Jak już wspomniałam wcześniej, chodziłam do podstawówki z trójką psychicznie chorych dzieci. Już w szkole były winne bullyingu, bo jak to schizofrenicy stworzyły wokół siebie gang popierających ich i broniących idiotów. Te wszystkie osoby pognały za mną i moimi bliskimi do fandomu i ponownie, jak to schizofenicy, zaczęli szczuć ludzi na mnie i moich rodziców. Wszyscy się bardzo przejęli ich urojeniami.
Wśród osób, które ci schizofrenicy ściągali do mojej podstawówki, byli państwo B. także państwo Ch. ze swoją córeczką. Owi szlachcice bardzo się przejęli opowieściami schizofreników o ich norweskim pochodzeniu oraz szlachectwie i o mnie jako „nawróconej kurwie”. Nie miało znaczenia, że Klub Szlachecki poinformowałby ich, że przechwałki Romana i jego rodziny to bzdura i że to mój pradziadek był norweskim arystokratą. Szlachcice nie mieli prawa zachować się tak, jak się zachowali, bo mieli obowiązek zweryfikować wszystko w Klubie i nie mam na myśli klub fantastyki. Zamiast tego, wbrew temu, że nienawidzę Romana od dziecka i w życiu nie chciałam się z nim wiązać, uznali że stoję ich córeczce na drodze do serca i ręki samozwańczego norweskiego „księcia” Romana, w którym się zakochali. POdobnie pan B. zakochał się w Renatce. Zrobili wszystko, aby mnie i mojego Tatę zaszczuć w fandomie i umożliwić bezkarne działanie bardzo niebezpiecznym schizofrenikom, pedofilom i mordercom. A przede wszystkim zawodowym oszustom, którzy na moje konto wyszarpali bardzo dużo kasy od rodziny Ravna i kilku innych osób.
No cóż, pewnie myśleli, że zasłużą sobie tym na wejście do arystokracji.
Panna Ch. od tamtego momentu mnie nienawidzi, nauczyła się kłamać i intrygować już jako dziecko. Mści się za to, że nie wyszła za Romana. Muszę ją rozczarować, jest do wzięcia od zawsze, tylko by musiała go leczyć i pogodzić się z tym, że to żaba, a nie książę. Pocałowała go na którymś z konwentów, ale nie zmieliło go to w księcia. Naprawdę nie musiałam dawać mu rozwodu, bo nigdy nie mieliśmy ślubu. I już parę razy udowadniałam to różnym osobom, wyciągając z urzędu zaświadczenie o stanie cywilnym. Nie mieści mi się w głowie, jak bardzo jest głupia wielbicielka schizofrenika Romana panna Ch. Jeje matka była równie głupia. Tłumaczy to, ich zachowanie i zaszczucie mnie w klubie fantastyki, a także na arenie międzynarodowej fandomu.
Niestety panna Ch. musi się podogodzić z tym, że jej własna matka zrobiła jej bardzo dużą krzywdę, bo współpracowała ze schizofrenikami i wbiła jej do głowy, że ma wyjść za „księcia”, którego znalazła sobie w mojej podstawówce. Nie ja zniszczyłam pannie Ch. życie. Ona zniszczyła mojego Tatę, mnie oraz cały fandom, tak energicznie zabiegała o spełnienie chorych marzeń schizofreników z mojej podstawówki.
To nieprawda, że ukradłam im mieszkanie. Też jest nieprawdą, że ukradziono im wielki majątek i pałac w Norwegii. To wszystko jest niczym innym, jak bajaniem pochodzącym ze schizofrenicznych urojeń tej chorej rodziny. Była szansa ich leczyć w latach siedemdziesiątych, ale dostali pomoc od państwa B. a także państwa Ch., którzy postanowili podtrzymać ich wszystkie urojenia. Biegły sądowy, który zabiegał o ich hospitalizacje, załamał ręce, bo tak ci schizofrenicy shardzieli, że nic się nie dało zrobić.
Niech panna Ch. ma pretensje już tylko do siebie, bo zniszczyła mnie i całe moje życie. Była tak ambitna w swoim dążeniu do anihilacji pamięci o Marianie Wieczorku, że rozpuściła ploty w każdym środowisku, także amerykańskich fanów, skłócając mnie ze wszystkimi.
Nic nie zrobi teraz, aby naprawić sytuację. Mogę tylko zaoferować całej Avangardzie moją nienawiść i pogardę, dla ludzi, którzy pomagali jej mnie zniszczyć. Nie interesuje mnie los Avangardy, ale wiem, że nie spełni się już marzenie Piotra, aby to był mój klub i jednocześnie najlepszy klub fantastyki na świecie. Nie jest to nawet najlepszy klub w Polsce. Proponuję wygasić działalność tego klubu, bo zajmował się tylko niszczeniem rynku fantastyki i popierał grafomanię i złodziejstwo. Nie mówiąc już o pedofilach, którzy byli przez klub ratowani.
Moja wersja, ratująca reputację Taty, ma potwierdzenie we wszystkich dokumentach zgromadzonych przez Policję już w latach siedemdziesiątych. Więc bardzo grzecznie proszę odpierdolić się ode mnie. To że mój Tata został także amerykańskim twórcom i fanom przedstawiony jako niebezpieczny przestępca i jako osoba chora psychicznie, więc odsunęli się od niego i ode mnie wcześniejsi „przyjaciele” z fandomu, jest takim skandalem, że osoby winne muszą dostać zarzuty karne. Jestem dokładnie tą osobą, z którą się podaję. Mieszkam tam, gdzie mieszkałam już jako dziecko i jest to jeden z moich adresów znanych Amerykańskiej Ambasadzie. Amerykanie mają zwyczaj indentyfikować ludzi po adresie zamieszkania i się nigdy nie mylą. Tutaj też się nie mylą, kurwa!
Warszawski fandom zniszczył mnie już w podstawówce, wierząc schizofrenikom, że to oni są moją rodziną i że mam urojenia, że jestem córką Mariana i Heleny. Nie ma pomiędzy mną a Avangardą przyjaźni od tamtego momentu tak naprawdę. Niech ci ludzie nie mówią, że są moim klubem. Wielokrotnie sabotowali mi karierę, odcinając mnie od ludzi, którzy chcieli się ze mną skontaktować i uzasadniali to tym, że mam najpierw przeprosić za ojca. I „oddać” Renacie mieszkanie. Nie zamierzam przepraszać za swojego Tatę, ani tym bardziej za ojca Romana, bo to on jest znanym Policji pedofilem. Mój Tata był zawsze niewinny. Mokotowskie mieszkanie jest moje, a schizofeniczka Renata nie ma i nigdy nie miała prawa zgłaszać do niego pretensji.
Chamstwem było, że gang schizofreników z Avangardy wyganiał mnie z konwentów i w pewnym momencie dosłownie wyniósł mnie, fizycznie nieumożliwiając rozmowę z Bretem i Johnem. Nikt z polskiego fandomu mnie nie bronił. Nie pomagał mi w walce z niebezpiecznymi schizofrenikami.
Policja działa zgodnie z bardzo niedoskonałymi przepisami, które uniemożliwiają sensowną ochronę takich osób jak ja. Praktycznie mogą tylko wyprowadzać schizofreników, którzy bezprawnie wchodzą do mieszkań lub miejsca pracy. Prokuratura czeka, aż ofiara zaszczucia odzyska pamięć, bo musi zeznawać, ale bardzo często nie udaje się doczekać. W innych krajach wystarczą dokumenty zebrane przez Policję i zeznania oraz opinie biegłych. Ofiary nie muszą zeznawać. Zamiast tego w Polsce ofiary raz za razem przechodzą piekło kolejnych ataków, co w końcu zawsze kończy się albo zabójswem albo śmiercią niewinnych ofiar, takich jak moja przyjaciółka Klicka.
Proponuję, aby PiS i inni politycy zajęli się zmienianiem prawa, aby je dopasować do cywilizowanych standardów, zamiast zaszczuwania w fandomie ofiar schizofreników. Akurat psycholodzy wiedzą, że schizofenicy potrafią dotrzeć praktycznie do każdego ze swoją psychozą i każdego urobić, więc nie trzeba było mi tego udowadniać. Jedynym efektem tego jest taki, że straciłam już zupełnie szacunek praktycznie dla wszystkich w polskim fandomie.
A schizofrenicy znowu po doprowadzeniu mnie na skraj samobójczej śmierci oraz wywoławszy amnezję, odtrąbili zwycięstwo i rozpowiedzili wszystkim, że „dziękowałam za ratunek, bo mnie uratowali”, więc staus quo został zachowany. Wszyscy są szczęsliwi, szczególnie plagiatorka, która spodziewa się przeprosin. A ja ledwo się uratowałam, bo zostałam zaszczuta gorzej niż kiedykolwiek wcześniej i zniszczono mi życie już do reszty, odbierając ostatnia szanse na macierzyństwo i ułożenie sobie życia. Szczególnie „zaopiekowano” się momi sportowymi ambicjami, niszcząc zabiegi klubu sportowego, abym wróciła formy startowej. Bo wtedy wystarczyło tylko, abym zrzuciła w zdrowy sposób wagę. Ale kurwy schizofrneiczki postanowiły mnie zaszczuć, „lecząc z anoreksji”. Gwarantuję, że w życiu nie miałam anoreksji, tylko wywołany przez zaszczucie binge eating disorder, bo „zaprogramowano” mnie w czasie prania móżgu na obżarstwo. Zresztą tak samo kilka razy została zniszczona Agnieszka.
A co ja na to? Jedyne, co mogę teraz robić, to posłużyć się starym słowiańskim zawołaniem – a chuj wam w dupę!!!
Zresztę myślę, że to przekleństwo ma swój odpowiednik w każdym języku.
Kyss meg i ræva!!!