„Ktoś z takim pochodzeniem nie może wejść do naszej sfery…”

„I dziękuj, że chociaż angielskiego możesz uczyć. I daj rozwód Romanowi, bo musi być z kimś uczciwym. I ta prawdziwa Małgorzata niepotrzebnie się odezwała, bo to nie o nią chodziło.”

Powyższe słowa to cytat z prawicowego polityka ojca jednej z moich koleżanek z Anglistyki, która – według jego słów – podobnie jak jej ojciec, postanowiła mnie zniszczyć, bo nie powinnam mieć dyplomu wyższej uczelni. Ale dlaczego nie mam odpowiedniego pochodzenia? Jak rozumiecie pochodzenie od Mariana i Heleny nic nie znaczyło w starciu z pomówieniami moich schizofrenicznych koleżanek i kolegi z podstawówki. Polityk ojciec mojej koleżanki ze studiów uznał, że ma prawo nazywać mnie kurwą z wielkim doświadczeniem i że nie mam prawa mieć żadnych ambicji i że można mnie traktować jak przedmiot, bo „kurwa ma znać swoje miejsce”.

Dla niego argumentem, że nadaję się tylko do sprzątania, były umyte przeze mnie okna w mieszkaniu rodziców Michała. Nie przyjął do wiadomości, że sprzątałam u siebie, bo byłam w tym czasie z Michałem. Nawet księżnej tak wolno robić. Ale później już tylko Michał sprzątał. Wbrew jego zachętom wbrew jego zachętom, nie będę u niego sprzątać, „gdy już się wyleczę”.

Roman i Anna, to nie są dzieci moich rodziców. Mój Tata, Marian Wieczorek, miał tylko dwie córki. To nie jest prawda, że ojciec Michała jako profesor psychiatra tylko mnie „leczył” i mnie nie zna. Wystawiał mi zwolnienia po atakach schizofreników z mojej podstawówki. Te ataki spowodowały urojenia Renaty, Romana i Anny. Moi rodzice i rodzice Michała znali się od bardzo dawna. Poznaliśmy się w czasie przesłuchania do roli, której nie dostałam, bo miałam za krótkie włosy.

Według słów owego polityka, jego przybrana „córka”, a moja koleżanka ze studiów, nie zrobiła kariery, bo ukradłam jej pracę zaliczeniową. Wyjaśnię – niczego nie ukradłam, tylko schizofreniczka Anna, jak większość schizofreników cierpi na taką przypadłość, że jak tylko coś zobaczy, to zaczyna bredzić, że to jej. Na tej zasadzie wszystko, co mam powinno zostać „oddane” Romanowi. Nic Annie nie ukradłam, wszystkie teksty są moje, nie jestem plagiatorką. Anna została słusznie wyrzucona ze studiów, bo przestała przychodzić na egzaminy. przypisywała sobie moje oceny. CO więcej uważała, że wystarczy, że ja zdają egzaminy i powinno się to pojawiać na jej koncie. „Przecież ty zdajesz, dlaczego ja tego nie mam?”

To jest tragedia, że ten ojciec mojej koleżanki ze studiów psychicznie poczuł się ojcem schizofreniczki Anny po wysłuchaniu jej schizofrenicznych żali. Podobnie, jak się orientuję, postąpił pan Ch. z Renatą. Wiele osób by nie straciło życia, gdyby ta dwójka, a także Barbara i Nycz nie stwierdzili, że będą robić porządek w fandomie. Renata, Anna czy Roman praktycznie nic o mnie nie wiedzą, a jeśli coś wiedzą, to zachowują dla siebie i kłamią o mnie, nie tylko opowiadająć swoje urojenia.

