewetek i butelki oleju. Będąc bardzo miła osobą, zaczęłam ją umawiać na sprzątanie u nas, gdy poprosiła mnie o dodatkową pracę.

W tym momencie zrealizował swoją swój plan do końca. Przyciągnęła na naszą klatkę swojego kochanka Ch. który zaczął mnie wyganiać z mojego własnego mieszkania, bo uwierzył w urojenia Renaty i zaczął jej pomagać w nielegalnym przejęciu mojego mieszkania. Jeśli ta kurwa wychodziła z moimi ubraniami, to albo ukradzione, albo je wyszlochała jako „biedna”. To nie były ubrania, które trzymała w moim mieszkaniu. Helena Wieczorek nigdy nie była jej matką. Ma się ode mnie ta suka odpierdolić. Jej ustosunkowani kochankowie także mają się ode mnie odczepić.

Razem Nyczem powtórzyli dokładnie te same etapy zaszczucia, jakich dopuścili się w mojej podstawówce. Dokładnie to samo robili przez resztę moich studiów, praktycznie w każdej mojej pracy, a także w fandomie. Z tępym uporem, krok po kroku, zniszczyli mi metodycznie wszystko, co tylko się dało. Z całym sadyzmem realizowali swój plan zniszczenia kogoś najbardziej ambitnego i utalentowanego w fandomie. Czas ich zamknąć w więzieniu. Takich ludzi się leczy psychiatryczne tylko po to, aby ich postawić przed Sądem Karnym. Bez ich pomocy Ryszard czy Barbara nic by nie znaczyli.

Mam tych skurwysynów dosyć. Zniszczyli mi całe życie. I niestety Andrzej stanął po ich stronie. Oczywiście on nie chciał mi odebrać mojego mieszkania, ale „pogodzić” zupełnie niepotrzebnie z „mężem” Romanem. Zamierzam wyjechać z Polski na stałe i nikogo z polskiego fandomu nie oglądać. Szczególnie Andrzeja nie chcę oglądać. Jest tępym bucem, który dołączył się do schizofreników z mojej podstawówki i nigdy mi nie pomógł, chociaż dokładnie mówiłam mu, co powinien zrobić. Z dużą radością przeniosę się do Kalifornii, jeśli będzie taka możliwość, ale Egiptem też nie pogardzę.

Nie mam przyjaciół, którzy nie są metalami i bardzo proszę o tym pamiętać.

Mello

Moja odmowa walki w błocie ze schizofreniczką Renatą została uznana przez Ch. za przyznanie się do winy. czyli według tego zakochanego w Renacie imbecyla, powinnam jej „wszystko oddać”. Nie chcę ksywki „Yennefer” chociaż Andrzej nadal tak o mnie myśli. Wolę, aby nazywano mnie Mello. Bardziej jest jest to zgodne z moich charakterem i doświadczeniami. Znaczy się, owszem, poganie uważają mnie za czarodziejkę, ale nie chcę mieć nic już wspólnego, ani z Andrzejem, ani z polskim fandomem, który w życiu mi w niczym nie pomógł, za to dołączył się do zaszczucia mnie przez schizofreników z mojej podstawówki.

Nie jestem „chorą psychicznie żoną Romana”, a Renata nie jest autorką żadnego z pomysłów, które sobie ta wredna, sypiająca z kim się tylko da, kurwa przypisuje. Jest to osoba, której pan Ch. nie powinien oddawać serca i swojego portfela i to w czasie, kiedy miał małe dziecko. Zapewnił mnie nawet, gdy zaczęłam mu grozić pozwem o odszkodowanie, że przepisze wszystko na Renatę. Tak jakbym nie miała powodów, aby ją też skarżyć.

Jest to ktoś, kto roztoczył taką pieczę nad tą wariatką, że do tej pory pewnie rozpowiada w fandomie, że „ukradłam” jej moje własne mieszkanie. Pan Ch. jest człowiekiem, który – podobno znając mojego ojca, czyli Mariana Wieczorka, z fandomu – cały czas opowiada o nim same bluźnierstwa. Mój tata nie był nikim podobnym do osoby z opowieści pana Ch.

