Nauka pływania

Muszę odwołać stwierdzenie, że Renata nie umie pływać, chociaż z trudem można to nazwać pływaniem. Przypomniałam sobie, że w czasie któregoś z konwentów większa grupka ludzi wybrała się na basen. Więc miałam okazję obserwować, co wyrabiają nasze samozwańcze „gwiazdy sportu”.

Nikt z tej grupy schizofreników z mojej podstawówki nie ma techniki, która by wskazywała, że kiedykolwiek pływali zawodniczo. Wszyscy byli wtedy też wolniejsi ode mnie, chociaż dawno nie trenowałam i miałam namiarowe kilogramy, chociaż faktycznie nie byłam tak gruba jak teraz.

Anna pływa jak łamaga, robiąc dużo hałasu i rozbryzgując wszędzie wodę. Ledwo była w stanie posuwać do przodu. Renata płynęła jeszcze gorzej, nie pamiętam, czy Roman się popisywał pływaniem. Ale jeśli pływał, to na pewno nie tak dobrze jak Adam, którego sama nauczyłam pływać i któremu poprawiałam technikę.

Nikt z tych osób nie byl w klubie pływackim i nikt przeze mnie nie stracił miejsca w klubie. Bardzo często schizofrenicy przypisują sobie coś, co robią inni i próbują zajmowac ich miejsca, przypisując sobie czyjeś dokonania. Cierpią na urojenia, że jeśli zabiją tę osobę, której zazdroszczą, to przejmą jej atrybuty na zawsze. Ja nie muszę tak postępować. Jedyne o co proszę, to aby się ci wariaci oraz ich enablerzy trzymali ode mnie z daleka. Policja posiada zeznania moich trenerów oraz kolegów i koleżanek pływaków. Barbara i jej ulubieńcy nie wygrają z prawdą. Barbara ma przestac pierdolić, że rozmawiała z moją mamą. Jest to bolesne, bo ci schizofrenicy przyśpieszyli jej śmierć w roku 2000. Jestem pewna, że Barbara rozmawiała z którąś ze schizofreniczek przez telefon i jak zwykle nie potrafi się z powodu fanatyzmu i głupoty w tym połapać. Jak widać któraś z tych schizofreniczek postanowiła udzielić jej „wywiadu” tym razem z imieniu mojej zmarłej mamy.

Nie jestem teraz zawodniczką, bo utyłam z powodu ataków na mnie tępych bydląt, które postanowiły realizować program schizofreników „leczenia mnie z anoreksji”. Jedyna z czego kieykolwiek musiałam się leczyć to binge eating disorder jak najbardziej indukowany przez zawistne schizofreniczki i pranie mózgu. Wiele osób z klubu bardzo chciało, abym znowu przeszła testy pływackie i zaczęła znowu trenować. Moje plany powrotu do sportu zostały kilka razy w taki sposób zniszczone.

Nawet gdy wzięłam udział w mistrzowstwach Polski, musiałam zadowolić się miejscem zaraz za podium, bo zaatakowano mnie w Instytucie Anglistyki. Nadał na mnie doktor B. oraz Nycz z Ryszardem. Przedstawili mi się jako moi „psychoterapeuci”, którzy mi wmawiali, że jestem zbyt ambitna i że powinnam wolniej pływać, bo „mi to szkodzi”. Zniszczyli mi psychikę na tyle, że połynęłam wykorzystując tylko część swoich możliwości.

Powtarzam jeszcze raz. Fandom mi zniszczył wszystko w moim życiu i nie zamierzam za nic przepraszać. Za to mam szczere zamiary wszystkie kurwy, które wspólpracowały z gangiem z mojej podstawówki wsadzić do więzienia oraz zabrać im wszystko, co sobie kupiły za pieniądze, które zostały mi ukradzione. Roman nie jest Ravnem. Ravn zginął zamordowany w czasie warszawskiego konwentu w roku 1988. A jego mordercy, tak samo jak mordercy dziecka z jeziora są tuleni do serca fandomu. Chodzą na wolności tylko dlatego, że są chorzy psychicznie, a Polska ma przepisy dotyczące takich schizofreników równie skuterczne jak prawa w Somalii, czyli w państwie upadłym. Jedną z cech państw upadłych jest nieprzestrzeganie praw człowieka, czego jestem ofiarą. Kilka innych cech też da się wyszczególnić, jak na przykład nierówność wobec prawa. Okazało się, że w zmierzeniu z Barbarą i gangiem schizofreników nie mam żadnych praw ani szans w cywilizowany sposób wyjaśnić, jak wyglądają sprawy z moje strony. Okazało się, że przepisy, dokumenty nie mają znaczenia, tylko życzenia schizofreników są brane pod uwagę, a mnie sprowadzono do roli niewolnicy znienawidzonego przeze mnie schizofrenika Romana, geja z którym nigdy nie byłam. Dowiedziałam się też, że można mnie bezkarnie bić, zastarszać oraz okradać. Nie mówiąc o pozbawieniu mnie możliwości założenia rodziny czy też robienia w życiu tego, co chciałam robić. Z wyroku sądu kapturowego miałam siedzieć cicho i być skromną nauczycielką, a nie pisarką, aktorką, wokalistką czy sportsmenką. Każdy bunt był karany zaszczuciem, także przez polityków, którzy mieszali się w tę sprawę, nie weryfikując nic z materiałami policyjnymi. Zostałam też okradziona z własnego mieszkania i pieniedzy. Próbowano mi ukraść też drugie mieszkanie. Pierdolę taką Polskę i jeśli trzeba będzie, przeniosę spór sądowy do Norwegii, mogę tak zrobić, jeśli Norwegia stanie się moim stały miejsce rezydencji. Mam tam z czego żyć, mam tam wszystko, czego mi potrzeba.

Jedyne, co mogę powiedzieć na koniec, to odpierdolcie się kurwy ode mnie!!!

Dodaj komentarz