Ksiądz z Opus Dei

Od dzieciństwa mam na karku prześladującego mnie księdza z Opus Dei. Zacząło się od katechetki z czasów mojej podstawówki, która nie potrafiła sobie poradzić z moimi krytycznymi uwagami wobec „nauk” Kościoła. Podejrzewam, że była to wściekła lesba (nieakceptujące swojej orientacji lesbijki i geje w Kościele sprawiają problem od zawsze) wściekła się także dlatego, że nie chciałam być razem z nią w Kościele. Twierdziła, że piękne dzieci muszą iść do Kościoła, bo wtedy Bóg się cieszy, a ona wtedy będzie mogła mnie mieć „pod sobą” i pilnować mojego nowicjatu.

Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, jaką bzdurą jest mi coś takiego proponować. Jestem ateistką, a także kryptoluteranką po pradziadku Norwegu. Stąd też nie do końca katolickie wychodzanie mnie jako dziecka.

Tępa suka, która uczyła mnie religii tak się na mnie wkurwiła, że wezwała na pomoc księdza z Opus Dei, który zaczął szukać kogoś, kto mu pomoże mnie „wychować”. Padło na idiotkę Barbarę oraz schizofreników z mojej podstawówki, z którymi nie mam nic wspólnego, a których schizofrenia została pokarniona przez psychopatę z Opus Dei.

Jak mi powiedział ten ksiądz, z reguły „obrażeni” katecheci wzywają kogoś takiego jak on na pomoc, a on rusza do szkoły, aby znaleźć sobie kogoś, kogo może wykorzystać przy zaszczuwaniu ofiary nienawiści kleru. Jak zwykle trafia na kogoś, kogo nazywa „świętymi” – czyli lokalnych schizofreników.

To ten ksiądz swoimi opowieściami o mnie zainspirował pedofilski napad na mnie ojca Romana i kilku osób. Przy czym to nadzorował. Patrzył, że rzeczywiście jego pomocnicy zmuszają mnie do ssania penisa. Był osobą, która szukała dla mnie „zastępczych rodziców” i wybrał, jak rozumiem schizofrenika ojca Romana oraz „kurwę” Barbarę. Nigdy nie rozmawiał z moimi prawdziwymi rodzicami, bo to nie interesowało.

Zawsze będę twierdzić, tak samo jak byłam dzieckiem, że nie ma niczego złego w antykoncepcji. Nie ma dzieci nie dlatego, że stosowałam antykoncepcję, ale dlatego, że ksiądz i Barbara zniszczyli mi swoimi kłamstwami i intrygami każdy związek. Nie zapominajmy też, że mój narzeczony, po którym odziedziczyłam majatek, który wariaci bezprawnie przejęli, został zabity w czasie warszawskiego konwentu i nadal go opłakuję.

Luteranie nie mają problemów z antykoncepcją i nie uważają, że antykoncepcja jest czymś, co stosują prostytutki. Nie zgadzam się z sugestią tego księdza, że nie mam dzieci, bo jestem karana za antykoncepcję i że mam za nią przepraszać Boga, idąc na służbę do Opus Dei. Nie musi mi tego ułatwiać, zaoferował, bo jestem poganką i już lata temu złożyłam formalną apostazję. Nie mam dzieci, bo ksiądz i Barbara swoimi złośliwymi plotkami i intrygami zniszczyli każdą moją szansę na założenia rodziny. Wiem, że ten ksiądz jest zadowolony, że nie mam dzieci, bo uważa, że takie osoby, jak ja niepowinny się rozmnażać, ale ja się z tym nigdy nie zgodzę. Takie osoby jak ten ksiądz w życiu nie powinny się wtrącać w wychowanie kogoś takiego jak ja.