Mam nadzieję, że osoby z fandomu, które mnie poznały jako dziecko i bywały w moim mieszkaniu – wtedy jeszcze należącym do mojej mamy, zawsze było na jej nazwisko – strzelą literalnie pana Ch. w mordę i w końcu wyjaśnią temu psychopacie, kto jest kim w fandomie. On i jego kłamstwa zniszczyły mnie już w podstawówce. Bo i też w podstawówce zaszczuwał mnie ze swoją rodziną, młodocianą kochanką, a także jej rodzicami, Ryszardem i Barbarą. Wszyscy całkowicie chorzy psychicznie i nie chcę z nimi mieć cokolwiek wspólnego. To oni „leczyli” mnie z „psychozy”, jaką miało być uprawianie sportu, wszystkie ambicje czy nazywanie się „Wieczorek”.

Bo kurwie Renacie nie oddam mojego własnego, odziedziczonego po mamie Helenie, mieszkania. Kurwa Renata i jej prawdziwy ukochany, Roman już i tak za dużo ukradli z mojego życia. Zniszczyli mi też reputacje i dopilnowali tego, abym nie wyszła za mąż.

Przy czym doskonale znam plan Romana, bo się z nim nie krył. Zamierza mnie po ślubie zabić i odziedziczyć po mnie wszystko. Schizofreników można pociągnąć tak za język, bo nie potrafią ukryć swoich planów przed ofiarą. A potem chce założyć rodzinę z Renatą. Bo muszą mieć pieniądze na to. Dobrze wiem, że schizofrenik kocha tylko innego schizofrenika, mają świadomość swojej odrębności i „inności”, więc są lojalni tylko wobec innych schizofreników.

Debil Ch. nie ukradnie mojego mieszkania dla swojej tępej kochanki.

Jeśli o mnie chodzi, Yennefer jest martwa. Została zabita wspólnym wysiłkiem polskiego fandomu. Tylko kurwa Renat kwitnie zachwycona, że doprowadziła do końca swój plan zniszczenia mi życia. Ale się nie podporządkuję i nie oddam tej kurwie wszystkiego, co posiadam.

Mogła już dawno wyjść za swojego ukochanego Romana, ale postanowiła uknuć z nim spisek, który miał z niej zrobić kogoś z wyższych sfer, który sra kasą i której wszyscy się kłaniają. Jakoś jednak im nie wyszło. Bo kurwa Renat nadal jest kurwą, a napełniacz półek sklepowych bez matury jest nadal tępą męską kurwą bez matury, a nie moim mężem, który się mną „opiekuje”.

Tak właśnie wyglądają intrygi schizofreników.

Egipcjanin

Był dziadek ze strony mamy był Egipcjaninem, ale uciekł ze swojego kraju, bo był prześladowany przez grupę schizofreników. Kilku z nich wsadził do psychiatryka, ale okazało się, że zostało z tego gangu schizofreników dostatecznie wielu, aby zniszczyć jego karierę i zdrowie. Cała jego rodzina została zabita, a on sam ledwo przeżył atak. Uratowano go w szpitalu po poważnym zatruciu. Najmniej zjadł z całej rodziny z jedzenia podarowanego przez wariata. Dalej był niszczony. W odruchu paniki uciekł do Europy. Niestety podobnie jak w moim przypadku egipskich schizofreników wspierał lokalny duchowny i wszędzie za nich ręczył. Dlatego też mój dziadek, który uczył mnie jeździć konno i rozmawiać ze zwierzętami, zawsze powtarzał, że duchowieństwo bez względu na kraj i religię to szubrawcy. Imam mu też nie pomógł.

Lepszego zdania był tylko o luteranach. Co zresztą zgadza się z badaniami kryminologów, bo luteranie popełniają najmniej przestępstw w przeliczeniu na ich liczbę w społeczeństwie. Katolicy to złodzieje i to też się zgadza z literaturą naukową, bo świat przestępczy to głównie katolicy.

W Polsce dziadek przyjął polskie nazwisko, bo nie chciał być łatwym celem dla rasistów. Uratował moją babcię, którą też prześladował schizofrenik, który zabił jej ukochanego brata. Też uważał się za jej męża. Ślub z dziadkiem uratował babcię przed jej wariatem.

