Wina za moje zniszczone przez schizofreników życie spoczywa w dużej mierze na barkach nieżyjącej już matki Michała, której nic nigdy się nie dawało wytłumaczyć. Jego rodzice i moi znali się od naszego dzieciństwa, poznali się w czasie przesłuchania do roli. Chodziłam wcześniej na kursy aktorstwa dla dzieci, moi rodzice w ten sposób spełnili wolę dziadka, którą wyraził przed śmiercią. Miałam zostać aktorką.
Moje koleżeństwo z podstawówki to gang schizofreników, którzy rozpowiadali już wtedy swoje urojenia na mój temat. Wcale nie byłam prostytutką, to oni w swojej schizofrenii organizowali swoje napady na mnie i próby zmuszenia mnie do prostytucji, aby udowodnić prawdziwość swoich urojeń. Przy czym opowiadali, jak to mnie „ratują”. Z perspektywy starego schizofrenika, który miał urojenia, że jest moim ojcem, pewnie to tak wyglądało. Ale tylko z jego perspektywy. Jego tępym, zjebanym enablerom nie dziękuję.
Matka Michała pokochała ten gang, zupełnie nie zdająć sobie sprawy, co robią o mnie i co robią za moimi plecami. Przed nią udawali najlepszych przyjaciół, swoje winy zwalając na inne osoby. Nie miała świadomości, jak groźny jest ojciec Romana z jego urojeniami na mój temat. Ten człowiek nie jest moim ojcem, a jego syn Roman nie jest mężem. (Przy okazji, nie przedstawię Krystynie nikogo z moich znajomych czy rodziny, ma za niego kurwa w końcu wyjść i zobaczyć na własnej skórze, jaki to czlowiek. Nie chcę jej w swoim otoczeniu, nie po tym co mnie spotkało i co spotkało już nieżyjących moich przyjaciół, a schizofrenicy nie kryli swojego udziału w ich śmierci.)
To rodzina Romana dwa razy porywała mnie z ulicy, nie do burdelu, ale do swojego mieszkania, przekonując mnie, że tam mieszkałam od lat, albo oskarżając, że jestem prostytutką, bo potwierdzam ich urojeń.
Gdy prostetowałam przeciw utrzymywaniu znajomości z tą rodziną schizofreników, zostałam przez matką Michała pary razy zakatowana psychicznie, bo uwierzyła im, że „uratowali mnie przed jakimiś gangsterami” i oczekiwała, że będę wdzięczna i że będę się z nimi przyjaźnić – podczas, gdy tylko schizofrenicy stanowi dla mnie zagrożenia. Nie będę nigdy tym psycholom wdzięczna. Zakatowali mnie w podstawówce, zakatowali mnie wiele razy po tym.
Nie będę wdzięczna jakimkolwiek ani im ani ich enablerom. Mają trafić w końcu przed sąd i się ode mnie dopierdolić. Te osoby nigdy nie miały prawa mnie nigdy kontrolować. Mam być przed nimi chroniona i tylko przed nimi, nawet gdyby mieli się tu pojawić norwescy marines.
Nigdy nie zaufam polskim bankom i ludzie śledzący tę sprawę, wiedzą dlaczego. Zostałam okradziona z takiej kasy, jaka dla większości ludzi jest niewyobrażalna. Polska złamała w tej sprawie wszystkie prawa człowieka.
Ukradziono mi życie, które miało być bajką. Mówiłam zawsze prawdę. Ale ludzie postanowili wierzyć tylko kurwom schizofreniczkom z mojej podstawówki. A skurwysyn Andrzej ma się ode mnie odpierdolić. Nigdy mi w życiu nigdy nie pomógł. Niech się dziwi, że podobnie jak w przypadku Krystyny, nikt ze Stanów nie chce z nim rozmawiać. Znają sprawę sprawę ode mnie, a nie od wariata i wiedzą, jak wygląda rzeczywistość. Już wszystkie wasze pomówienia zostały ujawnione. Ani ja ani moja mama nie byłyśmy „prostytutkami”. Nigdy nie byłam w burdelu, ale może Krysia znajdzie sobie tam miejsce, bo zachowuje się jak kurwa, która próbuje walczyć o mężczyznę, opluwając i niszcząc „konkurentką” kłamstwami – chociaż tutaj nie ma żadnej konkurentki i mam nadzieję, że w końcu się pobierze z Romanem, bo o tym marzy od dziecka, chcę, aby spełniła swoje marzenia. Jakby co, został jej już tylko Roman. Facet planuje karierę polityczną, tylko nie dostał pozytywnego clearingu, ale podobno w Bierdonce się dobrze zarabia. Razem jakoś dadzą radę. Tylko musi się Kryśka pogodzić z tym, że nie ma podstaw, aby nazywała się „księżną”. Życzę powodzenia na nowej drodze życia.
Wiem, że o nie o takie wyznania na moim blogu schizofrenicy zabiegali, ale nie będę dla nich kłamać i mam tylko nadzieję, że mnie nie zabiją za zaprzeczanie ich urojeniom, które uważąją „za prawdę” i swoje prawdziwe wspomnienia, o które walczą na śmierć i życie, zaszczuwając kolejne ofiary, które im pokazały, że znają wersję mojej rodziny, która przeszła zbyt dużo.
Z polskim fandomem nie będę rozmawiać inaczej niż w Sądzie Cywilnym, bo jak widać pisowska część fandomu zawaliła to „śledztwo”, do którego prowadzenia zresztą nie mieli uprawnień. Nie wyjdzie im na zdrowie wyręczanie Policji oraz sądów, czy też organizowanie linczów w mojej pracy.
A matkę Michała dopadła karma i zginęła z rąk schizofrenika, wypijając zatrute wino. Zawsze mówiłam, że nie lubię domowego wina, szczególnie takiego, które przechowuje Roman. Schizofrenik zabił ją, bo wysłała mój przekazany jej email. Zamiast zachować wszystko dla siebie, chciała „dać im możliwość odpowiedzi”. No to ją dostała. A miała moje ostrzeżenie w tym emailu i złekceważyła słowa kogoś, kto na temat schizofreników przeczytał chyba wszystkie pozycje z literatury przedmiotu w języku polskim i angielskim oprócz dawkowania leków, to już zostawiam psychiatrom). Schizofrenicy naprawdę zabijają, gdy podważy się ich urojenia, szczególnie te, które nie są świeże. Po skrystalizowaniu urojeń, schizofrenik broni ich kłami i pazurami. A widać na moich dokumentach i zdjęciach, jak bardzo nieprawdziwe są ich przekonania. Naprawdę nie rozmawiajcie z nimi sami, tylko mówcie, ze was to nie interesuje. I że mnie nie znacie. Nie macie opinii. Nie warto ryzykować życia. Ludzie muszą znać to ostrzeżenie.
A nawet jeśli się mylę w jakimś stopniu, to jest to bliższe prawdy niż to, co o mnie kurwy z Avangardy opowiadają. I dla przypomnienia, moje zaświadczenie o stanie cywilnym. Dokumenty nie kłamią. Moje koleżeństwo z podstawówki oraz ich krewni kłamią. Stworzyli sobie gang schizofreników i świetnie żyli z kradzieży i wyłudzeń.
