Archiwum kategorii: Różne

Gwałty

Psychoterapeuci wiedzą, że większość kobiet jest gwałcona i z tego wynikają ich problemy, przede wszystkim to, że nie są szczęśliwe. Gwałtem jest zmuszanie, żeby jakaś kobieta była w związku z facetem tylko dlatego, że ten się zakochał. Ja w takiej sytuacji, cierpiąc na amnezję po ataku schizofreniczki Renaty, wylądowałam w związku z Michałem.

Seks jest fajną sprawą, więc jako dwudziestolatka byłam później bardzo z tego zadowolona, ale Michał nigdy nie był facetem, z którym chciałam spędzić życie. Nie kochałam go. Nasze cele były rozbieżne na tyle, że zaczęłam być super nieszczęśliwa. Mój psycholog zaczął ze mną pracować i zaczęłam odzyskiwać pamięć. Wróciłabym do Piotra, gdyby nie kolejne ataki i kłamstwa na temat samego Piotra.

Rzuciłam Michała w końcu po gwałcie i gdy zadzwonił kolega Breta, szlochając w jego imieniu. zgodziłam umówić się z moim przyszłym narzeczonym w kinie. Najzabawniejsze jest to, że na ten sam seans przyszedł Michał z mamą. Gdy Bret zobaczył mojego byłego, zaczął na cały głos dowiadywać się i komentować, co się stało, że się rozstaliśmy z Michałem. Podejrzewam, że widownia miała równie duży ubaw z tego, co działo się na sali, jak i z oglądania Rocky Horror Show.

A ja miałam duża satysfakcję obserwując, jak Michał dla odmiany płacze, słuchając moich odpowiedzi i tego, że zgodziłam się spotykać z Bretem regularnie.

W życiu nie byłam, kurwa, z Romanem. Ten schizofrenik łże wszystkim, tym bardziej, że jego prawdziwą ukochaną jest Renata. Schizofrenik zakochuje się tylko w innym schizofreniku. Ode mnie chce wyłącznie pieniędzy i wiem, że jak wszyscy tacy schizofrenicy planuje mnie zabić, jeśli tylko uda się mnie zmusić do związku z nim. Wiem, bo go przesłuchałam. A schizofrenicy robią zawsze to, co zapowiedzieli.

Kolejne fałszerstwo

Wszyscy mają dosyć schizofrenicznych intryg Barbary i jej córki Renaty. Jak już wspominałam wcześniej, Renata cierpi na urojenie, według którego jestem bardzo religijna, chcę iść do klasztoru, a także zostawić jej – i to jest tutaj najważniejsze – moje mieszkanie i pieniądze. Wymyśliła to sobie jeszcze w dzieciństwie. Cierpi przy okazji na złudzenia, że mnie jakoś nawróciła, a jeśli nie ona, to jej matka, Barbara.

Zresztą Barbara jest bardzo pewnym, zdaniem niektórych kościelnych dostojników, materiałem na świętą Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Odpowiadają za to jej przechwałki o różnych cudach, a przede wszystkim o moim „nawróceniu”, wyleczeniu mojego „alkoholizmu”. (Przy czym moi znajomi metale oskarżenia mnie o alkoholizm witają wybuchami gromkiego śmiechu, bo raczej promuję zdrowy tryb życia i dopiero chcą zobaczyć mnie pijaną). Podejrzewam, że wymieniane są jeszcze inne elementy „dokumentujące” według Kościoła „świętość” Barbary, ale nie jestem w stanie nadążyć za jej (Barbary) brakiem logiki.

Jakiś czas temu przeżyłam horror, bo próbowano mnie zmusić do potwierdzenia właśnie owej „świętości” Barbary. Zostałam sterroryzowana na korytarzu mojej pracy i zmuszona do rozmów z jakimiś fagasem z Watykanu przez telefon, który mi przystawiono do ucha. Zaliczam to do kolejnych szykan oraz łamania moich praw jako poganki przez Kościół Rzymsko-Katolicki.

Po moich odmowach potwierdzenia „świętości” Barbary oraz jej „cudów”, nastąpiła pewna wolta i okazało się, że Nycz jest bardzo zadowolony z jakiś niby moich e-maili. Jako żywo nie pisałam wtedy żadnych e-maili, szczególnie do Kurii, czy Nycza. (Owszem, napisałam potem e-maile do swojego Dzielnicowego i pewien anty-list, ale to już inna sprawa.)

Ciągnęłam przesłuchanie dalej i okazało się, że z nie mojego adresu e-mail wysłano pochwalny list na temat Barbary, który podpisano w moim imieniu, bo schizofreniczka „wiedziała”, co chcę napisać, bo taki ma dar – jak usłyszałam – że „wie”, co różne osoby chcą zrobić i z kim też chcą być. I bez zawahania realizuje swoje pomysły.

Jest to kolejne fałszerstwo po liście do Dyrektora Opus Dei, w którym podobno „potwierdziłam” wszystkie urojenia Barbary na temat mojej rodziny, a także ślubowałam pracę w zasadzie niewolniczą dla Opus Dei. Jeszcze w czasie studiów próbowano mnie zmusić do podpisania tego sfałszowanego listu, ale odmówiłam. Nie wiem, jak to się stało, że ludzie z Opus Dei ten list przyjęli, bo nie ja się pod nim podpisałam. Mój podpis musiał zostać sfałszowany. Jakiś czas temu, dowiedziawszy się o tym liście i że jest traktowany poważnie, a ja sama jestem zmuszana do przestrzegania sfałszowanych obietnic w nim zawartych, napisałam anty-list do Dyrektora Opus Dei, w którym tłumaczyłam, że poprzedni list to fałszerstwo i nie chcę, aby mnie kiedykolwiek więcej próbowano terrorem zmusić do przestrzegania obietnic z treści tego listu. Odręczny list został zeskanowany i wysłany na adres Kurii. Sprawa została przekazana też Policji.