Wiem, że ten sam ksiądz został wygoniony ze szkoły dzieci mojego byłego, Michała. Zwiazek z Michałem rozpadł mi się lata temu z powodu intryg kleru i zrobienia z niego kogoś na podobieństwo Patricii Hearst, nieświadomie wykonywał skrypt włożony mu do głowy przez tego terrorystę. Jego psycholog pomógł mu się z tym uporać. Mogę z cała odpowiedzialnością powiedzieć, że ten ksiądz zniszczył cały warszawski fandom.

Ksiądz pojawił się w szkole dzieci Michała, które po pradziadku Norwegu – jakby powiedział ksiądz z Opus Dei – są „zagrożone luteranizmem”. Podpuściłam je na tyle, że zaczęły przesłuchiwać katechetką. Oczywiście, że nie spodobało im się (Michał jest lekarzem pierwszego kontaktu) robienie ze schizofreników „świętych”, co pojawiło się przy omawianiu mitu o Abrahamie i Izaaku. Reagowały dokładnie tak samo jak ja w dzieciństwie. Mama tych dzieci jest ginekologiem, więc można się domyśleć, jakie mają zdanie na temat antykoncepcji. Okazało się to być takim zapalnym punktem, ze ponownie Opus Dei postanowiło jakieś dzieci „wychowywać”, bo są „zagrożone prostytucją” lub „zagrożone byciem w sekcie metali”. W opowieściach księdza Michał stał się oczywiście „gangsterem”, a jego żona „prostytutką”.

Takie rzeczy nie mogą dziać się w państwie prawa. Nie może być zgody, aby fanatycy religijni zasczuwali bez wyroku każdą osobę, która im sie narazi, przy poklasku współpracujących z nim polityków. Ksiądz tak samo jak w moim przypadku postanowił te dzieci zniszczyć i już przez całe życie pilnować, aby nie zaznały szczęścia, tylko pokutowały. Ksiądz został wywalony ze szkoły przez rodziców, którzy za moją radą wzięli dni wolne i na niego się zaczaili. Dzieci były w tak złym stanie, że wymagały psychoterapii oraz długiej rekonwalescencji po traumie, jaka je spotkała. Były między innymi zastraszane, że zostaną zgwałcone, jeśli nie „pójdą do Kościoła” i nie potwierdzą oskarżeń stawianych rodzicom. Ta rodzina miała szczęście, że mnie zna, a ja mam doświadczenie z „wychowywaniem” przez Opus Dei.

Ksiądz ponownie szczuł inne dzieci ze szkoły na swoje małe ofiary. Stworzył wokół dzieci Michała taką atmosferę, że trzeba było też naprawić ich sytuację społeczną, bo próbował z nich zrobić wyrzutków. Traktowane były przez nauczycieli jak dzieci osób z marginesu społecznego, ktore powinny trafić do szkoły specjalnej. Wyrok Opus Dei w tej sytuacji był taki sam, jaki ja usłyszałam – wróg Kościoła nie ma prawa nic osiągnąć w życiu. Dzieci musiały doprowadzić do zwolnienia jednej z nauczycielek, aby coś zaczęło się poprawiać. Mnie ratowały koleżanki i koledzy z klasy.

Tak właśnie Kościół karze krnąbrne dzieci, bo wielu członków Kościoła uważa, że są lokalną administracją oraz sądem. A także najwyższą władzą. Bardzo aktywnie mszczą się za różne obrazy.

Nie dziwcie się, że ksiądz, który walczy z fantasy i metalem od lat jest człowiekiem w fandomie znienawidzonym. Odpowiada za to, że chociaż zaczynałam w liceum jako glam metalowa wokalistka, nie śpiewam i mam spierdolone życie. To on odpowiada za to, że wyhodowałam sobie black metalowe serce i stałam się zaciekłym wrogiem katolicyzmu we wszystkich jego przejawach. Ten czlowiek zniszczył i doprowadził do śmierci wielu osób, posługując się schizofrenikami, których inspirował do przeżywania kolejnych urojeń oraz działań.

Dodaj komentarz