Wiele lat dawałam odpór schizofrenikom, którzy twierdzili, że są skrzywdzonymi bogaczami i moją rodziną. Niestety w pewnym momencie dowiedzieli się o istnieniu mieszkania, które kupił dla mnie Ravn (ten prawdziwy, czyli Norweg) przed śmiercią. Zażądali kluczy od osoby, która je przechowywała, bo twierdzili, że ja chcę, aby się tam wprowadzili. Zostałam praktycznie sterroryzowana przez wspólnych znajomych i w ten sposób się tam ulokowali.
Mieszkanie jest na tyle duże i luksusowe, że przekonali wielu w ten sposób, że rzeczywiście są bogaczami z Norwegii, a przelewy, które miały iść na moje konto, jako zapomoga od rodziców zmarłego męża, pochodzą z zysków z ich majątku. Prawda jest taka, że to były – jak to już powiedziałam – przelewy od rodziców Ravna, które miały mi pomóc przetrwać do momentu, aż będę w stanie zakończyć postępowanie spadkowe. Do tej pory to nie nastąpiło. Pewnie dlatego, że fandomowi „psychiatrzy” i „psycholodzy” stanęli po stronie schizofreników i zamiast mi pomóc, utrwalali amnezję i wmawiali nieprawdę, czyli wersje prosto z urojeń schizofreników. Rodzice mojego zmarłego meża nie wiedzieli za co tak naprawdę im płacą. Całe to grono ładnie się obłowiło, niszcząc mi życie i psychikę. Byli przekonani, że z powodu złośliwości zablokowałam przejęcie pieniędzy przez Romana, którego uważali – całkowicie fałszywie – za mojego męża oraz prawowitego właściciela majątku.
Jak wielu innych ten schizofrenik nadal ma nadzieję, że przejmie spadek po moim mężu. Oczywiście w jego mózgu nadal tkwi schizofreniczne przekonanie, że majątek należy do niego. Schizofrenicy w takich wypadkach potrafią zabić ofiarę, której majątek chcą przejąć. Nie jest moim mężem i nienawidzę go do dziecka, ale był w stanie razem ze swoją równie schizofrneiczną rodziną przekonać wielu, że nie tylko jestem jego żoną, ale że z nim mieszkam. Jak już wspomniałam, oprócz rzeczy w moich zamkniętych od lat pokojach, znajdują się tam rzeczy, które ukradł mi z mieszkania mojej mamy, gdy udawał, że chce pomóc w mojej przeprowadzce. Psycholodzy nazywają to kultem cargo, bo schizofrenik ma nadzięję, że w cudwonym sposób ofiara jego urojeń podąży tam, gdzie są jej ubrania. Przebolałam jakoś stratę ubrań. Znam psychologię kliniczną na tyle, że w życiu nie zaryzykuję znalezienia się w jednym mieszkaniu z Romanem.
Podręczniki psychologii klinicznej ostrzegają przed psychiatrami, którzy „diagnozują” ludzi na podstawie pomówień schizofreników. Niejeden taki psychiatra poszedł już do więzienia. Nikt z lekarzy tej specjalizacji nie ma prawa diagnozować bez psychologa klinicznego, który ma w głowie listę typowych sytuacji i urojeń schizofreników. Profilerzy dodatkowo znają jeszcze typowe przestępstwa popełniane przez schizofreników. W pewnym momencie doszłam wręcz do wniosku, że psychiatrzy najmniej wiedzą o schizofrenii i o ranach psychicznych, z powodu których cierpią ofiary schizofrenicznych urojeń.
Rodzinny gang schizofreników przekonuje wszystkich od lat, że jestem „psychicznie chorą żoną Romana”. Wiele osób w to wierzy. Tak się składa, że nawet brak formalnego ślubu, przy wszem rozgłoszonej „kohabitacji” i „miłości”, wystarczyłby do dziedziczenia przed norweskim sądem, gdybym nagle została zabita. Niejedna grupa schizofreników w ten sposób już się obłowiła, kłamiąc w żywe oczy przed sądem.
Schizofrenicy udający moją rodzinę odpowiadają za przesadnie długie uwięzienie Varga po tym, gdy w obronie własnej zabił wariata, który się na niego rzucił z nożem. Tak się składa, że Varg jest dalekim krewnym Ravna. Jest norweskim szlachcicem, jak mój zmarły mąż.
