Poronienie

Mam dosyć prześladującego mnie od dzieciństwa gangu schizofreników oraz ich durnych enablerów. Mam dosyć pomawiania mnie o prostytucję i wmawiania mi, że Roman jest „troskliwym mężem”.

Roman jest tak daleki od „troskliwego męża” jak tylko się da. To naprawdę schizofrenik, który uwielbia dusić koty i obserwuje, jak konają z przerażenia, a potem schodzą z tego świata z powodu stresu, bo cały czas je odwiedza pod różnymi pozorami i napawa się ich lękiem. Jak nie ma czasu, łamie karki niewinnym zwierzetom. Opowiada jaki to z niego miłośnik zwierząt, o swoje zbrodnie pomawiając niewinne osoby. Dużo zrzuca na mnie, ale naprawdę nie zabiłam żadnego kota.

Nigdy nawet przez chwilę nie byłam z Romanem. Nie chcę go. Za to on chce mieć całkowitą kontrolę nade mną i potraktować mnie jak jedno ze zwierząt, które morduje. Zawsze polował na moje pieniądze, aż w końcu udało mu się przejąć nielegalną decyzją kontrolę nad moim kontem.

Byłam bardzo szczęśliwa, gdy po śmierci Ravna, związałam się z Vikiem i zaczęliśmy planować wspólne życie. Marzyliśmy o tym, aby szybko założyć rodzinę. Zaszłam więc w ciążę i wyciągnęłam akt chrztu ze swojej parafii, mówiąc proboszczowi, że zamierzam wziąć ślub w Kościele Luterańskim. Proposzcz mi powiedział, że to oznacza apostazję, bo katoliczka ma brać ślub w Kościele Katolickim. (OK, fine! Whatever!!! I tak jestem ateistką, a was niecierpię, bo niszczycie ludzi.)

Promieniałam szczęściem, gdy byłam w ciąży. Niestety kontrolujący mnie schizofrenik podobnie jak w przypadku Ravna zaczął mieć związane z tym urojenia. Już Ravn miał być „gangsterem”, który mnie podobno „zmusza do prostytucji” – podejrzewam, że schizofrenik-gej ma problemy z kobiecym seksem, sam mi powiedział, że nienawidzi kobiet. Z powodu tych urojeń mój pierwszy narzeczony został zabity, bo mnie w ten sposób Roman ze swoimi ojcem według ich własnych słów „chronili”. Z podobnego powodu zabito perkusistę oraz gitarzystę z naszego reytaniackiego zespołu. Uważajcie na ten gang – lubią podawać ludziom środki nasenne w alkoholu, a potem śpiące ofiary dusić lub traktowac nożem. Lubią też topić.

Przy drugim narzeczonym i ciąży zostałam napadnięta i skopana. Gdy krzyczałam, żeby mi dali spokój, bo jestem w ciąży i zwinęłam się, aby bronić brzuch, zostałam przez inne osoby z tego gangu schizofreników złapana i rozciągnięta, aby wściekły Roman mógł celować koniakami prosto w mój brzuch. Byłam kopana także po całym ciele i głowie. Powtórzyła się scena z podstawówki z wylanego przed szkołą lodowiska.

Zostałam tak pobita, że nie mogłam się ruszać i musiano wezwać karetkę. Jeszcze po drodze do szpitala poczułam, że ronię. Nic lekarze nie mogli na to poradzić. Zwykłym postępowaniem po poronieniu jest oczyszczenie macicy z resztek łożyska. Taki zabieg nazywa się łyżeczkowaniem. Łyżeczkowanie służy także diagnoztycznemu pobraniu komórek z macicy. Nigdy nie usunęłam ciąży. Ciążę – można tak powiedzieć – usunął mi Roman, a z potem zaszczuł mnie i mojego narzeczonego. Świat jest pełen kłamstw na temat mojego byłego. Nie zabił żadnego człowieka. Wiem, że w Norwegii wszyscy wiedzą, że osoba, o której zabicie jest pomawiany, popełniła samobójstwo. Podejrzewam, że tak jak John ta osoba została zniszczona przez naszych schizofreników i dlatego się zabiła. Ci schizofrenicy lubią takie akcje.

Rozeszliśmy się z moim narzeczonym tylko dlatego, że zostałam zakatowana i straciłam pamięć. Tak się składa, że schizofrenicy, gdy tylko zrobią coś złego, zaczynają zwalać to na swoje ofiary, albo pomawiają je o schizofrenię, twierdząc, że zamordowana osoba żyje. W moim przypadku miałam być laską jakiegoś gangstera, która usunęła ciążę. Było mi to wmawiane siłą i terrorem, miałam się przyznać do „aborcji” i zabicia dziecka. Nycz i doktor B. walili we mnie jak w bęben, twierdząc, że dopiero jak się do tego przyznam, to wyzdrowieję. Pomawianie mnie o chorobę psychiczną i wmawianie mi dzieci, których nie mam, zniszczyło mi psychikę i wywołało żywiołową nienawiść do katolicyzmu. Nie życzę sobie też wmawiania mi, że „kocham Romana” i że dlatego „nie chcę mu dać rozwodu”. Nienawidzę tego skurwysyna od dzieciństwa. I naprawdę nie jestem jego żoną.

