„Kurwa”

W pewnym momencie „kurwa” Krystyna postanowiła mnie zabić, żeby móc się hajtnąć z „norweskim multimilionerem”. Tylko tak można wytłumaczyć jej intrygę, która polegała na tym, że przekonała wszystkich, że nie jestem osobą, za którą się podaję. Po kolei chyba wszyscy z klubu robili mi sesję zakrzykiwania mnie i tłumaczenia, że białe jest czarne, a czarne jest białe. Byłam ponownie atakowana przez polityków z fandomu i okolic. Doprowadziło to wszystko do śmierci psychiki i zniweczenia moich planów osobistych oraz zawodowych.

Przeżyłam własną śmierć po raz kolejny w życiu.

Nie zasługiwałam na takie traktowanie.

Autentycznie zabito we we mnie chęć pisania czegokolwiek. Nie mam ochoty oglądać polskiego fandomu już nigdy więcej. Z powodu fałszywych szlochów wariatki Renaty zostałam zniszczona też jako sportsmenka i zmuszona terrorem do roztycia się. Zniweczyło to wysiłki klubu pływackiego oraz rozczarowało mojego trenera, który umierając na raka miał jedno życzenie – zobaczyć mnie jeszcze raz w klubowym basenie. Żegnałam się z nim przez telefon, wiedząc, że już umiera i nie spełnię jego życzenia. Umarł rozmawiając ze mną. Strzelił sobie morderczą dawkę morfiny.

Zabraniam Krystynie przychodzić do mnie do pracy. Ten sam zakaz ma Barbara. Nie chcę oglądać mord żadnych pseudopisarzy i pseudofanów z Avangardy. Ja was nie odwiedzam, wy nie nękacie mnie w pracy. To chyba oczywiste. Jak tylko zobaczę jakąś wredną mordę, od razu zadzwonię po strażnika, który was wyprowadzi. Nawet nie próbujcie.

Chuj wam w dupę!!!

To właśnie tak się kończy. Dokładnie – wykluczeniem mnie z fandomu przez „kurwę” Krystynę oraz jej przyjaciół. Życzę Krystynie powodzenia w uwodzeniu geja-schizofrenika, który tak naprawdę nie ma żadnych pieniędzy, oprócz okruchów, które zostają po zrealizowaniu poleceń zapłaty związanych z kontem, z którego utrzymuję swoje mieszkanie. I tak ma za dobrze. Reszta jest na moim koncie w Norwegii.

Jedyna uparta, tępa kurwa Romana to Kryśka. Każda inna by się już wyleczyła z fascynacji „jego” pieniędzmi oraz fałszywym tytułem. Zrezygnowałaby też z uwodzenia geja. Wiem, że jest gejem, bo mi powiedział. Powiedział mi też, że nie chce Kryśki. W ogóle nie chce kobiet. Jedyne dzieci jakie ma, to te urojone – w tej roli wystąpiły dzieci mojej siostry Anny G. i i nikt nie ma wątpliwości, kto je spłodził. Tego samozwańczego księcia Romana proszę zweryfikować w Klubie Szlacheckim. Ktoś by za niego poręczył, gdyby był arystokratą. To nawet nie jest szlachcic. Mój Tata go sprawdzał. Znajomy Norweg arystkrata go sprawdził u siebie – żaden książę.

Moi przyjaciele, szczególnie byli, zupełnie nie potrafili zrozumieć, o co chodzi w tej aferze. Mam nadzieję, że mój blog wiele tłumaczy.

Avangarda nie jest moim klubem i tak naprawdę nigdy nie była. Na pewno nie po tym, gdy został w czasie konwentu zabity Norweg, który był moim narzeczonym. Bardzo proszę nie wmawiać nikomu, że to Roman i że żyje. Mój narzeczony był wysokim blondynem i wiele osób nas razem widziało.

Mam dosyć dopasowywania mnie na siłę do urojeń Renaty, Romana oraz Anny. To nie „Lanisterowie”.

Dodaj komentarz