Ani Anna, ani Renata nie są psychologami. Nie wolno żadnemu psychoterapeucie odgrzebywać na siłę traum i wpawiać, że ktoś musi to sobie przypomnieć. Bardzo łatwo terrorem i zastraszeniem sprawić, że ktoś zacznie cierpieć na syndrom fałszywych wspomnień i zacznie oskarżać swoich najbliższych na podstawie czegoś, co w zasadzie jest indukowanym urojeniem. Pacjent musi sobie sam przypomnieć, nie ma czegoś takiego, że mówi mu się, co ma pamiętać. I nie jest tak, że wystarczą urojenia Renaty, która twierdzi, że już coś „wie”, bo to usłyszała z ust tego „pacjenta” (który, w rzeczywistości jest ofiarą Anny i Renaty). Tragedią jest, że pewna aktorka – jak usłyszałam od pana pana polityka – pod wpływem Anny zniszczyła sobie relacje z rodziną, a także karierę, bo zaczęła działać pod wpływem fałszywych wspomnień. Psychoterapia jest o wiele trudniejsza, niż ludziom się wydaje. Z tego, co wiem, wcale ofiara Anny nie czuła się dzięki temu, co robiła i sobie „przypominała” lepiej. Za takie akcje i fałszywe wspomnienia o pedofilii czy gwałtach naiwni psychiatrzy musieli płacić wielomilionowe odszkodowania.

Nie życzę sobie więcej afer i niszczenia mnie, bo wolno niby przełaszczać sobie moje konspekty i notatki, bo „kurwę wolno okradać”, bo nie może kurwa „robić kariery”. Tak samo zachowywała się Krystyna. Szczerze mówiąc, wolę już lewicowe podejście, gdzie liczy się merytoryka, a nie zabobon, szczególnie w sytuacji, gdy ktoś tak uparcie popełnia te same błędy i nie wie z kim rozmawia.

Mój Tata, postać znana w fandomie, prosił wiele osób o pomoc dla mnie i wsparcie. Przerażające jest, że większość tych osób zawarło, wbrew jego prośbom, pakt, żeby mi zaszkodzić. O dziwo oprócz tego polityka, zaszkodził mi Andrzej, bo nie reagował na moje prośby o wyjaśnienie sytuacji z tymi ludźmi. Chętnie bym się dowiedziała, co w zasadzie uważał… E-mail mi wystarczy, nie muszę konfrontować się twarzą w twarz.

Nie wiem, co ci ludzie sądzą i jak zostali zmanipulowani, ale mam to w dupie. Nikt nie powinien działać tymi metodami i nie przy tak bezczelnych odmowach weryfikacji. Prawda jest taka, że już nie przyjmę przeprosin. Odpierdolcie się ode mnie, zniszczyliście mi dzieciństwo, młodość, wiek średni, a zanosi się, że i starość.

Tata Michała nadal czeka na kontakt i weryfikację u niego, kim ja jestem, a kto jest wariatem i z jakiego powodu wystawiał mi jako psychiatra zwolnienia lekarskie. Wyczerpanie psychiczne i traumę też się leczy u psychiatry. Przeraża mie stan umysłowy prawicowej śmietanki społeczeństwa. Prymitywizm i chujoza.

Kurwy zniszczyły moje notatki i konspekty, pisząc grafomańskie teksty. Gówno mnie obchodzi, co się będzie działo z Avangardą. Nie chcę oglądać kurew, które mnie zniszczyły na Anglistyce. Za późno już, żebym przyjęła przeprosiny. Odpowiednie nagrania waszych występów w moim miejscu pracy znajdują się w posiadaniu Policji. Studenci też pomagali, nie tylko Straż Akademicka.

I dla przypomnienia (tak, „kurwa” Krystyna mogła sobie brać Romana wzdłuż i w poprzek, ja nie stałam jej na drodze, tylko jego schizofreniczne plany poślubienia najpierw mnie, a potem po odziedziczeniu mojego majątku poślubienie Krystyny):

Screenshot

A mieszkanie jest moje i nie było sans, aby ktokolwiek rozmawiał z moimi rodzicami: