Nadal czekam

Nadal czekam na przeprosiny enablerów gangu schizofreników z mojej podstawówki – czyli między innymi ludzi, którzy wspierali Romana oraz Renatę wraz z ich równie chorymi psychicznie krewnymi. Należy mi się te przeprosiny, wziąwszy pod uwagę, że wspomniani enalberzy uznali, że mogą brutalnie na prośbę wariatów ingerować w moje życie.

Jak rozumiem część z tych ludzi kierowała się chęcią osłonienia mnie przed pozwem karnym, bo takimi groźbami – zupełnie nie mającymi żadnego podłoża – szantażowała mnie Renata oraz równie chora psychicznie Anna. Wszystkie ich oskarżenia wynikają z choroby, która nazywa się schizofrenia paranoidalna. Przeczytałam dosyć podręczników psychiatrycznych, próbując je zrozumieć, żeby nie zmieniać stanowiska. Żadna z tych pań nie jest ani moją przyjaciółką, ani siostrą cioteczną, czy też szwagierką. Moja mama nie miała siostry, a ja męża, więc jakakolwiek „szwagierka” czy „siostra cioteczna” po prostu nie istnieje. To są urojenia Smeagola (czyli wariatki, która podaje się za byłą Breta i ukradła mi pierścionek zaręczynowy) oraz Rennefer (czyli wariatki, która ma urojenia, że jest Yennefer). Dla profanów dodam, że Yennefer w świecie fantastyki to jednoznacznie jest córka Mariana Wieczorka, czyli dla wszystkich nieświadomych a zaintersowanych jestem to ja, czyli osoba, która koncepcyjnie brała udział w kilku projektach, także muzycznych i stąd oburzenie moich przyjaciół ze Stanów i Wielkiej Brytanii, (ach no i nie zapominajmy o Skandynawach, którzy też mnie znają i lubią) na osoby, które postanowiły mnie tępić i wmawiać mi, że jestem nikim. Dochodzi do tego katastrofalny wpływ fanów fantastyki na moje życie osobiste, bo okazało się, że nie wolno mi kochać ludzi, których sama sobie wybiorę, bo mam robić wszystko pod dyktando wariata Romana i jego siostry oraz Renaty.

Kurwa nie ugnę się i ci schizofrenicy nie będą mnie „leczyć” i wmawiać mi, że muszę zaakceptować Romana bo „tylko on mi został”. Jest to wariat, z którym nigdy nie byłam w związku i nie dam się do tego zmusić. Walczę z nim od dzieciństwa i w końcu wygram. Bo ucieknę, jak mój ojciec uciekł z Francji przed wariatką, która twierdziła, że jest jego „żoną”.

Przy tych wszystkich skandalach (także z nagrodą Zajdla) zamierzam się już zapełnię wycofać z fantastyki. Wbrew naciskom nie będę kończyć cyklu o Sidrelu. Nie warto w tym klimacie. Istnieje ilość upokorzeń, jakie pisarz czy artysta może znieść, zanim się wycofa. Moja wytrzymałość na niezasłużone razy już się skończyła.

Świat fantastyki zniszczył mi całe życie, podczas gdy tylko metale mnie rozumieli i ratowali.

Jestem na tyle dorosła, że wiem, co ma sens, a co nie ma.

Mam nadzieję, że wpadnę na pomysł jakiegoś kryminału. Ludzie dobrze wychodzą na przejściu do mainstreamu literackiego lub do innego gatunku, nie tylko ja poszłam tą drogą.