Wiktymologia – czyli dział kryminologii – zajmuje się badaniem, jakie cechy powodują, że ktoś staje się celem ataku. Moja rodzina składa się z ludzi atrakcyjnych, ambitnych i utalentowanych. To samo wystarczy, aby przyciągnąć zawistnych schizofreników, którzy chcą się dorobić. A przede wszystkim nienawidzą ludzi z wykształceniem, którzy są też utalentowani i mogą robić w życiu wszystko. To nie jest tylko pech, że stanowimy ulubiony cel wszystkich pojebanych suk i kutasów, jacy tylko znajdą się na drodze naszej rodziny. To zemsta imbecyli, którzy chcą nas ściągnąć do swojego poziomu, bo „wiedzą, jak należy żyć”. A wszelkie odstępstwo od wzoru podstawówka/zawodówka/wczesna ciąża uważają za oznakę „kurwienia się”. Przy czym oczywiście robią wszystko, aby po zniszczeniu obiektów swojej obsesji uchodzić za nas, bo przypisują sobie cechy osób, które wywołały zawiść.

To nie jest prawda, że wszyscy mnie kochają. Moja dobroć, życzliwość i chęć pomocy innym jest powodem, dlaczego schizofrenicy uważają mnie za łatwy cel, z którego zrobią sobie podnóżek i kogoś, kto będzie ich wiecznie utrzymywał. Są to ludzie, którzy nienawidzą mnie za mój talent i tańczą z radości, że odebrali mi wszelką chęć pisania, czy życia twórczego. Cieszy ich też zniszczenie mi kariery sportowej. Naprawdę skurwysyn ma w życiu lepiej, bo schizofrenicy przed takim uciekają i nie uważają, że da się takiego ponownie okraść. Lać w mordę i szczuć psami takich.

W ramach psychoterapii i powrotu do dawnego punktu w przeszłości odkupiłam sobie, zgodnie z zaleceniem psychologa, wszystko, co mi zostało ukradzione przed wyjazdem do Stanów. Mam dokładnie tyle samo pudeł co wtedy. Ale tym razem nic nie dam sobie ukraść. I polecę z częścią tych rzeczy do Stanów. Chociaż na krótko. Przyjaciele czekają na mnie już od lat.

Dlatego bardzo ostrzegam przez indywidualną dobroczynnością. Powinny się tym zajmować odpowiednie organizacje. Moja rodzina bardzo się przejechała na próbach roztoczenia pieczy i pomocy rodzinie Renaty, czyli biedakom z mojej podstawówki. Przy czym rodzina Renaty to ludzie, którzy mają pracę, więc na pomoc z MOPS się nie kwalifikują, ale fakt na rzeczy z Zary ich nie stać. A także nie stać ich na robienie prezentów swoim pomagierom. Dużo rzeczy, które mi ukradziono, zostało rozdanych.

Podobnie się przejechał na czymś takim ojciec Michała, profesor psychiatra. Jego rodzina też pomagała jakimś „biednym”, który o mało go nie zaszczuli na śmierć, bo chcieli dostać wszystko. To jest ten profesor, który będzie się wypowiadał o moich sprawach, a nie pan Ch. który nie jest ani psychologiem, ani psychiatrą. A wszelkie „informacje” o mnie ciągnie od schizofreniczki Renaty. Terror, oszustwa i kłamstwa schizofreników w jego opinii to „psychoterapia”. Mam dosyć jego skandalicznych wypowiedzi.

Tak samo jak Nycz jest osobą, która nigdy nie powinna pokazywać mi się na oczy.

Kurwy

Tak się składa, że nie można wybrać sobie z kim się chodzi do podstawówki. Ja miałam tego pecha, że w mojej podstawówki oprócz ludzi z dobrych rodzin, którzy chodzili ze mną na dodatkowy angielski i na naukę pływania (wszystko organizowane przez szkołę), znajdowały się też dzieci z marginesu. I to takiego marginesu, że mówią o sobie Gang Mokotowski.

