Nieznajomość prawa

Kilka osób ma chyba wątpliwości co do winy plagiatorki i złodziejki konspektu. Nie przyjaźniłam się z nią nigdy, co więcej gdy była dzieckiem szpiegujących mnie na Anglistyce, powiedziałam jej kategorycznie, że ma zakaz wykorzystywania czegokolwiek z ukradzionej mi torby. Przewidziałam, że prześladujące mnie schizofreniczki i schizofrenik, którzy wmówili jej, że zrobią z niej wielką pisarkę, będą chcieli wykorzystać mój konspekt, aby nakręcić jej karierę. Tak się składa, że miałam w tym konspekcie także wypieszczone rozdziały, które miała przepisać zawodowa maszynistka. Nikt nie miał prawa uważać, że jakikolwiek fiut ma większe ode mnie prawa dysponować moją własnością.

Tak samo jak wariatka Renata nie ma prawa rządać ode mnie oddania jej mojego mieszkania, tak samo pewna plagiatorka nie ma prawa rządać, abym przeprosiła. To nie ja popełniłam przestępstwo. To nie zniszczyłam pisarkę kradnąc jej konspekt i zaszczuwając wraz ze schizofrneikami. Nigdy nie zbliżę się po tym, co się stało do terenu Avangardy. Zresztą klub nie wpuściłby mnie na własny panel. Już tak było. Byłam też wyrzucana z terenu konwentu. Jest prawdziwy powód, dlaczego nie wezmę udziału w jego panelu, jeśli Worldcon będzie w Warszawie. Warszawskie konwenty (a także te, na których bywają schizofrneicy z mojej podstawówki) nie są imprezami, na których czuję się bezpieczne.

Owszem, wzięlam udziałam w kilku konwentach zaraz po pandemii, ale spokój był tylko dlatego, że przypadały na okres, który mi gang schozofreników wyznaczył na „zastanowienie się”. To że nic się nie zmieniło wudać po odrzuceniu mi przez Avangardę prelekcji o Lolice. Naprawdę nie jest obraźliwa dla kurwy Renaty. Po tym, co się stało, Avangarda nigdy nie dostanie propozycji jakiejkolwiek prelekcji ode mnie.

Ludzi, którzy mnie potępili, bo broniłam swojej właśności intelektualne, nie chroni nieznajomość prawa. Owszem, rozdawałam wiele ze swoich pomysłów, ale jak już gdzieś zaznaczyłam, jest różnica pomiędzy luźno rzuconym pomysłem, który ma kogoś zainsprować, a rozbudowanym konspektem, nad którym się pracowało dniami i nocami, w nadziei, że będzie to czyiś debiut prozatorski.

Wiele osób nie zna prawa, ale opiera się ono na czymś, co nazywa się w nauce zasadami społecznymi, które są przekazywane w procesie wychowania i tworzone przez konsensus społeczny. Wszyscy wiedzą, że nie należy kraść, że nie należy nic brać od złodziei, a także nie należy przepisywać czyiś wypracowań i podawać za swoje, nawet jeśli się myśli, że autor się zgodził. Prawa imienne autorskie są niezbywalne i chronione także przez zwyczaj społeczny. Uczennica, która przepisuje od kogoś wypracowanie i daje nauczycielce może liczyć tylko na ocenę niedostateczną. A jeśli jeszcze pobije prawdziwą autorkę wypracowania, aby ukryć fakt kradzieży, to może nawet zostać wydalona ze szkoły.

Plagiatorzy w dorosłym życiu mogą liczyć na takie same traktowanie, a nie na przeprosiny. A także na postępowanie kryminalne. Dorosła osoba nie może mówić, że mówić, że nie wiedziała na czym polega plagiat. Za takie postępowanie i dalsze posługiwanie się moimi konspektami, po tym gdy zostałam zniszczona przez gang plagiatorki w swojej pracy, bo starałam się wyjaśnić sytuację ponownie, należy się krany kutas. I absolutnie nie będę zatrzymywać Prokuratora, który czeka, aż będę mogła zeznawać.

Ani Roman nigdy nie był moim mężem, czy księciem, ani Renata nie była nigdy moją krewną czy przyjaciółką. Tak samo Anna, siostra Romana, nogdy nie była żadną wakalistką metalową, czy ukochaną któregokolwiek z moich mężczyzn. Tak samo nie była związana z Piotrem. Te wszystkie opowieści to schizofreniczne wysrywy chorych mózgów tego gangu schizofreników.

