Ubezwłasnowolnienie

Jak się okazało, zostałam nielegalnie decyzją polityczną ubezwłasnowolniona na początku lat dziewięćdziesiątych. Jest to dziwne, bo wygrałam proces w Sądzie Opiekuńczym i wszelkie rządania schizofrenika zostały odrzucone.

Przy czym schizofrenik Roman zachowywał się jak typowy schizofrenik – czyli wmawiał mi chorobę psychiczną, bo nie potwierdzałam jego urojeń. Dla psychologa klinicznego to codzienność i standardowe zachowanie, tak typowe, że aż nudne.

W Polsce Bezprawia i Niesprawiedliwości, jak się okazuje, decyzje sądów nie mają znaczenia. Schizofrenik uznał, że i tak będzie twierdził, że wygrał i że jako mój „mąż” mnie ubezwłasnowolnił i zaczął nielegalnie reprezentować. Samo to nie byłoby problemem, ale Barabara uznała, że będzie mus sekundować. Bo przecież „wie” od schizofreniczki Renaty, że moje zaświadczenie o stanie cywilnym nie jest moje. Moja mama też została przez nich określona wszędzie jako „chora psychicznie”.

Oczywiście, Roman nie miał żadnego dokumentu potwierdzającego jego wersję decyzji Sądu Opiekuńczego. Ale dla enablerów nie było to problemem, wszak „wiedzieli, jaka jest prawda”, bo siostry Romana im potwierdziły. Enablerzy Romana postanowili działać bez dokumentów, zamiast wysłać Romana po kolejną kopię decyzji, którą by łatwo uzyskał, ale nie chciał tego robić, bo wiedział, że przegrał w Sądzie. Taka przegrana nie jest problemem dla schizofrenika, wszak wie, że „powinno być inaczej”.

Decyzja Sądu, jaką dostała moja mama, znajduje się w archiwum policyjnym wraz z zaświadczeniem o moim zdrowiu psychicznych i przedstawionym w Sądzie zaświadczeniem o moim stanie psychicznym. Nigdy nie byłam ubezwłasnowolniona.

Pomimo tego, że wygrałam w Sądzie, enablerzy doprowadzili do tego, że prominentny polityk zaręczył bankowi, że musi słuchać Romana i go zrobiono w ten sposób osobą decyzjną w sprawie mojego majątku. Przypomnę – mieszkanie kupiłam w towarzystwie ówczesnego narzeczonego, który został potem zabity. Pieniądze miałam z nagrania z nim piosenki Kokomo. Była to „nasza” piosenka z filmu, w czasie którego mi się oświadczył. Pieniądze, które potem wpływały na konto, pochodziły i pochodzą ze spadku po moim norweskich narzeczonym. Nigdy nie nie należały do Romana.

Próbowałyśmy z mamą coś zrozumieć z tej sytuacji, ale nie potrafiłyśmy. Okazało się, że obcy facet jest upoważniony do decydowania o moim koncie i nie mogę wyprosić nielegalnych mieszkańców z mojego mieszkania. Nie byłyśmy w stanie wypłacić jakichkolwiek pieniędzy. Była to tragedia, bo mama potrzebowała potem pieniędzy na prywatną operację oczu. Nie wiem, dlaczego miałabym osobę, której nawet nie pamiętałam (prześladujących schizofreników się wypiera) prosić o moje pieniądze. Bardzo mi przykro, że w tej sytuacji nikt nam nie pomógł, chociaż prosiłam różne osoby, które byłe mi winne przysługi o pomoc. Nie taką miałam z nimi umowę.

Zostałam potem zaszczuta do wystąpienia amnezji, która praktycznie dopiero teraz ustępuje. Przeżyłam chwilową poprawę, dzięki której udało mi się przesłać informację o tym, co się dzieje, jednemu z moich byłych, z którym się związałam zaraz po śmierci narzeczonego. Nocowałam u niego zaraz po pogrzebie. Jest to też Norweg. Dzięki jego interwencji udało się znacznie ograniczyć wysokość przelewu z Norwegii do poziomu, który wystarcza do utrzymania mojego mieszkania, którego wszystkie koszty są spłacane poleceniem zapłaty. Bank płaci sam na podstawie rachunków z firm.

Nie jestem w stanie odzyskać kontroli nam moim kontem, nie potrafię też usunąc nielegalnych lokatorów z mojego mieszkania. Zniszczono mi całe życie pod dyktando groźnego schizofrenika. Nie dziwcie się, że dla mnie i moich norweskich krewnych Polska niewiele różni się od Somalii. Żadne prawo tu nie obowiązuje.

Edit: Przypomniałam sobie, że schizofrenik przyznał się do fałszerstwa. Szkoda, że Policja nie przeprowadziła prawidłowego śledztwa i nie naprawiła sytuacji, bo posiada prawidłowe dokumenty. A jeśli Policja zgubiła coś w swoim archiwum, to z całą pewnością detektyw może uzyskać kopie z archiwum Sądu Opiekuńczego. Fałszowanie dokumentów jest też czymś, co jest na liście typowych zagrań nieleczących się schizofreników, którzy koniecznie muszą udowodnić, że ich urojenia są prawdą.

Cała sprawa jest popisem takiego dyletanctwa i chujozy ze strony osób, które powinny mi pomóc, że spodziewam się porządnego audytu i wyciągnięcia konsekwencji wobec wszystkich winnych, także na Policji. Mam zamiar tępić wszystkie osoby, które mi nie pomogły. Nie jesteście moimi przyjaciółmi.

Dla przypomnienia (to NAPRAWDĘ mój dokument, a nie urojonej przyjaciółki Renaty, która ma być tą „prawdziwą Małgorzatą”, którą zna tylko Renata):

Screenshot

Dodaj komentarz