Incele

Mam problemy nie tylko ze schizofrenikami (tutaj należy wymienić Renatę, jej matkę Barbarę oraz Romana)m ale też z imbecylami, których już poznałam w czasach podstawówki. Problem z imbecylami jest taki, że swoje informacje na mój temat czerpią z urojeń schizofreników, a są tak głupi – i to w medycznym sensie – że nie są w stanie zrozumieć konceptu choroby psychicznej. Stąd też te wszystkie nieprawdziwe plotki o mnie i moich wielbicielach. A także fałszywe oskarżenia o gwałty, które krążą po fandomie. Imbecyle, którzy chcieli koniecznie przekonać mnie, że jestem kimś innym, niż jestem i że powinnam robić dokładnie to, czego się ode mnie domagają, zniszczyli mi życie.

Po tym, gdy się Bret się ożenił, powinnam była być z Johnem. Facet podrywał mnie, gdy jeszcze byłam narzeczoną Breta. Niestety interwencje imbecyli i schizofreników oraz ich intrygi doprowadziły do samobójstwa Johna, które zresztą mi zapowiedział, bo był przekonany, że go nie chcę i że przez niego nie mogę sobie „przypomnieć”, że jestem „żoną” Romana. Wierzył, że bez niego będę szczęśliwa. A prawda jest taka, że sama byłam atakowana i straciłam pamięć, więc nie byłam w stanie polecieć do USA do Johna. I nie wiedziałam z którą niby Dorotą miałabym się kontaktować. Żadna Dorota z fandomu, czy Anglistyki, nigdy nie była moją przyjaciółką i nie utrzymywałam z nią kontaktu. Nie utrzymuję też kontaktu ze schizofrenikiem Romanem, wiec twierdzenie, że „Roman ma numer telefonu” (co zrobił też Andrzej) jest też czymś, co zablokowało mi kontakt ze wszystkimi. John nie był niestety w stanie wyjść poza to, co mu powiedzieli wariaci oraz imbecyle z moimi durnymi koleżankami. Ja nie byłam w stanie nic zrobić, chociaż chętnie bym do Stanów poleciała. Jak zwykle zostałam od wszystkich odcięta, a mnie bezprawnie reprezentowali ludzie, których uważam za swoich wrogów. Bez względu na to, jak bardzo mnie się zakatuje psychicznie (co latami robił Ryszard w ramach torturowania mnie i pseudo „psychoterapii”), nie „przypomnę” sobie, że „Roman jest moim mężem”. Wszystkie stwierdzenia Romana, jego siostry, Renaty czy jej matki Barbary pochodzą z ich urojeń i nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Imbecyle, przyjaciele Ryszarda ze szkoły specjalnej, uniemożliwili mi też wcześniej powrót do Breta, bo byli przekonani, że urojenia Anny, że jest związana z Bretem, są prawdziwe. Fizycznie porwali mnie, gdy rozmawiałam z Johnem i Bretem w czasie warszawskiego konwentu. Zostałam wtedy sterroryzowana i zniszczono mi po raz kolejny życie, rozpowiadając kłamstwa na mój temat i doprowadzając do amnezji w ramach „terapii”.

Przypomniałam sobie rozmowę, w czasie której dowiedziałam, że Ryszard i Barbara (a przynajmniej ten prześladujący mnie imbecyl, który jest niskim brunecikiem) nie są małżeństwem. Widziałam ich tak często razem, że wytworzyłam sobie nieprawdziwy obraz. Według tego, co wiem, ten Ryszard jest singlem po szkole specjalnej. Niestety od czasów mojego dzieciństwa żywi obsesję na moim punkcie podsycaną urojeniami Barbary raz jej córki. Przy czym skurwysyn sam chciał mnie zdobyć. Jego znajomi imbecyle z fandomu zawarli pakt według którego, jeśli nie jestem związana z Romanem, mam związać się z Ryszardem.

Tak się składa, że żadnego z nich nigdy nie zaakceptuję. Zniszczyli mi kolejny związek, bo zaręczyłam się z A. i to im się nie spodobało. Niestety Barbara postanowiła schizofrenicznie „przeznaczyć” go pani P. Mój narzeczony został podobnie jak ja brutalnie zaatakowany przez warszawski gang schizofreników oraz imbecyli i zniszczono mu zdrowie psychiczne, chociaż nie tak bardzo jak mnie. Bez względu na to, co zrobią schizofrenicy oraz imbecyle z Warszawy A. w życiu nie „przypomni”, że kocha panią P.

Naprawdę jestem osobą, za którą się podaję. W życiu nie byłam związana ani z Romanem, ani z Ryszardem i nie dam się do zmusić do związku z żadnym z nich, a Barbara nie jest moją matką. Idiotkom, z którymi studiowałam tłumaczyłam, że moja mama jest brunetką i Barbara to wariatka, która mnie prześladuje – jeśli robiły cokolwiek pod jej dyktando, powinny trafić do więzienia, bo łamały prawo i kłamały świadomie). Mój ojciec niestety nie zdawał sobie sprawy, kogo przyjął do klubu i jak dwulicowi są jego „przyjaciele”. Avangarda, nie reagując poprawnie na moje skargi na to, co się dzieje na konwentach zniszczyła mi życie. Tak się składa, że była żona Johna rozwiodła się z nim jeszcze w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Jeżeli ktoś zna inną wersję to są to pomówienia schizofreników oraz imbecyli.

Gdyby nie debilizm niektórych moich koleżanek, John by żył. Nie dziwię się, że jego była żona chce krwi. Ja też.

Ryszard, o którym piszę, niski brunecik, przypomnę, nie jest mężem Barbary, czy ojcem Renaty, chociaż tak często się pokazywał w ich towarzystwie, że myślałam, że są rodziną. Jest durnym incelem, który mie prześladuje od dzieciństwa, bo od dzieciństwa ma na moim punkcie obsesję. Rozpowiada, że tak jak on byłam w szkole specjalnej, ale bardzo ostro przestrzelił. Bez względu na kłamstwa, jakie opowiada, nie dam się zmusić do kontaktów z nim. Swoimi kłamstwami zniszczył mi wielokrotnie życie, także w podstawówce, torpedując mi moją karierę sportową i związek z Piotrem. Próbował mi uniemożliwić też studia, aby „pasowała” do niego czy Romana. Naprawdę studia nie były dla mnie trudne i z dziką radością brałam udział też w programach zaocznych czy wieczorowych, ciągnąc bez problemu równolegle studia dzienne. Była to frajda i przyjemność. Chociaż od tych imbecyli słyszałam, że „nie wolno tyle studiować”.

Mam nadzieję, że ten skurwysyn już w życiu nie będzie wysłuchiwany podobnie jak jego znajomi schizofrenicy. Ten gang musi się ode mnie w końcu odpierdolić. Serio, są tak brutalni, że znowu z ich powodu będę musiała kupić sobie psa i wychować go na psa obronnego. Bo zapowiedzieli mi, że jeśli się postawię i obronie skutecznie przed ich kłamstwami online, to będą mnie nękać w domu. A niestety wiedzą, gdzie mieszkam.