Kontrakt

Mój Tata i ja zawarliśmy z Andrzejem swojego rodzaju kontrakt, którego bardzo ważną częścią były punkty, które dotyczyły schizofreników z mojej podstawówki. Wiedzieliśmy, że ruszyli za mną i Tatą do fandomu. Już w czasach mojej podstawówki zaprezentowali cały wachlarz swoich mozliwości, doprowadzając mnie do amnezji i wywolując stany lękowe. Przez nich przestałam pływać i się roztyłam.

Andrzej miał mi pomagać, a nie szkodzić. Wiem, że schizofrenicy – jak to tego rodzaju chorzy psychicznie – zwalili wszystko, co zrobili, na kogoś innego, a bandytka Barbara zaczęła opowiadać jak to mi „pomaga” i się ze mną „przyjaźni”, chociaż w rzeczywistości pomagała tylko schizofrenikom, rozpowiadając, że byłam „dzieckiem prostytutki” i sama uprawiałam prostytucję. Ta kobieta nęka mnie do chwili obecnej. Schizofrenicy też.

Bardzo się rozczarowałam postępowaniem Andrzeja w tej sprawie. Są kurwa granice naiwności i tępoty. Prosiłam go o pomoc, której nie dostałam. Wiedziałam, że Roman nie po to kradnie pieniądze, bezprawnie mnie odcinając od mojego konta, aby okradanym i niszczonym przez siebie osobom coś dawać. W czasie jednej z rozmów powiedział, że „zapomniał”. A moja mama do końca życia nie doczekała się operacji ratującej wzrok.

Gang schizofreników z mojej podstawówki odpowiada za wiele śmierci, w tym także śmierć mojego narzeczonego, wysokiego blondyna (Roman nie jest ani blondynem, ani Norwegiem) oraz dwóch muzyków z zespołu Michała. Przeraża mnie, że są to osoby z otoczenia Andrzeja i że on im pomaga. Dowiedziałam się, że po – zasadnym, skoro i tak nic nie dostawałam – ograniczeniu wpływów na moje konto w Polsce, Andrzej zaczął schizofreników utrzymywać z własnych pieniędzy. A przynajmniej tak się przechwalali.

Jestem daleka od tego, aby mu mówić, co ma robić z własnymi pieniędzmi, ale zasada jest taka, że jeśli schizofrenikom oferuje się komfort nieleczenia się oraz podtrzymuje ich urojenia, to nigdy nie zaczną się leczyć. A tępe kurwy z mojej podstawówki czyli Romana, Renatę oraz Annę trzeba było leczyć już w latach siedemdziesiątych.

Wcale nie jestem „bezpieczna, bo Roman tu jest” jak mi wmawiano, torturując psychicznie. Akurat ten schizofrenik by mnie zabił, gdyby tylko miał pewność, że może po mnie dziedziczyć. Tak robią schizofrenicy, którzy się nie leczą. Bardzo bym chciała, żeby odszedł do Krystyny, ale tego chuj nigdy tego nie zrobi, to pieniądze, które przepalał w fandomie to spadek, który dostałam po pradziwym Ravnie. Niech Roman się już pod niego nie podszywa.

Bardzo proszę, aby ludzie przestali się mną bawić. Wiem, że potrafi być to bardzo zabawne, bo schizofrenicy lubią się ze mnie wyśmiewać, ale trzeba odciąć im wszystkie fundusze oraz przestać podtrzymywać ich urojenia. Te chuje muszą w koncu iść się leczyć.

Andrzej nie zrealizował ani jednej mojej prośby i swoją głupotą zniszczył mi całe życie, stojąc zawsze po stronie gangu schizofreników z mojej podstawówki.

Mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiała Andrzeja oglądać. Szczególnie jeśli leci za nim sznur schizofreników oraz blachara.

Dodaj komentarz