Prevost

Przy wyborze Prevosta na papieża wspomniałam o ciążących na nim oskarżeniach, które mówią o nim jako o osobie, która chroniła pedofila. Słyszałam obronę tego człowieka z ust kogoś z Kościoła, który bywa na warszawskich konwentach. Muszę więc to skomentować, bo jest to człowiek, który jednocześnie niszczył mnie, mojego Tatę i krewnych, posługując się pomówieniami, do jakich posuwali się schizofrenicy z mojej podstawówki wraz z enablerami z fandomu.

Jest to bardzo zabawne, że w przypadku prawicy i Kościoła oskarżenia o pedofilię są zamiatane pod dywan jako wysuwane przez wariatów, a jednak w przypadku mojej rodziny można bezkarnie ze mnie i mojej matki robić tępe byłe prostytutki, a z mojego ojca groźnego przestępcę. Podczas gdy prawda jest zupełnie inne i jesteśmy niewinnymi ofiarami pewnej schizofrenicznej rodziny, których dzieci poznałam w szkole. Nie ma między nami żadnej innej relacji.

Lewicowość mojej rodziny oraz nasz ateizm to nie jest „nihilizm moralny” jak w pewnym momencie usłyszałam. Dno moralne i etyczne prezentują osoby, które atakują mnie od dawna i swoimi brutalnymi atakami doprowadziły do takiego stanu, że prawie popełniłam samobójstwo i nadal jeszcze borykam się z psychologicznymi konsekwencjami traumy i zaszczucia.

Domagam się równego traktowania i skoro Prevost został uniewinionny, bo pomawiała go wariatka, to mój Tata także zasługuje na publiczne przeprosiny w mediach. Przeprosiny powinna dostać też reszta mojej rodziny. Nie interesuje mnie fakt, że warszawskim fandomem rządzi wariatka z mojej podstawówki wraz z idiotką zakochaną w udającym księcia schizofreniku. Tak brutalne napady na mnie i moich krewnych nigdy nie powinny mieć miejsca. Ludzie, którzy dopuścili się samosądu i lynczu, udowodnili tym, że są skrajne zdemoralizowani (kryminolodzy i psychoterapeuci mają swoje metody oceniania demoralizacji), więc nie są osobami, z którymi chcę mieć jakiekolwiek kontakty. Wyczerpałam wszystkie możliwości polubownego załatwienia sprawy. Poddaję się i od tego momentu gówno mnie obchodzi Avangarda czy w ogóle fandom. Tak samo, jak wtedy gdy byłam nastolatką i jako przyjaciel z fandomu Bret mnie wyciągał z depresji po kolejnym zaszczuciu przez schizofreników, sram na to środowisko i nie chcę was znać. Ale przeciwnie niż wtedy mam argumenty tłumaczące, dlaczego lepiej dla mnie nie pokazywać się w polskim fandomie i dlaczego jestem tak bardzo obrażona. Macie pecha, kurwy, bo wychodzę z amnezji i nie potwierdzę urojeń Renaty czy Romana!

Klątwa na was i na wasz dobytek!!!

Dodaj komentarz