Archiwum kategorii: Różne

Psychopata z Avangardy

Do mojej amnezji przyczynił się autentyczny psychopata, ojciec Krystyny, który – o ile mi powiedział prawdę – jest nauczycielem matematyki. Sama jestem belfrem i psychologiem, więc wiem, że przynosi wstyd temu zawodowi. Ma kolejnego pecha – bo chociaż z jednej strony z reguły nauczyciele są głupsi niż inne grupy zawodowe i narcystyczni, to jednak prawodawcy oczekują od nich nieskazitelności. Więc takie ataki, jak ten na mnie i zaszczucia są traktowane bardzo surowo.

Andrzej w pewnym momencie postawił sprawę wprost i opowiedział o zaszczuciu, jakie mnie – córkę jego przyjaciela – spotkało w podstawówce. Gang schizofreników oraz sam pan Ch. bardzo szybko dostosowali swoje zmyślenia do nowej sytuacji i zaczęli zmyślać, że pochodzę ze wsi spod Gdańska i nigdy nie chodziłam do podstawówki z Renatą. Ale się mylą, jeśli myślą, że ujdzie im to na sucho. Jak najbardziej jestem pływaczką, którą ta kurwa zaszczuła i zniszczyła z pomocą swoich nowych przyjaciół, po których sięgnęła w fandomie. Gdzie znalazła się idąc moim i mojego taty tropem. Oboje jesteśmy kimś innym niż Nycz oraz państwo Ch. twierdzą. Wbrew temu, co sądzą, mój tata i ja jesteśmy ludźmi szanowanymi w fandomie. Jesteśmy znani szlachcie i innym fanom. Za to państwa Ch. i Krystyny prawie nikt nie zna. bo ja ich nie znam. Jeszcze mniej osób zna Renatę, Romana, Rafała, czy ich siostrę.

Jeszcze inną wersją mojej historii jest twierdzenie, że nie znam Renaty, bo chodziłam do podstawówki w Stanach. Miałabym tam poznać Breta. Barbara czy ktoś inny z tej rodziny zabrał się za opowiadanie mi, kim jest ta kurwa, która jest podobno przez wszystkich znienawidzona, z którą Renata chodziła do podstawówki. No cóż, nie jestem to ja. Tępa kurwa to Renata, a ja jestem tą osobą, która jest niewinną ofiarą tępoty polskiej szlachty. Tak naprawdę zależy mi tylko na norweskim szlachectwie i znani Norwedzy dokładnie tak samo do tego podchodzą i trzymają się razem. Polska szlachta nie ma dworu królewskiego, ani nie ma tak naprawdę tytułów szlacheckich w Polsce, bo zostały zniesione w dwudziestoleciu międzywojennym. Polskie szlachectwo to najwyżej podtrzymywana hobbistycznie tradycja rodzinna, a szlachcice z Norwegii za to autentycznie nadal są szlachcicami.

Nie są w stanie przylgnąć do mnie oskarżenia tych schizofreników o prostytucję. Oskarżają mnie dokładnie o to samo, czym się zajmują kobiety w ich rodzinie. Co profilera nie zdziwi, bo nieleczący się schizofrenicy bardzo często zajmują się właśnie prostytucją, bo predysponuje ich do niej zwiększone libido oraz brak zahamowań. Szczególnie z tego braku zahamowań są dumni. Siostra Romana przechwalała mi się, że jest zawodową call girl. Sama chciała mnie wciągnąć w to zajęcie. Ta rodzina ma tę ideę fix od zawsze. Niedawno wymyślili sobie, że będą mnie sprzedawać Adamowi i innym moim wielbicielom, a ja jeśli chcę żyć, to mam wykonywać ich polecenia oraz przynosić im pieniądze. Fala oszczerstw wobec mnie i mojej rodziny jest spowodowana właśnie tym, że odmówiłam Ryszardowi zostania jego prostytutką. Postanowił mnie zniszczyć także za to, że odmówiłam wynoszenia dla pieniędzy z domu rodzinnego.

Z ciekawymi osobami państwo Ch. się zaprzyjaźnili w latach siedemdziesiątych. I pan Ch. ma być podobno nauczycielem. To co mi zrobił to klasyczne zagranie psychopaty, który nie potrafi oceniać i został wykorzystany przez gang schizofreników. Niestety każdy psychopata nabiera sę na puszenie piór groźnych narcyzów lub schizofreników. Obie te grupy lubią sę fałszywie podawać za lepszych niż są.

Gang schizofreników z mojej podstawówki opętał z pomocą państwa Ch. Avangardę, a ich córka wytoczyła mi świętą wojnę. Zostałam zaszczuta w miejscu pracy, a rodzinny gang Ch. pomimo opowieści moich dobrych przyjaciół odmawiał zrozumienia, że grzecznie są proszeni o odpierdolenie się ode mnie. Wciąż uważali, że osoba z opowieści Andrzeja czy mojej przyjaciółki pisarki nie jest mną.

Zostałam przez pana Ch. monstrualnie i metodycznie zniszczona psychicznie. Taki człowiek powinien być wykopany z zawodu nauczyciela na cito. Wmawiał mi brak kompetencji we wszystkim, co robię i z całym sadyzmem niszczył moją psychikę i wywoływał syndrom sztokholmski. Należałoby się przyjrzeć jego pracy, a także programowi kursu psychologii dla nauczycieli, bo to niemożliwe, że tacy mówią, że nie wiedzieli, że można w takim sposób kogoś zniszczyć. O mało co przez Avanagrdę nie popełniłam samobójstwa. Znowu byłam bliska śmierci, bo komuś nie chciało się weryfikować i nawiązał romans z zawodową prostytutką. Bo powiedzmy sobie szczerze i Barbara i jej córka Renata właśnie tym, według ich zeznań, zajmują, gdy nie zaszczuwają kolejnych osób w fandomie.

Ci ludzie to regularny gang, tylko niestety gang schizofreników, który rządzi Avangardą. I nic nie da się z nimi zrobić. Bo nie zamyka się w więzieniach ludzi chorych psychicznie. Dobrze wiedzą, że są bezkarni i zajmują przestępczością od pokoleń.

Moi prześladowcy kazali mi pisać prawdę, więc piszę. Ale na całe szczęście nie dałam się zniszczyć na tyle, aby pisać kłamstwa, które mi próbowano wmówić.

Jestem święcie przekonana, że pan Ch. nigdy nie spotkał mojego ojca Mariana Wieczorka, chociaż tak twierdził. Gdyby go spotkał, to by wiedział, że atakuje jego córkę w podstawówce. A nawet jeśli, jak twierdzi, widział mnie zanim mi włosy ściemniały, to powinien zweryfikować wszystko i umówić się w moim domu, żeby poznać moich rodziców, zobaczyłby wtedy, że mój tata to jest osoba ze zdjęcia poniżej, a nie skurwysyn z półświatka Ryszard.

Psychopata Ch. nie powinien wierzyć, że kurwa Renata zrobi z jego córeczki super gwiazdę literatury. Zamiast tego panna Ch. została wychowana na tępą idiotkę i sukę.

Nie jestem kurwą, którą wolno pomiatać.