Przy czym są to gangsterzy najgłupszego sortu, posiadający najmniej szacunku w świecie przestępczym, czyli prostytutki i alfonsi. Dzieci gangsterów wymyśliły sobie, że mnie zaszczują i zmuszą do prostytucji. Zajmowali się też terrorem i wymuszeniami. Do tej pory uważają, że metodami przestępczymi (czyli zaszczuwaniem za niechęć do współpracy) tak zniszczą mi pamięć i wmówię nieprawdę, że posłusznie oddam im wszystko, co posiadam i pójdę do burdelu.

Niedoczekanie tych kurew. Ale nie dziwcie się, że krąży o mnie bardzo dużo fałszywych opowieści. Żadna z tych kurew czy alfonsów nie ma związków z moją rodziną, chociaż lubią tak opowiadać, aby mnie zniszczyć. To jest taki margines, że nikt się nie chce do nich przyznawać. A wszelkie dyplomy czy szkoły sobie całkowicie fałszywie przypisują.

Jedna z tych kurew przysięgła mi w czasie jednego konwentu, że doprowadzi do tego, że stracę pracę i będę się kurwić jak ona. Stąd też napady na mnie w mojej pracy. Szkoda, że tyle osób w fandomie się do nich dołączyło.

Nie dziwcie się więc, że ktoś taki jak ja, gdy zostaje namówiony na studiowanie równolegle psychologii, na początku wybiera psychologię społeczna i zostaje kryminologiem. Gang z mojej podstawówki, składający się z alfonsów i prostytutek przychodzi czasem na konwenty i zaszczuwa ludzi. Jedna z moich przyjaciółek padła ich ofiarą także, bo bardzo mało jest osób wykształconych i znających języki, które by chciały zostać prostytutkami. Niestety schizofrenik Ryszard ze swoim schizofrenicznym uporem widzi wszędzie – w każdej atrakcyjniejszej kobiecie – prostytutki. A oni latają za nim, myśląc, że rzeczywiście coś wie.

Gang schizofreników a także kurwy zrobili wszystko, aby mnie zniszczyć, kierując się jakimiś urojeniami lub zwykła zawiścią, jakie żywią prostytutki wobec kobiet, które nie muszą zajmować się tym zajęciem.

Większość ludzi w fandomie, którzy mówią, że są moimi przyjaciółmi, lub rodziną, nie są ze mną spokrewnieni, ani nie są moimi przyjaciółmi. Chociaż mam wielu przyjaciół w fandomie.

Gang z Mokotowa i ich próby zabicia mnie są przyczyną, dlaczego wiele osób nazywa mnie Mello. Do tego dochodzi też moja inteligencja. Do tej pory zabito mi psychikę, jeszcze żyję. chociaż próby zabicia mnie i doprowadzenia do samobójstwa pewnie jeszcze się powtórzą.

Pan polityk N.

Pan polityk N. mnie nie pobił, jak zwykle zrobił to Roman, bardzo groźny schizofrenik z mojej podstawówki, chociaż Roman zaczął tak mi wmawiać w nadziei, że jednak uda się mnie doprowadzić do takiego szaleństwa, że „przypomnę sobie”, że jest moim „mężem”. No i oczywiście chciał ukryć swoją rolę. Jak zwykle. Schizofrenicy zawsze zwalają na innych.

Ratuje mnie jak zwykle zaświadczenie o stanie cywilnym. Które widział Ryszard, ale łże, jak to on. Możecie sami sprawdzić, co jest na dokumencie, bo znajduje się na blogu. Od razu upewnijcie się, jakie jest moje miejsce urodzenia i jak nazywali się moi rodzice. Ich zdjęcia też są na blogu.

A pana polityka N. i tak nie lubię. Zaszczuł mnie, wierząc szczerze we wszystkie kłamstwa Ryszarda i jego gangu. Jest na tyle wredny, głupi i psychopatyczny, że uznał, że zgoda Romana, którego uważa za mojego właściciela (udowadniając, że nie zna przepisów o ubezwłasnowolnieniu) wystarcza, żeby mnie tak traktował, jak bezmyślne zwierzę, z którym może sobie zrobić zdjęcie za zgodą „opiekuna”.

Pan polityk N. nie jest moim przyjacielem, chociaż usiłuje za kogoś takiego uchodzić.

