Sielskie życie

Nie należy płakać nad Romanem. Ma sielskie życie. Nie płaci nic za mieszkanie, które jest utrzymywane z mojego konta, na które wpływają pieniądze przelewane z mojego norweskiego konta. Posiadam w Norwegii środki, które dostałam w ramach spadku po zabitym w Warszawie narzeczonym. Tak więc wszystko, co Roman zarobi, może wydawać na siebie. Dorośli ludzie wiedzą, jak spore sumy pochłania utrzymanie mieszkania. A on ze swoimi siostrami nie płaci mi nic za wynajem mieszkania. Uważam, że i tak mają za dobrze. Powini ci ludzie już dawno się leczyć.

Mówimy o mieszkaniu, przypomnijmy, które Roman z siotrami zajmuje nielegalnie. Przez jego urojenia, potraktowane zbyt poważnie przez kler, Avangardę oraz polityków, straciłam dostęp do konta w banku, który został zmuszony polityczną decyzją do przyjęcia sfałszowanego upoważnienia. Wszyscy byli przekonani, że Roman to faktycznie mój mąż, który powienien mieć dostęp do pieniędzy, które są jego, a tylko „przypadkiem” znajdują się na moim koncie. Zostałaśmy z moją mamą tak zakatowane, że nie mogłyśmy walczyć sądownie z tą decyzją. Doznałam tak silnych urazów psychicznych, że straciłam pamięć. A wariaci oraz ludzie, którzy byli opłacani z ukradzionych mi pieniędzy dbali o to, aby ten stan się utrzymał.

Na całe szczęście moi znajomi metale, gdy dowiedzieli się, że taką psychologiczną amnezję można pokonać, zaczęli mi pomagać i zaczęłam z niej wychodzić. Gdy tylko się dowiedziałam, że na moje konto spływają pieniądze, za które Roman udaje milionera, zaczęłam działać. Siły zła także, więc moja decyzja o cofnięciu upoważnienia została znowu przez wysokiego polityka unieważniona. Rozwiązałam to tak, że na moje konto, do którego nie mam dostępu, wpływa suma, która wystarcza do utrzymania mieszkania, ale nie do odgrywania osób z wyższej sfery finansowej.

Roman nie jest norweskim arystokratą, mój Tata był. Pieniądze nigdy nie należały do Romana. Nigdy nie byłam jego żoną. Nie chcę te geja, miałam innych adoratorów. Posiadam dokumenty, które świadczą, że nigdy nie wyszłam za mąż i te naprawdę należą do mnie, a nie do urojonej przyjaciółki Renaty. Naprawdę Avangarda i Opus Dei zniszczyły mi życie, pomagająć schizofrenikom oraz idiotom, którzy postanowili nic nie weryfikować. Nic nie mam wspólnego ze zniszczonym życiem Krystyny. Z mojego punktu widzenia sama je sobie zniszczyła.

Żyję za swoją pensję, przy czym sama płacę za mieszkanie, które zostawiła mi mama w spadku. To mnie spotkała wielka niesprawiedliwość, bo nie mam dostępu do swoich pieniędzy. To mnie ukradziono mieszkanie i przybywają w nim osoby, które są dla mnie obce, grzebiąc w moich prywatnych przedmiotach i niszcząc wszystko, co było dla mnie święte. Mam nadzieję, że nadal nie mogą dostać się do mojego sejfu, mam tam naprawdę poufne dokumenty, które nie powinny trafić w niepowołane ręce. Od czasu ukradzenia mi kluczy, ani razu nie byłam w tamtym mieszkaniu.

Nie życzę sobie żadnych nacisków na mnie, które mają zmusić mnie do „zwrócenia” Romanowi pieniędzy. Ma też z siostrami opuścić moje mieszkanie. Po dobroci.

Jeśli tego nie zrobi, czego go pozew cywilny. Mam nadzieję, że żaden z polityków nie wpływał na Sąd w tej kwestii, tak jak wpłynął na bank i Policję, której związano ręce. Bo jak tłumaczyć brak pomocy dla mnie i mojej mamy?

Polska ma mordę tępej kurwy z Opus Dei i morduje najzdolniejszych, bo rządzą schizofrenicy i zabobonne babska.

Dodaj komentarz