Pewna pizda

Pewna pizda – i nie mówię tutaj o prześladujących mnie schizofreniczkach – stworzyła wokół siebie obraz udręczonej niewinności, podczas gdy jest wściekła suką, która atakuje mnie odkąd praktycznie nauczyła się mówić. Nawet udało się jej mojego byłego (a może i wszystkich) zwrócić przeciwko mnie i doprowadzić do tego, że mnie zniszczył z gangiem schizofreników. Którzy zresztą potem doprowadzili do śmierci Piotra w wypadku, który sami zainspirowali, ścinając drzewo.

Wyjeżdżam jak tylko zdołam się pozbierać i nie interesuje mnie, do którego kraju, bo są osoby, których nie chcę oglądać.

Ta psychopatyczna pizda wychowana przez gang schizofreników na totalną wariatkę i psychopatkę ma szczęście, że jeden z moich kolegów z liceum chce ją według plotek nadal poznać. Mam nadzieję, że to nadal jest aktualne, ale prawdę mówiąc po tak długim czasie mógł się już wyleczyć, bo wprawdzie człowiek jest stworzeniem monogamicznym, ale odpowiednio długi czas resetuje ustawienia i ludzie potrafią się zakochać na nowo w kimś innym.

Problem w tym, że ani pizdy, ani moich byłych, ani nikogo z fandomu (tego prawackiego) nie chcę oglądać. Więc niech pizda sobie radzi sama. Może mój kolega sam do niej podejdzie i się przedstawi.

Psychopatyczna pizda musi tylko wiedzieć jedno – ani kurwa Barbara, ani kurwa Renata go nie zna. Moje dane mówią, że jest samotny i nie ma dzieci, wbrew temu, co one mówią. I podobno się zakochał już na całe życie. Ale nie wiem, czy już mu nie przeszło. Mnie zauroczenia czasem przechodzą. Kobiety się zakochują łatwiej i częściej od mężczyzn. Wiem, bo skończyłam z tego kurs na drugim wydziale.

Życzę tępej pizdzie szczęścia i żeby chociaż raz w życiu złapała się za faceta, który ją naprawdę kocha, a nie tylko kieruje się ulotnym chwilowym pożądaniem, bo go uwiodła. Może zmaże z siebie odium kurwy, która odbija facetów komuś lepszemu od siebie i kłamie na jej temat.

Vendetta

Pan Ch. w czasie naszej rozmowy, podczas której mediatorem był jeden z moich krewnych, zarzucił mi, że moje próby wyjaśnienia sytuacji są moją vendetta przeciwko jego córce. Zapowiedział, że będzie się na mnie mścił i opowie wszystkim, że jestem członkinią Opus Dei oraz żoną Romana. Muszę na to odpowiedzieć. Ostatnie, co można mi przypisywać, to katolicyzm. Każda osoba, która tak o mnie powie, jest winna obrazy uczuć religijnych. Mam nadzieję na liczne donosy na Policję opisujące przypadki takiej obrazy.

Jedyne osoby, które mają kontakt z Opus Dei to właśnie małżeństwo Ch. oraz ich przyjaciel polityk N. oraz pewna kurwa z Krakowa. Są to ludzie na posyłki Nycza. To członkowie religijnej prawicy oraz wielbicie schizofreniczek Barbary oraz Renaty. To oni a nie ja są z Opus Dei i to oni niszczą polską fantastykę.

Państwo Ch. prowadzą od mojego dzieciństwa bezzasadną i niczym nieuzasadnioną vendettę przeciwko mnie oraz mojej rodzinie. Ze względu na znajomości w Kościele, a przede wszystkim Opus Dei, jest to vendetta dla nich bardzo popłatna, ale przede wszystkim miała zapewnić karierę ich córce, która została przez schizofreniczkę namaszczona na „wielką pisarkę”. Skomentuję to złośliwie, że jakoś tej „wielkości” po niej nie widać. No, ale spełnianie zachcianek schizofreników z mojej podstawówki nie sprawi, że ktoś nagle przestanie być plagiatorką lub osobą o niskich kompetencjach społecznych czy psychologicznych. Totalne głąby nie nadają się na pisarzy.

Nycz dokładnie w ten sam sposób zrobił karierę, ale mam nadzieję, że taki sposób zdobywania popleczników jest możliwy tylko w Kościele. Niszczenie ludzi, aby tylko przypodobać się schizofrenikom, którzy swoich pomocników namaszczają albo na przyszłych papieży, albo na „największe pisarki fantasy”, nie powinno spotykać się z przyzwoleniem w fandomie. Chociaż z tego, co wiem, zabobonne środowisko kościelne aż za chętnie wykorzystuje schizofreników, którzy bardzo pomagają w karierze swoimi stwierdzeniami, że „rozmawiają z Bogiem i znają jego wolę”.

Mam obowiązek się bronić przez różnymi fałszywymi oskarżeniami. Czas na przepraszanie mnie już minął dawno. I absolutnie nie zależy mi na przeprosinach. Już ich nie przyjmę.

Ja nie prowadzę vendetty, ja po prostu informuję, kto jest kim. I co mi zrobił oraz jak bardzo okłamał niezorientowanych fanów.

Kariera

Pan Ch. postanowił mi zniszczyć całe życie po tym, gdy poznał Renatę, jej rodziców oraz prawdziwego ukochanego Renaty, Romana oraz jego rodzinę. Pan Ch. ma tego pecha, że obie te rodziny, które znam stąd, że z dziećmi z tych rodzin chodziłam do podstawówki, stuprocentowo składają się ze schizofreników. Przykrym faktem jest, że nikt z tych schizofreników nie wpadłby na mój trop, gdyby zakonnica, która uczyła mnie religii, nie doszła do wniosku, że jestem zbyt inteligentka i zbyt ambitna, i nie „znalazła mi męża”. Ta idiotka „wyznaczyła” Romana na kogoś, z kim się mam się związać, bo lepiej wiedziała, jak powinno wyglądać życie uczciwej kobiety. Od tamtego momentu uciekam przed tym schizofrenikiem. Zniszczył mi wszystkie możliwości zamążpójścia oraz karierę sportową, w czym pomogli mu państwo państwo Ch., ale i tak się z nim nie zwiążę.

Przy czym ten schizofrenik mnie nie kocha, ale chce się wzbogacić i planuje po mojej śmierci, gdy się „dorobi” ożenię z Renatą. To wariat, więc podpytany powiedział mi o tym wprost. Faktów nie zmieni przypisywanie mi choroby psychicznej oraz imbecylizmu.

Nic nie poradzę na to, że schizofrenicy tacy jak Renata przypisują sobie rzeczy, których nie dokonali i lubią uchodzić za ludzi, którymi nie są. Jest to prawda, do której nie udało się przekonać moich prześladowców, czyli rodziny Ch. oraz Nycza. Przychodzili do moje podstawówki „leczyć mnie” pod dyktando urojeń ludzi z tych dwóch rodzin. Zniszczyli mi moją karierę sportową w dzieciństwie, zniszczyli mój zespół z Reytana. Zniszczyli mi karierę sportową na studiach, zniszczyli mi życie osobiste i każdą inną karierę, jaką chciałam się zająć.

Nikt z tej grupy ludzi nie był ze mną w przyjaźni, za to zbierali po moich znajomych informacje o mnie w jednym celu – sabotowania wszystkiego, co robię. Takim szpiegiem przy rodzicach Adama był na przykład Nycz.