Tak się składa, że schizofreniczna intryga Ryszarda i jego rodziny (która absolutnie nie jest moją rodziną) zakłada wmówienie wszystkim, że wyjechałam do Stanów i jestem szczęśliwa. A ja sama podobno jestem kimś, kto ma urojenia, że jestem, kim jestem. Mam być osobą, która nie ma związku z „mamą Yennefer” (czyli moją własną), od której miałam tylko wynajmować pokój. I podobno nielegalnie zajmuję własne mieszkanie.

Jest to totalna bzdura. Mieszkam we własnym mieszkaniu. A Ryszard w swoim schizofrenicznym dążeniu do przejęcia mojego majątku, zrobił wszystko, aby mnie unieszczęśliwić. Storpedował moje wszystkie szanse na małżeństwo i właśnie przez niego i Romana nie udało mi się wyjechać do Stanów. Tak samo z ich powodu nie przyjęłam propozycji intratnych zajęć w Polsce i zagranicą. Bo po prostu o nich nie wiedziałam. A schizofrenicy nielegalnie odrzucali różne propozycje w moim imieniu, będąc zupełnie dla mnie obcymi osobami. Za to jak to schizofrenicy przejęli wszystkie moje kontakty i ośmielali się mnie reprezentować, podając się za ludzi, którymi nie są. Wszystko zgodnie z podręcznikiem. Klasyka. Nigdy nie wybaczę ludziom, którzy dali im się tak podejść.

To że Ryszard rządzi Avangardą razem ze swoim gangiem to prawda. Ten klub musi przestać istnieć, bo na nic nie zasługują. A najlepiej do tego doprowadzić za pomocą bojkotu. Mam nadzieję, że za jakiś czas powstanie w Warszawie nowy klub o nowej nazwie.

Ludzie spokrewnieni ze mną, aby spokojnie żyć, musieli zrezygnować z konwentów i zaczęli konspirować tak, aby Ryszard i jego gang nic nie wiedzieli o nich. Szczególnie ukrywają miejsca pracy. Nie potrzebują, aby także im wjechał do pracy gang schizofreników i zniszczył życie. Moja siostrzenica przeżyła dokładnie to samo, co ja i ledwo przeżyła „interwencje” wariatów, którzy przekonywali ją, że jest córką Romana i moją. O mało współpracownicy mojej siostrzenicy nie zaszczuli jej z wynikiem śmiertelnym, „ratując” ją zgodnie z wytycznymi wariata. Cudem z tego wyszła. Na całe szczęście zawsze bardzo interesowałam się metodami psychologicznego wsparcia osób zaszczuwanych przez schizofreników. Bo tego potrzebowałam, żeby ochronić siebie i swoją mamę.

Klub, który rządzą tacy ludzie nie ma prawa istnieć. To szkodnicy i szubrawcy. Muszą ponieść konsekwencje. Także ten szlachcic, który wydał na mnie wyrok śmierci i nazwał chłopką, którą każdy może bezkarnie zgwałcić. Moi znajomi wiedzą, kim jest.

A jego córeńka także poniesie konsekwencje swoich działań, bo te wszystkie pomówienia są zagrożone bardzo wysokimi wyrokami w prawie karnym.

W życiu nie chciałam być w PiS, ta partia ma się ode mnie odpierdolić, bo jestem ateistyczną lewaczką jak moja mama, a mój tata już we Francji był kimś, kogo po angielsku nazywa się „Champagne socialist”.

Tak wiec kulą w płot, jeśli chcecie Marianowi Wieczorkowi przypisywać prawackie poglądy. Nigdy go nie poznaliście. A argument, że miałam blond włosy, gdy miałam dwa lata też jest kulą w płot. Wszyscy moi znajomi wiedzą, że ściemniały mi włosy, tak samo zresztą jak mojej siostrzenicy. Wśród∂ różnych pamiątek, mam kosmyk włosów ścięty mi prze mamę, gdy się zorientowała, że mi włosy ciemnieją. Już Rewalu, gdy poznałam rodziców Adama i jego starszego brata, miałam już raczej ciemne włosy, a jeszcze byłam w wieku przedszkolnym. Jako córka mojego ojca nie mam obowiązku być blondynką.

To moja osobista sprawa, jaki chcę mieć kolor włosów. Chociaż bardzo często osoby, które jako dzieci były blondynami, wracają do tego koloru, tak jak ja zrobiłam w Chinach. Wróciłam z tego wyjazdu w 2002 z ciemniejszym złotym blondem i moi znajomi namawiają mnie, abym do tego koloru wróciła.

Nie ma nic wspólnego z upodobaniami mojego schizofrenicznego fałszywego „męża”.

Chłopka

Jak mi powiedział pan polityk N. nie mam w fandomie żadnych praw, jestem tylko chłopką, którą każdy może wyruchać i która, gdy się broni, to może dostać w mordę i ma przepraszać.

Sama już nie wiem, jak to skomentować. Proszę tylko moich krewnych i przyjaciół o bardziej kojarzących się ze szlachectwem nazwiskach, aby żeby wyjaśnieli kurwiszonowi Renacie przy politykach religijnej prawicy, kim jestem, i że okradanie mnie z tytułu czy konspektów nie będzie tolerowane.

I nie ma nikt prawa żądać dla kurwy Renaty mojego mieszkania, które odziedziczyłam legalnie po mojej własnej matce, Helenie. Nie nazywam się Nowak, a to że kurwa Renata wraz z rodzicami postawiła wykonać schizofreniczną zamianę miejsc i zrobić z Renaty skrzywdzoną norweską szlachciankę, a ze mnie wycierucha, to naprawdę nie moja wina.

Bardzo proszę wszystkich moich przyjaciół, aby ten gang wspierający schizofreników, szczególnie pana polika N., poinformowali, kim jestem i jakie mam prawa w fandomie. A jakich on już nie ma. Bo moim zdaniem nie zachowuje się, jak szlachcic i nie powinien za szlachcica za te ataki na mnie się uważać. Zostałam przez niego i jego gang zaszczuta w moim miejscu pracy. Zaskarbił obie jeszcze przy tym współpracę mojej Uczelni. Zostałam zakatowana tak dokładnie, jak sobie wymarzył sadystyczny psychopata N. Nic, co robił pod dyktando kurew udających psychologów w niczym nie przypomina „psychoterapii”. Dokonano wtedy jeszcze większych zniszczeń mojej psychiki i mojego życia niż na Anglistyce.

Ale bez względu na tortury psychiczne i sadyzm skurwysynów z religijnej prawicy czy Nycza w życiu nie zacznę Romana nazywać moim mężem, czy Renaty Yennefer. I żadna kurwa nie miała prawa kraść moich konspektów. Nikt nie miał prawa godzić się na tę kradzież w moim imieniu.

I będę zawsze walczyć o sprawiedliwość.

Absolutnie nie jestem na swoim miejscu. Kurwy z fandomu o to zadbały. Anna nie jest żadną wokalistką. Zapytajcie Adama. A Renata nie jest mną. Ale oczywiście z całą dumą przyjmuję wygnanie z fandomu z rąk Nycza czy polityka N. W tym momencie ktoś o mojej pozycji społecznej może powiedzieć tylko jedno – nie bywa się tam, gdzie są kurwy. Mam nadzieję, że inne osoby poinformowane przeze mnie o tej aferze podejmą podobną do mnie decyzję i się wycofają z aktywnego fandomowego życia, szczególnie mam na myśli konwenty Avangardy, która od zawsze czołga się przed schizofreniczką Renatą z mojej podstawówki.

A akt własności mojego mieszkania jak najbardziej jest w przygotowaniu w mojej spółdzielni. Gdy tylko dostanę ten dokument, umieszczę go na blogu. Kurwa Renata nie ma prawa domagać się zwrotu mojej własności.

Konto

Od schizofrenika, który wyciągał od ludzi pieniądze, udając mojego męża, usłyszałam, że oddałby, ale nie zna numeru mojego konta. Moją mamę też okradł na duże sumy pieniędzy, które niby miały być przeznaczone na nasz ślub. W życiu nie byłam z nim zaręczona, nigdy z nim się nie spotykałam, chociaż on i jego szajka tak okłamują ludzi. Nigdy też za niego nie wyjdę. Jestem panną, a na blogu jest moje zaświadczenie o stanie cywilnym.

Dla niego i innych złodziei zamieszczam poniżej kod QR do jednego z moich kont. (Cyferki, jeśli QR code za trudny: 28 1940 1076 6551 8239 0000 0000, wpłaty wspierających fanów też mile widziane <joke>). Ale jakoś nie spodziewam się, żeby mi oddał jakiekolwiek pieniądze. Chociaż i on i kurwa z Anglistyki dużo mi wiszą. Kurwa z Anglistyki powinna sobie sprawdzić, ile kosztowała torba Replay, którą dostałam od Piotra, a którą mi ukradła i też oddać te pieniądze. Ile kosztują New Rocki podałam orientacyjnie w poprzednim wpisie. Pomijam już inne rzeczy, które mi ta kurwa schizofreniczka kleptomanka ukradła. Ma też oddać mi mój pierścionek zaręczynowy. Zgłosiłam z narzeczonym tę kradzież Policji.

New Rocki

Tak się składa, że w latach dziewięćdziesiątych spotykałam się z Adamem. Podarował mi wtedy New Rocki, czyli masywne buciory, o jakich marzy każda metalówa. Niestety bardzo szybko pewna kurwa z Anglistyki zgłosiła się do mojej mamy z bajeczką, że Adam kupił je dla niej i u mojej mamy dla niej zostawił. Moja naiwna mama jej te buty oddała, tak jak wcześniej oddała moje ubrania schizofrenikowi Romanowi. Zniszczyło to relacje między mną a moją mamą, bo myślałam, że już wcześniej się nauczyła, że jestem niszczona przez gang schizofreników i że nikomu nie powinna wierzyć, ani bez konsultacji ze mną oddawać moich rzeczy.

Nie wiem, kogo wariatka i jej rodzina nazywają „kurwą z Anglistyki”, ale dla mnie jest to osoba, która ukradła mi New Rocki, i która potem twierdziła, że Adam kupił je dla niej i że się w niej kocha.

Kurwa z Anglistyki do tej pory usiłuje uchodzić za moją przyjaciółkę, ale z kurwami, przynajmniej tymi z charakteru, bo nie odnoszę się do ich zwyczajów seksualnych, się nie przyjaźnię.

Kurwa z Anglistyki zniszczyła mi wszystkie związki. Także ten z Piotrem, kiedy zaczęłam się z nim znowu po przyjacielsku – po się poparzyłam – spotykać, gdy byłam studentką. Dostała na jego widok spazmów z zawiści i zaczęła mnie (rozumiecie, mnie, czyli osobie, która znała go od przedszkola) tłumaczyć, że ja nie wiem, kim on jest, i że dla mnie to za wysokie progi i że on przychodzi dla niej. Tylko że ze mną rozmawiał i ze mną z Anglistyki wychodził. W końcu kurwa z Anglistyki zaczęła opowiadać, że jest z nim w ciąży i że jest jego prawdziwą miłością. Zniszczyła mi wtedy możliwość powrotu do Piotra. Myślę, że tłumaczy to, jak to się stało, że nie byliśmy razem z Piotrem, chociaż jako dzieci stanowiliśmy parę.

Tak samo było z każdym innym moim mężczyzną. Kurwa z Anglistyki robiła wszystko dokładnie, tak jak to robią schizofreniczki, więc jej nigdy nie uznam jej za kogoś zdrowego. Zawsze przeżywała moje związki z facetami tak intensywnie, że podawała się za ich „prawdziwą żonę”. A także opowiadała, że jest z nimi w ciąży. No nie dziwię się, że chciała mnie wrobić w najgłupszego faceta w fandomie, a mnie odbić wszystkich facetów facetów. Tak wściekłej suki w życiu nie spotkałam. I ma wierną naśladowczynię w fandomie.

I mam w dupie zapewnienia złodziei, że New Rocki odkupią (tym bardziej schizofrenik Roman oferował się, że odkupi mi je za moje własne pieniądze, bo przecież swoich nie ma). Nie stać mnie na wszystko, ale jeszcze te 500 złotych na wyprzedaży (bez zniżki kosztują około 1000) mogę wydać na kultowe dla metali buty.