Pamiętam, że gdy próbował wyciągnąć mnie z amnezji i namówić na nagranie kilku utworów, ściągnął na siebie uwagę wariatów i zapoczątkował ich urojenia na swój temat. Tak się składa, że wariaci musieli go usunąć z drogi, bo mnie znał, i co oczywiste znał też prawdziwego Ravna, więc bardzo przeszkadzał Romanowi w udawaniu „norweskiego księcia”.
Varg to kolejna osoba, o której nie rozmawiałam z Renatą. Jest to także oczywiście kolejna osoba, która mnie nie zgwałciła. Niestety cały rodzinny gang schizofreników z mojej podstawówki udał się zeznawać do Norweskiej Ambasady. Kilkanaście osób opowiadało swoje urojenia na temat mojego przyjaciela. Niestety wyciągnęli od mamy Michała moją obdukcję, którą zostawiłam u niej, aby zrozumiała, co zrobił mi jej synalek i dlaczego go rzuciłam. Nie mieli prawa się nią posłużyć, aby uwiarygodnić swoje urojenia. Próbowałam interweniować razem z moją mamą, ale pewnie zostałyśmy oszkalowane na Policji jako niewiarygodne przez przekupnych psychiatrów z Avangardy. Nie wiem, czy Polska Policja przekazała nasze dementi Norwegom i norweskiej policji.
W chwili gdy Varg został skazany na wiele lat więzienia, zostałam pozbawiona jedynej osoby, która była mi życzliwa, bo rodzice mojego zmarłego męża zostali przekonani, że wariaci z Avangardy naprawdę się mną opiekują, a Roman jest moim mężem. Nie jest!!!
O ile wiem, Varg nie jest niebezpiecznym człowiekiem i gwałcicelem, który zasługiwał na takie długie uwięzienie, w chwili gdy skutecznie uratował swoje życie. Nie tylko sam Varg wiedział, że ma problem z norweskimi schizofrenikami, ale też wiedział, że jego przyjaciel został zabity przez wariata w Polsce. Każdy w tej sytuacji robiłby wszystko, aby przeżyć. Większość ludzi nie przeżywa ataku schizofrenika.
Sytuacja wygląda tak, że nie chcę rozmawiać już z nikim z Avangardy. Nie chcę rozmawiać z plagiatorką, ani z przekupnymi psychiatrami, którzy łamią wszelkie zasady postępowana z pacjentem.
Z powodu prześladujących mnie wariatów nie spodziewajcie się mnie na jakimkolwiek polskim konwencie. Nie chcę podzielić losu zabitego męża, czy przyjaciół, bo prawdopodobnie zaatakują. gdy puściłam w świat swoją wersję. Na całe szczęście zmusiłam Policję do odgrzebania wszystkich dokumentów z archiwum, więc nie uda się mnie załatwić tak, jak schizofrenicy załatwili Varga, niszcząć go psychicznie i wsadzając do więzienia, bo Policja wie, że ci schizofrenicy ani nie są moją rodziną, ani nie są wiarygodni.
Zamierzam bronić się skutecznie. Wiem, że schizofrenik potrafi zabić, aby zdobyć majątek. Ale mam nadzieję, że przy takich zeznaniach na moim blogu zrezygnują z udawania, że kiedykolwiek dzieliłam życie z Romanem, więc mnie nie zamordują. Nigdy nawet przez dzień nie byłam parą z Romanem, ale owszem jak to z reguły robią schizofrenicy, kompletuje sobie pseudo-dowody, które mają przekonać ludzi (oraz jego ofiarę), że jego urojenia są prawdą.
Muszę zaznaczyć, że Barbara jest osobą, z którą się nigdy nie przyjaźniłam. Wywołała traumę i w życiu nie chcę jej oglądać. Jej pojawienie się w moim otoczeniu kończy się odnowieniem amnezji. Nigdy jej nie dziękowałam, nigdy mi nie pomogła. Jest to wredna i tępa suka.
Dokładnie tak samo wyglądały moje zeznania dla Policji wiele lat temu. Zakatowanie mnie i wywołanie ponownie syndromu sztokholmskiego było czymś, co zniszczyło mi kolejne dziesięć lat i wiele planów życiowych, ale moje zeznania pozostają takie same. Uzupełniłam je tylko i upubliczniam cała sprawę.
I jak zwykle proszę tylko o jedno – odpierdolcie się ode mnie! Nie jesteście ani moimi przyjaciółmi, ani rodziną. Nie chcę was znać!!! Nie po tylu latach cierpienia i samych kłamstw na mój temat i mojej rodziny mam prawo was nie oglądać.