Córeczka państwa Ch. została od dzieciństwa wychowana w nienawiści do mnie i w miłości do Renaty-Yennefer i do tej pory jest sterowana przez swojego ojca oraz gang schizofreników z mojej podstawówki. A przynajmniej tak to wygląda z mojego punktu widzenia. Podejrzewam też, że do tej pory uważa Romana i jego siostrę za krewnych króla Norwegii i że nadal uważa, że ma szlachecki obowiązek ich chronić, a mnie niszczyć.

Pan Ch. razem ze swoimi przyjaciółmi odpowiada za kolejne napady na mnie, niszczenie mi zdrowia psychicznego (naprawdę daje się to udowodnić i jest przestępstwem) oraz doprowadzenie do takiego stanu, jaki określa się śmiercią psychiki. Odpowiada za wszystkie kolejne fale amnezji u mnie i zaszczucie mnie w środowisku fanów sf-f. Jednocześnie cynicznie za moimi plecami udaje mojego przyjaciela oraz kogoś, kto znał moich rodziców. Mogę zapewnić, że jeśli nawet spotkał spotkał mojego tatę, to na pewno nie byli w przyjaźni.

Pan Ch. nadal opowiada o mnie kłamstwa, kierując się tym, co usłyszał od swoich znajomych schizofreników. Nigdy nie byłam związana z Romanem, ale pan Ch. i jego środowisko postanowiło mnie zniszczyć, aby jednak zmusić do związku z kimś, kogo nienawidzę. Nigdy nie byłam związana z Romanem i nigdy nie będę. Stosowanie taktyki spalonej ziemi i przedstawianie mnie wszędzie jako dzieciatej żony Romana w nadziei, że się dostosuję i pogodzę z wyznaczonym mi „mężem”, to coś za co, pan Ch. powinien iść jak najszybciej do więzienia. W życiu nie spotkałam groźniejszego psychopaty. Dorównuje mu tylko polityk N. oraz pewna kurwa z Krakowa. Nikt z tego grona się ze mną nie przyjaźni i muszę przed nimi ostrzegać.

Starałam się wielokrotnie wyjaśnić, kto jest kim, ale spotykałam się tylko z kolejnymi falami nienawiści i personalnymi atakami na mnie. Mam tego dosyć, ale wbrew wysiłkom pana Ch. zamierzam żyć dalej, chociaż odpowiada wraz z innymi osobami już za kilka moich prób samobójczych.

Nie było większego skandalu w światowym ruchu fantastyki i ludzie muszą w końcu się o tym dowiedzieć. Jeśli ktoś chce rozmawiać ze mną, to niech nie oczekuje, że ktoś z tej szajki lub z grona schizofreników przekaże mi jakąkolwiek informację, tym bardziej że równie schizofreniczna jak Roman Renata szczyci się tym, że to są osoby, które z nią się kontaktują. Renata jest prawdziwą miłością Romana i z nią się wychowywał od dziecka. Nie po to razem ze swoimi krewnymi odcięli mnie od wszystkich moich przyjaciół i przechwyci wszystkie moje kontakty i zaczęli reprezentować, dokładnie jak to robią psychopaci oraz schizofrenicy, aby mi w czymkolwiek pomagać.

Nie przyjaźnię się też nikim z Avangardy. Jest to klub mi wrogi już od początku lat dziewięćdziesiątych i nie mam nic z nim nic wspólnego. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałabym z tym klubem się kontaktować, lub znowu dać się im wciągnąć w pułapkę. Przyszłam już kiedyś na „spotkanie klubu” i zostałam zniszczona psychicznie oraz zaszczuta. Nadal rządzą nim schizofrenicy, jak się domyślam. I z tego, co widzę atmosfera w klubie nie została naprawiona i nadal jestem persona non grata, sądząc po odrzuconej prelekcji. Jeśli rzeczywiście składa się z miłośników Romana. jego siostry, i Renaty, to rzeczywiście nie mamy o czym mówić.

No cóż, jak widać są w Warszawie ludzie, którzy szczerze wierzą, że Renata to jest skrzywdzona autorka wielu pomysłów, współautorka nie tylko Wiedźmina, ale też Dr Who, czy wielu innych tekstów i filmów. Nie obchodzi mnie, w co wierzą jej przyjaciele i potwierdzanie tych twierdzeń to nie moje zadanie, chociaż tego się ode mnie domagano. Nie znam Renaty, nie wiem z kim się kontaktuje i bardzo proszę, aby weryfikacji różnych przechwałek Renaty czy jej rodziny szukać raczej nie u mnie, ale u takich osób jak Sapkowski, Moffat, czy Cameron, bo to oni są uznanymi twórcami oraz autorami.

I ostatnia uwaga – a odpierdolcie się ode mnie już na zawsze. Roman nie jest moim „mężem”, aby jemu pozwalać decydować o tym, co mam robić i z kim się kontaktować. Piotr popełnił ten błąd, że jemu przekazał moją prośbę o zmianę szpitala dla mamy, bo wierzył w jego zapewnienia, że jest kimś dla mnie ważnym, ale – co było oczywiste – ten schizofrenik nic dla nas nie zrobił. Tylko najwyżej ukradł pieniądze od Piotra. Znienawidziłam wtedy Piotra do reszty, bo szybka angiografia uratowałaby mamie życie. Prosiłam jego, a nie Romana o pomoc. Nie wykonując mojej prośby osobiście, ani nic nie weryfikując, złamał mi życie oraz kilka zasad społecznych. Podobnie postępują inne osoby z fandomu, które podobno się z mną przyjaźnią, czy czaiłyby mi być bliskie.

Tak samo nienawidzę również reszty pomagierów Renaty oraz Romana. I mam nadzieję, że te tępe kurwy i kutasy już zawsze będą trzymały się z dala ode mnie.

Jedyne, co mogę zrobić, to wrócić do treningów i nadal będę unikać fandomu, bo tak składa, że lubię żyć i wiem, bo kilkoro moich znajomych straciło życie, że schizofrenicy są ludźmi, którzy lubią zabijać.

Po tym, co się stało, wolę żeby nigdy już nie powstał cykl oparty na skradzionych mi konspektach. Nie chcę, aby ktoś kiedykolwiek to przeczytał. Chcę ten cykl zadusić, taka jest moja wola jako autorski tych konspektów. Próbowałam w sposób cywilizowany i kulturalny wyjaśnić sytuację bez robienia z tego sprawy publicznej. Ale zamiast współpracy i prób weryfikacji spotkałam się ponownie z zaszczuciem oraz atakami na mnie. Afera związana z państwem Ch. zniszczyła mi całe życie i nie dostałam odpowiedniej pomocy od środowiska. Jako okradziona autorka wygaszam więc ten cykl.

Pamiętam przechwałki córeczki pana Ch. z czasów, kiedy jeszcze była dzieckiem. Twierdziła, że znajomość z Yennefer (czyli Renatą) zrobi z nią „największą pisarkę fantasy świata”. No, bardzo ciekawe, bo ja raczej myślę, że ta znajomość tylko ją zniszczyła, bo jednak ważniejsze są talenty, pracowitość i uczciwość. A tego tutaj nie widzę za grosz.

Nie ja namaściłam córkę państwa Ch. na „następną Yennefer”, tylko – z tego co wiem -schizofreniczka Renata. Ze swojej strony proszę o to, aby córce pana Ch. nie pomagać już więcej. Nie jest moją protegowaną. Opiekuję się nią Renata oraz jej matka Barbara.