Nie mam żadnego pojęcia, co któraś z tych schizofreniczek napisała w e-mailu, który nie pochodzi ode mnie, a potwierdza „świętość” Barbary. Ale mam nadzieję, że moja tak bardzo publiczna apostazja i demonstrowanie bezczelnego poganizmu sprawi, że sponad mojej głowy zostanie usunięte oskarżenie o „nawrócenie się”. Wiem, że moi znajomi ze swojej strony zaczęli opisywać Barbarę szczerze i z całym przekonaniem opowiadać o nieszczęściach i przekleństwach, jakie na wiele osób sprowadziła. Profesor przedstawił swoją diagnozę tej pani. Ja ze swojej strony wiem, że Kościół neguje istnienie chorób psychicznych, bo podobno istnieją tylko opętańcy oraz święci, a nie schizofrenicy, więc może to dużo nie pomóc. Ale zawsze warto spróbować, więc zachęcam do wysyłania podobnych „świadectw”.

Ja ze swojej strony mam do tego takie podejście, że nie interesuje mnie, co robią małpy w sutannach do momentu, aż zaczną mnie nękać. Więc muszę bardzo dokładnie i szczerze przedstawić swój punkt widzenia – za chuja nie napisałam żadnego z tych listów czy e-maili, jakie mi Nycz czy Opus Dei przypisuje. Wiem, że „odnalezienie świętej” (którą psychoterapeuci identyfikują jako schizofreniczkę) – delikatnie mówiąc – nie przeszkadza w karierze, więc nie dziwcie się mojemu wkurwieniu, gdy dowiedziałam się o awansie tego gościa na kardynała.

Już samo odmawianie leczenia chorób psychicznych może zdenerwować, ale wplątywanie mnie w takie hece to coś, czego nigdy nie wybaczę.

A jako ilustracja mój posążek Bogini. Bo tylko Ją postanowiłam sobie kupić, lekceważąc namowy i terror, który miał mnie „ponownie nawrócić” i zmusić do modlenia się do figury Matki Boskiej.

(Duże litery w ostatnim zwrocie to nie wyraz szacunku, ale stosowanie się do konwencji, która nakazuje przydomki i przezwiska właśnie w taki sposób pisać.)

Wariatka Krystyna

W czasie, kiedy spotykałam się z Adamem jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, pojawialiśmy się często w kawiarni, gdzie spotykali się warszawscy fani fantastyki. Bywał też Piotr zachwycony, że może mnie widzieć. Tak samo zachwycony był mój były Michał oraz jego ojciec, profesor psychiatrii. To on teraz diagnozuje różne osoby, a nie Renata czy Krystyna. Obie te panie mają pecha, że jest biegłym sądowym i zajmuje się tą sprawą. Wrzaski Renaty nic nie znaczą, bo ta pipa nie ma nawet matury. Za to jest – jak wszyscy schizofrenicy – bardzo aktywna i bardzo intensywnie przeżywa swoje urojenia.

Moi znajomi zaobserwowali sobie różne wydarzenia. Miedzy innymi Piotr był świadkiem, jak Krystyna wyzywała mnie od wariatek i udawała, że Adam się z nią umówił. Ma kobieta pecha, że Piotr napisał odręcznie swój pamiętnik i skan tego dokumentu zawędrował na Policję. Aga sama go wysłała. Piotr nienawidził Renaty, nawet przez chwilę nie byli parą. Tak samo jak ja nie byłam i nie jestem parą z jej specjalnym przyjacielem Romanem. Piotr nie miał wątpliwości, że Krystyna jest chora psychicznie. Ja sądzę, że gang schizofreników wychował ją na kogoś chorego psychicznie. Ale jej upór, żeby niczego nie weryfikować jest zatrważający. Fakt, że Ryszard podając się za przyjaciela mojego ojca rozmawia z Andrzejem, z którym straciłam kontakt po ukradzeniu nam notesu z telefonami, nic nie znaczy. Można porównać charaktery pisma. Mam książkę kucharską z dodatkowymi przepisami wetkniętych pomiędzy jej kartki. Są spisane ręką mojej mamy i mojego taty. Zobaczymy, kto wygra w sądzie. To jest nasz, ukradziony nam, notes.

A zaświadczenie o stanie cywilnym z roku 1990 nie należy do Renaty. Rozdawałam ksero na dowód, że nie jestem żoną Romana, bo już wtedy ratowałam się i prowadziłam akcję informacyjną. Nie wiem jak bardzo trzeba być tępą dziwką, żeby nie chcieć takich rzeczy zrozumieć. Wiem, że Renata bardzo by chciała być córką Heleny i Mariana, ale może o tym tylko śnić. Ryszard i Barbara to jej starzy i musi się z tym pogodzić. Tak samo jak z tym, że nic co należało do Piotra nie jest czymś, co jej się należy.

Na randki z Adamem bardzo często przychodziłam na wysokich obcasach. Wywołało to uwidocznienie psychozy Renaty, która znowu zaczęła opowiadać, że jestem chora psychicznie, bo nie „pamiętam”, że jestem zakonnicą. Śmiałam się z tego tak bardzo, że w psychozie podeszła do ojca Michała i zarządała, żeby mnie zamknąć w psychiatryku, bo „nie chcę być zakonnicą”.

Jest to tak zabawne, że brak mi słów. Walczę z imbecylami z Kościoła i Opus Dei od dziecka. Jestem bardzo dobrze znana wśród pogan, szczególnie wyznawców Wicca. Wszystkie zarzuty wobec mnie są tak kuriozalne, że nie dziwię się, że takie osoby jak Anna Brzezińska nie wiedziały, że powtarzają plotki o mnie – bo były tak zniekształcone przez urojenia schizofreniczek.