Opowieści tych schizofrneików, że dałam ten skonspekt „tylko nie pamiętam” nic złodziejce, plagiatorce i mojej prześladowczyni nic nie pomoże. Zostanie wyśmiana w Sądzie, jeśli się będzie bronić tym, że „oni jej pozwolili wykorzystać ten konspekt” i skazana na karę więzienia. Rzuciła się na zbyt ważną osobę, której wyśmiewanie zupełnie nie było na miejscu.

Nikt tu już nie jest małym dzieckiem, by można było takie zachowanie wybaczyć. Plagiatorka zapełniała korki papieru posługując się skradzonym konspektem na własne ryzyko. Nie przyjmuję argumetu, że „ona się tak napracowała”. To moja własność intelektualna, a w świetle prawa jest to spisany utwór i też spędziłam na pracy wiele dni i nieprzespanych nocy, które mi zajęła walka z efektami zaszczucia przez gang schizofrneików z mojej podstawówki. Był to tekst i zajęcie, które trzymały mnie przy życiu po tych zaszczuciach. Powstawały na złość schizofrenikom. To że zostały mi ukradzione i zniszczone przez grafomankę jest tak wielkim kurewstem, że niczego nie daruję.

Nie przyjmę już żadnych przeprosin. Na to za późno. Starałam się wytłumaczyć wszystko przez wiele dekad. ale na próżno. Za to – z typową dla narcyzów bezczelnością – gdy już zniszczono mi w życiu wszystko dopiero teraz osoby, który mnie zniszczyły, zaczęły dążyć do porozumienia i zaszczęły mnie wysłuchiwać.

O wiele lat za późno. Zresztą jest to typowy schemat z podręcznika psychoterapeuty. Do narcyza nic nie dociera, zanim nie zniszczy wszystkiego osobie, którą koniecznie chce „wychowywać” i której życiem chce kierować. A i tak nie osiągnie swojego celu, tylko udowodni, że jest chujem i psychopatą, który ze zdziwieniem rozgląda się po zgliszcach życia, które miało być piękne i twórcze. I szokiem wysłuchuje pretensji, bo uważał, że jego ofiar powinna być szczęśliwa i wdzięczna za wszelkie interwencje. Narcyz zniszczy i doprowadzi do samobójstwa włąsne dziecko, bo uwierzył jakiemus idiocie. To też podstawy z podręcznika psychoterapeuty.

Żadnej z kurew z mojej podstawówki nie przeproszę. Tak samo nie przeproszę plagiatorki, która nie miała nawet śladu dumy pisarskiej, której by jej podyktowała opór przeciwko przepisywaniu czyjegoś tekstu i podawania za swój.

Cry me a river, kurwo!!!

Tak samo nie będę wdzięczna za to, że zostałam terrorem zmuszona do bycia nauczycielką. Doznałam tak dużych ran psychicznych, będąc studentką związanych z syndromem sztokholmskich, amnezją i wiarą w to, że urojenia schizofrneików na mój temat są w części prawdziwe, że całe mojej życie to porażka. Nie dam się okraść z tego, co jeszcze potrafię obronić. Ten konspekt jest liną wiążącą mnie z przeszłością, z moją prawdziwą osobowością. (Psychiatrzy wiedzą, że schizofnreicy wytwarzają u swoich ofiar fałszywe osobowośći piorąc im mózgi, stosująć terror i programując swojej ofiary, żeby robiły to, czego chcą schizofrenicy). Będę bronić siebie, będę bronić wszystkiego, co ukradziono. Plagiatorka ma pecha, że jest zachłanną skurwycórką, która uważała że jestem osobą, której wszystko wolno ukraść i że chciałam tyle pracy dać jej fryko, za to, że mnie obrażała, gdzie tylko się dało i gdy tylko miała okazję.

Jestem sobą, a nie kimś z urojeń Renaty.

Warszawski fandom ma dużego pecha do schizofrneików z mojej podstawówki i zdemoralizowanych narcyzów, którzy ich wspierali. Im podziękujcie za ten burdel.

Dodaj komentarz