Z córką pan Ch. nigdy się nie przyjaźniłyśmy i mnie nie zna. Za to wsławiła się wśród moich znajomych odbijaniem mi mężczyzn, których okłamywała, że jestem mężatką z dziećmi. Jest to pani, której należy pokazać drzwi, a nie wysłuchiwać.

Wymienione osoby zrobiły wszystko, aby eskalować, a nie rozwiązywać problemy w cywilizowany sposób. Więc niech się spodziewają teraz ataku nuklearnego. Bo Prokuratura też w końcu wejdzie do gry, ale muszę muszę być na tyle silna, żeby śmierć zeznawanie na sali sądowej. Tylko dlatego, że straciłam pamięć po zaszczuciu, upiekło się kilku osobom, które zaczęły sobie przybijać piątki i kłamać na mój temat dalej. Nic, co zrobiły, nigdy mi nie pomogło.

Bardzo proszę, aby te osoby zamknęły ryje i trzymały się ode mnie z daleka. Panna Ch. też jest osobą, której nie należy nic o mie mówić. Nie przyjaźni się ze mną, tylko z najgłupszymi ludźmi w fandomie. Szlachcic ma obowiązek weryfikować wszystko na pierwszą taką prośbę. Szlachta i artyści są bardzo często atakowani przez impostorów, więc nie można udawać, że każdy schizofrenik jest godny zaufania.

Piotr nigdy nie był związany z Renatą, a jednak pan Ch. zniszczył nasz związek z dzieciństwa, wmawiając mi, że Piotr tak naprawdę kocha tylko Renatę, a ja jestem „kurwą”, która ma się od niego odczepić. Okazało się to być całkowitą nieprawdą, ale uważam, że trzeba o tym wspomnieć, aby ludzie wiedzieli, kim jest pan Ch. Okłamał wtedy też Piotra, że jestem z kimś innym. Pan Ch. ma pecha, że Piotr zostawił odręcznie spisane wspomnienia, które będą dowodem w sądzie. Po atakach schizofreników, którzy domagali się spadku po Piotrze, jego żonie pomogła świadomość, że nigdy nie spotykał się z Renatą.

Jeśli pan Ch. myślał, że uda mu się wcisnąć Renatę i siebie w towarzystwo Piotra, to się mylił, bo Norwedzy kontaktują się tylko ze sobą i bardzo nie lubią takich zakłamanych Polaczków i intrygantów.

Wróg

Moim największym wrogiem jest niejaki Nycz. Zaczęło się to już w czasach mojej podstawówki, kiedy znalazł sobie Barbarę, niebezpieczną schizofreniczkę, którą zwyczajem Kościoła nazwał „świętą” i zaczął wykorzystywać w swojej karierze. Dla całego świata jest jasne, że to zdrowi psychicznie ludzie wykorzystują chorych, ale ludzie Kościoła chcą przedstawiać się jako biedne misie, które nie mają innego wyboru niż słuchać schizofreników i wypełniać ich wszystkie żądania. Bo to są „święci”.

No cóż, ja do tej pory jestem ścigana przez Nycza i Opus Dei, bo odmówiłam podporządkowania się woli „świętej” i nie zgadzałam się, aby schizofreników wynosić na ołtarze. Podręczniki profilera nazywają to zemstą księdza, bo nikt tak jak ksiądz nie jest mściwy. Zatrudnia przy swojej zemście i szczuje na swoje ofiary schizofreników. Zabobon katolicki każe ich nazywać „świętymi”.

Księża wmawiają przy takich okazjach, że oni sami nic nie rozumieją i muszą się słuchać „świętych” zasłaniając się religią, ale ja nie mam wątpliwości kto i z jakiej przyczyny skontaktował się ze „świętymi”. Powód był jeden – naraziłam się katechetce, która postanowiła mnie połączyć z chorym psychicznie chłopakiem, przed którym do tej pory uciekam. Nie interesuje mie też, czy jest to „wola Barbary”, bo wiem, że wyznawcy różnych religii muszą się stosować do zasad obowiązujących w społeczeństwie, w tym przepisów prawnych, a nie decyzji jakiś schizofrenicznych przywódczyń sekty. Nie ma zasłaniania się religią. Tym bardziej, ze nie jest to moja religia. Wiem z podręczników profilera, że zakonnice bardzo lubią niszczyć w ten sposób ludzi, wyznaczając im małżonków, którzy zupełnie do nich nie pasują. Upewniają się, że ich ofiara wyjdzie za kogoś odpowiednio religijnego i ateiści się nie rozmnożą. Jak widać nie miałam też prawa wyjechać do Stanów i mieć dzieci z luteraninem.

Nycz jest moim największym i śmiertelnym wrogiem. Nęka mnie od dzieciństwa, wspierając we wszystkim schizofreników i okłamując otoczenie na mój temat. Zaprzyjaźnia się też z moimi znajomymi w celu dezinformowania ich lub zbierania informacji o mnie, co pozwala mu na odpowiednie „interwencje” i upewnianie się, że „wola Barbary” zostanie zrealizowana.

To Nycz już od mojego dzieciństwa podtrzymywał wszędzie urojenia Romana jakoby byliśmy ze sobą. To on okłamywał rodziców Adama i nimi manipulował. To on poszedł do Andrzeja i go okłamał tak, że zniechęcił Breta do rozmowy ze mną, tłumacząc, że jestem zajęty i ma mnie zostawić w spokoju. Nie mogłam potem na tym konwencie Breta znaleźć i sama zostałam zaatakowana przez gang schizofreników. Jedna z moich przyjaciółek doskonale wie, ile wycierpiałam, bo nie mogłam się z Bretem skontaktować. Sama też wiem, ile cierpienia wywołało to, że nie mogłam wrócić do kariery muzycznej, bo Nycz i gang schizofreników okłamywał moich znajomych muzyków. Wiem, ile cierpię, bo nie mam kontaktu z innymi ludźmi i nie mogę pracować przy produkcji filmów. Wszystkie te kontakty ucięło mi Opus Dei w tym Nycz oraz schizofrenicy.

Doskonale wiem, jak cierpi ktoś walczący z syndromem sztokholmskim. A nie można przestać walczyć, bo brak walki oznacza śmierć. Z reguły ofiary zaszczucia kończą jako samobójcy. Schizofrenicy doprowadzają do śmierci swojej ofiary, bo mają urojenia, że z chwilą śmierci dostaną magiczne przelewy. Jakoś po moich przyjaciołach nie dostali i uciekali z przerażeniam z sali sądowej, bo zostali wyśmiani. Policja przygotowała materiały świadczące, że ich ofiara zgłaszała nękania i wcale nie chciała, aby dziedziczyli.

Nycz od mojego dzieciństwa kroczy za mną i schizofrenikami krok w krok, upewniając się, że robię to, co chce Barbara, bardzo groźna i złośliwa schizofreniczka, która w życiu nie była dla mnie nikim bliskim. Nycz złośliwie sabotuje mi wszystko w moim życiu, szczególnie moje związki z mężczyznami. Nie chcę wyliczać, ilu facetów odprawił, twierdząc, że jestem żoną Romana i mam dzieci. Ale znajdzie się ich dużo.

Bardzo proszę, zapamiętajcie jedno – Nycz nie jest moim przyjacielem, jest śmiertelnym wrogiem. Nigdy nie powołujcie się na niego, bo wszystko co mówi to brednie Barbary, które podobno „pochodzą od Boga”. Ja z nią nie rozmawiam i nic z tego, co Nycz o mnie powtarza nie pokrywa się z rzeczywistością.

