Paznokcie

Jednym z argumentów, jaki powtarza gang schizofreników oraz bullies z mojej podstawówki, że nie jestem Yennefer (przy czym ta ksywka istniała przed postacią literacką), czyli córką Mariana, są moje paznokcie. Nie wiedziałam, że ludzie są tak głupi i przykładają tak dużą miarę do rzeczy, które można zmienić w godzinę u manikiurzystki lub jedno popołudnie u fryzjera.

Jak już wspomniałam, znam Breta od zawsze i był jednych z ludzi, którzy się o mnie troszczyli w fandomie. Są to ludzie, którzy wiedzą, co mnie spotkało w podstawówce i że cierpię na amnezję po zaszczuciu przez gang schizofrneików oraz ich enablerów. Co jakiś czas wiele osób z fandomu staje się zaniepokojonych moim milczeniem, ale zamiast wspierać mnie, to lecą z pytaniami o mnie do schizofreników oraz ich przyjaciół. I tutaj patrzę na Andrzeja, który zamiast przyjąć do wiadomości, że Roman nie jest moim mężem, a te pzidy z mojej podstawówki nie są ani moimi przyjaciółkami, ani rodziną, z radosnym uśmiechem obserwuje, jak mnie niszczą i terroryzują, sądząc, że tak wygląda terapia. Żadna z tych pizd nie ma nic wspólnego z którymkolwiek z moich pomysłów, chociaż zaczęły sobie wiele z nich przypisywać. Nie mam powodu, aby się z nimi dzielić czymkolwiek. Andrzej kierując się ich pomówieniami, zniszczył wielu osobom życie, w tym też mnie. Swoją głupotą, lekceważąc moje prośby, odebrał mi ostatnią szansę na ułożenie sobie życia i urodzenia chociaż jednogo dziecka, bo wszystko robił pod dyntando wariatów oraz osób, które nic nigdy nie miały nic wspólnego z Wydziałem Psychologii. Ani Anna, ani Renata nie są psychologami, za to jak to schizofreniczki, przypisują chorobę swoim ofiarom, bo te nie potwierdzają ich urojeń i zaszczuwają swoje ofiary swoimi urojeniami. Jest to podstawa wiedzy o schizofrenii.

Nie chcę oglądać Andrzeja, nie chcę od niego nic, nawet przeprosin. Jest persona non grata po tym, co wyrabiał w czasie konwetów oraz u mnie w pracy. Tulił do piersi cały ten gang moich prześladowców oraz uprawdopodobniał ich urojenia, paradując z nimi wszędzie. Jest powodem, dlaczego nie chcę mieć nic wspólnego z polskim fandomem.

Ale wróćmy do włosów i paznokci. W okresie, kiedy mieszkałam w Warszawie z Bretem (przy okazji – to mieszkanie nie należy do Anny, nigdy przenigdy nie była związana z Bretem nawet przyjacielsko) zrobiłam sobie włosy na cieniowany blond w ramach eksperymentu. Ale mi się nie spodobało, więc pasemkami wróciłam do swojego naturalnego brązu. Argument, że nie jest córką Mariana, bo nie jestem blondynką, możecie sobie wsadzić w dupę.

Podobnie moja przyjaciółka Bobby zabrała mnie do manikiurzystki, która zajęła się moimi pazurami. Naturalnie mają kiepski, rowkowaty kształ. Bobby kazał mi zamknąć ryja i zaufać specjalistce. Masa plastyczna naprawiła kształt paznokci, na których zrobiono mi frencz (czyli pomalowano w sposób, który udaje naturalny kolor paznokci z białym paskiem na górze). Nie muszę wcale zapuszczać długich paznokci, żeby mieć taki efekt, one były całkowicie sztuczne, nie wiem, czy to była hybryda, czy coś innego, ale w przemyśle modowym i urodowym wszystko to dym i lustra. Wystarczy wiedzieć, gdzie wydać pieniądze, aby dobrze wyglądać.

Ale od Andrzeja nie wezmę ani grosza. Nigdy mi nie pomógł, może to zaświadczyć moja rodzona siostra, szczególnego w najbardziej dramatycznych chwilach mojego czy mojej mamy życia. Nie przyjmuj do wiadmomości, że miałabym się z nim kontaktować przez gang schizofreników z mojej podstawówki, czy też przez Romana. Prawda, jaką zna Policja, jest o sto osiemdziesiąt stopni inna od tego, w co wierzy fandom i Andrzej. Nie jestem chorą psychicznie żoną Romana, a Krystyna nie jest moją przyjaciółką. Jest moją prześladowczynią oraz grafomanką, która posłużyła się ukradzionym mi tekstem. A Roman został wpisany przez Policję na listę bardzo schizofreników i stalkerów. Nigdy nie byliśmy razem, on tylko prześladując mnie potrafi śledzić mnie i łazić za mną przez cały dzień. Jest osobą, któ®a mnie wielokrotnie pobiła, bo nie potwierdzam jego urojeń.