Mam prośbę do moich znajomych z fandomu. Bardzo proszę zacznijcie pokazywać takim osobom jak ten polityk, damski bokser, wielbicielowi Renaty, który mnie pobił oraz Krystyna, że mnie znacie. Bo wiem, że ona sama oraz jej krąg znajomych myślą, że jestem kimś zupełnie nieważnym, z kim nie należy się liczyć. Bardzo proszę powiedzcie jej, że mnie znacie i co myślicie o zachowaniu jej samej oraz jej enablerach.

Niech, kurwa, w końcu zacznie ta idiotka coś weryfikować.

Lista poległych

Pewien rodzaj nieleczących się schizofreników staje się seryjnymi mordercami. Robią to, bo wydaje im się, że kolejne ofiary sprawiają im problemy, które rozwiąże „naprawianie” lub „leczenie” tych ofiar. Oczywiście uważają się przy tym za nieomylnych mistrzów, którzy posiedli wiedzę o wszystkim. Oprócz furii, którą wyładowują na swoich ofiarach, niszczą je zaszczuwając opowiadaniem swoich urojeń. Kieruje tymi urojeniami zawiść i wstyd. Dlatego też schizofrenik lubi podszywać się pod kogoś, kim nie jest. Renata nie jest mną, nie pisze, ani nie jest psychologiem. Jest idiotką, która powinna się leczyć, tak samo jak idioci, którzy niczego nie zweryfikowali u Andrzeja. Są ludzie, którzy go zapytali, kto jest kim i im nie mieści się w głowie, że debile z fandomu postanowili mnie zaszczuć pod dyktando Renaty oraz jej rodziców.

Sami schizofrenicy oraz ich enablerzy życzą ofiarom śmierci i te się w końcu zabijają lub są mordowane, ale to nie uzdrawia sytuacji, bo ulgę schizofrenikom sprawi dopiero branie leków.

Bardzo często tacy schizofrenicy jak Ryszard czy ojciec Romana to pedofile. Zresztą z reguły schizofrenicy mają niszczone obszary mózgu odpowiadające za hamowanie popędu seksualnego, więc oskarżają dzieci i kobiety o prostytucję. To częste urojenie. Dzieci moich koleżanek zostały przez takich zjebów zgwałcone i zaszczute na śmierć, bo matki nie wiedziały, że wpuszczają pod swój dach niebezpiecznych schizofreników. Niestety schizofrenicy bardzo lubią odgrywać anielskie, skrzywdzone postaci, gdy w rzeczywistości są diabłami. Ojcowie w takich sytuacjach są oskarżani o czyny, które popełnili schizofrenicy i też są zaszczuwani, chociaż dzieci temu zaprzeczają.

Doliczyłam się ośmiu ofiar śmiertelnych tego gangu schizofreników. A wielu osobom tak zniszczono psychikę, że przedwczesna śmierć nastąpiła z powodu pasywnego stylu życia. A jest to wierzchołek góry lodowej. Myślę, że każdy z otoczenia działającego w fandomie gangu schizofreników potrafi, gdy już wie o co chodzi, wskazać kolejne niepotrzebne śmierci. Zróbmy pełną listę. Niech każdy swojemu Dzielnicowemu wysyła informacje i podejrzenia na temat takich zaszczuć.

Większość ludzi nic nie wie o tej aferze, ale schizofrenicy oraz ich enablerzy mają krew na rękach. Zginęli moi przyjaciele i nie życzę sobie, aby przypisywać mi winę za ich śmierć. Ktoś zupełnie inny jest za to odpowiedzialny, ale jak zwykle schizofrenicy odsuwają od siebie wszelkie oskarżenia i zrzucają je na niewinne ofiary. Bo tak naprawdę się wstydzą tego, co robią i dlatego pojawia się u nich narastająca frustracja. Debile enablerzy już dawno powinni strzelić się w ryło i zaprowadzić ich do psychiatry, a nie mnie razem z nimi zadręczać. Gdyby nie moi przyjaciele już by mnie nie było, jak wielu innych osób, które przeszkadzały i drażniły Renatę czy inne osoby z jej rodziny.

Na całe szczęście na razie schizofrenik Roman nie chce mnie zabić.

„Kurwa Małgosia”

To będzie krótki wpis.

Co ja mogę powiedzieć? Ktoś taki jak „kurwa Małgosia” nie istnieje, chociaż jako „kurwa Małgosia” zostałam pobita przez jednego polityka z fandomu, który bardzo się przejął opowieściami schizofreników z Warszawy. Ten człowiek chyba do tej pory uważa, że schizofreniczka Renata, córka Barbary i Ryszarda (którzy są równie jak ona chorzy psychicznie) jest „Yennefer” oraz „wdową po Piotrze”, która została bezprawnie pozbawiona majątku przez działania złych ludzi. Ja naprawdę jej nic nie „zablokowałam”. Nie zajmuję też nielegalnie „jej mieszkania”.

Renata i jej rodzice są bardzo niebezpieczni, bo cały czas szczują na mnie niezorientowanych głupoli. Zostałam zaatakowana nie tylko przez tego pewnego polityka, czy Krystynę, ale też osoby z Avangardy.

Bardzo proszę, aby ludzie, którzy posługują się określeniem „kurwa Małgosia” przestały fałszywie podawać się za moich obrońców czy przyjaciół. Istnieje tylko „kurwa Renata” – bo jako „kurwy” metale określają pipy, które niszczą prawowite żony, same podając się za małżonki gwiazd. Chociaż pipy zawarły związki małżeńskie tylko w swoich schizofrenicznych urojeniach.