Porozmawiajmy chwilę o zabobononach katolicyzmu. Schizofrenicy z reguły są dla księży „święci” i jeśli jakiś ksiądz wytropi jakiegoś nieleczonego schizofrenika odpala szampana i zniechęca schizofrneika do leczenia. Taką osobą jest Renata. Katolicki ksiądz potrafi zakatować ofiarę urojeń schizofrenika w procesie zmuszania ofiary, aby potwierdziła słowa „świętego”. Nie potwiedzę słów Renaty nigdy. Nie tylko nie jestem „kurwą” i córką „kurwy”. Nie potwierdzam żadnego fałszywego „cudu” jakiego miała niby dokonać. Nie „nawróciła mnie” i nie „wyzwoliła mnie z alkoholizmu”. Jest wariatką, która nic o mnie nie wie.

Mordowanie i prześladowanie kobiety, której zawalił się świat, bo ganag schizofrneików ją pobił jest taką podłością, że brak mi słów. Kobieta, która jest w ciąży i oczekuje dziecka z miłości, chce go i opłakuje stratę, jak żadna inna kobieta. Łączenie przemocą z wariatem, który ją tak skopał, że straciła to dziecko jest taką chujozą, że brak mi słów. Szczególnie jeśli robią to osoby zdrowe psychicznie. Robienie z kogoś takiego jak ja niewolnicy Romana, który zniszczył mi w życiu wszystko i zabił moją ciążę, jest taką skurwysyństwem, że należałoby was wystrzelać. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić ludzi mniej empatycznych i bardziej psychopatycznych.

A Krystynie życzę, kurwa, szczęścia z Romanem, skoro to tak bardzo chce, że robiła mi burdy w pracy. Naprawdę, nie stoję na drodze do waszego szczęścia. Chuj ma urojenia na ten temat.

Dla przypomnienia moja apostazja i zaświadczenie od stanie cywilnym. Odpierdolcie się ode mnie. Wasza tępota i kurestwo zniszczyły mi w życiu wszystko. Szkoda, że sabotowaliście mi wszystkie związki i pilnowaliście, żebym nie założyła rodziny. Nienawidzę kościelnych kurew i nie chcę mieć z klerem nic wspólnego!!! Wy jesteście kurwy! Wy, a nie ja!!! Każda kurwa z zakonu też ma się ode mnie odpierdolić! Każdy ksiądz też jest pierdolnięty i zło z niego wychodzi!!! Psychoterapeuci wiedzą, jak pierdolnięci i źli są ludzie Kościoła. Nic mnie nie zdziwiło z tego, co czytałam w podręcznikach. Jesteście zakałą rodzaju ludzkiego, a Kościół jest swoistą organizacją przestępczą. Niczego nie produkujecie, kiepsko u was z usługami dla ludności, to raczej wam trzeba usługiwać, bo tego żądacie cały czas, a rządzicie ludźmi przez zastraszanie i wywoływanie syndromu sztokholmskiego, byle by wam owieczka nie spierdzieliła i kasa się zgadzała.

Mam czarne metalowe serce i w tej sytuacji nikogo nie powinno dziwić.

A oto moja apostazja ze specjalnymi pozdrowieniami dla Nycza. Skurwysyn myślał, że nie uda mi się tego dokonać, że zostałam już tak zastarszona i zniszczona, że będę się bała złożyć apostazję i da radę zmusić mnie do realizacji chorych urojeń Renaty. Zeżryj to, chuju!!! Musisz się pogodzić z tym, że udało mi się spierdzielić z Kościoła i była to jedna z najbardziej satysfakcjonujących rzeczy, jakie zrobiłam. Chociaż walczyłam z ostrym syndromem sztokholmskim i zrobiłam to wbrew zastraszaniu i wbrew wmawianiu mi, jakie konsekwencje i płomienie piekielne czekają na mnie po śmierci. Chuj mnie obchodzi jak to „Chrystus cierpi przeze mnie” – przy czym tym Chrystusem ma być niby nieleczona schizofreniczka, jak rozumiem. (Nie będzie cierpieć na lekach i odpierdoli się ode mnie, czego wszystkim życzę, bo zjebała życie wielu osobom, nie tylko mnie.) Nie dziwcie się indukowanym stanom lękowym, na jakie cierpię.

Polska musi być metalowa, a nie katolicka. Zniszczyliście już tyle osób, że czas was wyprosić z tego kraju.

Screenshot

Dodaj komentarz