Tak się składa, że od podstawówki mam na karku schizofreników, którzy rozpowiadają masę bzdur na mój temat. Oprócz Romana, który ma urojenia, że jest moim mężem, groźną dla mnie wariatką jest Renata. Wbrew temu, co mówi, nie jest moją siostrą cioteczną, nasze pokrewieństwo to coś z jej urojeń.
Inne jej urojenie głosi, że chcę podjąć współpracę z GRU. W pewnym momencie zorientowałam się, że rozgłosiła to tak skutecznie, że dowiedziała się o tym Barbara, która bardzo zawsze chciała być politykiem i od podstawówki chce się mną „opiekować”, bo uwierzyła, że rozmawia z ludźmi z mojej rodziny i że potrzebuję jako osoba „zagrożona prostytucją” takiej „opieki”, która polegała na praniu mózgu i doprowadzania do takiego stanu, że traciłam pamięć i zaczynałam mówić takie rzeczy, że zgadzały się z urojeniami schizofreników. Z całą odpowiedzialnością muszę stwierdzić, że działania moich znajomych schizofreników oraz ich enablerów jak Barbara i Ryszard są o o wiele groźniejsze niż cokolwiek, co może spotkać na przykład psychologa współpracującego z wywiadem. Przy czym oczywiście i schizofrenicy, i wywiad potrafią ludzi zniszczyć, aby ich zmusić do współpracy. I moja opinia jest taka, że schizofrenicy są groźniejsi, bo agentów obcego wywiadu można deportować z zakazem wjazdu do kraju. Ze schizofrenikami nic się nie zrobi, bo chroni ich prawo, jako „chorych”.
Przy czym muszę zaznaczyć, że enablerzy są o wiele groźniejsi od samych schizofreników, bo używają swoich kontaktów oraz racjonalizują wszystko, co im powiedzą schizofrenicy. Do tego są o wiele bardziej wiarygodni niż schizofrenicy na przykład dla Policji. Enabler chroniący schizofrenika jest w stanie dotrzeć i działać w środowisku, w którym schizofrenik jest już skompromitowany oraz ręczyć za prawdomówność schizofrenika, bo wierzy już od dekad w jego słowa.
Wyrosłam w świecie, gdzie co krok niszczą mnie schizofrenicy oraz ich enablerzy. Już jako bardzo małe dziecko zwiedzałam poligon, bo mój wujek jest lekarzem wojskowym i czułam się tam bezpieczniejsza niż wśród głupich nauczycielek, które uwierzyły Renacie, że jestem „chora psychicznie” (bo nie potwierdzam słów schizofreników), czy że jestem (jak twierdzą schizofrenicy) „byłą prostytutką”.
Nie czuję się bezpiecznie w świecie, gdzie chora psychicznie Renata rozpowiada, że mój dziadek był Rosjaninem, a ja sama marzę, aby współpracować z GRU. Takie jej urojenia nie byłyby groźne, gdyby nie fakt, że od dzieciństwa zna Barbarę, która z dużym przekonaniem i jeszcze większą głupotą postanowiła zostać politykiem. Baba wybiera taką karierę, chociaż całkowicie nie potrafi przyjąć do wiadomości, że kontakty z obcymi dyplomatami należy zgłaszać służbom (i mam na myśli wywiad, a nie służących – jeżeli ktoś jest „w służbach” to nie znaczy, że jest pokojówką). Od samej Barbary usłyszałam, że przyjaźni się z rosyjskim attaché wojskowym, któremu bardzo lubiła przekazywać plotki. Nie dziwcie się więc, że GRU postanowiło dokonać próby rekrutacji waszej miłej autorki bloga. Przy czym agenci Rosji nie chcieli przyjąć do wiadomości, że wszystkie ich informacje na mój temat są błędne.
No cóż przyjaciele Barbary dostali już zakaz wjazdu na teren Polski. A ja nadal nie jestem agentką obcego wywiadu. I nie zmienię na ten temat zdania, więc bardzo proszę, aby obce agencje się ode mnie odwaliły.