Tak się składa, że rozmawiając z wariatami oraz imbecylami, którzy są instruowani przez owych wariatów, bardzo ciężko dochodzi się do prawdy. W poprzednich wpisach pojawiły się dwie wersje, dlaczego matki Romana i Anny nie ma z nimi. Jedna oparta jest na urojeniach Barbary, że rozeszli się z powodu jej romansu, inna (którą usłyszałam od tego piekielnego rodzeństwa) opowiada o tym, jak ich ojciec wkurwiony na matkę, wyrzucił ją przez okno.
Tak się składa, że znajomy prawnik zweryfikował niektóre ze stwierdzeń tych ludzi. I okazało się, że matka Romana została zabita, na oczach dzieci, gdy one jeszcze były bardzo małe. Działo się to lata zanim te dzieci poszły do szkoły poznały Renatę, czy też zaczęły mnie nękać.
Śmierć tej kobiety jest czymś, co jest typowe dla związków osób zdrowych psychiczne ze schizofrenikami. Zawsze osoby zdrowe w końcu giną, bo chory nie jest w stanie wytrzymać ze zdrową osobą, która nie podziela jego urojeń. Staje się agresywny, tak jak agresywny jest Roman wobec mnie, chociaż nigdy nie byliśmy parą. Agresywna też jest jego siostra oraz sama Renata ze swoją rodziną. Grozili mi śmiercią za to, że nie chcę potwierdzać ich urojeń na mój temat.
Przy czym dokładne przesłuchanie Romana i przyparcie go do muru ujawniło, że całkiem dobrze rozumie fakty i wie, że nie jest moim mężem. Kieruje się tylko wytycznymi od Renaty, która mu już w podstawówce obiecała, że mnie zmusi, aby za niego wyszła. Okłamała też go, twierdząc, że jestem kimś innym niż jestem, zachęcając go przez całe życia, aby mnie prześladował. Renata i jej rodzice uparli się, że mnie zmuszą do tego małżeństwa, dlatego też sabotowali i okłamywali ludzi na uczelni, bo z wyższym wykształceniem bym do tego idioty nie pasował. Mam nadzieję, że Renata zajmuje się już tylko swoimi własnymi sprawami i pali się jej pod ogonem, bo słyszałam, kto planował rozwód, gdy pewne moje dokumenty pojawią się na Facebooku i będzie mógł dowieść przed sądem jak bardzo ta picza kłamie.
Ciekawe, czy pańcia, która nie przepracowała ani dnia, bo tyrał na nią facet przekonany, że jego żona jest Yennefer (i byłą Piotra) z wyższych sfer, nadal będzie taka harda i bezczelna, i będzie mi się odgrażać. Myślę, że jej ojciec też już trochę rozstanie przycięty. Jest godny potępienia, bo tak samo jak córeczka uważa, że coś jest kłamstwem, tylko jeśli się wyda.
Nigdy nie chciałam mieć i nie mam nic wspólnego z tymi ludźmi. Niestety przekonali w pewnym momencie matkę Michała, że są osobami, za które się podają – czyli moimi. krewnymi. Niestety rozpowiedziała wszystko, co od nich usłyszała, w ogóle nie weryfikując niczego u mnie, czy u mojej mamy. Michał mi powiedział, że jego matka konając już na raka, przeklinała Ryszarda i Barbarę. Dla mnie i moich rzeczywistych krewnych jest oczywiste, że Barbara i Ryszard oraz ich otoczenie to ludzie całkowicie nie wiarygodni, z którymi walczymy od lat siedemdziesiątych. Przerażające jest, jak bardzo naiwność i łatwowierność jednej kobiety zniszczyła mi całe życie.
Matka Michała myliła się praktycznie całe życie, co do tego, jak wygląda moje życie. Unieszczęśliwiła tym wiele osób. A wszystko dlatego, że skurwysyn Roman owinął ją dookoła palca. Tak samo jak Renata i jej rodzina jest wytrawnym zawodowych oszustem, więc mam prośbę, traktujcie go jak zawodowego oszusta, bo tylko na to zasługuje. Już w podstawówce już mu powiedziałam, że w życiu się z nim nie zwiążę. Tragiczne jest, że ten skurwysyn uwierzył, że Renat jest moją siostrą cioteczną i postanowił się jej słuchać. Wbił sobie do głowy, że związek z nim jest dla mnie „nobilitacja”, bo uwierzył, że jestem wiejską kurwą z pochodzenia. I postanowił mnie odpowiednio traktować.
