Jeden z mitów współczesnej psychiatrii mówi, że schizofrenicy są nieszkodliwi. Jest to straszliwie krzywdzące dla ich ofiar. Znaczy się, zrozumcie mnie dobrze, jedna z moich przyjaciółek to lecząca się schizofreniczka, której ojciec próbował w czasie psychozy zabić siekierą matkę. Wiedziałam o historii jej ojca, który już potem się leczył, więc gdy moja przyjaciółka zaczęła u siebie w pracy kampanię oszczerstw wobec jednej ze współpracownic i o tym mi powiedziała, zaczęłam akcję ratowania jej i przekonywania, że może też powinna się leczyć. Udało się kobietę uratować, jest lubiana, ma męża i dzieci. Na lekach jest jedną z najmilszych osób na świecie.
Rozumiem więc chęć zapewnienia osobom chorym psychiatrycznie społecznej akceptacji, ale są granice. Nie można twierdzić, że nieleczący się schizofrenik nie jest groźny. Tak się składa, że znam też podręczniki profilerów i jeden z nich opisuje typowe przestępstwa popełniane przez schizofreników. Niestety to nie jest choroba, która – jak inne choroby psychiczne – krzywdzi tylko pacjenta. Schizofrenicy zadręczają otoczenie fałszywymi oskarżeniami, także o chorobę psychiczną i nieudolnymi próbami „leczenia” ludzi, którzy nie potwierdzają ich urojeń. Przy czym bardzo często podają się za osoby z rodziny swoich ofiar. Większość nieleczących się schizofreników popełnia przestępstwa, bo mają problemy z utrzymaniem pracy i starają się przeżyć, jak potrafią. Przy czym, cierpiąc na urojenia podszyte zazdrością i chęcią dorobienia się, kradną i oszukują, aby wyłudzić pieniądze. Schizofrenik potrafi dotrzeć praktycznie do każdego i wciągnąć każdego w swoje urojenia i nakłonić, aby wziął udział w schizofrenicznych intrygach. Schizofrenicy to bardzo często paranoicy przedstawiający się jako ofiary, więc ich pomocnicy zakatowują nieszczęśliwych ludzi, którzy niczemu nie zawinili, przekonani, że stoją po stronie dobra i naprawiają świat.
Prześladujący mnie schizofrenicy stracili nieraz pracę, szczególnie, gdy próbowali w swoich sklepach przekonać swoich szefów, że nie można mnie obsługiwać, bo „jestem kurwą”. Tak się składa, że mam prawo robić zakupy w sklepach w swojej dzielnicy. To oni powinni zachować spokój, a nie mnie atakować. Naprawdę nie doprowadziłam do zwolnienia jakiegokolwiek schizofrenika kłamstwami czy pomówieniami. Nie jestem ani kurwą, ani złodziejką, więc wyzywanie mnie w taki sposób kończy się naganą. Mam takie same prawa jak inni klienci.
Oprócz psychologii społecznej i klinicznej zdobyłam też wiedzę profilerów na temat chorób psychicznych i jak rozpoznawać ludzi chorych psychicznie. Profilerzy mają swoje sposoby – na przykład schizofrenicy bardzo często pracują w sklepach spożywczych, bo mają dostęp do przecenionych lub przeterminowanych produktów. Schizofrenicy nie potrafią rządzić się pieniędzmi, więc praca w sklepie spożywczym ich ratuje, bo mają, co jeść. Oczywiście są też inne rzeczy, na jakie profiler zwraca uwagę, ale wszystkie polegają na podobnych kategoryzacjach.
Dodatkowo z powodu związku z Michałem miałam jako studentka dostęp do biblioteki jego ojca, profesora psychiatrii. Też przeczytałam, co się dało z jego podręczników, chociaż tutaj nie zdobywałam żadnych formalnych zaliczeń. Od dziecka byłam przyzwyczajona do podczytywania podręczników medycznych mojej siostry i matki, więc nie napotkałam żadnej bariery. Moja matka i siotra pracowały jako neurolożki.
Bardzo proszę, nie kłóćcie się ze mną na temat schizofreników, bo i tak najprawdopodobniej wiem więcej. Naprawdę potrafią zakatować swoje ofiary na śmierć i wykończyć całe rodziny. Doprowadzają do samobójstw dzieci, którymi się opiekują, oraz próbują mniej lub bardziej skutecznie zabić ich rodziców. Wszystko w nadziei, że odziedziczą majątek. Niestety mają bardzo silne urojenia, że dziedziczą na podstawie jakiegoś urojonego testamentu.
NIkt nigdy nie powinien mnie na zamówienie schizofreników nielegalnie ubezwłanowolnić i doprowadzić do zmowy środowiska przeciwko mnie. Podręcznik biegłego na ten temat też sobie przyswoiłam. Amnezja nie jest podstawą do ubezłasnowolnienia. Co więcej, idzie się za pacjentem, bo bardzo często chce go kontrolować właśnie schizofrenik, który doprowadził do amnezji. To pacjent decyduje, z kim chce rozmawiać, bo rozpoznaje osoby, które go skrzywdziły, nawet jeśli nie pamieta konkretnych wydarzeń. Wystarczy, że protestuje przeciw zostawianiu go sam na sam ze schizofrenikiem. Niestety takie łamanie mojej woli i psychiki to coś, co spotkało mnie wiele razy.
Ubezwłasnowolnienie jest czymś, co przebiega przed Sądem, a nie podstawie zmowy środowiska. Jest to właściwa droga postępowania, bo Policja ma swoje materiały i wie, kto jest winny amnezji i na kogo były skargi. Może wypowiedzieć się też prawdziwa rodzina. Jestem bardzo niezadowolona z postępowania fandomu, którego liczne osoby zmówiły się przeciwko mnie i uznały, że wyznaczą – całkowicie nielegalnie – prześladującego mnie schizofrenika na mojego „opiekuna prawnego”. Nic takiego nigdy nie miało nigdy miejsca. Ani to nie jest mój mąż, ani „opiekun prawny”, nigdy nie miałam opiekuna prawnego, więc przedstawianie kogokolwiek, szczególnie Romana, jako mojego „prawnego opiekuna” jest przestępstwem. I mam nadzieję, że ta osoba zostanie postawiona przed Sądem i odpowie za swoje przestępstwa, i złamanie mi życia. Nikt nigdy nie pokazał żadnych dokumentów, które by świadczyły, że ktokolwiek został wyznaczony na mojego „opiekuna”. Nie przyjmę też argmentu, że „Romana wyznaczył mi Kościół”
Nie chcę oglądać już nigdy więcej tego głupiego człowieka, który tak mną się „zaopiekował” i wmówił środowisku, że wszystkie moje sprawy trzeba przepuszczać przez kogoś niż ja.
Tutaj sobie wklejcie dowolne przekleństwo. Możecie wybrać z tych, które już są na blogu. Zniszczyliście mi całe życie. I wiem, że jeszcze latami będę stawać na nogi.