Renata

Renata jest niewysoką blondynką z mojej podstawówki. Jest bardzo goroźną schizofreniczką, podobnie jak jej brat cioteczny, Roman, który od dzieciństwa przeżywa urojenia na mój temat i twierdzi, że jest moim mężem. Osoby które mnie nie znają, a za to znają Romana, są przekonane, że przez całe swoje życie śledziły mój związek z Romanem, bo wysłuchiwały na bieżąco jego urojeń i przeżywanych na jawie marzeń o seksie ze mną. Więc wszelkie zapewnienia, że nie jestem z nim związana, uważają, zgodnie z podpowiedzią tego wariata, za efekt mojej „choroby psychicznej” oraz amnezji, o wywołanie której oskarża coraz to nowe osoby. Co więcej, zapewniały mnie te urobione przez Romana osoby, że „mnie znają” i znają moją rodzinę”. Gówno prawda. Znają tylko urojenia ludzi z rodziny Romana. Niestety jest to rodzina schizofreników, z którymi nie mam nic wspólnego i którzy uwspólnili sobie urojenia na mój temat.

Krystyna, która od dziecka kocha się w Romanie na zabój, podobnie jak Barbara od zawsze uważa, że „zna prawdę o mnie i moim ojcu”. Niestety w swojej głupocie poszczuła na mnie wiele osób, twierdząc całkowicie mylnie, że mnie zna, zna moich rodziców i zna mojego męża. Biorąc pod uwagę, że mój mąż nie żyje od roku 1988, fakt, że nazywa Romana Ravnem, jest dla mnie bardzo bolesny. Tak samo bolesne jest jej pomawianie moich prawdziwych rodziców, więc nie życzę sobie, aby obrażała mojego Tatę, Mariana Wieczorka. Muszę też ją rozczarować, facet, którego uważa za księcia norweskiego i multimilionera, czyli Roman, naprawdę nie ma tytułu, ani prawa do jakichkolwiek przelewów z Norwegii. Ale mam nadzieję, że naprawdę go kocha, więc zacznie go leczyć i rozpocznie z nim wspólne życie, tak jak sobie wymarzyła, będąc dzieckiem.

Ale wróćmy do Renaty. Już w podstawówce zaczęła się przedstawiać jako „Małgorzata Wieczorek”, pływaczka i córka Mariana Wieczorka. Zorganizowała wokół siebie całą sektę, która ją wielbi do tej pory, ale nie przedstawiła ani jednego dokumentu, że rzeczywiście tak się nazywa. Jedyne co posiada, to ukradziony dyplom studiów medycznych mojej mamy oraz moje zaświadczenie z roku 1990, dzięki któremu chciałam udowodnić, że nie jestem żoną Romana, bo jestem panną (w Polsce). To nie jest dokument Renaty, czyli takiej małej blondynki. Pamiętam jej reakcję na widok tego dokumentu. Dostała do rąk ksero i zaczęła mówić, że to jej dokument i że nazywa się Małgorzata Wieczorek. Gdy pokazałam swój dowód i przypomniałam, że wcześniej powiedziała mi, że nazywa się Renata, zaczyła bełkotać, że ukradłam ten dokument „prawdziwej Yennefer” i że ona ją zna. Jest to klasycznie schizofreniczne urojenie.

Po tej konfrontacji jej gang przemocą wdarł się do mieszkania mojej mamy i ukradł między innymi jej dyplom. Renata zaczęła go używać na dowód, że jest córką mojej matki. Nic innego ta schizofreniczna pizda nie zdobyła na potwierdzenie słów, że jest córką moich rodziców. Podobnie jak Roman falsyfikuje sobie „dowody” na prawdziwość jej urojeń, co jest częstym zachowaniem schizofreników. Przychodziła do mojej mamy, udając moją przyjaciółkę oraz twierdząc, że jest biedna i chce u niej sprzątać. Wyciągnęła wtedy bardzo dużo informacji o mnie od mojej mamy. Ona i jej siostra cioteczna Anna ukradły wtedy mi bardzo wiele rzeczy. Jak to schizofreniczki na ich widok przeżywały urojenia, że należą do nich. W sklepach też kradły.

Spotkałam kiedyś Renatę w fandomie. Bezczelnie przedstawiła się także mnie jako „Małgorzata Wieczorek, pisarka”. Więc ostrzegam, nie jest mną. Nie posiada żadnego dokumentu ze zdjęciem na to nazwisko. Ma moje zaświadczenie o stanie cywilnym, bo rozdawałam ksera, aby ludziom udowodnić, że nie jestem żoną Romana. Na całe szczęście dysponuję wszystkimi dokumentami.

Na pierwszej stronie dokumentu tożsamości nie ma danych takich, jak numer dowodu czy pesel, więc chyba mogę chyba bezpiecznie umieścić zdjęcie dowodu na blogu, aby udowodnić, do kogo ten blog należy i że nie nazywam się „Renata” jak stwierdziła Barbara, która od zawsze przyjaźni się z gangiem schizofreników z mojej podstawówki, a nie ze mną. Ta pipa nie powinna nigdy twierdzić, że jest moją przyjaciółką. Jest osobą, która mi zniszczyła całe życie i zaczęła już w mojej podstawówce, kłamiąc na mój temat a także torturując psychicznie i fizycznie. Ciągnęła to latami w każdym moim miejscu pracy i w każdej szkole. To przez nią nie robię w życiu tego, co powinnam była robić. Zniszczyła mi też możliwość założenia rodziny i posiadania chociaż jednego dziecka. Z czego, jak usłyszałam, bardzo się cieszy, tak mi powiedziała. Najwidoczniej uważa mnie za osobę tak wybrakowaną, że nie powinnam była się rozmnażać. Nie powinna także wciągać w te sprawy swoich równie durnych córek, bo te też poniosą odpowiedzialność karną.

Dodaj komentarz