Dokumenty

Schizofrenik Roman prześladuje mnie od dzieciństwa. Można by było napisać całą monografię o schizofrenii tylko na podstawie jego działań oraz jego siostry Anny i Renaty. Co do tego, czy rzeczywiście Renata jest kuzynką Romana i Anny są wątpliwości, bo różnie mówią o tym ci schizofrenicy, ale pewne jest jedno – Renata nie jest moją kuzynką.

Podawanie się za członków rodziny swoich ofiar jest bardzo częstym postępowaniem schizofrneików, którzy zaczynają mieć obsesyjne urojenia na czyimś punkcie. Renata jest przy tym paranoiczką. Naprawdę nie chodzę za nią z nożem, ani się nią nie interesuję.

Schizofrenicy mają zwyczaj tworzyć wokół siebie gangi pomocników, którzy święcie wierzą w urojenia wariatów, bronią ich oraz mszczą się razem ze schizofrenikami za urojone krzywdy i nękają razem z nimi ofiary schizofreników. Szukają, gdzie się da „pomocy” dla swoich ofiar, które oskarżają o chorobę psychiczną, ponieważ te nie potwierdzają ich urojeń.

Schizofrenicy tworzą sobie pseudowody na udowodnienie, że ich urojenia są prawdą. Typowe zachowania to udzielanie wywiadów za swoje ofiary, spowiadanie się za nie oraz fałszowanie dokumentów. Bardzo często prowadzi to do takiego zaszczucia, że ofiary schizofreników popełniają samobójstwo.

Schizofrenicy bardzo często, cierpiąc na urojenia, że są rodziną ofiary, składają wniosek o niej ubezwłasnowolnienie w Sądzie Opiekuńczym. Oczywiście przegrywają, ale jak w moim przypadku dostają do ręki jedną z kopi decyzji i zaczynają ją przerabiać.

Dokument, który dostała moja mama wygląda zupełnie inaczej niż to, co pokazuje schizofrenik, który ma urojenia, że jest moim mężem. Treść tego, co widnieje na górze dokumentu i jest prawdziwą decyzją nie zgadza się z tym, co Roman sobie dopisał. Co więcej w przypadku takich dokumentów pustą część kartki zakreśla się długopisem, aby widać było, gdzie się skończył tekst prawny. Roman na bezczela wpisał swoją włąsną decyzcję już na zakreślonej częsci kartki.

Od początku lat dziewiędziesiątych wiele osób uważa mnie za „niewolnicę” Romana, która ma zamknąć ryja i wykonywać polecenia. Są to osoby, które uważają, że nic co posiadam do mnie nie należy, tylko wszytko powinien kontrolować Roman i inni schizofrenicy z jego gangu. Kierując się sfałszowanym dokumentem wiele osób w tym Krystyna oraz Barbara zniszczyły mi życie.

Skandalem jest, że nikt mi nie pomógł. Schizofrenicy wdzierali się do mojego mieszkania i brali sobie, co chcieli. W mieszkaniu, które kupiłam za zarobione w Oslo pieniądze, rozpruli mój sejf, aby dostać sie do wszystkiego co posiadam.

Próbowałam się przed nimi ratować i robiłam akcję informacyjną. Różne dokumenty zostawiłam u Michała, gdy był jeszcze studentem medycyny. Jest wśród nich prawdziwa decyzja Sądu Opiekuńczego. Prosiłam go, aby pokazywał prawdziwą wersję orzeczenia i mnie ratował. Niestety nie zrobił tego, bo – jak to mówi człowiek z syndromem sztokholmskim i uzaleznieniem od schizofreników – „nie rozumiał”. Jego głupota i tępota zniszczyły mi całe życia, a mnie wariaci i ich enablerzy atakowali nie tylko na uczelni, ale potem też w każdej pracy, doprowadzająć za każdym razem do załamania psychicznego.

Nie dziękuję Michałowi za jego tępotę i brak działania. Możliwe, że jako przyszły lekarz uważał, że zachowa dyskrecję w sprawie, kto jest chory psychicznie, ale naprawdę w tej sprawie nie należy chronić schizofreników, bo zamienili się już w zombie, które objęły i zniszczyły cały mój świat, a wszystkie moje plany życiowe zostały podporządkowane pomysłom chorych umysłów schizofreników z mojej podstawówki.

Fandomie, chuj wam w dupę, po tym, co mnie spotkało, nie chcę was znać.

Adam, Krystian, Agnieszka czy ja ledwo przeżyliśmy tępotę ludzi, którzy znali prawdę, a nic nie zrobili. Moja siostra i jej dzieci, które w urojeniach Romana są jego dziećmi, też ledwo przeżyły kolejne ataki schizofrenicznych zombie wspieranych przez polityków.

A tutaj dla przypomnienia kolejne moje dokumenty. Mam nadzieję, że Michał w końcu znajdzie prawdziwą decyzję Sądu Opiekuńczego bez dopisków Romana i zrobi swoją akcję informacyjną. Jak widać z dokumentów, które już mam, nic nie zgadza się z opowieściami Renaty, Anny czy Romana. Ani nie jestem byłą zakonnicą, ani „chorą psychicznie żoną Romana” czy też kimś, kto nielegalnie przebywa w mieszkaniu Renaty.

Na razie nie pójdę do Sądu Opiekuńczego z prośbą, aby przegrzebali archiwum i upostępnili kopię decyzji sprzed lat, bo Michał mój były ma moją kopię. Potwierdził mi to. Mam nadzieję, że w końcu zrobi, co należy.

Screenshot

Dodaj komentarz