Mam nadzieję, że to ostatecznie zamykę sprawę i polski fandom w końcu się ode mnie odpierdoli i przestanie mnie „leczyć” w nadziei, że jak mnie „wyleczą” to przyleci ta „prawdziwa Yennefer”, bo tak powiedziała wariatka Renata. Nie przyleci, bo Roman ukradł jej, paszport i dobrowadzić biciem, duszeniem i prześladowaniem do amnezji.

Powtarzam, nie życzę sobie żadnych odwiedzin w pracy. Avangarda to nie jest mój klub, to klub „Rennefer” czy kierują nim urojenia Renaty, Romana oraz jego siostry. Ich rodzice byli wywalani z klubu, gdy żył mój ojciec. Nie wiem, jak to się stało, że są tolerowani i kierują klubem.

Byłam przez ten gang schizofreników-wyłudzaczy zaszczuwana wiele razy. Nie będę ryzykować kolejnych obrażeń psychicznych oraz fizycznych. Wolę żyć spokojnie niż być przekonywana, że Roman jest „moim ukochanym mężem”. Owszem moja matka była okłamywana przez ten gang i Nycza w kwestii mojego zdrowia psychicznego oraz z kim spędzałam czas, ale naprawdę nie da się mi się wmówić, że byłam z Romanem, że mam dzieci i że Renata jest moją kuzynką. Nie da zmienić rzeczywistości tak, aby się zgadzała z urojeniami wariatów, można co najwyżej zniszczyć kogoś tak, że zaczyna dzielić urojenia schizofreników, gdy straci pamięć po zaszczuciu przez schizofreników (co jest najczęstszą przyczyną amnezji z powodów psychologicznych).

Z głębi mojego serca mam jedną prośbę – odpierdolcie się ode mnie i nie odwiedzajcie mnie nigdy w pracy. Nigdy nie prosiłam o rozmowy z politykami, nie chciałam być nękana i zaszczuwana przez durny i fanatyczny fandom, wielbiący schizofreników. Nie życzę sobie znowu być bita i wyzywana przez Krystynę i jej ojca na oczach studentów. Rozumiem takie zachowanie u wariatów, ale ci ludzie przekroczyli wszelkie granice.

Ale na całe szczęście nie grożą mi już wizyty z Avangardy, bo kurwy z mojej podstawówki upewniły się, że zniszczyły mi całe życie i nie mam już żadnych planów artystycznych. Jednocześnie udało im się oszukać wszystkich po raz kolejny i zachować staus quo i są nadal świętymi krowami w Avangardzie oraz są na garnuszku Andrzeja. Każda osoba, która pomaga tym schizofrenikom, jest moim osobistym wrogiem. Nie ludźcie się, że się ze mną dzielą. Podobno mają pieniądze też dla mnie, tak usłyszałam od nich, ale powiązane są z tym warunki, których nie mogę spełnić, bo nie potwierdzę urojeń Renaty, Anny, czy Romana. Z całą odpowiedzialnością (i mogę potwierdzić to przed Sądem) nikt nigdy w fandomie mi nie pomógł, nawet jeśli prosiłam o pomoc. A ja sama pomogłam wielu osobom.

Niektóre osoby chcę oglądać już tylko w Sądzie. Nie są to moi przyjaciele i nigdy nie byli. Nigdy nie powiedzieli słowa prawdy o mnie. Nie zaszczułam Yennefer, jak to mi się przypisuje, oni to zrobili. Sama zostałam wielorotnie zaszczuta.

Andrzeja też chcę oglądać już tylko w Sądzie, bo zniszczył mi całe życie, stojąc po stronie Romana i robiąc z niego kogoś ważnego dla mnie, z kim trzeba się kontaktować, jeśli ktoś chce ze mną rozmawiać. Potrafię sama siebie reprezentować, nie potrzebuję do tego „męża” szczególnie jeśli jest to schizofrneik, który nie ma ze mną nic wspólnego i tylko sabotuje wszystko, co robię, bo chce udowodnić, że jestem „kurwą” z jego urojeń, która nic nie potrafi.

Welcome to the desert of the real. Dla schizofreników zdrowi psychicznie ludzie to bateryjki, z których ciągną, ile się da i z których robią sobie niewolników, często zastraszając. Kochają tylko innych schizofreników.

Dodaj komentarz