Schizofrenicy, którzy nękają mnie od podstawówki i nielegalnie mnie kontrolują – a zrobili to w zasadzie na podstawie zmowy środowiska, polecam przejrzeć wcześniejsze wpisy – postanowili zniszczyć mi wszystkie moje alternatywne wobec nauczania ścieżki kariery. Zostawili mi bardzo mały margines tego, co mogę robić. Wyznaczyli mi rolę, której nie chcę przyjąć – czyli „pokutującej byłej kurwy”. Odmawiam walidacji wszystkich urojeń tego schizofrenicznego gangu.
Nie potępię publicznie swojego Taty. Nie ma nic wspólnego z urojeniami Renaty. Naprawdę jej nie porwał do Francji, nie zgwałcił jej, ani nie wykorzystywał mnie seksualnie.
Wiem, że schizofrenicy z mojej podstawówki, którzy wysuwali powyższe żądania, rządzą Avangardą i uważają, że mają podstawy, aby mnie potępiać i niszczyć wszędzie.
Nie godzę się na bycie pionkiem w ich schizofrenicznych gierkach. Żądania Romana, Renaty i Anny są nie do zaakceptowania. Ale jestem zmuszona pogodzić się z rzeczywistością i zarabiać jako nauczyciel, bo z czegoś muszę się utrzymywać. Ale pozostaje mi nadal moja godność i świadomość, że dobrzę robię. Nie będę Romana przepraszać, wypełniać jakieś żądania i błagać o jakieś okruchy z moich pieniędzy z konta, na które wpływają moje norweskie środki. Nie mam do tego konta żadnego dostępu. Odciął mnie od moich pieniędzy na początku lat dziewięćdziesiątych i doprowadził do amnezji, co uniemożliwiło mi działanie.
Przy okazji ostrzeżenie – nie przelewajcie mi pieniędzy, bo schizofrenik postanowił wypłacać sobie z mojego konta wszystko, co nie pochodzi z nauczania. Nie mogę też nic wpłacić. Wiele osób uważa, że ma do tego prawo, bo jest „opiekunem prawnym” – nie, nie jest, posługuje się sfałszowanym dokumentem.
Usłyszałam już kiedyś od bardzo ważnego polityka, że zablokował mi możliwość wyjazdu z kraju, tylko na podstawie prośby Romana. I że – jeśli jego zdaniem trzeba będzie – to zrobi to ponownie. Wystarczyło słowo człowieka, który nie jest moim mężem i posługuje się tylko pomówieniami oraz sfałszowaną decyzją Sądu Opiekuńczego. Przypominam – schizofrenicy to fałszerze, więdzą to psychoterapeuci i wiedzą, że schizofrenicy pragną zrobić ze swojej ofiary niewolnika. Sąd im tego nie daje, dostają to dzięki głupocie polityków.
Z tego powodu stałam się dysydentem we własnym kraju. Znam historię zaszczucia mojego Taty we Francji, znam historię Agi, znam swoją historię. Wiem, co jest w podręcznikach psychologii klinicznej. Bieg schizofrenika do Sądu Opiekuńczego, aby mógł ubezwłasnowolnić kogoś na podstawie swoich urojeń, jest stałym elementem gry. Sądy odrzucają takie wnioski. Niestety schizofrenicy dostają wtedy legalną papeterię, pieczęcie i podpisy sędziów. Kierują się tym, co „wiedzą, że tam powinno być” i to sobie dopisują. Prawnicy i politycy powinni rozpoznać ewidentne fałszerstwo. A także weryfikować w odpowiednim Sądzie i prosić Policję o jej materiały. Nikt tego nie zrobił, chociaż o to prosiłam. W odpowiedzi byłam molestowana, szarpana i macana. Proponowano mi, że polityk spędzi ze mną noc, aby mi „uświadomić”, że to „lubię”, bo muszę sobie „przypomnieć”, że jestem „kurwą”, ponieważ postanowiono mnie „leczyć’ zgodnie z wytycznymi schizofreniczki Anny. Ta pizda nie jest psychologiem. Jakby co można to prawdzić, istnieją odpowiednie listy w odpowiednich instytucjach.
Przeszłam piekło z powodu schizofrenii kilku osób z mojej podstawówki.
W moich oczach Polska to tępa schizofreniczna maciora niszcząca swoje najzdolniejsze dzieci. Jedyne co można zrobić to edukować społeczeństwo tak, aby ludzie wiedzieli do czego może posunąć się schizofrenik. Trzeba też zwiększyć szacunek wobec prawa oraz zasad, jakimi kierują się społeczeństwa. Naprawdę jest wymóg weryfikacji wszystkiego zgodnie z prośbą osoby niewinnie oskarżanej. Nie należy zgadzać się na zaszczucia oraz lincze. A to wszystko mnie spotkało.
A „kurwa” (zgodnie z prawem wolno używać takich samych obelg i agresji, jaką wobec mnie zastosowano) Krystyna jest tępą plagiatorką i grafomanką. Naprawdę może sobie brać Romana, ale nie jest ten człowiek tak bogaty, jak jej się wydaje. Nie przepiszę na niego niczego, co posiadam, bo nic nigdy do niego nie należało. Przejął moje konto z zagranicznymi zarobkami bezprawnie. To nigdy nie były jego pieniądze. Nie oddam mu wszystkiego, co mam, tylko po to, aby się ze mną w swoim schizofrenicznym łbie „rozwiódł” (bo to oznacza, że najprawdopodobniej mnie zabije – i to nie jest paranoja, wiem, co mi mówił). Uważa, że rozwód byłby plamą na jego honorze. Przy czym oczywiście żadnego rozwodu nie potrzebuje, bo – jeszcze raz przypominam – nie jesteśmy małżeństwem.
Nic, co napisałam powyżej, nie jest zadziwiające, lub nowe, dla prawdziwych psychoterapeutów. „Kurwom” z Avangardy bardzo nie dziękuję za zniszczenie mi życia. Odpierdolcie się ode mnie, nie chcę mieć nic z tym klubem wspólnego. To już będzie zawsze znienawidzony przeze mnie klub.
Z powodu debilizmu polskiego społeczeństwa i braków odpowiednich przepisów takich dysydentów jak ja jest mnóstwo. Naprawdę trzeba coś z tym zrobić i zmienić kilka przepisów. Takie osoby, jak Roman, Anna oraz Renata należy leczyć przymusowo. Biegli sądowi nie mają co nich złudzeń i byli wiele razy już diagnozowani. Pierwszy raz już w latach siedemdziesiątych.
I dla przypomnienia, że chuj Roman nie jest moim mężem:
