Rodzina Renaty i rodzina Romana to schizofrenicy, których poznałam w podstawówce. Wszyscy cierpią na bardzo silną schizofrenię i weryfikowanie ich słów naprawdę nie powinno polegać na bieganiu do kolejnej osoby z tych rodzin zamiast zapytania Andrzeja wprost, jak wygląda Yennefer. Bo Andrzej dobrze wie, że nie jest nią Renata. I jak wiele z fandomu wie, że ona i jej rodzina jest bardzo chora psychicznie.
W poprzednich wpisach zawarłam trochę wiedzy z psychologi klinicznej i psychiatrii, więc nie będę powtarzać. Uzupełniałam wiedzę, bo schizofrenicy zakatowali mnóstwo osób z mojej rodziny oraz otoczenia. Mój tata nie zasługiwał na to, aby ponownie paść ofiarą kolejnego gangu schizofreników. Nigdy w podstawówce nie mówiłam nic złego ani o mojej mamie czy moim tacie. Wręcz przeciwnie chwaliłam mamę i tatę oraz byłam zachwycona naszym sposobem życia. Wywołało to zawiść Renaty. Bardzo szybko zaczęła podszywać się pode mnie, a jej rodzice zaczęli udawać moich. Robili to, bo mieli nadzieję, że przejmą mój majątek, a mnie samą wyślą do klasztoru. Majątek miałam im zostawić niby w podzięce. Nie szukajcie w tym logiki, bo nie znajdziecie. Mózgi schizofreników nie wyhamowują impulsów związanych z chęcią dorobienia się, a ponieważ ta choroba znosi także hamulce moralne, są w stanie ukuć takie super plany i intrygi. Obie te rodziny są wręcz modelowe i można ich umieścić w podręczniku psychiatrii jako idealne przykłady.
Te schizofreniczne rodziny, aby postawić na swoim, zaczęły swoją kampanię oszczerstw, która miała doprowadzić do przejęcia nade mną kontroli formalnie. Wkurzyłam się tak bardzo, że sama zadzwoniłam do Dyżurnego i poinformowałam Policję, że żadne z oskarżeń moich rodziców nie jest oparte na moich słowach. Renata i jej ojciec byli przesłuchiwani przez profilera, który także z mną rozmawiał. Niestety wtrącenie się państwa Ch. oraz Nycza (których sobie ściągnęli z fandomu) spowodowało, że schizofrenicy uznali, że wygrają i odmówili leczenia. Do tej pory nikt nie jest w stanie ich nakłonić do leczenia, nawet jeśli na chwilę rozwiewają im się urojenia, to twierdzą, że jednak postawią na swoim i dostaną dosyć pieniędzy, żeby żyć jak bogacze. Dostali już zbyt dużo pieniędzy i pomocy w przeszłości. I za to też winię Piotra, który mi zniszczył życie, wierząc Romanowi, że jest moim mężem i dając mu dla mnie pieniądze. Naprawdę ten schizofrenik nie miał ochoty zaopiekować się kimkolwiek czy pomóc mojej mamie trafić do lepszego szpitala kardiologicznego. Nie po to schizofrenicy kradną pieniądze i podszywają się pod ludzi, którymi nie są.
To był ostatni raz, kiedy o cokolwiek poprosiłam Piotra. Odezwałam się tylko dlatego, że chciałam mamie ratować życie, gdy lekarze nie chcieli zrobić jej angiografii. Niestety miałam rację, bo znałam jej historię medyczną i spędziłam dzieciństwo z lekarzami, szybka angiografia i wyciągnięcie skrzepu uratowałyby jej życie. Po czymś takim nie ma szansy, żeby wrócić do jakiegokolwiek byłego. Nie ignoruje się próśb ludzi, których się podobno kocha, a na pewno nie w sytuacji, gdy chodzi o ludzkie życie. Zresztą nigdy się z Piotrem nie dogadywałam. Był niesamowicie rozpieszczony.
Żaden człowiek nie powinien zajmować się profilingiem amatorsko bez przygotowania, bo wtedy zaczyna wierzyć schizofrenikom i brać udział w ich schizofrenicznych intrygach. Które w tym przypadku kosztowały wiele osób życie, także moją mamę i tatę. Każdy profiler ma w głowie listę typowych zagrań oraz urojeń schizofreników, którzy wszystko odwracają o sto osiemdziesiąt stopni i oskarżają swoje ofiary.
Za niewinność oberwałam tak mocno, że zniszczono mi całe życie i sprawiono, że całe dekady spędziłam na walce z syndromem sztokholmskim. Jest to taki ból i wysiłek, że nie ma większego cierpienia w psychoterapii. Nie życzę nikomu. Zniszczono mi nie tylko zdrowie psychiczne, ale też fizyczne.
Nie dziwcie się, że są osoby, których nie chcę już nigdy oglądać. I już zawsze będę omijać miejsca, gdzie można je znaleść.
Mam nadzieję, że tym razem moja akcja informacyjna już będzie skuteczna i nikt tym schizofrenikom nie będzie przeszkadzał w podjęciu decyzji o leczeniu. Ani mnie z nimi nie łączył. Bo jakiekolwiek nasze relacje są wyłącznie w ich urojeniach.
Mam nadzieję też, że ten blog zapobiegnie kolejnym atakom na mnie. Bo wiem, że schizofrenicy nigdy nie odpuszczają. I stąd się biorą coraz to nowe napady na mnie, także w miejscu pracy. Naprawdę nigdy nie chodziłam za Renatą z nożem, jak to przedstawia coraz to nowym kochankom.