Środowisko Nycz ma zwyczaj słowa Barbary powtarzać tak, jakby pochodziły od którejś z jej ofiar. Nie rozmawiam z Barbarą, nie informuję jej o niczym. Nic o mnie nie wie. Wszystko, co ona i Nycz o mnie mówią to wierutne bzdury. Bardzo proszę wszystko weryfikujcie u mnie i u moich prawdziwych przyjaciół metali i moich prawdziwych krewnych. Nikt z tego gangu schizofreników, czy rodziny Barbary nie jest ze mną w najmniejszym stopniu spokrewniony.

Barbara ma silne urojenia i jej rewelacje na temat różnych osób są wprost z nich wzięte. Przeżywa urojone rozmowy i urojone przyjaźnie. Wszystkie jej informacje są urojone. Dokładnie tak samo się dzieje w przypadku Romana.

I tylko dziwaczny katolicki zabobon każe ich traktować jako wiarygodne źródło informacji. Nie wierzcie w to, co mówią o innych ludziach, ale też nie przekazujcie im żadnych informacji, bo nie powinni nic wiedzieć o mnie. Bo znowu coś mi zniszczą. Celują w tym i spełniają się w tym całkowicie.

Księża doskonale wiedzą, że ich „święci” to wariaci i cynicznie nimi manipulują. To też jest wiedza z podręcznika. Zawsze zdrowi wykorzystują chorych psychicznie. To jest podstawowa zasada w psychologii.

Nie interesują mnie propozycje Nycza, że ze mnie też zrobi „świętą”. Nie jestem schizofreniczką. Trauma i zaszczucie nie wywołują schizofrenii. Ale rzeczywiście ofierze zaszczucia można dużo wmówić.

Nie słuchajcie Nycza. Dwulicowy skurwiel lubi przedstawiać się jako mój przyjaciel, ale to nieprawda. Ja uważam, że jest psychopatą, znajomy psychiatra zaś sądzi, że może być chory psychicznie. Naprawdę nie ma podstaw, aby podawał się za mojego przyjaciela. Nie w kontekście rzeczy, które mi zrobił i kłamstw jakie o mnie i o mojej mamie puścił w obieg.

Pieniądze

Prawda jest taka, że mój tata został wydziedziczony za mezalians, czyli poślubienie mojej mamy, która była w połowie Arabką. Mój dziadek z jej strony uciekł przed prześladowaniami i przyjął polskie nazwisko. Nie ma więc żadnej takiej możliwości, aby mój tata mógł otrzymać jakiś spadek po swoim dziadku Norwegu, chociaż schizofrenicy z mojej podstawówki zaczęli cierpieć na urojenia, że spadek istniał i że są to pieniądze, które mogą przejąć. Jest to jeden z powodów, dlaczego mnie atakowali.

Norweskie pieniądze są więc tak samo nierealne jak amerykańskie. John wcale nie zostawił mi jakiegoś majątku, czy ziemi w Stanach. Opowieści o nich to kolejne urojenia wariatów. Prawda jest taka, że Alice chciała mi coś przesłać, ale jak zwykle w fandomie schizofrenik Ryszard, przedstawiając się jako mój ojciec, próbował podać swój numer konta jako mój i chciał abym potwierdziła ten przelew. Jedyne, co mogłam powiedzieć to, że trzeba zatrzymać wszelkie przelewy.

Dodam, że Piotr też mi niczego nie zostawił w spadku. Niepotrzebnie mnie schizofrenicy terroryzowali, próbując przejąć nieistniejące pieniądze.

Muszę zaznaczyć, że nigdy nikogo nie prosiłam o pieniądze i jeśli prześladujący mnie schizofrenicy coś wyłudzili, to zrobili to na własny rachunek i nie zobaczyłam ani złotówki. Żyję z nauczycielskiej pensji i muszę sobie radzić.

Z powodu wydziedziczenia ojca moje pochodzenie z wyższych sfer spotyka się z powątpiewaniem, bo ludzie rozumieją wyższe sfery tylko jako elitę finansową. Ale wyższe sfery to nie jest to samo, co wyższa klasa społeczna. Jestem tym dziwnym przypadkiem kogoś o nieszlacheckim nazwisku, kto jest traktowany jak szlachta, ponieważ wiele osób ze szlachty stanęło po stronie mojej babci ze strony taty, która wyszła za swojego bardzo inteligentnego kolegę ze szkoły o plebejskim nazwisku. Ale od ojca dostała zakaz nadawania swojego nazwiska mężowi, jak to zwykle robią szlachcianki w takich sytuacjach. To był warunek jej ojca, który przyjęła. I została w ten sposób ukarana, także jej potomstwo. Przez wiele osób ona sama i jej dzieci były traktowane jak szlachta ze względu na norweskie szlachectwo. Ale rodzina jej matki, a mojej prababci, uważa jej potomków za szlachciców bez względu na nazwisko, a jest to ród tak ważny, że ich zdanie się liczy, a nie ludzi z niższych warstw społecznych. Podobnie z sympatią zawsze traktowany był mój tata, który miłość postawił ponad pieniądze i był szczęśliwy z tego powodu. Wszyscy szanowali jego wybór. Wiele osób wie, że miłość jest ważniejsza od pieniędzy, a cierpieć można też w rezydencji, jeśli jest się zmuszonym patrzeć na kogoś, kogo się nie kocha i kto zawiódł. Moja babcia, która wyszła za Wieczorka zawsze była bardzo szczęśliwa w małżeństwie.

Norwescy szlachcice, z którymi jestem spokrewniona, za to mają w dupie, jak nazywał się mój dziadek ze strony ojca. W Norwegii nazwisko nie jest wyznacznikiem szlachectwa, ale genealogia. W Polsce to demonizowanie nazwiska jest postawione na głowie, bo jest wiele osób o szlacheckich nazwiskach, które po prostu sobie nadali i nie są szlachcicami. Wszyscy zawsze wiedzą, że ludzi trzeba weryfikować w księgach Klubów Szlacheckich. Spotkałam takich oszustów, którzy twierdzili, że są szlachtą, a nie są.

Ale i tak najlepszy kontakt zawsze miałam z metalami z Rodziny.

Wiara w świętych

Wiara w świętych jest podstawą, jak już się dowiedziałam w dzieciństwie, wiary katolickiej. Elementem przygotowania do bierzmowania jest opowieść o Abrahamie i Izaaku, w której Izaak ma być zabity w ofierze Bogu, bo ów Bóg zarządał tego pod postacią – jak rozumiem – głosu w jego głowie. Lub dźwiękowych omamów.

Wykształcony człowiek ma z tą opowieścią bardzo duże problemy, bo od razu widzi, że Izaak jest ofiarą swojego schizofrenicznego ojca. Człowiek wykształcony czy dziecko z dobrego domu lekarskiego absolutnie nie potrafi uznać, że musi słuchać się świętych, przez których „przemawia Bóg”, bo ma świadomość istnienia chorób psychicznych. (Owszem ludzie chorzy psychicznie lub absolutnie głupi nie rozumieją konceptu chorób psychicznych, ale nie mówimy o kimś takim.) Wiele osób albo jest nieobecnych podczas takiej lekcji, albo olewa, co słyszy. I przytakuje dla świętego spokoju. Inni są zaszczuwani przez schizofreników, którzy mają w Opus Dei i Kościele status „świętych” krów, ale są niszczeni przez brak odpowiedniego leczenia. Bardzo często dzieci są zaszczuwane z wynikiem śmiertelnym. A jeśli przeżyją, sekta upewnia się, że nie mają dzieci, bo wrodzy Kościoła nie mogą się rozmnażać. Kościół, jak usłyszałam, bierze cała odpowiedzialność za działania swoich „świętych” schizofreników.