Schizofreniczne opowieści Renaty i jej matki zniszczyły Piotra i mnie kilka razy. Mam nadzieję, że już nikt mnie nie zacznie atakować tylko dlatego, że ktoś z tej schizofrenicznej rodziny coś o mnie powiedział. Nikogo z PiSu do siebie do pracy nie zapraszałam i nie prosiłam tych debili o „pomoc”. Mam dosyć tych wszystkich pomówień i celowego zaszczuwania mnie przez Opus Dei, do którego należą też politycy. Nie jest prawdą, że „skończyłam studia tylko dzięki Barbarze”. Zrobiłam to wbrew tym schizofrenikom, bo cały czas próbowali mnie usunąć z listy studentów i to nie tylko Psychologii, ale też Anglistyki, a Renata rozpowiadała cały czas wszędzie swoje schizofreniczne baśnie snute na mój, oraz moich rodziców temat. Wypraszam sobie określanie mnie lub mojej mamy jako „prostytutek”! To jest. kurwa, grubsza sprawa niż afera związana z „grą ciałem”.

Fandom pamięta sprawę „gry ciałem”, a kto nie wie, o co chodzi, ten nie jest fandom. Ja też takich oskarżeń nie mogę darować nikomu.

Jestem poganką, a doniesienia Renaty, że byłam religijna w dzieciństwie i że mój brak wiary to objaw chorobowy, z którego należy mnie leczyć psychiatrycznie, to czyste, znane wielu osobom urojenia.

Mam nadzieję, że ten wpis wyjaśnia temat do końca.

Użyteczni głupcy

Profilerzy nie mają złudzeń co do ludzi – z reguły społeczeństwa w swojej masie siadają się z jednostek głupich. Psychoterapeuci też wiedzą, że ludzie kierują się przede wszystkim własnym zyskiem i zaspokojeniam własnych popędów. Ludzie, którzy liczą, że odwołają się do tej lepszej strony ludzkiej natury z reguły są niszczeni, a tępaki oraz beztalencia tryumfują.

Jest to w skrócie wszystko, co myślę o tym, co mnie spotkało. Inaczej udałoby mi się udowodnić, że to ja mam rację, a nie zawistne idiotki, które postanowiły wystartować do Adama czy kogoś innego. Podobnie negatywnie odbieram środowisko prze-ambitnych pań pisareczek, szczególnie pewnej idiotki i plagiatorki, która łże, że się ze mną przyjaźni. Przyjaźni się co najwyżej ze schizofrenikiem Romanem, z którym się publicznie przelizała. Nie dziwię się, że schizofrenik swojej ukochanej postanowił „dać” coś, co do niego nie należy. Powinien przy niej zostać, a nie mnie nękać. Bo i tak nigdy nie byliśmy, ani nie będziemy małżeństwem.

Do tej pory nie zostałam przeproszona przez nikogo z zaszczuwającej mnie hordy, więc proponuję, aby Adam skontaktował się ze swoim prawnikiem i zaczął akcję odwetową która mnie może w końcu uratować. Plagiatorka musi mieć proces, skoro nie uważała za wskazane mnie przeprosić. Pewnie gdy dostanie pismo przedprocesowe, to się zreflektuje. Ale i tak nie zgodzę się już nigdy na to, aby wykorzystywała ukradzione mi konspekty. Nie ma znaczenia, że Michał nie wiedział, że schizofrenik łże na temat naszej zażyłości i moich życzeń, więc wydał te konspekty z własnej woli. Nie były jego własnością i nie miał prawa nimi dysponować. Michał wie, że uważam go za najgłupszego z moich byłych i osobę po praniu mózgu, więc chorą psychicznie.

Opus Dei składa się głównie ze schizofreników, których Katechizm Kościoła Rzymsko-Katolickiego stawia na postumencie jako ludzi, których trzeba słuchać, bo przemawia przez nich Bóg. Nie mogę żyć w takim kraju. Rozmawiałam z paroma osobami, które oburzone tłumaczyły mi, że Opus Dei to oni. Jest to psychiatra i prawnicy, ale ze względu na to, jaki jest profil przeciętnego katolika, mogę to tylko wyśmiać. Są to rodzynki, wykorzystywane przez motłoch, który w swojej masie jest głupi – i coraz bardziej ogłupiany, gdy najzdolniejsze dziec są zaszczuwane przez schizofrenicznych „świętych” jak ja – bo są proszeni o przysługi.

Plagiatorka posuwała się do stwierdzeń, że nie jestem autorką własnych tekstów drukowanych w Nowej Fantastyce. Byłam przez jej przyjaciół zaszczuwana w pracy jako osoba, która się podaje za kogoś, kim nie jest. Dowiadywałam się, że jestem byłą prostytutką, która z trudnością skończyła Anglistykę. Przy czym schizofrenik Ryszard dobrze wie, że mnie też nękała na Psychologii i nawet posunął się do wypisania mnie z listy studentów, bo udawał mojego „ojca”. Nieprawdą jest, że musiałam powtarzać każdy egzamin.

Za to plagiatorka jest osobą pozbawioną talentu, o której zdolnościach nic nie wiem. Pamiętam za to, że była opryskliwa w czasie warsztatów literackich. Nie jest to osoba, która zasługuje na jakąkolwiek pomoc. Plagiatorką nie ma do niczego prawa. Nawet jeśli bym jej kiedyś coś podarowała (a tak nie było), to przy jej rażącej niewdzięczności, jaką plagiatorka zaprezentowała, mam prawo zabrać, co do mnie należy. I to dotyczy nie tylko plagiatorki. Moje sprawy reprezentować już zawsze będą ateiści oraz wyznawcy Wicca. Katoliccy prawnicy już dawno zostali przede mnie odsunięci od tej sprawy. „Prokurator” też udaje, że nie wie, co robić.

Ale oczywiście jak zwykle w moim życiu, zwyciężają zawsze beztalencia z Opus Dei.

Ja wypisałam się już z fandomu. Nie odzywajcie się do mnie. Tylko Agnieszka i Alice mogą się ze mną kontaktować. Podobno mamy jakieś ważne sprawy do załatwienia. No, chyba że to też było czymś, co pochodzi z urojeń skurwysynów z Opus Dei. Nie będę kontaktować się ze schizofrenikami, szczególnie schizofrenikiem Romanem, czy przepraszać plagiatorki, bo takie warunki mi przedstawiono. Schizofreniczce Renacie też nie oddam żadnych pieniędzy, ani Romanowi. Nie mieli prawa wysuwać takich żądań wobec mnie i w razie odmowy, odcinać mnie od znajomych i przejmować kontrolę nad moimi sprawami. Typowe dla schizofreników, mojego tatę też coś takiego spotkało we Francji. Nie dziwcie się, że uciekł do innego kraju. Ja też taki mam zamiar, bo chociaż emeryturę chcę spędzić nie oglądając się za siebie w jakimś ciepłym kraju, na przykład Egipcie, jeśli to będzie jedyna dla mnie opcja.

Jeśli coś do mnie należy, to bardzo proszę o zwrot tych rzeczy. Oszuści, którzy mnie odcięli od – podobno należnych mi – pieniędzy, powinni już dawno trafić do więzienia.

Nie zrezygnowałam z żadnego spadku, a takie opowieści krążą. Nie jestem bogata. Żyję z jednej pensji. Ale jeśli mam się kontaktować z moimi prześladowcami, żeby załatwić sprawy spadkowe, bo oni jakimś cudem wszędzie zaczęli się podawać za moich bliskich i przejęli kontakty (co jest typowe dla schizofreników), to wolę głodować i żyć potem tylko z emerytury w jakimś ciepłym kraju, gdzie moje pieniądze wystarczą na więcej. I najwyżej dorabiać lekcjami. Mój tata w takiej sytuacji był bardzo szczęśliwy w Polsce, dopóki mnie i jego samego kurwy z Opus Dei nie zaatakowały ponownie. No, ale w krajach arabskich Opus Dei nigdy nie znajdzie sojuszników, a starsze kobiety są szanowane.

Powiem tylko, że stawianie mi jakichkolwiek warunków, w sytuacji gdy chodzi o sprawy urzędowe, które już dawno powinny być załatwione, jest takim kurestwem, jakiego świat nie widział. W życiu nie przejmiecie żadnych pieniędzy.

Wiem, że schizofrenicy otaczają swoje ofiary murem kłamstw i odcinają od ludzi im bliskich, którzy od tej pory są skazani na kontakty tylko ze schizofrenikami, którzy zaczynają „reprezentować” swojej ofiary i doić tych naiwnych ludzi. Ale istnieje możliwość stawiania takich chujów przed Sądem Cywilnym, więc sugeruję domagania się zwrotu pieniędzy tą drogą.

Mój tata zderzył się z taką sytuacją we Francji, ja w Polsce. Jestem przerażona tym, z jaką łatwością schizofrenicy niszczą ludzi. A także jak podle, bezmyślne oraz okrutne okazało się środowisko Kościoła i PiSu. To nie są moi przyjaciele i nigdy nie byli. To są – w najlepszym razie – enablerzy groźnego schizofrenicznego gangu, który zaszczuł z wynikiem śmiertelnym już wiele osób. Kilkoro udało mi się uratować przed nimi.

W Polsce nie chcę mieszkać już nigdy. I nic mnie nie zatrzyma. Do emerytury już nie mam daleko. Wyjeżdżam tak szybko, jak się tylko da.

Nauczanie Kościoła

Wiele osób może się zdziwić, ale dostojnicy Kościoła uważają mit o Abrahamie i Izaaku za kluczowy w wychowaniu młodych katolików. Przypomnę, o czym traktuje ten mit. Ojciec Abraham usłyszał w głowie głos Boga, który nakazał mu zawlec swoje niewinne dziecko na szczyt góry i złożyć tam w ofierze. Więc – jak to sobie wyobrażam – zawlekł opierające się, walczące o życie dziecko na górę i już gotował się do zaszlachtowania swojego syna, gdy Bóg po przetestowaniu go, odwołał wyrok.

Można z tego rozumieć – jak robią to cywilizowani ludzie – że chrześcijaństwo zrezygnowało z ofiar z ludzi. A przynajmniej tak to rozumieją luteranie, którzy sądzą, że cała akcja Abrahama z synem miała dokładnie to pokazać, a nie była testem wiary. Bóg luteran nie testuje ludzi. Katolicy za to tkwią na stanowisku, że należy ten mit traktować jako nakaz posłuszeństwa wobec Boga. Szczególnie wobec ludzi, do których Bóg przemawia, bo to są święci i przekazują wolę Boga. I należy się ich słuchać, nawet jeśli psychiatra uważa Abrahama za niebezpiecznego schizofrenika. Luteranie nie obrażają się za takie diagnozy Abrahama, bo to akurat w ich micie nie jest ważne.

Dla psychiatrów oraz ludzi, którzy mieli kontakty ze schizofrenikami i ich trochę poznali, ten mit jest dużym problemem i zawsze, słysząc takie odczytanie, będą protestować. Był to przypadek mój oraz mojego ojca. Zakonnica, która uczyła mnie religii – zgodnie zresztą z instrukcją dla katechetów – uznała, że jestem „zdemoralizowana” i pochodzę ze „zdemoralizowanej” rodziny, ponieważ protestowałam przeciwko uczeniu tęgo mitu, więc udała się do ówczesnego biskupa. aby wyznaczył mi opiekunów z Kościoła. Stąd się wzięli Ryszard i Barbara, prześladujący mnie i moją rodzinę do tej pory. Są to dla Kościoła tak zwani „święci” (chociaż reszta świata, jak już wiemy, zna ich jako groźnych schizofreników). Niestety schizofrenicy nękają swoje ofiary, aż je zaszczują na śmierć i moja katechetka miała świadomość, że skierowanie ich uwagi na mnie to wyrok śmierci, zapowiedziała mi to , a także że, jeśli chcę żyć, mam zgodzić pójść do klasztoru. Albo mam wyjść za młodego „świętego” z mojej podstawówki, który podobno sam się zgłosił, ale w to nie wierzę, bo wiem, że dostał pieniądze od jakiegoś księdza. Zaznaczę, że dla prawa nie ma znaczenia, na ile świadomie katolicy wykorzystują schizofreników w takich akcjach niszczenia ludzi, bo mają się dostosować do zasad, jakie panują poza ich religią. Właśnie pod kątem takich spraw wertowałam podręczniki jako studentka.

Nie jestem wyjątkiem. Jak usłyszałam, dzieci Michała, które są wnukami profesora psychiatrii, także podpadły katechetce „nieposłuszeństwem wobec świętych”, gdy zaprotestowały przy pochwale schizofrenii Abrahama. Ich katechetka, chociaż tym razem cywilna, pogalopowała do biskupa prosić o „opiekunów” dla nieposłusznych dzieci. Jak się okazało znaleziono im inną schizofreniczną rodzinę. Na całe szczęście wiedziałam, co się będzie działo przy opowiadaniu o Abrahamie, więc nakazałam ostre działanie. Dziadek poszedł do katechetki pokazując swoje dyplomy. Biskup, jak mi powiedziano, spuścił z tonu. A katechetka dostała bardzo groźną naganę od dyrekcji szkoły.

Ale jak sama dobrze wiem, schizofrenicy nasłani na Kościół już zawsze będą na ich tropie i nie da się ich wsadzić do psychiatryka, bo Kościół umiejętnie podtrzymuje ich wszystkie urojenia. Wiem, że dzieci się skutecznie bronią, chociaż bez zmiany przepisów, które umożliwiają leczenie takich ludzi bez ich zgody, czekają nieposłusznych różne nieprzyjemne sytuacje już całe życie. A Kościół regulujący życie publiczne i wybierający polityków na najwyższe stanowiska w Polsce się nie zgodzi na zmianę przepisów.

No, ale kościół luterański, który odrzucił kult świętych „schizofreników”, dorobił się nowych członków. Bo jest to jedyna rada na takie zaszczucie i logiczna reakcja na taką sytuację. Dzieci Michała zrobiły dokładnie to samo, co ja w dzieciństwie. Zagłosowały nogami, czego też innym życzę. CHociaż i tak musiałam podejść do Pierwszej Komunii w Kościele Rzymsko-Katolickim, bo nie mogłam złożyć formalnej apostazji jako dziecko. Ale jako dorosła potwierdziłam przed biskupem fakt bycia luteranką. Złożenie papierka to czysta w tej sytuacji formalność. A z powodu dalszego zaszczuwania złośliwie ujawniłam się w treści mojej apostazji jako wyznawczyni Wicca, nie luteranka. Wiem, że moi współwyznawcy uważają mnie za kapłankę, ponieważ już jako dziecko widziałam magię.

Bardzo jest przykre, że największy odłam chrześcijaństwa w Polsce ma zasady dokładnie takie same jak najgroźniejsze sekty, z których się nie odchodzi, a próby odejścia karane są zaszczuciem z wynikiem śmiertelnym. A jeśli ktoś zaszczuty przez schizofreników się nie zabije, to sieć kłamstw oraz intryg doprowadza do wyznaczenia takiej osobie, która próbowała odejść z Kościoła, roli popychadła w społeczności. W moim przypadku ja odeszłam od takiej społeczności. Odchodzę też z fandomu, bo mam tutaj też być z wyroku Opus Dei popychadłem, które nic nie znaczy. Innym też radzę odejść z Kościoła i fandomu, nawet jeśli nie byli bezpośrednio atakowani.

Proszę Państwa, to musi się zmienić. Nie może być na zgody na takie postępowanie jakiegokolwiek związku religijnego w państwie prawa w dwudziestym pierwszym wieku. Nie może legalnie funkcjonować religia, która zakłada, że pranie mózgu i terror wobec dzieci oraz dorosłych są naturalnymi i dozwolonymi metodami „nawracania” i utrzymania ateistów, luteran oraz wyznawać Wicca w Kościele. Nie ma na to zgody na to w cywilizowanym świecie.

Nie muszę chyba dodawać, że ta niesławna instrukcja dla katechetów jest tajna i poufna, ale udało się pociągnąć kilka osób za język. Bo mówią, gdy się zapyta o to wprost. Nie jest prawdą, że nękane przez Kościół dzieci „proszą o pomoc” – chociaż schizofrenicy twierdzą, że dzięko samo prosi o „pomoc”, bo dla Kościoła okazywanie nieposłuszeństwa jest „prośbą o pomoc”.

Trzymajcie się od tej niebezpiecznej sekty z daleka. Tak samo jako „prośbę o pomoc” są traktowane apele dorosłych, żeby się odpierdolili, więc w życiu nie będę rozmawiać z nikim z Kościoła, czy mówiąc bardziej szczegółowo, z Opus Dei. Także nie chcę rozmawiać z nikim z ich polityków. To wszystko dla mnie są personae non gratae.