Każda osoba, która kontaktuje się z tym gangiem z mojej podstawówki i okolic staje się dla mnie kimś, z kim nie będę się kontaktować, szczególnie jeśli – jak w przypadku Andrzeja – wielokrotnie tłumaczyłam, że to nie są moi krewni, ani ludzie, którzy mi w podstawówce pomogli. Spotykał mnie z rąk tych ludzi (i w zasadzie nadal spotyka) bardzo brutalny bullymng, który się wcale się nie urwał w podstawówce. Siostra Romana w życiu nie była ani wokalistką, czy narzeczoną Breta. Pierścionek zaręczynowy mi ukradła. I zaszczuła mnie razem ze swoimi przyjaciółkami. Mam dosyć tej schizofreniczki kleptomanki i bajarki. Wcale nie jest moją – kurwa mać – „szwagierką”. Dla kurwa jest dla mnie kimś obcym i znienawidzonym.
Zaszczuła ze swoim gronem i zniszczyła psychicznie w czasie polskiego konwentu Johna, przyjaciela Breta, który chciał nas ratować jako parę. Facet rozwalił się tak dokładnie, że po takim terrorze popełnił samobójstwo. Ludzi bardzo łatwo w ten sposób można zabić, wystarczy był bezwzględnym i kogoś zaszczuć i sterroryzować, nakazując mu się zabić. Schizofrenicy takie rzeczy potrafią zrobić i to lubią. Popatrzcie sobie na film „Bugonia”. Ledwo udało się żonę Johna, Alice przed nimi uratować. Bo też Anna zaczęła nad nią „pracować”, żeby ją zmusić do samobójstwa Ta kurwa Anna (wielokrotnie mi się przyznała, że w ten sposób zarabiała i że ją to bawiło, tak samo jak to, że mnie o to pomawia) nie ma prawa podawać się za „psychoterapeutkę”. Robi to co większość schizofreników – czyli „leczy” swoje ofiary, bo jej nie potwierdzają jej urojeń.
Nie dziwcie się, że mnie nigdy nie zobaczycie na warszawskim konwencie. Wystarczy już tych ofiar, dosyć już przeżyłam także w pracy, gdy mnie ten gang schizofreników zaatakował wspierany przez swoich enablerów, bo opublikował jakieś teksty, a Renat znowu zaczęła mieć urojenia, że jej te teksty ukradłam. Mam dosyć już też wspierania ludzi naiwnych, którzy nie wiedzieli, że kontakty z tymi schizofrenikami prowadzą do takie rozstroju nerwowego, że mogą się znaleźć na progu samobójstwa.
Bardzo niebezpieczny jest Ryszard, którego głównym zajęciem jest – chociaż wie, że jest inaczej – wmawianie ludziom, że jego córka Renata jest Yennefer. Dba w ten sposób o jej „interesy”, a przede wszystkim chce, aby jej mąż się nie dowiedział, że już w podstawówce go okłamała na temat, kim jest dla niej jest kilka wysoko postawionych ludzi. Ryszard bardzo źle robi, że w ten sposób – terrorem, kłamstwami – próbuje zapewnić sobie, że Renatka będzie szczęśliwa. Mam złe wieści – ona będzie zawsze płakała. Bo na tym polega jej choroba, czyli paranoiczna schizofrenia. Naprawdę nikt jej nie zgwałcił i nie skrzywdził. Nie była z Piotrem, bo od początku podstawówki jest ze swoim mężem, który ją wielbi na życie, a przyjemniej tak było.
Jedyne, co Renata czy Anna mogą zrobić, żeby zapewnić sobie szczęście to – kurwa – zacząć się leczyć. Bo inaczej będą odstawiać te same cyrki nie tylko ze mną, ale każdą inną osobą, która po mnie przyjdzie i wzbudzi ich zawiść. Bo tak funkcjonuje mózg scphizofnreika bez leków. Po prostu brakuje kilku neuroprzekaźników, więc działają jak zombie, z którym się nie można dogadać. Porozumienie to tylko pozór, schizofrenik przechodzi do konspiry i dalej robi swoje. Szczególnie, jeśli musiał przepraszać, bo to zwiększa paranoiczne i nieadekwatne poczucie „krzywdy”.
Naprawdę nie bez powodu ofiary schizofrenicznych obsesji uciekają i wybierają życie w innym kraju, gdzie nie sięgają macki schizofreników oraz ich enablerów. Z nimi nie można się „pogodzić”. Trzeba spierdalać.
Nie bywam w miejscach, gdzie jest ta dzika horda nieleczących się ludzi, którzy wciągają do swojego gangu coraz to nowych, którzy nie są świadomi, kto jest kim w fandomie i z kim nie należy rozmawiać.
Mam nadzieję już nigdy nie oglądać żadnych kurew z Avangardy oraz ich enablerów.