Ja bardzo szybko przy pierwszym okazanym oporze wobec „kultu świętych” usłyszałam, że katecheta będzie musiała powiedzieć o mnie „świętym”. Zabrzmiało to jak groźba i jak się okazało było to groźbą. Jako dorosła wiem, czym się kierują schizofrenicy i jak łatwo Kościół nimi steruje i szczuje na ludzi. Od tamtej pory moim śladem ruszył kościelny gang schizofreników pod opieką Opus Dei.

Mój siostrzeniec po tej lekcji „o świętych” zdecydował, że nie chce już schodzić na religię, chociaż bardzo grzecznie przytakiwał katechetce, bo go ostrzegłam, co się będzie działo, jeśli zacznie się kłócić. Jego przyjaciel z grupy został tak zaszczuty przez Opus Dei, że w końcu popełnił samobójstwo – skoczył z dachu budynku.

W dzieciństwie akurat uważałam, że problemem jest tylko ta konkretna zakonnica i że większość ludzi się zgodzi, że raczej chodzi o zakaz ofiar z ludzi, a nie o słuchanie schizofreników, ale się myliłam. Jako dorosła studentka dowiedziałam się, że z reguły schizofrenicy, który wpadną w szpony Kościoła, są zniechęcani do leczenia i Kościół robi sobie z nich „świętych”. Jest to parszywa religia, która powinna być zdelegalizowana właśnie z tego powodu, że Kościół to ostateczny enabler ludzi chorych psychicznie, który podtrzymuje ich urojenia, a także chce je urzeczywistnić. Takie dostosowywanie świata do urojeń faktycznie jest z reguły motorem działań schizofreników. Ludzie Kościoła będą zawsze ukrywać chorobę psychicznych swoich schizofrenicznych podopiecznych i razem z nimi niszczyć ofiary ich urojeń. Nie dziwcie się więc, że za wieloma wydarzeniami w fandomie stoi Nycz i Opus Dei.

Podręczniki kryminologii wymieniają jako typowe schemat zakatowanie ofiar schizofreników w czasie egzorcyzmów, które umierają z wyczerpania, bo nie chcą i nie potrafią potwierdzić oskarżeń i urojeń schizofreników. Kaci z Kościoła Rzymsko-Katolickiego motywowani fanatyzmem są równie bezwzględni jak schizofrenicy (aka „święci”) i nigdy nie odpuszczają swoim ofiarom.

To co mnie spotkało to jest typowe zaszczucie przez Opus Dei, włącznie z wyznaczeniem mi nienawistnego mi schizofrenika na męża. Cudem uniknęłam samobójstwa, ale wiele osób jest zaszczuwanych z wynikiem śmiertelnym.

Ci wszyscy ludzie działają w fandomie i są niechętni metalom i fantasy. Należy przed nimi ostrzegać. Nie będę im pomagać w niczym, ani dalej być ich pionkiem. Zabobon i tępota oraz demoralizacja ludzi Kościoła kosztuje mnie całe życie cierpień, ale jest to życie, a nie śmierć, jaką wybrało dla mnie Opus Dei.

Nie poddam się i wyrwę tej zdemoralizowanej organizacji kły jadowe. Nie bedą już zaszczuwać z wynikiem śmiertelnym dzieci, które śmiały „wątpić w świętych”. Bo z reguły kler w przypadku takich dzieci jak ja i mój tata woła na pomoc schizofreników z Opus Dei i szczuje ich na kolejne ofiary.

No to widzicie, jak bardzo jestem z Opus Dei i jak bardzo jestem po katolicku religijna. Jestem poganką, bo tak zdecydowałam w dzieciństwie i nikt mnie nie nawrócił. Mam dosyć przestępczych metod, jakimi byłam zmuszana do udziału w egzorcyzmie, przed którym się broniłam i zabraniałam wykonywać na sobie. Ale jak okazało schizofrenicy w Kościele moją więcej praw ode mnie, bo wystarczyła zgoda Ryszarda i okazało się, że jestem bezprawnie ubezwłasnowolniona. A jest to człowiek dla mnie obcy i mam w dupie to, że Opus Dei wyznaczyło mi go na mojego „opiekuna”.

Demoralizacja

Wyjaśnijmy sobie jedno – demoralizacja to nie jest niesłuchanie zakonnicy, jak twierdzi wariatka Barbara, która potrafi z powagą twierdzić, że rozmawiała z moją zmarłą w 2000 roku mamą. Demoralizacja to nie jest posiadanie wielu kochanków, chociaż Krystyna posiadała ich więcej ode mnie. Demoralizacja to jest nieprzestrzeganie zasad, jakie podobno się wyznaje. Czyli kłamanie w przypadku katolików, którym zabrania to wyraźnie dekalog.

Oczywiście oprócz demoralizacji wyjaśnieniem takiej postawy może być również choroba psychiczna lub głęboka psychopatia. Psychopata też może być zdemoralizowany.

W przypadku pewnego polityka, który strzelił sobie romans ze schizofreniczką Renatą (nie on jeden, nie on jeden) waham się pomiędzy tym, że kontakt z wariatką sprawił, że oszalał i tym, że został zdemoralizowany już w dzieciństwie przez swoich kolegów spod trzepaka. W ogóle taki romans w jego przypadku oznacza demoralizację według wiedzy z podręcznika profilera. Możliwe jest także, że pobił mnie, bo jest szalony, do czego przyczynił się wpływ innego kochanka Renaty z Kościoła. Według tego, co Renata mi powiedziała w podstawówce, zaczęła z nim romans, gdy była jeszcze dzieckiem. Ale kto by tam wierzył schizofreniczce. Chociaż z drugiej strony kler ma całkowicie znormalizowaną pedofilię, więc bym się nie zdziwiła.

Demoralizacja to też uważanie, że można wyręczać Policję i wymiar sprawiedliwości. Demoralizacja to jest nawoływanie do samosądu oraz organizowanie społeczności przeciwko swojej ofierze. Demoralizacja to doprowadzanie do zmowy przeciwko komuś. Demoralizacja to nękanie kogoś w pracy, gdy ta osoba już uciekła z jakiegoś środowiska. Demoralizacja to posługiwanie się skradzionymi konspektami oraz odbijanie narzeczonych przez okłamywanie ich, że konkurentka jest zamężna. Demoralizacja to brak skruchy po tym, co się zrobiło. Demoralizacja to zaszczucie swojej ofiary w takim stopniu, że traci pamięć i wpada w czasowe szaleństwo. Demoralizacja to upór w niszczeniu czyjegoś życia.