Tak, znam liczbę mnogą tego łacińskiego wyrażenia.

Pobicie

Biegli sądowi wiedzą, że bardzo silne ciosy, oprócz widocznych siniaków, mogę prowadzić też do innych problemów. Jeśli chodzi o bezpośrednie ciosy w podbrzusze, to u kobiety może to spowodować, że do tej pory bezobjawowy mięśniak może zacząć dokuczać tak, jak mnie. Czyli między innymi mogą pojawić się krwotoki. Mięśniak może pęknąć i problemy mogą zacząć od tego momentu być widoczne.

Zostałam tak pobita w czasie konwentu przez pewnego polityka, który przesadnie przejął się szlochami prześladującej mnie i Piotra schizofreniczki Renaty, która nie przestaje podawać się za Yennefer. Pewnie do tej pory sobie ten gratuluje i przybija piątkę ze schizofrenikami. Jak widać w jego ugrupowaniu bicie niewinnych kobiet to powód do chwały. Oprócz tego wywodzący się z gangsterski psychol tego zaszczuwał mnie też w pracy i zniszczył psychicznie, udając psychoterapeutę. W efekcie doprowadził do amnezji i zniszczył resztę mojego życia. Jakbym do tej pory miała je usłane różami. Tylko dlatego, że uwierzył schizofreniczce Renacie. Jego ugrupowanie nadal kontroluje duża część fandomu, więc – jak rozumiem – lepiej się tam nie pokazywać.

Walczyłam z mięśniakami bardzo długo, aż się w końcu poddałam i zdecydowałam na usunięcie macicy. Naprawdę skuteczne leczenie nie jest refundowane przez NFZ. Niestety straciłam, odcięta przez gang schizofreników, kontakt z ludźmi, którzy mogli mi pomóc. Co gorsza ci sami ludzie, którzy mnie zniszczyli razem ze schizofrenikami, torturowali mnie psychicznie, wmawiając, że nie mam problemów zdrowotnych i mam kupę dzieci. Tortury też przybrały formę fizyczną, bo byłam przetrzymywana wbrew mojej woli na korytarzu w pracy, zaszczuwana pod dyktando schizofreników i nie brano pod uwagę, że właśnie przeżywam horror, bo leci ze mnie krew w czasie krwotocznej miesiączki.

Całe to ugrupowanie to groźni psychopaci.

Co gorsza, zastraszono mnie i nakazano ignorować moje problemy ginekologiczne, więc nie dawałam rady poprosić nikogo o pomoc. Ataki psychologiczne i fizyczne tych polityków zniszczyły mi życie do reszty, bo się podporządkowałam tym zaleceniom. Ci ludzie ani nie byli dla mnie bliscy, ani nie byli nie moimi lekarzami, nie mieli prawa mnie tak terroryzować.

Prawda jest taka, że właśnie z ich powodu nie mam dzieci, co jest na rękę schizofrenikom, bo mają urojenia, że po mnie odziedziczą. A już moje mieszkanie jest sporo warte. Naprawdę nie ukradłam nikomu żadnego majątku, a Roman jest groźnym schizofrenikiem, tak samo jak jego i moja znajoma z podstawówki, Renata (której rodzicami są Ryszard i Barbara).

Ani Roman nie jest moim „mężem”, ani Renata nie jest „Yennefer” (zapytajcie Andrzeja, kogo tak nazywa). Renata prześladowała Piotra swoimi urojeniami. Opowiedział wszystkim znajomym o tym prześladowaniu i jest im wiadomo, że to schizofreniczka, z którą nie chciał mieć nic wspólnego. Tragedią jest, że ja byłam w gorszym stanie od niego i z powodu szoku (bo napadli na mnie gwałciciele) wyparłam akcje Romana, innych schizofreników oraz jego enablerów tak skutecznie, że nie mogłam się bronić.

Teraz mogę się obronić i to robię, chociaż dla mnie jest już za późno, bo zniszczono mi wszystko, co tylko kobiecie można zniszczyć w życiu. Żyję tylko po to, aby się zemścić na sali sądowej. I jedyne, co mogę zrobić, to unikać całego polskiego fandomu. I nie, przeprosiny już nie wystarczą, bo nie chcę zostać zamordowana przez gang schizofreników z mojej podstawówki.

Chuj wam w dupę, skurwiele.

Partia

Poruszane przeze mnie kwestie z pewnością nie interesują wszystkich, ale istnieją osoby, które tak bardzo zamieszały się w zaszczucie mnie, że kilka rzeczy muszę im wyjaśnić. Dla pewnego zrozumienia tego, co mnie spotyka, muszę wrzucić kilka informacji o tym, jak traktuje się pod kątem prawnym ludzi z amnezją. Biegli sądowi wiedzą, że sama amnezja nie wystarczy, aby kogokolwiek ubezwłasnowolnić. Człowiek z amnezją pozostaje sobą i jest racjonalny. Co jest jeszcze ciekawsze, psychoterapeuci wiedzą, że poziom świadomy jest tylko lukrem na pączku całego umysłu. Ludzie z amnezją nigdy nie popełniają błędów, bo ich głębsze fragmentu umysłu nie straciły informacji, kto je skrzywdził, a kto nie.

Klasycznym przypadkiem w praktyce psychoterapeuty jest, że ludzie zaszczuwani przez urojenia schizofreników tracą pamięć. Jest to bardzo niebezpieczna sytuacja, bo schizofrenik wmawia otoczeniu swojej ofiary, że jest kimś bliskim dla swojej ofiary i zaczyna ją reprezentować. Co oczywiście powoduje kolejne traumy i nieszczęścia oraz bardzo często w efekcie prowadzi do samobójstwa ofiary. Każdy psychoterapeuta ucina kontakty takiego schizofrenika z ofiarą i zaczyna ją wspierać. Dopiero wtedy ofiara odzyskuje pamięć.

