Od dzieciństwa podlegałam zaszczuwaniu przez Opus Dei oraz różnych biskupów, do których chodzili moim znajomi schizofrenicy ze swoimi skargami oraz urojonymi problemami. Do tej pory nikt z Kościoła mnie nie przeprosił za związane z tym zaszczuwanie, za pranie mózgu, za współpracę z wariatami w próbach zmuszenia mnie do zrealizowania ich „przepowiedni”.
Schizofrenicy fałszowali list do Dyrektora Opus Dei. Byłam – ja, ateistka i satanistka – więc zmuszona do rozmów z jełopami z Watykanu, którzy chcieli mnie zmusić do potwierdzenia jakiś „cudów” – które jak zwykle polegały na tym, że schizofreniczka przepowiedziała śmierć osoby, którą z całym swoim gangiem potem zaszczuła z wynikiem śmiertelnym. Zabrakło mi palców u jednej ręki, żeby liczyć ofiary tej sekty. A to są tylko osoby, o których wiem.
Takie napady na mnie powtarzają się od dzieciństwa, a cały gang schizofreników jest bezkarny, bo są oficjalnie chorzy psychicznie.
Ludzie z Kościoła nie są psychicznie chorzy i powinni ponosić odpowiedzialność.
Prawdopodobnie jestem jedną z najbardziej utalentowanych osób, jakie widział polski fandom. Nie ograniczam się tylko do jednej dziedziny. A jednak z powodu działania Nycza oraz jego ukochanego gangów schizofreników, których kłamstwa wszędzie rozpowszechniał, stałam się w pewnym momencie pariasem i nawet latami atakowano mnie w pracy.
Mam dosyć, nadal mnie nikt nie przeprosił.
Zniszczono mi życie osobiste i to nawet kilka razy. Zniszczono mi moją karierę sportową. Zniszczono mi wszystko, czym się chciałam zajmować, tylko dlatego że Nycz postanowił wywyższyć swoje schizofreniczki i szczuł wszędzie ludzi na mnie.
Mam dosyć, ale nie żegnam się ze światem. Zamierzam walczyć i w podzięce Opus Dei za „opiekę” zniszczyć im ten Kościół, który kocha niszczyć najbardziej utalentowane osoby, a nagradzać tępych i zdemoralizowanych ludzi oraz schizofreników.
I nic się nie zmieniło.
Za to pamiętam, jak już w dzieciństwie różne osoby z Kościoła wymyśliły sobie, że zmuszą mnie do tego, abym pisała kościelne teksty za jakiś zjebów, którzy nie potrafią pisać, a bardzo by chcieli awansować. Odmówiłam i konsekwencje ponoszę do dzisiaj, bo Kościół mi postanowił udowodnić, że bez ich zgody nie zrobię nigdy kariery.
Nycz jest dokładnie z tej samej kategorii. Gdy jego schizofrenicy ukradli mi teczkę z moją pisaną przed czasem pracą magisterską oraz konspektem powieści oraz innymi notatkami. Złapał ją i trzymając ją w łapach, pochwalił, że świetnie piszę i zarządał, żebym dla niego pracowała i dla niego pisała. Gdy odmówiłam, oddał moją własność jednej ze schizofreniczek z mojej podstawówki. Nie udało mi się odzyskać tej teczki, ale na całe szczęście moi znajomi przechowali kopię ksero.
Nie miejcie wątpliwości, Nycz karze mnie za tą odmowę od tamtej pory. Ale pomimo tortur fizycznych i psychicznych nie udało mu się, że mnie zrobić niewolnicy, która grzecznie wypełnia jego polecenia, daje mu dupy, czego też żądał, niszczy z nim metali. To były jego warunki, żeby mi pozwolił normalnie żyć i pisać. Ale nie, takich warunków nigdy nie mogłam spełnić.
Nie miejcie wątpliwości, rozpowszechniając kłamstwa i urojenia schizofreniczek Anny i Renaty doskonale wiedział, kim jestem i kogo niszczy. Nie było w tym żadnej pomyłki.
Jest to skurwysyn i psychopata. Nie należy mu w nic wierzyć.
I to jest jedyna prawda.