Chyba wiecie, kto z fandomu został tak zdemoralizowany przez gang schizofreników z mojej podstawówki i nauczony bezkarności. Nie tylko ta zakonnica, która uczyła mnie religii była zdemoralizowana. Skrajna demoralizacja i poczucie bezkarności to typowa cecha kleru. Każdy profiler wam to powie, tylko załatwili sobie dobry PR i kłamliwie przedstawiają się jako gołąbki pokoju. Skrajnie zdemoralizowani są także terroryści z Opus Dei i już wiem, komu tak naprawdę sprzyja Nycz i dlaczego. Kontynuuje po prostu zemstę zakonnicy, która poczuła się przeze mnie obrażona i złośliwie „znalazła mi męża” – groźnego schizofrenika. Bardzo ją bawiło, że przed takimi ludźmi nie da się uciec, bo korowani obsesją nękają ofiary aż do ich samobójczych śmierci.

Łamanie praw człowieka to też objaw demoralizacji.

Ja jestem ofiarą, a nie Krystyna, której moi przyjaciele tylko powiedzieli kilka słów prawdy na temat jej zachowania. Będzie mieć idiotka proces i to nie jeden, bo pomimo próśb nie przeprosiła, zmuszając mnie, abym sę broniła publicznie przed pomówieniami jej otoczenia oraz gangu schizofreników z mojej podstawówki.

Obiecałam, że opiszę wszystko ze swojej strony na blogu, więc to robię. Chroni mnie prawo prasowe i prawda. Oraz interes społeczny, bo ludzie muszą wiedzieć, jakimi metodami działa Opus Dei i kogo wybiera sobie na ofiary.

Krystyna kwitnie, ja mam zniszczone całe życie wypełnione krańcowym cierpieniem. Nikt nie ma prawa przedstawiać jej jako mojej ofiary. W moim odczuciu jest psychopatką. Tylko psychopaci w takiej sytuacji idą w zaparte i niczego nie weryfikują. Bo i też prawda nie jest im do niczego potrzebna. Wręcz przeszkadza.

Prawo opieki

Rodzina Renaty i rodzina Romana to schizofrenicy, których poznałam w podstawówce. Wszyscy cierpią na bardzo silną schizofrenię i weryfikowanie ich słów naprawdę nie powinno polegać na bieganiu do kolejnej osoby z tych rodzin zamiast zapytania Andrzeja wprost, jak wygląda Yennefer. Bo Andrzej dobrze wie, że nie jest nią Renata. I jak wiele z fandomu wie, że ona i jej rodzina jest bardzo chora psychicznie.

W poprzednich wpisach zawarłam trochę wiedzy z psychologi klinicznej i psychiatrii, więc nie będę powtarzać. Uzupełniałam wiedzę, bo schizofrenicy zakatowali mnóstwo osób z mojej rodziny oraz otoczenia. Mój tata nie zasługiwał na to, aby ponownie paść ofiarą kolejnego gangu schizofreników. Nigdy w podstawówce nie mówiłam nic złego ani o mojej mamie czy moim tacie. Wręcz przeciwnie chwaliłam mamę i tatę oraz byłam zachwycona naszym sposobem życia. Wywołało to zawiść Renaty. Bardzo szybko zaczęła podszywać się pode mnie, a jej rodzice zaczęli udawać moich. Robili to, bo mieli nadzieję, że przejmą mój majątek, a mnie samą wyślą do klasztoru. Majątek miałam im zostawić niby w podzięce. Nie szukajcie w tym logiki, bo nie znajdziecie. Mózgi schizofreników nie wyhamowują impulsów związanych z chęcią dorobienia się, a ponieważ ta choroba znosi także hamulce moralne, są w stanie ukuć takie super plany i intrygi. Obie te rodziny są wręcz modelowe i można ich umieścić w podręczniku psychiatrii jako idealne przykłady.

Te schizofreniczne rodziny, aby postawić na swoim, zaczęły swoją kampanię oszczerstw, która miała doprowadzić do przejęcia nade mną kontroli formalnie. Wkurzyłam się tak bardzo, że sama zadzwoniłam do Dyżurnego i poinformowałam Policję, że żadne z oskarżeń moich rodziców nie jest oparte na moich słowach. Renata i jej ojciec byli przesłuchiwani przez profilera, który także z mną rozmawiał. Niestety wtrącenie się państwa Ch. oraz Nycza (których sobie ściągnęli z fandomu) spowodowało, że schizofrenicy uznali, że wygrają i odmówili leczenia. Do tej pory nikt nie jest w stanie ich nakłonić do leczenia, nawet jeśli na chwilę rozwiewają im się urojenia, to twierdzą, że jednak postawią na swoim i dostaną dosyć pieniędzy, żeby żyć jak bogacze. Dostali już zbyt dużo pieniędzy i pomocy w przeszłości. I za to też winię Piotra, który mi zniszczył życie, wierząc Romanowi, że jest moim mężem i dając mu dla mnie pieniądze. Naprawdę ten schizofrenik nie miał ochoty zaopiekować się kimkolwiek czy pomóc mojej mamie trafić do lepszego szpitala kardiologicznego. Nie po to schizofrenicy kradną pieniądze i podszywają się pod ludzi, którymi nie są.

To był ostatni raz, kiedy o cokolwiek poprosiłam Piotra. Odezwałam się tylko dlatego, że chciałam mamie ratować życie, gdy lekarze nie chcieli zrobić jej angiografii. Niestety miałam rację, bo znałam jej historię medyczną i spędziłam dzieciństwo z lekarzami, szybka angiografia i wyciągnięcie skrzepu uratowałyby jej życie. Po czymś takim nie ma szansy, żeby wrócić do jakiegokolwiek byłego. Nie ignoruje się próśb ludzi, których się podobno kocha, a na pewno nie w sytuacji, gdy chodzi o ludzkie życie. Zresztą nigdy się z Piotrem nie dogadywałam. Był niesamowicie rozpieszczony.

Żaden człowiek nie powinien zajmować się profilingiem amatorsko bez przygotowania, bo wtedy zaczyna wierzyć schizofrenikom i brać udział w ich schizofrenicznych intrygach. Które w tym przypadku kosztowały wiele osób życie, także moją mamę i tatę. Każdy profiler ma w głowie listę typowych zagrań oraz urojeń schizofreników, którzy wszystko odwracają o sto osiemdziesiąt stopni i oskarżają swoje ofiary.

Za niewinność oberwałam tak mocno, że zniszczono mi całe życie i sprawiono, że całe dekady spędziłam na walce z syndromem sztokholmskim. Jest to taki ból i wysiłek, że nie ma większego cierpienia w psychoterapii. Nie życzę nikomu. Zniszczono mi nie tylko zdrowie psychiczne, ale też fizyczne.

Nie dziwcie się, że są osoby, których nie chcę już nigdy oglądać. I już zawsze będę omijać miejsca, gdzie można je znaleść.

Mam nadzieję, że tym razem moja akcja informacyjna już będzie skuteczna i nikt tym schizofrenikom nie będzie przeszkadzał w podjęciu decyzji o leczeniu. Ani mnie z nimi nie łączył. Bo jakiekolwiek nasze relacje są wyłącznie w ich urojeniach.

Mam nadzieję też, że ten blog zapobiegnie kolejnym atakom na mnie. Bo wiem, że schizofrenicy nigdy nie odpuszczają. I stąd się biorą coraz to nowe napady na mnie, także w miejscu pracy. Naprawdę nigdy nie chodziłam za Renatą z nożem, jak to przedstawia coraz to nowym kochankom.

Przyjaźnie

Dla pewności muszę coś zaznaczyć – ani wariatka z Krakowa, ani państwo Ch. nie przyjaźnią się ze mną, bo i też przyjaźnią nie można nazwać tego, co mi zrobili w pracy pod dyktando gangu schizofreników z mojej podstawówki.

