Spotkało mnie nie tylko dużo zła ze strony schizofreników, ale także ze strony tak zwanych przyjaciół. Gdy całkowicie nielegalnie zaczęli mnie kontrolować schizofrenicy, w fandomie pojawiły się w fandomie żarty ze mnie. Gdy tylko wspomniano coś o Ravnie i robiłam dziwną minę, bo nie przypominałam go sobie, słyszałam powiedziane z rozbawieniem „nie, nie przejmuj się, ty masz amnezję”. W życiu nie spodziewałam, że ktoś po atakach schizofreników, będzie tak traktowany. Zamiast pomóc mi wyjść z amnezji z powodów psychologicznych, to tak zwani przyjaciele zostawili mnie na lodzie i praktycznie na łasce moich największych wrogów, czyli schizofreników z mojej podstawówki, z powodu których wiele razy prowadziłam akcje, które miały ludziom uświadomość, że nie są ze mną spokrewnieni.
Nie tylko nikt mi nie pomógł, ale schizofrenicy oraz ich enablerzy (także ciągnący zyski z tego, co ukradli schizofrenicy) wręcz dbali o to, abym nigdy nie odzyskała pamięci. Moje rozmowy z różnymi osobami kończyły sie z reguły tak, że „oni wezwą Romana, to ci znowu polepszy”. Nie wątpię, że z punktu widzenia zawodowych oszustów oraz schizofreników moja pogłębiona amnezja, bo takie były konsekwencje pojawienia się Romana, była „polepszeniem”, bo dalej mogli kraść bezkarnie, a ja byłam bezradna. Istnieje coś takiego, co ja nazywam Ravn’s estate, z której powinna czerpać tylko wdowa po nim, a nie przypadkowi schizofrenicy wykorzystujący jej amnezję, do której zresztą doprowadzili. Nie powinni byli nigdy dostawać żadnych przelewów, bo tak nie widziałam z nich ani złotówki. Zakładam, że udało im się roztrwonić wszystkie pieniądze, które zostały. Nie zdziwiłabym się, gdyby sprzedali także dom, który Ravn kupił przed ślubem.
W pewnym momencie udało mi się zakręcić kurki z kasą, która się Romanowi nie należała. Zostałam za to tak zakatowana psychicznie, że ledwo przeżyłam. A za co znienawidziłam Adama? Że mi w tej sytuacji nie pomógł i nie liczył się dla niego mój stan psychiczny i to czy mogę odpowiednio zacząć zarządzać swoimi sprawami. Za to sam mi zrobił pranie mózgu, podobnie jak jego ojciec i jego brat. Właśnie za to dostał zjebkę życia. Adama nigdy nie kochałam, to miała być małżeństwo z rozsądku, żebym nie była sama. Nie pomogła też schizofreniczka Anna, która już lata wcześniej fałszywie twierdziła, że jest jego ukochaną. Jest to kobieta, która przeżywała urojone romanse i zachodziła w urojoną ciążę z każdym z moich facetów. Wiele lat wcześniej poróżniła mnie też ostatecznie z Michałem. Jak widać do swoich urojeń nie potrzebuje, aby mój facet był gwiazdą. Nie potrzebuje też jakichkolwiek umiejętności czy znajomości metalu, aby twierdzić, że jest „skrzywdzoną wokalistką Burzum”. Od siebie dodam tylko, że Burzum nigdy nie nagrywało z żadną wokalistką.
Powiem wprost tak – powinniście bardzo się przejmować, że czegoś nie pamiętam i pomagać mi odzyskać pamięć. Ale oczywiście nie mam na myśli urojeń, które swobodnie wbijali mi do głowy schizofrenicy z mojej podstawówki, niszcząc mi życie i psychikę. To, że oni mieli swobodny dostęp do mnie, a nie moi prawdziwi przyjaciele, sprawiło że straciłam resztę życia i o mało co się nie zabiłam. Bardzo nie dziękuję ludziom, którzy ich wspierali. Każda osoba, która pomogła schizofrenikom w prześladowaniu mnie powinna iść do więzienia. To schizofrenicy z reguły są winni amnezji z przyczyn psychologicznych.
Bardzo chciałabym wiedzieć, co w zasadzie kierowało ludźmi, którzy uważali, że będą się ze mną kontaktować tylko przez schizofrenika Romana, z którym nie chcę mieć nic wspólnego od dziecka. Czy to był debilizm, złośliwość, czy seksizm? Czy cheć zniszczenia mnie?
Dlaczego ludzie uwierzyli, że nie wolno mi odzyskać pamieci? Oczywiście wiem, że nie byłoby to na rękę schizofrenikom, bo zaprzeczyłabym od razu ich wersjom róznych wydarzeń, ale nie rozumiem motywacji innych osób, które mnie odcięły od ludzi, z którymi chciałabym wpółpracować i rozmawiać.
Nikt nie miał prawa mnie ubezwłasnowolnić. Nikt nie miał prawa mnie traktować, jak zabawne głupie dziecko, z którego należy się nabijać, bo czegoś nie pamięta. To wcale nie było zabawne, bo naruszono w ten sposób moje prawa człowieka. Mam dosyć takiego traktowania i takich tępych fiutów, którzy niby mnie kochają od zawsze.
Osobne karne kutasy dla Policji, która nic nie zrobiła i obserwowała kolejne stadia zarąbywania i okradania mnie od roku 1988. Ukradziono mi także bezkanie reputacje i autorstwo róznych tekstów czy pomysłów. Schizofreniczki przypisywały sobie, że są autorkami wszystkiego, co tylk stworzyłam.
Sram na fandom, który zostawił mnie bez pomocy, za to mnie zaszczuł i zniszczył pod dyktando schizofreników. Po raz kolejny – w Warszawie nie ma klubu fantastyki. Odpierdolcie się ode mnie!!!