W moim przypadku otoczenie, które mnie nie zna, uznało, że schizofrenicy zamieszani w tę aferę są moim właścicielami i mają prawo decydować, co robię zawodowo i kto jest moim mężem, i kto ma wykorzystywać moje konspekty.

Ale nie tylko chodzi o konspekty, które schizofrenik wyłudził od mojego byłego (zresztą jednego z najgłupszych facetów w fandomie, a przynajmniej, jeśli bierzemy pod uwagę tych z wyższym wykształceniem). Zostałam też zaatakowana przez różnych polityków z pewnej znienawidzonej przeze mnie partii, którzy uznali, że nie mam prawa decydować o swoim życiu, tylko mnie zaszczuli w moim miejscu pracy, bo odmówiłam współpracy, Wzięli udział w bardzo groźnym zaszczuciu mnie, bo ponownie fandomowi durnie uznali, że jestem niewolnicą, o której zatrudnieniu mogą decydować obcy dla mnie ludzie. Byłam w tak złym stanie psychicznym, że błagałam, żeby mnie zostawili w spokoju, ale byli na tyle okrutni i bezmyślni, że dodali mi całe lata do etapu wychodzenia z traumy i odzyskiwania pamięci. Ich interwencje oraz rozmowy z nimi byłe dla mnie traumatyzujące, że wszystko wypierałam, bo byli to ludzie, którzy atakowali mnie i zaszczuli w czasie konwentów. Nie chcę ich nigdy więcej oglądać, nie jesteśmy zaprzyjaźnieni, tym bardziej, że byłam też przez niektórych z nich atakowana fizycznie. Ataki na mnie w pracy spowodowały takie problemy psychicznie, że doprowadzili mnie do szaleństwa i przestałam rozumieć, co się w ogóle dzieje.

Nie dziwcie się więc, że nie chcę mieć żadnych kontaktów z polskim fantomem. Nie chcę oglądać tych partyjnych zakazanych mord, które zniszczyły mi całe życie. Chociaż odtańczyli taniec zwycięstwa i tryumfu, bo uznali, że mnie „uratowali”, bo tak im powiedział mój schizofreniczny – jak uważają zapewne – właściciel.

A odpierdolcie się ode mnie pizdy i chuje już na zawsze. Nie będę się z wami przyjaźnić, tylko dlatego że schizofrenik Roman uznał, że ma dzięki wam szansę zostać politykiem.

Opłaty

Screenshot

Dostałam odpowiedź od Spółdzielni i jak się okazuje, niepotrzebnie dałam się spanikować wspomnieniom o zaszczuwającym mnie schizofreniku i o tym, co mnie i kilku innym osobom powiedział. Opłaty związane z moim mieszkaniem są naliczane na jedną osobę. Jeśli ktoś usłyszał inaczej, to miał do czynienia z opowieściami schizofreników. Stwierdzenie, że był „z moją matką” w Spółdzielni i że ta go dopisała jako osobę mieszkającą ze mną, są całkowicie oparte na jego urojeniach. Wszystkie jego opowieści są zupełnie niezgodne z jakąkolwiek rzeczywistością. Ale niestety podobni ludzie łączą się w większe grupy, więc stworzył wokół siebie siatkę wariatów z ich własnymi urojeniami, oprócz tych, które są powtarzane za nim.

Podejrzewam, że autentycznie pani Joanna została obsadzona przez niego w roli „mojej matki”, bo podobno ta moja urojona przez niego „matka” miała mieszkać w sąsiedniej klatce, a tak się składa, że widział, jak rozmawiałam właśnie z tą sąsiadką. Pamiętam, że przylazł za mną z mojej pracy, bo mnie śledził i stał przed blokiem.

Niestety nie mógł rozmawiać z moją mamą, bo zmarła w roku 2000. Mam dosyć już zderzeń z ludźmi wierzącymi w różne opowieści wariatów wzięte wprost z ich urojeń. Niech żyją sobie w swoich równoległych światach, ale niech ode mnie trzymają się z daleka.

Zawsze warto coś zweryfikować i się uspokoić. Chociaż i tak bardzo bolesne są rany psychiczne, jakie takie bydle zadaje swoim ofiarom. Także ludzie przez niego poszczuci sprawiają zawsze sporo problemów, bo rozsiewają kłamstwa i niesprawdzone plotki. Jest kilka osób święcie przekonanych, że autentycznie ten schizofrenik widnieje w Spółdzielni jako lokator w moim mieszkaniu. No, więc nie, nie jest to prawdą.

Bardzo proszę, weryfikujcie wszystko, chociaż schizofrenicy z reguły sabotują wszelkie próby weryfikacji. Nie jestem niczyją „chorą psychicznie żoną”, która „nie pamięta, że ma męża”. Tak samo Barbara czy Ryszard nie są moimi „rodzicami”, a Renata, ich córka, nie jest moją „najlepszą przyjaciółką” z podstawówki. Jest też schizofrenicznym potworem, którego nie chcę oglądać.

Są ludzie, którzy wiedzą, o co chodzi w tej sprawie, chociaż większość jak zwykle niczego nie zauważyła, bo takie rzeczy dzieją się po cichu. Ofiary schizofreników milczą i w ciszy tylko coraz bardziej toną, bo nikt nawet nie przypuszcza, co się z nimi dzieje i że trzeba je ratować, bo coraz bardziej się rozpadają psychicznie.

Schizofrenicy naprawdę w taki sposób doprowadzają swoje ofiary do samobójstwa.