Mieszkanie

Jak już wcześniej wspomniałam, Ravn (czyli wysoki blondyn Norweg, z którym mnie wiele osób widziało i z którym wzięłam ślub cywilny) przed swoją śmiercią kupił w Warszawie mieszkanie na moje nazwisko. Ravn został zabity w czasie konwentu w Warszawie. Nie towarzyszyłam mu, bo bałam się już atakujących mnie schizofreników, którzy mnie nękają od podstawówki. Mój świeżo poślubiony mąż zginął zabity przez tego samego człowieka, który zabił później Bartosza. Niestety pomimo jego przyznania się do winy (a przyznał się także do pedofilskiego gwałtu na mnie, gdy byłam w podstawówce) niewiele można mu zrobić, bo jest nieleczącym się schizofrenikiem, i prawo karne w Polsce jest w takim przypadku bezradne. Nie karze się ludzi chorych i nie ma w Polsce czegoś takiego jak obserwacja psychiatryczna w więzieniu. Ten morderca nie jest moim ojcem, chociaż lubi się za kogoś takiego podawać. Zaś Barbara nie jest moją matką, to też wariatka.

Działania tego gangu doprowadziły do mojej amnezji. Wykorzystują to do tej pory, aby mnie kontrolować. Doprowadzili do tego, że Roman, chociaż nie jest moim mężem, zaczął dostawać przelewy od rodziców Ravna. Prawnik zajmujący się jego majątkiem i prowadzący sprawy spadkowe został zakrzyczany i przekonany, że konto, które mu się podaje, jest moje. Przelewy miały mi umożliwić zamożne życie do momentu przeprowadzenia prawidłowego postępowania spadkowego. Nie muszę oczywiście dodawać, że nie zobaczyłam z tego ani jednej korony norweskiej, bo Roman zaczął cierpieć na urojenia, że pieniądze pochodzą z jego majątku. Jeżeli Roman mówił coś o Norwegii o swoim norweskim pochodzeniu w czasach podstawówki to dlatego, że zainspirował się postacią mojego ojca, którego dziadek był bardzo ważnym Norwegiem. Roman, jego siostra i kuzynka Renata znają mnie, dlatego że chodziliśmy do jednej szkoły. I jak to robią, schizofrenicy zebrali dokładny wywiad na temat mojej rodizny, zanim ruszyły ich wszystkie urojenia na mój temat. Nie jestem z nimi spokrewniona, a Roman nie jest moim mężem. Nie ma prawa używać ksywki Ravn.

Mieszkanie, które kupił prawdziwy Ravn, stało długo puste. Ja miałam po kolejnych atakach schizofreników – celowo jak myślę – odnawianą amnezję, co wykorzystywało nadal grono z mojej podstawówki. Cały czas przedstawiając się jako moja rodzina, zaczęli wmawiać wszystkim, że chcę, aby się tam wprowadzili i że ze mną o tym rozmawiali. Oczywista bzdura. Zostałam przez fanów z Warszawy postawiona w sytuacji, w której zaczęli mnie zmuszać do wyrażenia zgody, aby się schizofrenicy do tego mieszkania wprowadzili. Bo podobno już się zgodziłam, tylko nie pamiętam. Bardzo mi się nie podoba takie wykorzystywanie człowieka, którego zaszczuli schizofrenicy i który cierpi na amnezję. Całe życie wegetuję, ledwo wiążąc koniec z końcem, a ci schizofrenicy balują na mój koszt.

Zostalam postawiona w sytuacji, kiedy nie mogłam wyrazić sprzeciwu wobec ich chęci wprowadzenia się do mojego mieszkania. Udało mi się tylko wymóc na osobie, która ich tam wpuściła, aby założyła zamki do mojego pokoju oraz do mojej garderoby. Na całe szczęście, o ile mi wiadomo, jeszcze się tam nie włamali.

Po zamordowaniu prawdziwego Ravna wprowadziłam się do tego mieszkania i zamieszkałam z opiekującym się mną przyjacielem z fandomu, Bretem, który po jakimś czasie stał się moim narzeczonym. Zaleceniem psychologa było, abym nie mieszkała sama bo tak bolesnej stracie. Więc gdy Bret musiał wyjeżdzać, wracałam do mamy. Mój kot doskonale znał to mieszkanie i wędrował ze mną w te i we wte.

Roman i jego rodzina zajmują to mieszkanie bezprawnie. Osoby, które im to umożliwiły, muszą pomóc im w wyprowadzce oraz na własny koszt odnowić to mieszkanie. A jest to całkiem spory metraż.

Oczekuję też, że osoby, które czerpały finansową gratyfikację z tej sytuacji, w końcu oddadzą pieniądze, które zostały ukradzione, bo rodzina prawdziwego Ravna chciała mnie wspomagać finansowo, a nie chuja, z którym nie mam nic wspólnego.

Dodaj komentarz