Mydło

Szaleńcy z Opus Dei śledzili i niepokoili mnie też w moim fitness klubie wiele lat temu. Moją obsesję związaną ze sportem – chodzi o to, że nie mogę wrócić do sportu, ponieważ wtedy ich zdaniem grozi, że zwiążę się z Michałem, moim dawnym partnerem z lodowiska. Oczywiście nie grozi, Michał od dawna jest żonaty, a ja zainteresowana zupełnie kimś innym (i jasne jest chyba dla wszystkich, że nie jest to Rafał).

Cytując znowu Ryszarda -„Bo ty go lubisz, to będziesz mieć przyjemność w seksie, a to niedobrze, bo musisz cierpieć, bo ciebie księża nie lubią i jesteś kurwa, bo nie chcesz ust księdzu dać, a księdzu to nie grzech. A ty jesteś kurwa, a nie moje córki, bo one grzecznie wiedziały, co trzeba robić, gdy ksiądz prosi o rozmowę i żeby się nawróciły. A ty idziesz do piekła, chyba, że będziesz cały czas cierpieć w małżeństwie, bo nie możesz być szczęśliwa.”

Świry zrobiły mi wtedy zdjęcie w prysznicu w damskiej przebieralni. Chory psychicznie ksiądz próbował się też wedrzeć do tych damskich pryszniców, skończyło się awanturą i poinformowaniem klubu, co się dzieje, a także zadzwoniłam na Policję.

Schizofrenicy z Opus Dei rozpoznają u mnie demoralizację, która polega na tym, że staram się wypłukać mydło ze wszystkich fałdek ciała. A że w tamtych czasach prysznic w tym klubie posiadał tylko samą głowicę wystającą ze ściany, to nie można było nim manewrować i trzeba było sięgać w różne miejsce rękoma, żeby skierować odpowiedni strumień wody w to miejsce, gdzie powinien trafić. Nie wiem, jak inne osoby, ale nie lubię mieć mydła w vulvie.

Nie wiem, uczono mnie, że nie grzecznie się gapić na inne osoby w przebieralni, ostatecznie jest to damska przebieralnia i wszystkie jesteśmy zbudowane tak samo. Gapią się tylko lesby, jak nie przyganiając córki Ryszarda. Dialogi z tymi ludźmi wyglądają mniej więcej tak, cytuję z pamięci Ryszarda.

„Ale tam się nie wolno dotykać”. „A gówno mnie to obchodzi.” „Idziesz do piekła.” „A co to mnie obchodzi.” „Ta ja się będę za ciebie modlił, ale nie dostaniesz Rafała i idziesz do piekła.” „Nie chcę Rafała, a do piekła idziesz ty.”

Był to jakiś kolejny raz, kiedy zniszczyli mi przyjemność z trenowania i wprowadzili w taki stan, że zaczęłam tracić pamięć.

Mam nadzieję, że nikt już im nie doniesie, gdzie trenuję, ile trenuję i gdzie bywam. Sama też będę ostrożniejsza, bo będę pamiętać, z kim rozmawiam.