Psychoterapia według schizofreników

Schizofrenicy lubią „leczyć” ludzi i podawać się za psychoterapeutów. Jest kilka tego przyczyn. Po pierwsze schizofrenicy bardzo intensywnie przeżywają swoje urojenia, których nie potrafią odróżnić od realnych wspomnień. Więc ich zeznania czy też oskarżenia mają zerową wartość. Oczywiście boli ich bardzo, gdy ktoś im zaprzecza, bo do tego wszystkiego czują potrzebę urządzenia świata tak, aby zgadzał się z ich urojeniem. Tak więc schizofrenik, który ma urojenia, że jest czyimś mężem, czuje przymus przekonania ofiary swoich urojeń, że jest jej mężem. Pomagają mu inne osoby, które dały się wciągnąć w jego urojenia i zaczęły je podzielać. Schizofrenik ich poparcie uważa za „dowód”, że ma rację.

Jestem panną i chociaż wiele osób uwierzyło schizofrenikowi, że jest moim mężem, to prawda jest niezmienna – nigdy nie wyszłam za mąż. I wcale urojenia tego schizofrenika nie są wspomnieniami naszych wspólnych przeżyć. Nie należy w takiej sytuacji wierzyć, że jestem „chora psychicznie”, ponieważ nie pamiętam tego, co chce mi przypomnieć schizofrenik, który roi sobie, że jest moim mężem. Schizofrenik wypiera to, że jest chory i oskarża o schizofrenię swoją ofiarę. Piszę „ofiarę”, bo los kogoś takiego jak ja, czy osób zabitych przez schizofreników jest tragiczny.

Psychiatrzy z reguły widzą kogoś cierpiącego w schizofreniku, bo – powiedzmy sobie szczerze – schizofrenik też cierpi, chociaż nie aż tak jak ofiary, którym pierze mózgi lub je zabija za odmowę walidacji jego urojeń. Największym problemem jest, że schizofrenik nie widzi leczenia psychiatrycznego jako rozwiązania swoich problemów – zwala winę na osobę, ktora mu mówi, że jest chory, lub która nie potwierdza jego urojeń. Chory w takie sytuacji chce naprawiać świat dokładnie w taki sposób, aby nie było dysonansu pomiędzy tym, w co ludzie wierzą, a jego urojeniami. Przy czym schizofreniczne urojenia są podszyte zawiścią i chęcią odebrania innym ludziom wszystkiego, szczególnie majątku, ale też innych wartościowych i porządanych atrybutów. Osoby, które nie podtrzymują urojeń schizofrenika mogą być przez niego zabijane. Przy czym ofiara schizofrenika zostaje bardzo szybko oskarżona o rzeczy, których zrobienia schizofrenik się wypiera, a schizofrenik przypisuje sobie zalety swojej ofiary oraz jej dokonania.

Schizofrenik uwodzi swoje ofiary (co nie znaczy, że z nimi sypia, po prostu sprawia, że zaczynają uważać schizofrenika za ideał – a ideałów nie ma, tylko ludzie zakochani uważają kogoś za ideał) i przy tym uwodzeniu bywa z reguły bardzo przekonujący i charyzmatyczny. Schizofrenik przekonuje swoje ofiary bardzo szybko, że jest psychoterapeutą. Jest to ulubiona rola schizofreników, bo pozwala im wmawiać innym osobom, że urojenia schizofreników to „prawda”, więc wszyscy muszą urojenia przyjąć i zacząć w nie wierzyć. A psychoterapeuci mają autorytet, pod który schizofrenicy lubią się podszyć – co nie przeczy temu, że jednocześnie wszystko, co robią jest podyktowane ich urojeniami i autentycznie cierpią na urojenia, że są psychoterapeutami i muszą leczyć ludzi. Ogólnie można powiedzieć, że schizofrenicy doświadczają takich urojeń, jakie jest im wygodnie posiadać, a rządzi ich psychiką kilka podstawowych zasad – chęć zysku, odrzucanie od siebie zarzutów, niesłuszne przypisywanie sobie zasług, zawiść oraz chęc zrobienia ze swoich ofiar niewolników. Schizofrenicy też kłamią jak z nut.

Ludzką psychikę bardzo łatwo można złamać i zniszczyć. Nie jest potrzebny do tego terror i uwięzenie, czy innego rodzaju pułapka, jak w przypadku syndromu sztokholmskiego. Ludzie są bardzo podatni na sugestie. Sugestiami można sprawić, że człowiek stanie się idealnym uczniem, a inne sugestie sprawią, że wpadnie w depresje lub przestanie się myć. Sugestiami można na ludzi wpłynąć tak dokładnie, że programuje się ich pewne reakcje. Schizofrenik wykorzystuje to idealnie.

Sugestiami można wywołać fałszywe wspomnienia. Jednym z typowych schematów, według jakich działają schizofrenicy, jest niszczenie ludzi, którym wmawiają, że padli ofiarą gwałtu lub wykorzystywania seksualnego. Ofiary tak potraktowane zaczynają cierpieć na fałszywe wspomnienia zgodne z sugestiami schizofreników. To są bardzo częste urojenia u schizofreników. Prawdziwi psychoterapeuci znają te schematy i potrafią pacjentów wyciągać z sieci schizofrenika. Pod wpływem „leczenia” przez schizofrenika jego ofiara niszczy sobie relacje z rodziną, po czym rozpada jej się całe życie. Schizofrenik uzależnia od siebie swoją ofiarę i zaczyna nią manipulować. Następują tak duże zniszczenia psychiki, że ofiara takiego „leczenia”, którego podjął się schizofrenik, z reguły popełnia samobójstwo. Psychoterapeuci nie zajmują się odgrzebywaniem traumatycznych przeżyć wypartych przez ofiarę. Schizofrenicy tak.

Psychoterapeuta może przewidzieć śmierć takiej ofiary schizofrenika. Niestety nie można jej pomóc, jeśli sama nie postanowi wyrwać się schizofrenikowi ze szpon i nie znajdzie sobie prawdziwego psychologa. Warto w takiej sytuacji wybrać sobie kogoś z książki telefonicznej, byleby nie trafić na jakiegoś kolejnego schizofrenika-psychoterapeutę „z polecenia” lub na urobionego przez schizofrenika psychiatrę. Znajdują się też tacy i to psychologów też nie dziwi. To również postaci wprost z podręcznika.

Przy czym psychoterapeuta to nie lekarz, może odmówić pomocy. Ma obowiązek przede wszystkim siebie chronić. Martwy psychoterapeuta to żaden psychoterapeuta i trzeba bardzo często najpierw zadbać o siebie.

Dodaj komentarz