I moje nowe New Rocki, które sobie sama kupiłam (i w nich poszłam na niesławną sztukę teatralną o Vargu), są na zdjęciu. Kurwa nie musi ich odkupywać. Nauczyłam się polegać tylko na sobie i tylko wierzyć w rzeczy, które sama sobie kupię i także uważać, że moje pieniądze to środki, które znajdują się na moim własnym koncie, a nie w urojeniach czy obietnicach wariatów.

Nie po to wariaci kradną, żeby swojej ofierze , którą okradają, udając jej bliskich, przekazać jakieś pieniądze. Z reguły schizofrenicy to oszuści, którzy po wyłudzeniu pieniędzy zaczynają je rozdawać innym ludziom, którzy nie wiedzą, z kim ją do czynienia, skutecznie udając multimilionerów i osoby z wyższych sfer.

Zakochany schizofrenik

Jednym z typowych schematów prosto z podręcznika psychoterapeuty jest zakochany schizofrenik. Człowiek taki niestety przeżywa bardzo silne urojenia, w których jest mężem lub żoną swojego obiektu obsesji i przekonuje swoje otoczenie o prawdziwości swoich twierdzeń.

Potrafi zaszczuwać swoją ofiarę aż do jej śmierci. Przenika do każdego środowiska i miejsca pracy i szuka pomocy u kolegów i koleżanek ofiary jego urojeń. Rozgłasza swoją wersję, według której jego ofiara jest chora psychicznie, bo nie potwierdza jego urojeń, a przy okazji schizofrenik rzutuje na nią swoje własne problemy psychiczne.

Spotkało mnie to też. WIele osób było święcie przekonanych, że bardzo dużo łączy mnie z Romanem i go popierali, a nawet szykowali nasz ślub ku mojemu przerażeniu. Absolutnie nic mnie z nim nie łączy, najwyżej jego psychoza. Nie jesteśmy małżeństwem, nie mamy dzieci. Nigdy nie chciałam z nim być. Razem z innymi schizofrenikami zniszczył mi całe życie oraz spowodował ocean cierpienia.

W odruchu rozpaczy zaczęliśmy z przyjaciółmi zastanawiać się, co można zrobić, aby go leczyć. Jest za głupi, aby sam się zdecydował na leczenie, pomimo powtarzanych nalegań i udziału biegłych sądowych w tych rozmowach. Jedyne, co mi przyszło do głowy, to wykonać pewną ekwilibrystykę i zwabić go do kraju, gdzie obowiązują inne przepisy i ofiara może takiego człowieka wyrokiem sądu skazać na pobyt w psychiatryku. Tak się składa, że ten pomysł wyciekł i Roman się o nim dowiedział. Uznał, że w kraju, który miałam na myśli, to on mnie wsadzi do psychiatryka, bo tam ważniejsi są mężczyźni.

No, ja myślę, że jednak ważniejsze będzie moje zaświadczenie o stanie cywilnym i brak zdiagnozowania mnie jako schizofreniczki. Jeszcze się nie spotkałam z taką jednostką chorobową, której kryterium by było, że ktoś „odczuwa niechęć do przyznania, że ktoś jest mężem”.

Alzheimera też nie mam. A na całym świecie obowiązują te same podręczniki psychologii, więc wiem, co biegli z innych krajów orzekną. Tym bardziej, że amnezja po zaszczuciu przez schizofrenika mi się cofa. Więc jestem w stanie się skutecznie bronić, po raz pierwszy od dłuższego czasu.

Nie, to nie on mnie będzie leczył. Najwyżej ucieknę do jakiegoś kraju, gdzie mnie nie znajdzie. Bo niestety nieleczący się schizofrenik wraca jak bumerang. I zawsze zrekrutuje sobie pomocników, którzy zaczną mnie od nowa terroryzować i przekonywać, że jego urojenia to prawda i muszę sobie „przypomnieć, że jest mężem”.

Tylko że dokumenty mówią, co innego. I chociaż schizofrenik obraca sobie wszystko w głowie i zniekształca. to istnieje jedna poznawalna prawda, którą podzielają moi najbliżsi krewni i nie ma znaczenia, kogo jeszcze schizofrenik wciągnie w swoje intrygi, czy zmowę przeciwko mnie.

Najwyżej na moim grobie napiszecie „tu leży wolny elf”.