Ci wszyscy ich enablerzy uważają moim zdaniem, że jestem „chorą psychicznie żoną Romana”, oraz przybraną „córką” Barbary i Ryszarda, która pochodzi spod Gdańska, a której matka – wiejska prostytutka – umarła pijana w rowie. A przynajmniej tak sądzę, bazując na niektórych ich wypowiedziach oraz na tym, co starali się wmówić mi panoszący się fandomie schizofrenicy.

Nikt z tych ludzi mi nie pomógł. Zamiast tego doprowadzili do mojej amnezji, a potem – nadal pod dyktando schizofreniczki Barbary – chcieli mnie zmusić do kariery w PiS, która jest całkowicie niezgodna z moimi poglądami politycznymi.

To nie jest prawda, że ktoś należący do szlachty musi mieć poglądy ściśle prawicowe i popierać turbo religijną prawicę. Moi krewni żartują, że jestem podobna w swoich zachowaniach do angielskiej księżniczki Małgorzaty, która oprócz posiadania arystokratycznego kołka w dupie, prowadzała się z bohemą i artystami, i wcale nie chciała stosować się do protokołu. Robiła, co chciała, bo księżniczce wolno. i była piękna, bo była księżniczką.

Arystokratki wolnego stanu zawsze mają branie wśród swoich dalekich krewnych. Angielska Małgorzata też była rozrywana, nie musiałaby się zadowalać pozbawionym talentu i inteligencji plebejuszem, który jeszcze do kompletu jest bardzo nudnym schizofrenikiem. Mój prześladowca przekonał w pewnym momencie całe moje otoczenie, że jest ze mną związany, albo że jest moim byłym. Ja nigdy nie wiedziałam, o kim jest mowa, bo traciłam pamięć z przerażenia, gdy tylko go widziałam, tak byłam przez niego wiele razy zakatowana. Wiem, że jest idiotą. Popieranie go jest kolejnym powodem, dlaczego nie chciałam rozmawiać z Adamem, czy Piotrem. Nie potrafili zrozumieć, że są okłamywani przez kler i niektórych ludzi ze szlachty.

Jest to skurwysyn, który nadal ma ucho wielu osób, ale trzeba go w końcu zdekonspirować. Nie dam tej satysfakcji, że mnie zabije i po mnie odziedziczy, przedstawiając sfingowane dowody na nasze wspólne życie. W jego przypadku, wszyscy by mu pomogli załatwić zaległe sprawy spadkowe po moim pradziadku i to jest to powód, dlaczego mam żal do ludzi ze swojej sfery.

Brednie, jakie opowiadały o mnie i o tych schizofreniku Adam i Piotr, były prawdziwym powodem, dlaczego nie chciałam z nimi rozmawiać. Dodatkowo schizofrenicy z panoszącego się po fandomie gangu skutecznie przejęli moje kontakty i zaczęli mnie reprezentować, zupełnie nie mając do tego podstaw i prawa. Ukradli mi wszystkie kalendarze i notatniki z telefonami i adresami, co pomogła uchodzić za kogoś takiego jak ja, lub kogoś kto ma te kontakty ode mnie.

Córkę przyjaciela mojego taty z Francji spotkało to samo. Gang schizofreników, który go zaatakował i zabił jego pierwszą żonę, „zaopiekował” się też nią. Kobieta była sama i nieszczęśliwa. Na całe szczęście mój znajomy zaczął z nią rozmawiać o jej prywatnym życiu i wszystko z nią weryfikować. Wyprowadził ją na prostą.

Gang schizofreników, który zniszczył mojego tatę we Francji i doprowadził do jego przeprowadzki do Polski, nadal działa bez przeszkód. Kolejne pokolenie z tej rodziny niszczy i zaszczuwa kolejne pokolenia niewinnych osób.

Ludzie ze schizofrenicznego gangu z Francji działają tak samo bezczelnie jak gang schizofreników, który na mnie napadli w mojej podstawówce i nadal udaje moich przyjaciół lub moją rodzinę.

Jedyna rada na takich niebezpiecznych zjebów, to prowadzić jak najszerszą akcję informacyjną i przedstawiać dokumenty i weryfikacje, jakich schizofrenicy nie potrafią dostarczyć. Trzeba edukować otoczenie. Chociaż wydaje się to bardzo niesprawiedliwe, bo ofiara takich grup schizofreników ledwo życie i nie ma siły czy głowy, aby się bronić, szczególnie jeśli poprzednie akcje informacyjne zostały zastopowane z cała brutalnością przez enablerów schizofreników.

Policje ze wszystkich krajów mają informacje, że tacy ludzie z gangów schizofreników są chorzy psychicznie., ale nie karze się ludzi chorych. więc prokuratury nie wysyłają dokumentów do sądów karnych. Obowiązuje zasada dobrowolności leczenia, ale schizofrenicy jednocześnie są uważani za niepoczytalnych, więc nikt nie jest w stanie ich powstrzymać. Przy czym brak reakcji organów ścigania jest dla nich dowodem na ich „boskość” i to, że im wszystko wolno.

Ofiary schizofreników bardzo szybko są doprowadzana do amnezji i zaczynają mówić to, co wbili im do głowy prześladowcy, więc nie mają siły się bronić. Prokuratura powinna mieć prawo wysyłać sprawy takich zaszczuć do Sądu Opiekuńczego, który by wsadził schizofreników do psychiatryka na podstawie swojego wyroku.

Jest to absurd, że Prokuratura odstępuje od karania schizofreników na podstawie opinii biegłego psychiatry, ale na przykład sądy obowiązuje w orzekaniu wyroków szpitalna obserwacja psychiatryczna. Biegli są mniej dokładni niż obserwacja i użycie tomografu, więc jest to bez sensu, bo wielu psychopatów i imbecyli może prześlizgiwać się przez system, podczas gdy obserwacja psychiatryczna by ich oceniła jako głupich, ale zdrowych psychicznie i zdemoralizowanych. Moim zdaniem każdy gang schizofreników oraz ich enablerzy powinni mieć postępowanie karne i obserwacje psychiatryczne, bo koszty społeczne tego, że tacy ludzie są bezkarni, są zbyt wielkie. Część z nich jest zdrowa i powinna być karana. Jak Katarzyna Waśniewska, która łatwo mogłaby prześlizgnąć się przez system jako chora psychicznie, gdyby nie obserwacja psychiatryczna. Takie osoby są tak głupie i prymitywne, że doskonale i wysoce inteligentni biegli mogą je uznać za chore psychicznie. Nie tylko schizofreniczki zabijają dzieci, które im przeszkadzają.

Prawo schizofreników do nieleczenia się łamie moje prawo do życia oraz do życia dobrego pozbawionego cierpienia i tortur, w tym psychicznych, nie tylko fizycznych (zaznaczę, że z fizycznymi też się spotkałam). Winny jest stan prawny i zgłosiłam już fakt łamania praw człowieka Amnesty International. Mam nadzieję, że coś będzie się działo, tym bardziej że kościół i Opus Dei złamało też wszystkie moje prawa dotyczące swobody wyznawania mojej religii (czyli Wicca). Byłam też zmuszana do udziału w obrzędach religijnych, w tym też wykonano nade mną egzorcyzmy, na które się nie zgodziłam.

Nie jestem osobą, która takie rzeczy puszcza płazem.